Znaleziono 0 artykułów
03.08.2020

Nobu w Warszawie

Małgorzata Minta

Nobu to ulubiona restauracja amerykańskich gwiazd. Marka stworzona przez japońskiego szefa kuchni Nobu Matsuhisę, aktora Roberta De Niro oraz producenta filmowego Meira Tepera doczekała się kilkudziesięciu filii na całym świecie. Od teraz działa też w Nobu Hotel Warsaw.

Stojący za sukcesem marki Nobu japoński mistrz kuchni i restaurator Nobuyuki „Nobu” Matsuhisa jest legendą. Jego autorska kuchnia skradła serce Roberta De Niro, jednego z trzech założycieli butikowych hoteli. Aktora przekonał ostatecznie czarny dorsz w miso, uchodzący dzisiaj za jedno z najbardziej znanych dań szefa kuchni Nobu.

(Fot. materiały prasowe)

Japonia w Warszawie

17 lipca restauracja opatrzona szyldem Nobu (46. na świecie), integralna część Nobu Hotel Warsaw, oficjalnie otworzyła drzwi dla gości. Za sterami warszawskiej restauracji stoją szef kuchni Yannick Lohou oraz Artemy Lopatin, który piastuje stanowisko szefa sushi. Obaj są związani z rodziną Nobu od lat – pracowali m.in. w restauracjach Nobu w Londynie, Dubaju i Barcelonie. Do Polski przyjechali w marcu.

Przez ostatnie miesiące dopracowywaliśmy ofertę, szukaliśmy dostawców – opowiada Lohou. – Bez problemu możemy liczyć na dostawy świeżych ryb prosto z Japonii czy Holandii, mamy fantastyczne warzywa, wszystko, czego potrzebujemy – dodaje szef kuchni Nobu. – Przez lata Nobu stworzyło całą sieć dostawców, z którymi współpracuje w różnych lokalizacjach. Z usług niektórych z nich będziemy korzystać także w Polsce. Współpracujemy, np. z firmą z Francji, która dostarcza ryby do kilku restauracji Nobu, bo dokładnie wie, czego potrzebujemy. Dzięki temu możemy zagwarantować stałą jakość składników, niezależnie od tego, gdzie znajduje się nasza restauracja – dodaje Lopatin.

Jak wyjaśnia Lohou, restauracja na początek zaproponuje klasyczne menu Nobu. – Chcemy, by goście odkryli nasze smaki. Z czasem, gdy nasz zespół będzie coraz bardziej doświadczony, a goście lepiej nas poznają, zaczniemy tworzyć dania z lokalnych składników, ale z japońskim twistem. Menu Nobu zdobywa uznanie w różnych częściach świata. – Goście przychodzą do nas, bo chcą posmakować właśnie kuchni Nobu – mówi Lohou.

(Fot. materiały prasowe)

Co to znaczy? – To kuchnia japońska z peruwiańskimi akcentami. Ale nie jest to kuchnia fusion czy po prostu nikkei [wykształcony w Peru w środowisku japońskich emigrantów rodzaj kuchni łączący lokalne produkty i azjatyckie techniki przygotowania dań – red.] – mówi Lohou, któremu wtóruje drugi szef kuchni. – Kuchnia Nobu jest unikalna. Nobu-san od wczesnego wieku wiele podróżował i z każdego miejsca czerpał inspiracje. Owszem, mamy tu do czynienia z kuchnią mocno naznaczoną peruwiańskimi wpływami, ale nie tylko. Sięgamy po chili czy kolendrę, lecz także np. oliwę truflową czy czosnek. Zawsze jednak trzymamy się japońskiej elegancji i prostoty. Nasze jedzenie wygląda prosto, ale takie nie jest. Niektóre dania składają się raptem z pięciu składników, a i tak są niezwykłe dzięki perfekcyjnemu zbalansowaniu smaków. I ten balans, tak ważny w japońskiej kuchni, znajdziesz w każdej naszej potrawie.

Odwiedzając warszawską restaurację, można się przekonać, jak smakuje nie tylko dorsz, którym swego czasu zachwycił się Robert De Niro, lecz także inne dania pomysłu Nobu-sana, które dzisiaj mają status kultowych. Na pewno zalicza się do nich sashimi new style, w którym kawałki ryby polane są gorącą oliwą, pasta z kałamarnicy czy yellowtail jalapeño – płatki surowej serioli podawane z ostrą papryczką jalapeño. – Za każdym z tych dań stoi historia, która czyni je jeszcze bardziej wyjątkowymi. Goście lubią takie anegdoty, chcą się dowiadywać, jak powstało konkretne danie. A naszym zadaniem jest jak najlepiej tę historię opowiedzieć i pokazać na talerzu – zaznacza Lohou.

Taka opowieść kryje się choćby za kultowym tuńczykiem z jalapeño. Po raz pierwszy Nobu przygotował to danie na Hawajach – po charytatywnej kolacji dla wielu gości chciał podziękować swemu zespołowi. Niespodziewanie odkrył, że w kuchni skończył się jednak cały zapas wasabi. Z braku ostrej przyprawy sięgnął po to, co akurat było pod ręką – papryczki jalapeño, czosnek i cytrynę. Danie wkrótce trafiło do menu restauracji.

(Fot. materiały prasowe)

Osobista relacja z gośćmi

Warszawska restauracja Nobu działa od niespełna trzech tygodni, ale już ma stałych gości. – Pewien pan odwiedził nas cztery razy w ciągu tygodnia – zdradza Lopatin. – Z kolei w Barcelonie pewien gość przychodził do nas codziennie przez cały pierwszy miesiąc działalności restauracji. Nie dokonywał nawet rezerwacji, po prostu się zjawiał. Potem wpadał co 2-3 dni sam, z rodziną lub z żoną. Właśnie tak jest w Nobu – gdy odwiedzisz nas dwa razy, prawdopodobnie już cię poznamy. Lubimy rozmawiać z gośćmi, słuchać, co sądzą o poszczególnych daniach, co najbardziej im smakowało. Osobiste podejście do klienta jest dla nas niezwykle ważne, czyni Nobu wyjątkowym miejscem. Nie znajdziesz tego wszędzie. Jesteśmy pasjonatami, kochamy naszych gości i chcemy sprawić, by byli szczęśliwi, na ile to możliwe. Jak dotąd chyba całkiem nieźle nam wychodzi – mówi z uśmiechem Lopatin.

Gościnność jest w Nobu równie ważna, co jedzenie. – Z jednej strony nie nakrywamy stołów białymi obrusami, ale z drugiej – dbamy o każdy najdrobniejszy szczegół. Nie każemy ci przychodzić do restauracji w garniturze, możesz założyć szorty i jednocześnie liczyć na obsługę godną pięciu gwiazdek. Definiujemy to jako luksusowy lifestyle. Serwujemy świetne jedzenie ze sprawdzonych składników i DJ-a w weekendy. Sami mamy sporo frajdy, tworząc takie miejsce. Nawet gdy w kuchni jest dużo pracy – podsumowuje Lopatin.

(Fot. materiały prasowe)

Restaurację Nobu w Warszawie tworzą trzy przenikające się przestrzenie: bar, do którego można wpaść na koktajl, sushi bar, przy którym zjemy kolację, podpatrując na bieżąco pracę sushi masterów, i w końcu – restauracja z salą jadalną. Na małe grupy gości czekają dwie sale private dining.

W menu znajdziemy zimne i gorące dania zaliczane do klasyków Nobu, wybór sushi i sashimi, przekąski, firmowe tacosy i kushiyaki (japońskie szaszłyki) czy wreszcie potrawy z wołowiny wagyu. Oprócz dań à la carte goście mają do dyspozycji także menu omakase, czyli degustacyjne (dostępne w dwóch wersjach: Signature i Warsaw).

Ofertę gastronomiczną Nobu Hotel Warsaw uzupełnia Nobu Cafe serwujące śniadania i lekkie lunche, a także słodkości zakorzenione we francuskiej i polskiej tradycji cukierniczej, ale – oczywiście – naznaczone japońskimi akcentami.

1/14Co zjemy w restauracji hotelu Nobu?

Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę