Znaleziono 0 artykułów
03.07.2019

Barbara Hoff: Moda poza systemem

Basia Czyżewska

– Projektantka wyprzedzała swoją epokę. Dbała o to, żeby ubrania były proste, praktyczne, odpowiadały na potrzeby Polek – mówi Weronika Szerle, kuratorka wystawy „Barbara Hoff. Polskie projekty polscy projektanci”, którą od soboty, 6 lipca, będzie można oglądać w Muzeum Miasta Gdyni. Obok rysunków i zdjęć z prywatnych archiwów oraz 150 oryginalnych ubrań z metką Hoffland na ekspozycji pojawi się także współczesna sesja Zuzy Krajewskiej.

W 1954 roku zaczęła pisać do „Przekroju”. Jej poradnikowe felietony o tym, jak twórczo przerobić dostępne na rynku rzeczy, szybko stały się jedną z najchętniej czytanych rubryk magazynu. – Doradzała, jak zrobić baleriny z opatrzonych tenisówek albo uszyć bluzkę z głębokim dekoltem w stylu Brigitte Bardot – mówi Weronika Szerle, kuratorka wystawy „Barbara Hoff. Polskie projekty polscy projektanci”. W świecie przedzielonym żelazną kurtyną Barbara Hoff inspirowała się trendami z zachodnich magazynów, a także stylem włoskiego i francuskiego kina. – Kupowała tanie materiały dostępne w sklepach – kreton albo batyst. Rysowała proste wzory, a potem zatrudniała mamę przyjaciółki, która potrafiła szyć. Koleżanki, które dobierały stroje, wzorując na gwiazdach filmowych takich jak Sophia Loren i Gina Lollobrigida, obsadzała w roli modelek. Organizowała sesje zdjęciowe z Wojciechem Plewińskim, Stefanem Stellerem czy Januszem Majewskim. I publikowała je z przepisem na modną sukienkę – dodaje Szerle. Moda kryzysowa w wydaniu projektantki stawała się lekka i fantazyjna, a co najważniejsze, funkcjonalna i dostępna na wyciągnięcie ręki. 

Na pierwszej monograficznej wystawie Barbary Hoff, obok rysunków, zdjęć i oryginalnych ubrań, pojawia się także współczesna sesja Zuzy Krajewskiej. Projekt wspiera Reserved. (Fot. Zuza Krajewska)

Hoff wychodziła z założenia, że nie sztuką jest mieć styl w drogich i ekstrawaganckich ciuchach. Wyzwaniem jest stworzenie mody z tego, co dostępne w ubogiej PRL-owskiej rzeczywistości. Poza tym rozumiała problemy Polek. Wiedziała, że francuski styl jest trudny. Mało która Polka miała szczupłą sylwetkę bez biustu. Hoff radziła więc, jak dobierać fasony do tęższej figury, tak by wyglądać zgodnie z zachodnimi trendami. Mówiła, żeby sięgać po większe marynarki i mniejsze spódnice, zamiast kierować się rozmiarówką z metki. To było bardzo nowatorskie podejście – mówi kuratorka.

Dla Hoff moda była polem twórczego działania, a nawet więcej, misją społeczną. Gdy zaczęła zawodowo jeździć na Targi Poznańskie i zobaczyła, jak działa krajowy przemysł, postanowiła pójść o krok dalej. Zamarzyła, żeby wyprodukować swoje projekty w tysiącach egzemplarzy. Umasowić swoją wizję i stworzyć własny świat – Hoffland.
To była jedyna w tym czasie marka w Polsce, która w nazwie miała nazwisko projektanta – zauważa Szerle. Jej zapleczem były fabryki Cory i Krakowskich Zakładów Odzieżowych, czyli późniejszej Vistuli. Na początku powstawały krótkie serie, jak chociażby kilka modeli karnawałowych sukienek stworzonych z grubego płaszczowego materiału. Kolekcja miała też odpowiednią promocję w „Przekroju” – sesję z Grażyną Hase.

Na pierwszej monograficznej wystawie Barbary Hoff, obok rysunków, zdjęć i oryginalnych ubrań, pojawia się także współczesna sesja Zuzy Krajewskiej. Projekt wspiera Reserved. (Fot. Zuza Krajewska)

Kiedy w 1967 roku Domy Towarowe Centrum wprowadziły do sprzedaży pierwszą kolekcję wyprodukowaną w dziesięciu tysiącach sztuk, tłum oszalał. – Ludzie wyrywali sobie rzeczy z rąk, rozkradali dodatki i się przepychali. Wykończone ekspedientki zamknęły Hoff na zapleczu i kazały jej przysięgać, że nie będzie już więcej projektowała. Barbara też była przerażona tym, co się działo, więc przysięgła. Ale słowa nie dotrzymała.

Ubrania Hoff z założenia miały być proste w kroju i praktyczne, wielofunkcyjne i łatwe do komponowania w różnorodne zestawy. – Te rzeczy były hitami – twierdzi Szerle. – Dyrektorzy fabryk nie musieli oglądać rysunków, bo wiedzieli, że te produkty wyprzedadzą się na pniu. 

Ale Hoff w rozwijaniu swojej marki znów nie mogła ograniczyć się do jednej roli. Praca koncepcyjna była punktem wyjścia, ale lwią część czasu i energii pochłaniała organizacja produkcji. – Ciągle szukała tkanin i dodatków. W ciągu 40 lat projektowania współpracowała z przeszło 50 fabrykami, spółdzielniami i zakładami odzieżowymi. A gdy miała wielki problem z guzikami, sama zaczęła je produkować – z wyciskanym logo Hoffland. Koordynowała produkcję. Własnym samochodem woziła dyrektorów fabryk na spotkania, żeby mogli zacząć współpracować. Była zawzięta i miała wielki dar – potrafiła dogadać się z każdym, od szwaczki aż po dyrektora. Jej zaangażowanie i skuteczność przeszły do legendy – przyznaje Szerle.

Na pierwszej monograficznej wystawie Barbary Hoff, obok rysunków, zdjęć i oryginalnych ubrań, pojawia się także współczesna sesja Zuzy Krajewskiej. Projekt wspiera Reserved. (Fot. Zuza Krajewska)

W realiach Polski lat 70. Barbara Hoff nie mogła w pełni korzystać ze swojego niekwestionowanego sukcesu. – Była samoukiem. W latach 50. skończyła historię sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim, a nie uczelnię artystyczną, więc formalnie nie mogła być uznana za projektantkę. Choć trudno nam to sobie wyobrazić, przez lata nie dostawała wynagrodzenia za swoją pracę, bo nie mieściła się w systemie. Robiła to z pasji – mówi kuratorka. 

Hoffland okazał się fenomenem wyprzedzającym swoje czasy. W porównaniu z eksperymentującą z estetyką i trudno dostępną Modą Polską był młodszy i bardziej egalitarny. Odpowiadał specyfice rodzimego rynku – typowi sylwetki i przyzwyczajeniom konsumenckim, a dzięki sprawnej produkcji szybko reagował na trendy.

Długo nie miał konkurencji, przetrwał nawet huragan transformacji. Jeszcze w pierwszych latach XXI wieku ubrania z metką Hoffland można było kupić w samym sercu Warszawy – w nowej Galerii Centrum, gdzie wisiały tuż obok kolekcji zachodnich gigantów, takich jak Esprit i Wallis.
Na wysokim szczeblu, poza nią, zapadła decyzja o zamknięciu firmy. I chociaż wiem, że później dostawała propozycje pracy, również z zagranicy, nie przyjęła ich. Uznała, że bez niej historia Hofflandu została zamknięta – mówi Szerle.

Na pierwszej monograficznej wystawie Barbary Hoff, obok rysunków, zdjęć i oryginalnych ubrań, pojawia się także współczesna sesja Zuzy Krajewskiej. Projekt wspiera Reserved. (Fot. Zuza Krajewska)

Na pierwszej monograficznej wystawie „Barbara Hoff. Polskie projekty polscy projektanci”, obok rysunków i zdjęć z prywatnych archiwów i 150 oryginalnych ubrań z magazynów m.in. warszawskiego Muzeum Narodowego, pojawia się też zupełnie współczesna sesja ze stylizacjami Michała Kusia i zdjęciami Zuzy Krajewskiej, autorki m.in. słynnej okładki „Vogue Polska” z Moniką Jac Jagaciak z zespołem ludowym w Chicago czy wielu nagradzanych kampanii modowych.
W sesji użyto ubrań Hofflandu głównie z lat 80. Uważam, że świetnie się dziś bronią. Widać, że Hoff lekko interpretowała trendy – oversize czy logomanię, a jednocześnie dbała o to, żeby ubrania były bliskie ludzi, do noszenia na co dzień – podkreśla Szerle.

 

Wystawę „Barbara Hoff. Polskie projekty polscy projektanci” można oglądać od 6 czerwca do 20 października w Muzeum Miasta Gdyni. Przedsięwzięcie wspiera marka Reserved.

 

 

1/13Barbara Hoff: Moda poza systemem

Na pierwszej monograficznej wystawie Barbary Hoff, obok rysunków, zdjęć i oryginalnych ubrań, pojawia się także współczesna sesja Zuzy Krajewskiej. Projekt wspiera Reserved.

Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę