Znaleziono 0 artykułów
25.01.2019

Virginia Woolf – genialna i przeklęta

Virginia Woolf, 1902 rok (Fot. George C. Beresford/Hulton Archive/Getty Images)

Pisarka i feministka wyprzedzająca czasy, w których przyszło jej żyć. Zmagająca się z chorobą psychiczną kobieta, uwięziona w małżeństwie bez namiętności. Virginia Woolf cierpienie potrafiła przekuć w literaturę najwyższej próby. Jej książki do dziś są aktualne i mają rzesze fanów na całym świecie, a mroczna biografia autorki „Pani Dalloway” nie przestaje fascynować. Dziś obchodziłaby 137. urodziny.

„Walczyłam z tym, ale już dłużej nie mogę” – napisała Virginia Woolf do siostry w słoneczny poranek 28 marca 1941 roku. A potem włożyła do kieszeni swetra spore kamienie i weszła do rzeki Ouse nieopodal swojego domu w Rodmell. Tak wyglądał tragiczny finał genialnej pisarki, która przez większość życia zmagała się z depresją. Czy można było uniknąć tragedii? I czy Virginia Woolf stworzyłaby dzieła takie jak „Pani Dalloway”, gdyby wiodła szczęśliwe życie spełnionej żony i matki?

Gdyby nie przyszło jej dojrzewać w patriarchalnej, wiktoriańskiej Anglii, z pewnością nie napisałaby „Własnego pokoju” – na wskroś feministycznego eseju o tym, że kobieta powinna mieć własne pieniądze i wykształcenie. Jej samej, choć była córką filozofa, pisarza i redaktora naczelnego, odmówiono możliwości studiów. Kształciła się sama, podkradając książki z ojcowskiej biblioteczki. Życie Virginii Woolf to historia stopniowego popadania w obłęd, ale jednocześnie wyzwalania się ze sztywnych ram społecznych zasad.

Virginia Woolf z ojcem Sir Leslim Stephenem (Fot. George C. Beresford/Getty Images)

Piekło w Hyde Parku

Przyszła pisarka urodziła się jako Adeline Virginia Stephen 25 stycznia 1882 roku w Londynie. Jej rodzice, sir Leslie Stephen i Julia Prinsep Duckworth, pobrali się po tym, jak każde z nich owdowiało. Do wspólnego domu przy Hyde Park Gate wprowadzili się z dziećmi z poprzednich małżeństw. Virginia wychowywała się więc wśród dzieci, ale atmosfera, która tam panowała, była daleka od rodzinnej sielanki. W domu obowiązywały surowe zasady, w myśl których dzieci miały być niewidoczne i nie stwarzać problemów. A także na wskroś intelektualna atmosfera, bo sir Stephen był znaną postacią w literackim światku i przez dom przewijało się wiele osobistości, m.in. Henry James, Thomas Hardy czy ojciec chrzestny Virginii, James Russell Lowell.

Panna Stephen od najwcześniejszych lat wykazywała zainteresowanie literaturą. Ojciec, choć patrzył na to z dumą i pisał do żony, że ich córka w przyszłości zostanie pisarką, nie robił nic, by zapewnić latorośli wykształcenie. Wyższa edukacja była w ich rodzinie zarezerwowana dla chłopców, poza tym wkrótce sir Stephen miał inne zmartwienia na głowie. Najpierw jego żona zmarła w wyniku powikłań grypy. Obowiązki pani domu przejęła przyrodnia siostra Virginii, Stella, jednak wkrótce i ona odeszła. Senior rodu nie przeżył tych tragedii. Utrata obojga rodziców i siostry przyczyniła się do załamania nerwowego Virginii i jej pierwszej próby samobójczej. Po skoku z okna dziewczyna trafiła do zakładu psychiatrycznego. Później ujawniła, że do jej stanu przyczynił się również przyrodni brat George, który rozpaczającą po śmierci matki 13-letnią Virginię „pocieszał”, molestując ją seksualnie. Choć jako dziecko przemilczała ten traumatyczny epizod, opisała go później w swoich dziennikach. Przebyte piekło wplotła też w fabułę swojej pierwszej powieści „Podróż w świat”. Woolf pisze tam: „Mężczyźni to bydlęta. Nienawidzę mężczyzn”.

Virginia Woolf, 1928 rok (Fot. Culture Club/Getty Images)

Choć panna Stephen miała powody, by stronić od płci przeciwnej, jednocześnie odebrała tradycyjne wychowanie i obawiała się staropanieństwa. Po wyjściu z kliniki psychiatrycznej Virginia wraz z siostrą Vanessą i braćmi Adrianem oraz Thobym opuściła ponury, pełny smutnych wspomnień dom w londyńskim Kensington i przeniosła się do Bloomsbury. Tam, wolni od zakazów, nakazów i kurateli starszych, zapoczątkowali grupę Bloomsbury. Siostry zapraszały przyjaciół na intelektualne dysputy i szybko stały się równoprawnymi partnerkami w dyskusji. Członkowie grupy wdawali się też często w homoseksualne romanse. Jednak wkrótce Vanessa wyłamała się z tej artystycznej komuny. Wyszła za mąż. W dodatku Thoby z podróży do Turcji przywiózł tyfus i zmarł w wieku zaledwie 26 lat. Nad osamotnioną Virginią znów zebrały się chmury. Obawiając się o kruchą psychikę siostry, której groziło kolejne załamanie nerwowe, Vanessa postanowiła ją wyswatać. Stateczny i opanowany urzędnik, początkujący pisarz pochodzenia żydowskiego Leonard Woolf wydawał się idealnym kandydatem. Ale choć Virginia poślubiła go w 1912 roku, związek nigdy nie został skonsumowany. Oficjalnie Leonard obawiał się, że zbytnia ekscytacja związana ze współżyciem lub – co gorsza – ciążą i porodem zaszkodzi równowadze psychicznej żony. Druga strona medalu była taka, że Virginia nigdy nie wyzbyła się niechęci do mężczyzn. Pociągały ją za to kobiety.

Pani Woolf

Pierwszą młodzieńczą miłością Virginii była kuzynka Madge Vaughan, która posłużyła jako pierwowzór postaci Sally Seton z „Pani Dalloway”. W 1922 roku, już jako mężatka, Virginia poznała o 10 lat młodszą Vitę Sackville-West, pisarkę i poetkę, arystokratkę, żonę dyplomaty, która nie kryła swych seksualnych preferencji. Ich przyjaźń, w trakcie której zdarzały się okresy, gdy panie łączyło coś więcej, trwała do końca życia Woolf. Brak spełnienia w roli żony i matki Virginia rekompensowała sobie jednak, przede wszystkim pisząc. W 1915 roku ukazała się jej pierwsza powieść, wspomniana już „Podróż w świat”. Debiutancka książka została przyjęta raczej ciepło, porównywano ją do dzieł sióstr Brontë. Pojawiło się jednak kilka negatywnych recenzji, które wyprowadziły pisarkę z równowagi. Woolf nigdy nie nauczyła się godzić z krytyką, była perfekcjonistką zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym. Podczas miesiąca miodowego głodziła się, bo wmówiła sobie, że jest zbyt gruba. Potrafiła godzinami stać przed lustrem i wytykać sobie niedoskonałości – wydęty w jej mniemaniu brzuch czy wstrętne usta domagające się jedzenia. Zaniepokojony stanem żony mąż zaalarmował jej siostrę, a ta postanowiła umieścić Virginię w szpitalu psychiatrycznym. Przerażona wizją powrotu do zakładu, gdzie stosowano przerażające metody, z wyrywaniem zębów włącznie, pisarka podjęła kolejną próbę samobójczą. Tym razem zażyła końską dawkę weronalu. Niedoszłą samobójczynię uratował sąsiad. Kobieta wróciła do pozornie normalnego życia i zaczęła pracę nad kolejną książką.

Virginia Woolf, 1926 rok (Fot. adoc-photos/Corbis via Getty Images)

Chociaż małżeństwo Woolfów było pozbawione namiętności, Leonard przez całe życie opiekował się Virginią i z oddaniem ją wspierał. Gdy po próbie samobójczej pracowała nad książką, zgodnie z zaleceniami lekarza nie odstępował żony ani na krok. Ona z kolei starała się dobrze wypełniać swe obowiązki – zapisała się nawet na lekcje gotowania. Aby podreperować domowy budżet (życie wyłącznie z pisarstwa nie było możliwe), Leonard wpadł na pomysł założenia wydawnictwa. Hogarth Press, wspólne dziecko Woolfów, wydawało m.in. dzieła T.S. Eliota czy Jamesa Joyce’a, zapewniając małżonkom stały dochód. Obowiązki redaktorskie nie odciągnęły jednak Virginii od własnej twórczości. Jej książki – „Pokój Jakuba” i kolejne cztery powieści: „Pani Dalloway”, „Fale”, „Do latarni morskiej” i „Orlando” – zostały niezwykle ciepło przyjęte przez krytykę.

Nicole Kidman jako Virginia Woolf w filmie "Godziny" (Fot. East News)

W 1929 roku Woolf opublikowała też esej „Własny pokój”, który na stałe zapisał się w historii literatury feministycznej. Słowa Virginii o tym, że kobieta – by była szczęśliwa w zdominowanym przez mężczyzn świecie – powinna mieć solidne wykształcenie i pracę zapewniającą finansową niezależność, są aktualne do dziś. Woolf wreszcie czuła się doceniana i spełniona – jeśli nie prywatnie, to chociaż zawodowo. Wydawać by się mogło, że kryzys minął. Niestety, stabilizacja była pozorna, a kolejna katastrofa czaiła się tuż za rogiem.

Koniec walki

Obecnie podejrzewa się, że Virginia Woolf cierpiała na chorobę afektywną dwubiegunową. Być może dziś potrafiono by jej pomóc, jednak w latach 30. i 40. medycyna była wobec tej choroby bezsilna. Po okresie względnego spokoju przyszedł więc kolejny kryzys. Pracująca nad powieścią „Lata” Woolf znów zaczęła odmawiać jedzenia, cierpiała na bezsenność, wychudła, wycieńczyła organizm tak, że przestała menstruować. Zarzuciła nie tylko pracę, ale i prowadzenie dziennika. Do złego stanu psychicznego przyczyniła się również sytuacja polityczna w Europie. Virginia doskonale wiedziała, co z jej mężem Żydem zrobi Hitler, jeśli niemieckie wojska wejdą do Anglii. W 1940 roku małżonkowie znaleźli się na czarnej liście Trzeciej Rzeszy i Leonard obiecał żonie, że jeśli dojdzie do niemieckiej inwazji, wspólnie popełnią samobójstwo. Małżonkom nie było jednak dane umrzeć razem. Stan Virginii pogorszył się tak bardzo, że zrezygnowała z wydania gotowej już książki „Między aktami”, choć ukończenie jej wymagało od wycieńczonej pisarki wręcz heroicznego wysiłku. Woolf miała poczucie, że niszczy męża, który bez niej mógłby bez przeszkód poświęcić się własnej twórczości, czuła się też ciężarem dla siostry.

Z listów pożegnalnych, jakie zostawiła dla Vanessy i Leonarda, widać, jak tragiczną walkę toczyła ze sobą kobieta, która z jednej strony chciała żyć i tworzyć, a z drugiej – naznaczone obłędem życie bolało ją tak bardzo, że nie mogła już go znieść. Do Leonarda pisała: „Najdroższy, to pewne, znowu ogarnia mnie szaleństwo. Czuję, że nie możemy przejść razem przez ten straszny czas. I tym razem nie wyzdrowieję. Zaczynam słyszeć głosy i nie mogę się skoncentrować. Więc robię to, co wydaje się najbardziej odpowiednie”. Virginia czuła, że nikt i nic nie jest już w stanie jej pomóc. Nękały ją urojenia, słyszała głosy, widziała na przykład króla Edwarda VII, który chował się w krzakach i wykrzykiwał nieprzyzwoite słowa. Jedynym rozwiązaniem wydawała jej się śmierć. Ta stała się faktem 28 marca 1941 roku. Początkowo jednak Virginię uznano za zaginioną. Ciało pisarki znaleziono w rzece Ouse dopiero miesiąc po jej utonięciu. Leonard nigdy nie pogodził się ze śmiercią żony, którą na swój sposób bardzo kochał. Wbrew obawom swoim i jej przeżył wojnę. Podobno do końca życia wypatrywał w ogrodzie sylwetki Virginii. Jej prochy pochował na podwórku pod bliźniaczymi wiązami, które małżonkowie nazwali Virginia i Leonard.

Natalia Jeziorek
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę