Znaleziono 0 artykułów
05.11.2020

Film z przeszłości: „Orlando”

(Fot. East News)

Głównym tematem „Orlando” jest płynność płciowa. W połowie opowieści Orlando – urodzona jako mężczyzna – zapada w głęboki sen, w którym przeobraża się w kobietę. W filmie Sally Potter Orlando zagrała świętująca dziś urodziny Tilda Swinton. 

Jest wiele powodów, dla których warto obejrzeć po raz pierwszy, lub przypomnieć sobie, film Sally Potter. Ta wielokrotnie nagradzana produkcja, w której wystąpiła Tilda Swinton, jest adaptacją powieści Virginii Woolf o tym samym tytule. Powód, dla którego znowu staje się aktualny, to  fakt, że autorka książki jest pewnego rodzaju duchowym przewodnikiem po „About Time,” nowej wystawie w Met’s Costume Institute. Katalog wystawy pełen jest cytatów z powieści autorstwa Woolf, a w samej galerii usłyszeć można fragmenty "Orlando" opowiadane przez Meryl Streep, Nicole Kidman i Julianne Moore. Aktorskie trio wystąpiło razem w "Godzinach" – filmie z roku 2002 na podstawie powieści Woolf, "Pani Dalloway". 

(Fot. East News)

Czas stanowi niekończącą się, oszałamiającą spiralę – Orlando odkrywa to podczas podróży po 400 latach historii Anglii, trwającej od czasu panowania Elżbiety I do narodzin Elżbiety II. Powieść ukazała się w 1928 roku, dekadę po tym jak kobiety w Anglii uzyskały prawo do głosowania, oraz prawie 40 lat przed legalizacją homoseksualizmu. Jednak w kręgu, w którym obracała się Woolf, normą były niekonwencjonalne związki. Autorka napisała "Orlando" dla swojej kochanki Vity Sackville-West, artystokratki, która nie mogła odziedziczyć ukochanej rodzinnej posiadłości, Knole, ponieważ zgodnie z prawem musiała ona trafić do męskiego dziedzica. 

(Fot. East News)

Główną koncepcją przewijającą się w fabule "Orlando" jest płynność płciowa. Mniej więcej w połowie opowieści Orlando – urodzona jako mężczyzna – zapada w głęboki sen, w którym przeobraża się w kobietę. Patrząc w lustro i odkrywając swoją nową tożsamość, Orlando szepcze: “Ta sama osoba, niczym się nie różniąca, zmieniła się jedynie płeć”. Stwierdzenie to sugeruje, że to, kim w istocie jesteśmy, jest niezależne od płci i ograniczeń z nią związanych. Potter daje do zrozumienia, że stereotypy płciowe – męskość kojarzona z siłą, kobiecość z urodą – są najbardziej destrukcyjne. – W filmie zmiana płci Orlando jest rezultatem tego, iż osiągnął on punkt krytyczny, przeszedł kryzys swojej męskiej tożsamości – wyjaśnia. – Orlando nie chce już dostosowywać się do oczekiwań stawianym przed nim jako mężczyzną. Po zmianie tożsamości odkrywa jednak, że nie jest w stanie dostosować się również do oczekiwań stawianych wobec kobiet – dodaje. 

(Fot. East News)

W modzie – jak w życiu społecznym – coraz więcej mówi się o płynności płciowej. Jednak to, co uderzyło mnie najbardziej, gdy oglądałam ten film w roku wyborczym, pełnym jadowitego populizmu, to to jak bardzo w (amerykańskim) społeczeństwie zakorzenione są stereotypy związane z męskością, takie jak siła i władza. Brawura, której oczekuje się od Orlando jako XVII-wiecznego mężczyzny, obecna jest codziennie w XXI-wiecznych programach informacyjnych. 

Podobnie do powieści Woolf, wystawa “About Time” skupia się na powiązaniach pomiędzy przeszłością i teraźniejszością. Bolton określa to jako “podejmowanie tematu napięć występujących między zmianą i wytrzymałością”. "Orlando" Potter podąża tą samą ścieżką. – Film kończy się gdzieś pomiędzy niebem a ziemią, w miejscu ekstatycznego połączenia z chwilą obecnąwyjaśnia reżyserka

(Fot. East News)

Jedno z ostatnich zdań, jakie słyszymy w filmie, to: “A kiedy przestała przejmować się przeszłością, odkryła, że jej życie się zaczyna”. To dla mnie najważniejsza lekcja na dziś. Ani Potter ani jej bohaterka nie są uwikłane w nostalgię rozumianą jako pragnienie powrotu do wyidealizowanych wspomnień z z minionych czasów. Powrót do nich jest tak samo niemożliwy jak zaprzeczenie ich istnienia. Podobnie jest ze snuciem domysłów na przyszłość. Nieważne, czy marzymy o wiecznej młodości, czy tylko o tym by pozostać przy zdrowych zmysłach, zawsze musimy skupiać się na teraźniejszości. 

Artykuł po raz pierwszy ukazał się na Vogue.com.

Laird Borrelli-Persson
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę