Znaleziono 0 artykułów
18.03.2021

Mieszkanie architekta na Mokotowie

Basia Czyżewska

Klasyki designu i surowy minimalizm – zaglądamy do wnętrza na warszawskich Sielcach. – Największą przyjemność sprawia mi pusta przestrzeń, która jest tłem dla życia – mówi Michał Sikorski.

Mieszkanie na Dolnym Mokotowie o powierzchni 40 mkw. powstało na osiedlu z lat 50. – To prototyp bloku. Budynek jest mały i kameralny, a poza tym wąski, więc właściwie wszystkie przestrzenie są naturalnie doświetlone – mówi Michał Sikorski, który remont mieszkania zaczął tuż przed pandemią. Nie chciał przesuwać ścian ani przenosić instalacji, wolał dostosować się do tradycyjnego podziału na kuchnię, salon i sypialnię, potraktować mieszkanie jak patchwork składający się z pokoi o różnych funkcjach i charakterze. A przy okazji eksperymentować. – Jestem architektem. Na co dzień projektuję kampusy uniwersyteckie i budynki publiczne. To była moja pierwsza realizacja dla samego siebie. Mogłem próbować nowych rzeczy i popełniać błędy – mówi. Interesowały go eksperymenty z materiałami i funkcjonalność.

(Fot. Błażej Pindor)

Wąska sypialnia stała się minimalistyczną świątynią snu. – Sprowadziłem japońską matę, która pozwala zdrowo spać na podłodze, lnianą pościel i przemysłową zasłonę, którą wykorzystuje się w szklarniach. Srebrna siatka zmiękcza światło – opowiada. Surowy charakter nadają białe ściany i pusta przestrzeń, w pokoju znajduje się tylko lampa do fototerapii, która emituje światło dzienne przypominające naturalne.

W pokoju dziennym królują książki zgromadzone na granatowym regale z barwionego w masie MDF-u według projektu Michała i białe komody, składane bez użycia kleju i śrub. – Dzięki temu nie niszczą się przy moich częstych przeprowadzkach – dodaje. Na ścianach wiszą grafiki montowane na aluminiowej szynie wystawienniczej. – To bardzo praktyczne. Mam sporą kolekcję i lubię zmieniać rzeczy, na które patrzę. Szyna pozwala mi uniknąć wiercenia dziur w ścianie. Zresztą w mieszkaniu jest sporo przemysłowych aluminowych detali: klamki, gniazdka elektryczne, włączniki światła. Lubię estetykę przywołującą wnętrza fabryk i warsztatów.

Podobne artykułyPrzepis na modną kawiarnię: biel, światło i vintageBasia CzyżewskaPrzeciwwagą dla industrialnego klimatu są rośliny i pojedyncze bibeloty retro, np. szklana ryba z kolorowego szkła z Huty Sudety. Michał kolekcjonuje też designerskie meble. W salonie stoi fotel Butterfly. – Przywiozłem go z Francji, niestety bez obicia, więc siedzisko musiałem uszyć. A wykrój okazał się tak trudny, że bez pomocy zaprzyjaźnionej projektantki mody by się to nie udało. W rogu pokoju o ścianę opiera się drewniany regał na płyty – To ruchomy projekt Konstantina Grcica, klasyk lat 90., który z każdej strony wygląda, jakby był pijany, ale zawsze jest stabilny.

 

(Fot. Błażej Pindor)

Kuchnia, laboratorium z kafelkami rzemieślniczo wytwarzanymi w Holandii, przypomina projekt Le Corbusiera. – W wersji soft. Blat gładko przechodzi w zlew i okala szafki, niczym wnętrze białego basenu – dodaje Michał.  Do tego ażurowe półki modułowe String i rysunki od zaprzyjaźnionych artystów.
Małe lusterko, które osłania ścianę przed zabrudzeniem, to próbka szkła przemysłowego, jeden z wielu sampli, jakich Michał używa w pracy. Dominantą całego wnętrza są jednak niebieskie, marmurkowe fronty szafek wykonane z odzyskanego plastiku. Nawet naczynia używane na co dzień nie są przypadkowe. Kluczem są estetyka i przyjaźń – obok patery na owoce Alessi znajdziemy ceramikę projektu Marii Jeglińskiej dla Kristoffa.

Najbardziej zaskakującym pomieszczeniem jest łazienka. – Jest trochę jak plac budowy, bardziej przypomina przestrzeń zewnętrzną niż wnętrze – przyznaje. 
W oczy rzuca się betonowa ściana, która odsłoniła się w trakcie remontu. – W monolicie zatopione są drewniane elementy. Zdecydowałem, że to jest tak ciekawe, że musi zostać wyeksponowane. Zabezpieczyłem tylko powierzchnie przed wilgocią. Tak samo Sikorski potraktował zielone płyty gipsowo-kartonowe, zamiast terakoty zastosował szare płytki lastryko. – Żeby dodać trochę ciepła, wprowadziłem woskowaną zasłonę prysznicową – dodaje. W łazience nie ma szafek ani półeczek. – Ograniczam posiadane przedmioty do minimum. Największą przyjemność sprawia mi pusta przestrzeń, która jest tłem dla toczącego się życia.

1/10Mieszkanie architekta na Mokotowie

(Fot. Błażej Pindor)

Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę