Znaleziono 0 artykułów
22.10.2018

Sztuka kolekcjonowania sztuki

Anna Theiss i Beata Niemczuk (Fot. Materiały prasowe)

W „Gramatyce kolekcjonowania” ekspertki działające na styku świata sztuki i biznesu dzielą się swoim doświadczeniem, udowadniając, że gromadzenie sztuki może być przygodą, przyjemnością i inwestycją. 

Dzięki znajomości języka współczesnej sztuki możemy opowiadać o swoim świecie wartości, emocji, potrzeb. Budować wizerunek i – nie bójmy się tego słowa – prestiż. Oraz czerpać przyjemność z obcowania z pięknem. A na dodatek na tym wszystkim zarobić. Tego nie nauczy nas niestety polska szkoła na kilku lekceważonych niesłusznie przez system edukacji lekcjach plastyki. Tymczasem, świadomie budowana kolekcja sztuki, tworzona na prywatny użytek, czy też przez banki, fundacje i  korporacje, jest właśnie kulturotwórczą „wypowiedzią”. O tym, że warto poznać jej zasady, przekonują autorki „Gramatyki kolekcjonowania”, czyli Anna Theiss, Beata Niemczuk i Magdalena Kąkolewska (a piękną formę nadał książce znakomity grafik Edgar Bąk). Dwie pierwsze, jako Aurabilia, zajmują się doradztwem przy budowaniu kolekcji prywatnych i korporacyjnych w Polsce i za granicą, a trzecia z autorek zarządza Fundacją Artystyczna Podróż Hestii, która m.in. przyznaje nagrodę dla najciekawszych artystycznie osiągnięć studentów i absolwentów szkół sztuk pięknych.

Jan Możdżyński Pain&Pleasure (Fot. Materiały prasowe Artystyczna Podróż Hestii )

Pomysłodawczynie tego swoistego podręcznika pokazują, że kolekcjonowanie sztuki współczesnej nie musi być wiedzą tajemną dostępną jedynie wybrańcom. Konkretny zestaw zasad i wskazówek pozwoli swobodniej poruszać się w świecie artystycznym, dając radość oglądania, rozumienia i – być może – tworzenia własnej kolekcji sztuki. Kolejne porcje wiedzy, od budowania wartości zbioru, po rozmaite pożytki (kulturowe, finansowe, wizerunkowe, itp.) płynące z kolekcjonowania, ilustrują konkretne przykłady dzieł i artystów nagrodzonych oraz wspieranych przez APH.

Trampolina dla młodych

Reklama

Skąd pomysł, by pisząc „Gramatykę kolekcjonowania” połączyć kompetencje małej, choć prężnej, prywatnej firmy art-consultingowej, jaką jest Aurabilia, z dużą fundacją, która ma już imponujący dorobek liczony choćby w dziełach pokazanych na kilkunastu odsłonach wystaw? – Zależało nam na skrzyżowaniu dwóch idei i praktyk: odpowiedzialnego, mądrego i kształtowanego przez lata podejścia do tego, jak kolekcjonować i promować młodą sztukę. Ten dorobek wniosła do „Gramatyki” APH wraz z wiedzą o tym, z jakimi problemami borykają się dziś kolekcjonerzy w Polsce. A także umiejętność poprowadzenia ich przez świat zagadek i wyzwań, jakich dostarczają rynek sztuki i obieg sztuki – mówi Anna Theiss. – Dla nas ważne było to, że APH nie tylko wyławia i nagradza najlepszych absolwentów, ale też konstruuje dla nich swego rodzaju „trampolinę” na poziomie wystawienniczym, karierowym, galeryjnym, a także kolekcjonerskim. To prowadzi do demokratyzacji kolekcjonowania, której jesteśmy gorącymi orędowniczkami. Doceniamy, że nie jest to po prostu zakup zawerniksowanego obrazu w dużym domu aukcyjnym, ale, znacznie ważniejszy z naszego punktu widzenia, gest wybierania i namaszczania młodej sztuki.

Kamila Model Bez tytułu (Fot. Materiały prasowe Artystyczna Podróż Hestii )
Cyryl Polaczek Żarówka  (Fot. Materiały prasowe Artystyczna Podróż Hestii )

Instrukcja obsługi rynku

To podejście widać jasno w najbardziej praktycznej części książki, która zawiera tzw. checklisty, czyli podstawowe punkty do zrealizowania na drodze tworzenia wartościowej kolekcji. Wszystko w zależności od tego, jakie potrzeby i zasoby posiada. Czy ma już doświadczenie, a może jest debiutantem albo przejął zadanie opiekę nad kolekcją korporacyjną „po poprzednim zarządzie”.  – W każdym z tych segmentów są narzędzia i reguły, przy użyciu których, analizując konkretny korpus, jesteśmy w stanie dojść do trafnych, świadomych wniosków oraz dobrych kolekcjonerskich wyborów – wyjaśnia Beata Niemczuk. – Przywołujemy istniejące dzieła i artystów, ponieważ nie mówimy o czymś niekonkretnym i oderwanym od faktów – dodaje Ania Theiss. – Pokazujemy, że tutaj są narzędzia, a tutaj to, co wypracowała APH. Rolą czytelnika jest połączenie tych elementów oraz dokonanie wyboru. Trzeba samemu wykonać pracę i namysł, żeby były efekty. Jednak wydaje nam się, że dajemy dosyć konkretne i demokratyczne wskazówki. Odkorkowujemy butelkę z „wiedzą tajemną”.

Mateusz Sarzyński Bez tytułu (Fot. Materiały prasowe Artystyczna Podróż Hestii )

Żywy organizm

Jednak tą książką autorki zwracają się nie tylko do początkujących. – Ponieważ rynek sztuki, mniej lub bardziej ułomny, istnieje w Polsce od 25 lat, w tym kompendium chciałyśmy się też odnieść się do zgromadzonej już wiedzy – mówi Beata Niemczuk. – Zależało nam na tym, by dać czytelnikowi zestaw reguł, dzięki którym będzie potem mógł na te reguły wpływać.

Mam przyjemność obserwowania tego rynku od kilkunastu lat – dodaje Anna. – Gdy poznasz strukturę, to widzisz, że ten „mały” kolekcjoner (mam tu na myśli skalę, liczebność zbioru) może zaczerpnąć od „wielkiego” jakieś pomysły, a ten „wielki” czasem z uwagą patrzy na „małego”. Tym większy sens ma obserwowanie tego żywego organizmu, bo mówimy o praktykach, które stopniowo krzepną, krystalizują się i organizują ten rynek.

Kolekcjoner patriota

Pytanie podstawowe w przypadku zbierania dzieł sztuki brzmi: po co to robić? Znalezienie odpowiedzi w pełni satysfakcjonującej może być trudne. Kierowanie się odruchem, znaczyłoby, że kolekcjonuje się dla przyjemności. Inwestowanie w sztukę sprowadza ją do kategorii czysto ekonomicznej. A może chodzi emocje, podobne do tych, które odczuwają grający na giełdzie, albo… w ruletkę? – Kategoria gustu i stylu wydaje mi się klasycznym wytrychem albo raczej kluczem do zamykania pewnych drzwi, bo „o gustach się nie dyskutuje”, „gust się ma albo nie”, „gust trudno opisać, więc nie da się powiedzieć, co jest dobre, a co złe” itd. – komentuje Ania Theiss – Ja uważam, że zbieranie sztuki to forma dialogowania ze współczesnym światem. Do pewnego stopnia to też element tworzenia społeczeństwa obywatelskiego. Naszym obowiązkiem jest refleksyjne korzystanie z dóbr kultury

Natalia Bazowska Na plaży (Fot. Materiały prasowe Artystyczna Podróż Hestii )

Aż chciałoby się zakrzyknąć: Bądź patriotą! Refleksyjnie korzystaj z dóbr kultury – uśmiecham się do autorek, co przyjmują z godnością.  – Na pewno pamiętasz, że o kolekcjonerach mówiło się często, iż nie wieszają sztuki nad kanapą… A właśnie, że wieszają! I to wieszanie jest ważne! Zwracamy uwagę na kreowanie poprzez sztukę fizycznej rzeczywistości, w której się codziennie przebywa, dlatego publikacja niesie też ze sobą misję edukowania i budowania kompetencji do nawiązywania prywatnej więzi ze sztuką, wzbogacania swojego wewnętrznego życia – mówi Beata. – Fajnie jest dyskutować o wystawach, ale rozmawiając o obrazie w kontekście kolekcjonowania, mówimy o relacji bardziej osobistej i dłuższej, a dla mnie także bardziej dojmującej – wyznaje Ania i dodaje jeszcze: – A poza tym, marzył mi się antyelitarystyczny przewodnik po artworldzie. Chciałam powiedzieć, że dzieło sztuki nie jest nagrodą dla wybranych. Można oczywiście zainwestować w nią krocie, ale 300 złotych na zdjęcie albo pracę na papierze, wydać już łatwiej, prawda? Jedyne, co jest do tego naprawdę niezbędne, to wiedza.

Marcin Janusz 10%cukru (Fot. Materiały prasowe Artystyczna Podróż Hestii )

Ekonomia w świecie sztuki

Paulina Żmuda Eden (Fot. Materiały prasowe Artystyczna Podróż Hestii )

W rozmowie o kolekcjonowaniu sztuki nieustannie pojawia się temat inwestowania. Kwestia gustów, nawiązywania relacji z dziełem i budowania kompetencji kulturowych niekoniecznie się z tym wiąże. Ale czy rzeczywiście da się stworzyć „gramatykę kolekcjonowania”, która w jasny sposób poradzi, jak zarobić na sztuce? Anna odpowiada następująco: – „Gramatyka” odsiewa obietnice na wyrost. Pomaga też zrozumieć, że chociaż inwestycja w sztukę ma ugruntowaną historię w kilku bankach, z którymi również współpracujemy, i jest też wielu klientów, którzy sobie to chwalą, to trzeba pamiętać, że sztuka jest najbardziej „niepłynnym” z aktywów. Co oznacza, że relatywnie prosto jest ulokować dobrze pieniądze, ale w momencie, w którym chce się te pieniądze wyjąć z inwestycji, bo „potrzebuję teraz 5 milionów dolarów, a mam świetnego Picassa”, może się okazać, że aby uzyskać z rynku tyle, ile obiekt jest wart, potrzeba więcej czasu

Gra w obrazy

Autorki tłumaczą, że tam, gdzie nie możemy liczyć na błyskawiczny zwrot finansowy, często otrzymujemy szybką gratyfikację w postaci zwrotu kulturowego, erudycyjnego, kompetencyjnego, społecznego, budowania marki osobistej. A poza wszystkim, to może być bardzo rajcująca gra! – stwierdzam. – To prawda – potwierdza Ania – Przed chwilą byłam u jednego z moich klientów na dużej imprezie związanej ze sztuką. Jego partnerka skomentowała zaangażowanie emocjonalne swego ukochanego w kolekcjonowanie: „Ktoś wybiera używki i się od nich uzależnia, a ktoś inny zaczyna kupować obrazy i wciąga się bez reszty w kolekcjonowanie sztuki. Na pewno działa tu cała otoczka: oglądanie wystaw, chodzenie do pracowni i spotykanie się z artystami, kolekcjonerami, galerzystami. Ale miałam też klientów, którym przede wszystkim zależało na szybkim zarobku na wzroście ceny dzieła od momentu zakupu. I to też nie jest takie trudne do osiągnięcia.

Kamila Model Osłona (Fot. Materiały prasowe Artystyczna Podróż Hestii )

Lepszy gust buduje lepszy świat

Gdy autorki książki, które same żyją z rynku sztuki, mówią, że chcą edukować odbiorców, by świadomie wybierali dzieła i budowali swoje kolekcje, zaczynam mieć wątpliwości, czy w ten sposób same nie pozbawiają się pracy. – Bardzo wiele biznesów konsultingowych na świecie wydaje kompendia swojej wiedzy w domenie publicznej. Tak myśli się dzisiaj o dobru publicznym, o wiedzy, o nauce – tłumaczy Beata. – To fajniejsze, niż siedzieć w swoim fotelu, „liczyć pieniążki” i otwierać zakurzone „Die Zeit”, mówiąc: „To ja sobie może poczytam jeszcze trochę moich felietonów, które napisałam tutaj za grube miliardy”. Ja tam zresztą jeszcze nie piszę – śmieje się Ania. – Jestem przekonana, że i tak wiele osób przyjdzie po wsparcie do ekspertów, a przyjemniej pracuje się na bardziej „zaawansowanych nośnikach”, komunikując się z ludźmi świadomymi. Uważam, że gdybym miała 20 proc. pracy mniej, a w Polsce ludzie zbieraliby sztukę o jakieś 40 proc. częściej, to byłoby okej. Kto wie, może poprawiłby się nam gust narodowy? I może żylibyśmy w troszkę lepszym świecie? 

„Gramatyka kolekcjonowania. Praktyczne, inwestycyjne i kulturowe zagadnienia związane ze zbieraniem sztuki” to publikacja online w otwartym dostępie wydana przez Fundację Artystyczna Podróż Hestii i firmę art-consultingową Aurabilia. Można się z nią zapoznać na ISSUU

Łukasz Patelczyk Light (Fot. Materiały prasowe Artystyczna Podróż Hestii )

 

Anna Sańczuk
Reklama
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę