Znaleziono 0 artykułów
07.12.2019

RIXO: Przyszłe vintage

Kolekcja „Liberated Territory” (Fot. Materiały prasowe)

Z miłości do strojów wyszukiwanych na targach antyków tworzą ubrania, które mają przetrwać próbę czasu, po prostu – przyszłe vintage. Z Henriettą Rix i Orlagh McCloskey rozmawiamy o ich marce RIXO, która błyskawicznie skradła serca gwiazd i redaktorek mody.

Henrietta, odkąd pamięta, chodziła z mamą na aukcje antyków i pchle targi. – Kochałyśmy rzeczy vintage od zawsze – dodaje Orlagh. Studiowały zarządzanie modą na London College of Fashion. Razem przeszukiwały sklepy z odzieżą używaną i targi vintage w Londynie i innych miastach Wielkiej Brytanii. ­– Na studiach nikt z naszych kolegów nie miał takiej pasji – mówi Vogue.pl Orlagh McCloskey. – Podczas pracy nad jednym z projektów zauważyłyśmy, że świetnie nam się współpracuje. Od tego momentu wiedziałyśmy, że kiedyś będziemy chciały stworzyć coś razem – dodaje.

Henriettą Rix i Orlagh McCloske (Fot. Materiały prasowe)

Zanim powstała marka RIXO, zdobywały doświadczenie, pracując dla popularnych marek w działach zakupów. Dzięki temu od podszewki poznały cykl życia produktu: – Szybko przekonałyśmy się, że musi powstawać z pasji. Chciałyśmy stworzyć coś, w co naprawdę będziemy wierzyćmówi Henrietta.

Ich miłość do vintage zaczęła więc się przeradzać w pomysł na biznes. Zauważyły niszę na rynku mody, na którym brakowało pięknych, ponadczasowych i idealnie skrojonych ubrań, z wysokiej jakości tkanin i jednocześnie przystępnych cenowo. Tak narodziło się RIXO: – Od 2014 roku pracowałyśmy nad marką w weekendy i wieczorami – opowiada Orlagh. – W lutym 2015 roku odeszłyśmy z pracy i poświęciłyśmy się jej w 100 procentach.

Oficjalna premiera RIXO miała miejsce we wrześniu 2015 roku.

Początki pracy nie były łatwe. Młode projektantki same finansowały markę, wkładając w jej rozwój wszystkie oszczędności: – Przez pierwsze dwa lata, żeby nie generować kosztów, wszystko robiłyśmy same: od projektowania przez działania PR-owe i marketingowe aż po uruchomienie sklepu internetowego i pakowanie oraz wysyłanie paczek – mówi Henrietta. – Musiałyśmy na ten czas zapomnieć o życiu prywatnym. Ich kuchnia i sypialnie stały się magazynem, w którym przechowywały ubrania. Klientki, które chciały kupić i przymierzyć kreacje, robiły to w salonie. Nie było jednak mowy o wątpliwościach: – Obie jesteśmy ambitnymi osobami. Nie myślimy o problemach, dopóki się nie pojawią. Powtarzamy sobie jak mantrę: „Chcieć to móc” – opowiada Henrietta. – Korzystamy z każdej nadarzającej się okazji, niezależnie od tego, jak nieprawdopodobna się wydaje. Udało nam się na przykład stworzyć pop-up store w niespełna kilka dni.

Pop-up store RIXO przy King’s Road (Fot. Materiały prasowe)
Henriettą Rix i Orlagh McCloske (Fot. Materiały prasowe)

Ich ambicja i unikatowy dizajn projektów zostały zauważone przez platformę zakupową Net-a-Porter już w pierwszym roku istnienia marki. Dzisiaj ubrania RIXO można kupić w ponad 140 sklepach na świecie, w sklepie internetowym, a także w pop-up storze zlokalizowanym przy King’s Road w Londynie.

Pomimo sukcesu Orlagh i Henrietta stanowczo chcą zachować niezależność: ­– Pojawiało się wielu mężczyzn w garniturach, którzy chcieli zainwestować w naszą markę. Mówili, że nie poradzimy sobie same, że jesteśmy za młode, nie mamy odpowiedniego doświadczenia i wystarczającej ilości pieniędzy – mówi Henrietta. – Miałyśmy wtedy chwile zwątpienia, ale nie poddałyśmy się i parłyśmy do przodu – to była najlepsza z możliwych decyzji. Brak inwestora oznaczał pełną kontrolę nad biznesem, podejmowanie szybkich decyzji i robienie tego, co uważałyśmy za najlepsze dla RIXO – dodaje.

Marka pozostaje w ich rękach i jest finansowana z prywatnych środków. – Jesteśmy dumne z tego, jak daleko zaszłyśmy, ale jednocześnie wiemy, że chcemy osiągnąć jeszcze więcej – mówią.

Kolekcja „Back to Garden” (Fot. Materiały prasowe)

A jest co świętować. We wrześniu 2018 roku RIXO po raz pierwszy wzięło udział w londyńskim tygodniu mody. W tym roku Brytyjki zaprezentowały swoje projekty po raz trzeci. Kolekcja „Back to Garden” była skrzyżowaniem stylu Joni Mitchell i festiwalu Woodstock z późnych lat 60. z erą swingującego Londynu. Znajdziemy w niej spódnice mini, bufiaste rękawy, wzory tie-dye, złote motyle czy dżinsowe kombinezony w stylu dzieci kwiatów. Kolekcja, w której z łatwością można sobie wyobrazić Twiggy, została zaprezentowana w modelu See Now Buy Now.

Stworzyliśmy także kilka kolekcji we współpracy z niezwykłymi kobietami, między innymi Laurą Jackson i Sabiną Socol. Na początku tego roku poszerzyłyśmy ofertę o kostiumy kąpielowe, akcesoria (scrunchie, paski z łańcuchami, torebki, biżuterię w stylu lat 80.) i dzianiny – mówi Orlagh.

Kolekcja „Back to Garden” (Fot. Materiały prasowe)
Kolekcja „Back to Garden” (Fot. Materiały prasowe)

W czym tkwi tajemnica sukcesu RIXO? – To połączenie dizajnu, jakości i odpowiedniej ceny. Nasze projekty powstają z wysokiej jakości tkanin takich jak 100-procentowy jedwab, a wzory są tworzone ręcznie, co wyróżnia nas na tle innych marek. Klientów przyciągają nasze printy, ale to idealne dopasowanie projektów i ich krój sprawiają, że wracają po więcej – wyjaśnia Orlagh. – Nie pracujemy na konkretną marżę i nie mamy inwestorów, więc same ustalamy ceny na poziomie odpowiednim do wartości projektów i przystępnym dla naszych klientów.

Inspiracji do tworzenia projektantki szukają przede wszystkim w podróżach, które oczywiście odbywają wspólnie: – Przemieszczamy się i szukamy perełek vintage w lokalnych sklepach, na targach staroci czy antyków. Takie podróże dają nam ogromny zastrzyk kreatywności i przypominają, jak bardzo kochamy to, co robimy – mówi Orlagh, a Henrietta dodaje, że w procesie twórczym dużą rolę odgrywają również sztuka i wyjątkowe kobiety. Ostatnio ikony takie jak Bianca Jagger, Grace Jones, Cher czy Jerry Hall, które były stałymi bywalczyniami Studia 54. One i ich styl zainspirowały projektantki do stworzenia kolekcji „Liberated Territory”.

Kolekcja „Liberated Territory” (Fot. Materiały prasowe)

#HumansofRIXO

Dla założycielek RIXO najważniejsze są ponadczasowość oferowanych ubrań i kobieta, która je nosi: – Nie chodzi tu o konkretny wiek, rozmiar, pochodzenie czy znajomość mody, ale o styl i nastawienie do życia. Kobietą RIXO może być dwudziestolatka, jej mama, a nawet babcia! – tłumaczy Henrietta. – Wierzymy, że styl jest czymś trwałym, niezależnym od wieku. Kobieta RIXO nie podąża za trendami. Inwestuje w oryginalne projekty, które przetrwają próbę czasu, tzw. przyszłe vintage. Szuka podkreślających atuty sylwetki ubrań, łatwych do noszenia, które pasują do jej stylu życia.

Ubrania RIXO możemy założyć do biura, a następnie z odpowiednimi akcesoriami na wieczorne wyjście. – Myślę o tym, kto, gdzie i kiedy mógłby założyć dane ubranie, dzięki temu jestem w stanie wyobrazić sobie, co się najlepiej sprawdzi – wyjaśnia Orlagh. Odważne printy, które projektantki łączą z niezwykłą łatwością, nie są efektem magicznej formuły. – Po prostu wiemy, kiedy coś do siebie pasuje.

Kolekcja „Liberated Territory” (Fot. Materiały prasowe)
Henriettą Rix i Orlagh McCloske (Fot. Materiały prasowe)

A zdecydowanie pasuje, sądząc po ponad 5000 postów na Instagramie opatrzonych hasztagiem #HumansofRIXO. Henrietta i Orlagh stworzyły go, aby lepiej zrozumieć swoje klientki, wiedzieć, gdzie, jak i kiedy noszą ich projekty. Od samego początku to Henrietta odpowiada za profil na Instagramie, który ma już ponad 280 tysięcy obserwujących: – To nasz sposób komunikacji z klientami – mówi projektantka. ­– Staram się na bieżąco odpowiadać na wszystkie wiadomości, komentarze, a także lajkować posty osób w naszych projektach. Podkreśla, że nie jest to część strategii marketingowej: – Po prostu nie staramy się być kimś, kim nie jesteśmy, i ludzie to widzą.

Rozwijanie społeczności opatrzonej hasztagiem #HumansofRIXO to jeden z planów na przyszłość marki, którą swoją drogą pokochały już gwiazdy, choćby Margot Robbie, Sandra Bullock, Poppy Delevingne czy Ashley Graham. W perspektywie jest także flagowy, stacjonarny butik RIXO. Na razie fankom i klientkom będzie musiał wystarczyć dwupiętrowy autobus w stylu lat 60., który jako pop-up store będzie jeździł po Wielkiej Brytanii, a także innych krajach i festiwalach. Jeżeli będziecie miały szczęście, może dostarczy wasze zamówienie pod same drzwi: – Ruszamy z RIXO w trasę! – zapowiadają Henrietta i Orlagh. Nie mogą doczekać się tego, co przyniesie przyszłość.

Dwupiętrowy autobus Joni (Fot. Materiały prasowe)

 

Katarzyna Pietrewicz
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę