Znaleziono 0 artykułów
03.10.2018

Wystawa „do it – instrukcja obsługi” już od jutra w Łodzi

Zwiedzający realizują instrukcję Sola LeWitta i Erwina Wurma w NuMu w Guatemali w 2015 (Fot. Independent Curators International)

Do 28 października w hali pofabrycznych zakładów WI-MA będzie można nie tyle oglądać, co współtworzyć ekspozycję „do it”. Projekt, który od 25 lat krąży po świecie, zawitał do Polski, pozwalając każdemu poczuć się artystą. 

Czy każdy może być artystą? Albo inaczej, czy każdy jest artystą, bo wystarczy dać mu w dłoń narzędzia, a zacznie tworzyć? A czy podążając śladami największych, jesteśmy w stanie uzyskać podobny efekt? Czy dzieło można powtórzyć, a te powtórzone wciąż pozostaje oryginałem, bo tworzy je kto inny? Czy twórcą jest ten, do kogo należy pomysł, czy do wykonawcy? Jaką częścią gotowego dzieła jest pomysł, a jaką jego realizacja? Na te pytania odpowiada wystawa „do it – instrukcja obługi”, która pozwala zwiedzającym stać się aktorami, obserwatorom uczestnikami, a amatorom artystami.

Instalacja w Garage Center for Contemporary Culture w Moskwie (Fot. Independent Curators International)

Jak to działa? Przychodząc na wystawę „do it”, otrzymuje się instrukcję obsługi od artysty, która pozwala odtworzyć jego dzieło. Dzięki temu można wczuć się w rolę artysty, a nawet więcej, wejść w jego głowę i ciało, powtarzając etapy procesu twórczego, które doprowadziły go do stworzenia obiektu. 

Od jutra do 28 października w hali pofabrycznych zakładów WI-MA w Łodzi będzie można skorzystać z instrukcji Annette Messager, Christiana Boltanskiego, Claire Fontaine, Davida Lyncha, Jimmiego Durhama, Marina Abramović, Allison Knowles, Michelangelo Pistoletto, Pawła Althamera,  Nama June Paika, czy Yoko Ono. Artyści rozpisali dla amatorów kolejne kroki działania twórczego.

Dzieła będą na wystawie pojawiały się organicznie, dlatego zamiast gotowej ekspozycji będziemy mieć do czynienia z żywym organizmem, który rozrasta się, rodzi i obumiera zgodnie z naturalnym rytmem. Oprócz publiczności udział w projekcie biorą artyści i kuratorzy, którzy także odcisną swoje piętno na przestrzeni wystawienniczej. Takie laboratorium praktyk artystycznych pozwoli na swobodną ekspresję.

Projekt „do it” kurator Hans Ulrich Obrist zapoczątkował w 1993 roku. Szwajcar, który pełni obecnie funkcję dyrektora artystycznego londyńskich Serpentine Galleries, zastanawiał się wówczas, jak rozszerzyć ramy ekspozycji, jak wyjść ze sztuką poza galerię i jak zaangażować w nią zwiedzających. Poprosił więc artystów  Christiana Boltanskiego i Bertranda Laviera o stworzenie swoistych instrukcji do dzieł sztuki, które następnie przetłumaczono na dziewięć języków i rozdano publiczności. Kuratorowi przyświecała idea Marcela Duchampa, że „sztuka jest grą, która toczy się między ludźmi wszystkich epok”. Nie powinna więc stanowić zamkniętej całości, a raczej realizować się w niekończącym się nigdy procesie. 

Do dzisiaj w formule „do it” zrealizowano wystawy w 50 krajach – od Australii po Urugwaj, a wzięło w nich udział 350 artystów. W każdym z tych miejsc powstawały inne dzieła, nawet jeśli instrukcje artystów były takie same. Taki rezultat nie dziwi. Założeniem pomysłodawcy było bowiem pokazanie, że interpretacje sztuki są odmienne, w zależności od czasu, miejsca i ludzi. Artefakty, projekty, czy performanse, które powstają w wyniku działań „do it” nie są więc reprodukcjami dzieł artystów, a na pewno nie ich kopiami, tylko autorskimi reinterpretacjami.  

Co powstanie w Polsce okaże się już jutro. Ciekawy efektów jest kurator  Jacek Laube, który razem z Karoliną Balke przeniósł wystawę na łódzki grunt. – O projekcie dowiedzieliśmy się półtora roku temu. Postanowiliśmy spróbować sprowadzić go do Polski. Musieliśmy w naszej aplikacji wytłumaczyć, dlaczego chcemy pokazać „do it”. Nawiązaliśmy w aplikacji do festiwalu artystycznego Konstrukcja w Procesie, który odbył się w Łodzi 1981 roku, ściągając znane nazwiska. To przekonało organizatorów – mówi kurator. Podczas gdy w wielu miejscach na świecie większość z instrukcji jest realizowana przez artystów i kuratorów, w Łodzi oddaje się pole zwiedzającym. Artyści zrealizowali ok. 20 instrukcji ze 106, organizatorzy wykonali też kilka najtrudniejszych, żeby pokazać zwiedzającym, jak to działa.

– W przestrzeni otwartej będzie można stworzyć te prostsze dzieła, a te wymagające więcej kontemplacji, przełamania i pracy zadzieją się w miejscach bardziej osłoniętych. Będzie też można skorzystać z pomocy animatorów. Chcieliśmy naszą wystawą pokazać, że najważniejsze w sztuce jest działanie – mówi Jacek Laube.

Wydarzenie zostało objęte Honorowym Patronatem Prezydent Miasta Łodzi. Wstęp na wystawę jest bezpłatny. „do it” można zwiedzać codziennie w
godzinach od 11:00 do 21:00. Wydarzenia specjalne odbywają się w weekendy.

 

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę