Znaleziono 0 artykułów
12.07.2021

The Alternation: Polska moda z upcyklingu

Fot. Dominik Cudny

Marzy nam się, żeby cała moda działała w obiegu zamkniętym. Chcemy pokazać, że upcykling jest sposobem na dobrą zmianę – mówią Stefania Włostowska i Veronika Pawlak, twórczynie polskiej marki upcyklingowej The Alternation, w której ofercie znajdziemy dzianinowe topy odszywane ze swetrów, sukienki z koszul i marynarki powstające ze spodni garniturowych.

Jak się poznałyście?

Stefania Włostowska: W liceum. Razem nauczyłyśmy się szyć, pomagały nam w tym nasze mamy. Same szyłyśmy sobie ubrania, potem nasze rzeczy nosiły koleżanki. Studiowałyśmy technologię i wykrój połączone z projektowaniem mody na London College of Fashion. Po studiach ja pracowałam w dużej firmie odzieżowej jako projektantka, a Vera założyła własną markę.

Fot. Dominik Cudny

Veronika Pawlak: Poznałyśmy modę od podszewki. Zrozumiałyśmy, że ma mroczną stronę. Jej szkodliwy wpływ na środowisko, nieetyczne warunki pracy czy ilość odpadów poruszyły nas do tego stopnia, że przez chwilę rozważałyśmy wycofanie się z branży. W końcu zamiast ją rzucić, postanowiłyśmy ją zmieniać.

Tak narodził się pomysł na własną markę upcyklingową.

Fot. Anka Zarzycka

Stefania: Najpierw myślałyśmy o haftowaniu na używanych dżinsach, później o robieniu sukienek z firan. Postawiłyśmy na upcykling, bo chciałyśmy skupić się na ogromnym problemie odpadów tekstylnych. Dzięki temu rozwiązaniu możemy dawać klientkom nowe ubrania, jednocześnie dając życie tym już istniejącym.

Fot. Stefania Włostowska

Jak wyglądają kolejne etapy waszej pracy?

Veronika: W klasycznym procesie projektowania wycina się ubrania z belki. Wyszywanie ubrań z istniejącej odzieży wymaga ogromnej precyzji – zaczynamy od wizyty w sortowni odzieży używanej. Tam szukamy ubrań, które są zniszczone, więc nie trafią do second handów, a jednocześnie nadają się do upcyklingowania. Następnie rozpruwamy wybrane ubrania – to najbardziej czasochłonny proces. Rozprucie jednej marynarki trwa nawet trzy godziny.

Fot. Dominik Cudny

Stefania: Następnie z uzyskanego materiału, który wcześniej dezynfekujemy i odświeżamy, odszywamy projekty. To prawdziwa łamigłówka – jak z męskich spodni garniturowych stworzyć sukienkę, a z marynarki spodenki, żeby maksymalnie wykorzystać dostępny materiał. Zdarza się, że musimy zrezygnować z projektu, bo brakuje nam materiałów, ale bywa też tak, że wymyślamy nowy projekt, widząc dostępne zasoby.

Fot. Stefania Włostowska

Na co zwracacie szczególną uwagę?

Stefania: Chcemy szyć ubrania, które same chciałybyśmy nosić. Staramy się nie podążać za trendami, zależy nam na projektach, które są ponadczasowe, a zarazem świeże.

Co u was znajdziemy?

Veronika: Bestsellerowe bokserki, dzianinowe topy odszywane ze swetrów, klasyczne marynarki i koszule z marynarek, a także nasze flare dresses – tworzone z męskich spodni garniturowych. Jesienią na stronę wrócą swetry, dziergane w całości z materiałów ze starych swetrów.

Fot. Dominik Cudny

Stefania: Pracujemy też nad nowymi modelami sukienek. W najbliższych tygodniach zaprezentujemy kilka nowych projektów. 

Co jeszcze musi zmienić się w modzie?

Veronika: Ważne są wybory konsumenckie, ale potrzebujemy rozwiązań systemowych. Dlatego tak kluczowe są postulaty mody zrównoważonej, zgodnie z którymi troska o planetę jest ważną częścią każdego etapu procesu. Bardzo ważne są również transparentność i edukacja. Marzy nam się, żeby cała moda działała w obiegu zamkniętym. Chcemy pokazać, że upcykling może być sposobem na zmianę.

Fot. Stefania Włostowska

Co napawa was nadzieją?

Stefania: Gdy wystartowałyśmy z The Alternation, dostałyśmy mnóstwo wsparcia. Widzimy też, że nasze klientki podejmują przemyślane decyzje, bo do tej pory nie odnotowałyśmy ani jednego zwrotu.

Veronika: Zrównoważona moda przenika do mainstreamu. Coraz więcej osób zwraca uwagę na to, co kupuje, a te wybory przekładają się na zmianę po stronie marek – i tych mniejszych, i większych.

Fot. Anka Zarzycka

Stefania: Cieszy nas, że możemy tworzyć nowe ubrania z istniejącej odzieży. Do tej pory udało nam się odzyskać już ponad 150 ubrań. Świadomość, że udało nam się odszyć sukienkę z pięciu koszul, które normalnie trafiłyby na wysypisko, to najlepsza motywacja.

Julia Właszczuk
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę