Znaleziono 0 artykułów
29.11.2019

Przyzwolenie na różnorodność

Amos Oz (Fot. Dan Porges/Getty Images)

W książce „Z czego powstaje jabłko?” Amos Oz rozmawia z Szirą Chadad o wszystkim: samobójstwie matki, religijnej szkole i dorastaniu w kibucu. Seks przeplata się tu z polityką, a literatura z intymnością. Amos nie próbuje przekabacić Sziry. Szira nie stara się podlizać Amosowi. Razem dają przykład, że różnica zdań znaczy częstokroć więcej niż ich wspólnota.

To książka objętościowo niewielka, ale nadzwyczajnie mądra. Jest zapisem wielu rozmów między Amosem Ozem a Szirą Chadad, jego izraelską redaktorką i – choć była ona od niego o wiele młodsza – przyjaciółką. W przeciwnym wypadku nie otrzymalibyśmy aż tak wielkiej dawki prawdziwej intymności. A rozmawiają o wszystkim: od literatury i pisania, przez traumy dzieciństwa Oza (samobójstwo matki, religijna szkoła dla chłopców w Jerozolimie), dojrzewanie w kibucu Chulda, sławę, połajanki i zachwyty krytyków, feminizm, politykę, po uwodzenie, flirt oraz seks. I choć pisarz czasami mówi: „O tym i o owym już pisałem, więc nie będę się powtarzać”, to jednak rozmowa trwa – czujemy to niemal fizycznie – godziny i dni, jakby oboje nie mogli się nagadać. Szira jest po prostu ciekawa, dlatego drąży głęboko, zachodzi Oza raz z prawa, raz z lewa. Nie po to jednak, by się niechcący odsłonił, a ona mogła go przyszpilić, lecz  żeby wyjaśnić i zrozumieć. Zaś Amos, ze swoim doświadczeniem życiowym, pozycją w światowej kulturze i najzwyklejszą, choć rzadko spotykaną ludzką mądrością, staje się – co również widać gołym okiem – swego rodzaju mentorem Chadad. Człowiekiem, którego warto posłuchać (choć nie ma obowiązku, żeby się z nim zgadzać), a wówczas wszystko wokoło nabierze kolorów, mimo iż czasami będą to szarości i czerń.

Amos Oz, Szira Chadad "Z czego powstaje jabłko" Fot. materiały prasowe)

Zmarłego niemal równo rok temu Amosa Oza znają wszyscy, więc nie ma sensu go przedstawiać. Dość powiedzieć, że w Izraelu mawiano, iż jego hebrajszczyzna jest zbyt piękna (ofiarował temu ciągle rozwijającemu się językowi sporą garść nowych słów, dzisiaj w powszechnym obiegu), żeby była prawdziwa. Był kibucnikiem, walczył na wojnach, gardłował za pokojem z Palestyńczykami i dzieleniem kraju z arabskimi sąsiadami, zabierał głos w najważniejszych sprawach. Służył literaturze od najmłodszych lat, lecz ta, jak ostatnia niewdzięcznica, zapomniała mu podziękować nagrodą Nobla. To akurat wielka szkoda i niesprawiedliwość.

Szira Chadad zrobiła na nowojorskiej Columbii doktorat z literatury hebrajskiej. Przez kilka lat była redaktorką w izraelskim wydawnictwie Keszet, a – prócz Oza – dbała o książki tak różnych autorów, jak Jael Neeman, autorka znakomitej opowieści biograficznej „Byliśmy przyszłością” o kibucowym dzieciństwie, czy Dror Mishani, jeden z nielicznych w Izraelu twórców kryminałów, z którym dzisiaj tworzy serial telewizyjny.

Mamy więc niepowtarzalną okazję, żeby podsłuchiwać prawdziwie niecodzienne spotkanie. Siadają przed sobą ludzie o różnych biografiach i doświadczeniach, a łączy ich wrażliwość, otwartość na argumenty rozmówcy, przyzwolenie na różnorodność. Amos wydaje się niekiedy staromodny, co z wielką erudycją oraz szczerością umie uzasadnić i obronić. Szira za to drąży, sięgając po polityczną poprawność, po prawa kobiet, po zmianę, jaką w dzisiejszych czasach przynosi każdy kolejny galopujący dzień. Gdy Oz kwestionuje radykalny feminizm, choć bez wątpienia sam jest feministą, upatrując w skrajności poglądów jednej z odmian fanatyzmu, wchodzącego z butami w różnice między płciami, a nawet w prawa człowieka (wspaniała jest krytyczna opowieść Oza o rodzinnych spotkaniach z czasów dziecinnych, gdy nawet jego matka, wykształcona, oczytana i odważna kobieta, wolała milczeć lub mówić o chorobach potomstwa, niż powiedzieć, co myśli), Chadad odpowiada, iż być może to naturalny rewanż za przeszłe tysiąclecia, gdy kobiety w najlepszym razie odgrywały role dekoracji i bezmyślnych paprotek. Oz broni prawa do wieszania w miejscach publicznych kobiecych aktów. Chadad odpowiada, że jeśli w muzeum może godzinami stać przed nagimi obrazami Rubensa, to w biurze nie zgadza się na kalendarz Pirellego.

No i co? Przy takiej różnicy zdań Oz i Chadad powinni się rozstać, bo tak dzieje się najczęściej wtedy, gdy rozmówcy diametralnie się ze sobą nie zgadzają. Nic z tego. Oni gadają i gadają, nie zmuszając się nawzajem do odkrycia wspólnej opinii (choć niekiedy mówią, że przemyślą, skorygują, a co najmniej zostawią w pamięci). Amos nie próbuje przekabacić Sziry. Szira nie stara się podlizać Amosowi. Dają przykład, iż różnica zdań znaczy częstokroć więcej niż ich wspólnota, gdyż to właśnie rozmowa jest największą wartością. Pod warunkiem, że chce i umie się rozmawiać.

Amos Oz, Szira Chadad, „Z czego powstaje jabłko?”, przełożył Leszek Kwiatkowski, wydawnictwo Rebis

Maria Fredro-Boniecka
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę