Znaleziono 0 artykułów
08.03.2019

Wszystko przez słowa

Anna Ciarkowska ( Fot. Łukasz Saturczak)

Na „Pestki” czeka rzesza fanek Anny Ciarkowskiej. 32-latka już rok temu zjednała sobie tysiące dziewczyn tomem poezji „Chłopcy, których kocham”. Została okrzyknięta – chyba jako pierwsza w Polsce – instapoetką.

Nigdy nie rozumiałam, dlaczego w Dniu Kobiet panowie dają paniom kwiaty czy prezenty. Co chcą tym gestem wyrazić? Pogłaskać po głowie? Za coś podziękować? Chcą coś dostać w zamian? Wyrazić uwielbienie? Przecież to kobiety wymyśliły Dzień Kobiet 110 lat temu – by walczyć o prawa ekonomiczne, polityczne, wyborcze, jednym słowem o równouprawnienie. Dzień 8 marca ma tę walkę i jej ofiary upamiętniać. Słusznie, że z tej okazji organizuje się manify, bo choć lata mijają, ciągle musimy zwracać uwagę na wiele nierozwiązanych kwestii, co roku temat przewodni rodzi się sam.

Za to myślę, że jest to święto, kiedy kobiety mogą obdarowywać inne kobiety. I tak właśnie Anna Ciarkowska obdarowuje młode czytelniczki książką „Pestki”. Co prawda premiera dopiero za tydzień, ale już można ją zamówić przez internet i potraktować jako przedłużenie manify.

Na „Pestki” na pewno już czeka rzesza jej fanek i followerek, bo 32-letnia Ciarkowska już rok temu zjednała sobie tysiące dziewczyn tomem poezji „Chłopcy, których kocham”. Została okrzyknięta – chyba jako pierwsza w Polsce – instapoetką: najpierw wrzucała swoje wiersze na Instagram, to wypisane na plecach, to na kartce, w sąsiedztwie latte czy kwiatków, gdyż poza tekstem liczy się też forma jego prezentacji. Zadziałało. Nagle się okazało, że w naszym kraju czyta się poezję, a Ciarkowska odnotowała w księgarniach wyższą sprzedaż niż tomiki Wisławy Szymborskiej.

Nie ma co się tu zastanawiać, czy to „prawdziwa” poezja, czy „infantylna, disco polo” –krytyki Ciarkowska zebrała dość, ale tu nie chodzi o analizę jej wierszy. Mnie fascynuje zjawisko instapoetki, którą uwielbiają nastolatki (chyba nie tylko) i dają jej tysiące serduszek przy lirycznych postach. Ma 21 tysięcy obserwujących na Instagramie i ponad 60 tysięcy fanów na Facebooku.

A o czym są „Pestki”? Trochę o tym, że to słowa nas kształtują i często wpędzają w kłopoty. Autorka, tym razem prozą, analizuje zdania, które słyszymy od urodzenia – od matki, babki, koleżanki, sąsiadki, nauczycielki czy chłopaka – i jak one na nas wpływają. Chyba nie najlepiej. Anna Ciarkowska przytacza frazy, które każdej z nas – bez względu na wiek – brzmią niestety znajomo. Od dziecka dowiadujemy się, co znaczy być dziewczynką, dziewczyną i kobietą, wdrukowujemy to w umysły. Podziękuj ładnie, Taka duża panna, a tak się zachowuje, Jak będziesz duża, to zrozumiesz, Niegrzeczne dziewczynki idą do piekła, Ludzie patrzą, Nie garb się, Chłopcy już tak mają, Nie powinnaś się tak ubierać, Jesteś głupia, Jesteś jakaś dziwna, Nie płacz, Okres masz czy co, Potrzebujesz faceta, Uśmiechaj się, Inni mają gorzej, Ogarnij się, Zrób coś ze sobą. Dość.

Gdy narratorka „Pestek” przywali chłopakowi, aż ten się przewróci i zedrze kolano do krwi, nikt nie przybije jej piątki. Dostanie uwagę do dzienniczka, a wtedy dyrekcja wzywa matkę do szkoły, bo kto to widział, żeby dziewczynka tak się zachowywała. Próbuje wierzgać, ale ulepiona ze złotych rad innych w końcu się poddaje. Skoro jej mówią, że potrzebuje faceta, bo jednak co facet, to facet, że życie poukłada, że zarządzi, że nie pozwoli na głupoty, szaleństwa, wybujałe myśli – będzie mieć faceta. Gdy poczuje się nieszczęśliwa, lekarz poradzi, żeby zmajstrowała sobie dziecko, bo przy dzieciach nie ma czasu na głupoty. I tak dalej.

Wpada więc dziewczyna na ten sam tor, którym jadą jej babka i matka. Albo się rozpadnie. Narratorka „Pestek” się rozpada, jakby wszystkie słowa, które ją ulepiły, zaczęły się po kolei odklejać. Jednak jest dziwna – usłyszy po raz setny. Dobre rady i napominania na niewiele się zdały.

Instafanki Anny Ciarkowskiej się nie zawiodą, bo w krótkich przypowieściach autorki będą się przeglądać jak w lustrze. A że followerek jest całkiem sporo, może poczują babską solidarność, zmówią się, by te wszystkie dzwoniące w uszach nakazy i zakazy umieścić na transparentach, wyjść na ulicę i po prostu je spalić. I nikt nie będzie im mówił, że tak nie wypada.

Okładka książki "Pestki" (fot. materiały prasowe)

Anna Ciarkowska, „Pestki”, Wydawnictwo Otwarte, premiera 13 marca

 

Maria Fredro-Boniecka
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę