Znaleziono 0 artykułów
03.03.2019

Alice Zielasko: Wszystko pod kontrolą

Alice Zielasko (Fot Christian Vierig / Contributor /Getty Images)

Pierwsza polska influencerka mieszka w Londynie, ale ostatnio najbardziej inspiruje ją styl dziewczyn z Los Angeles. Alicepoint, która była gościem Vogue Polska Festiwal, jako jedna z nielicznych blogerek wciąż ściśle oddziela pracę od prywatności.

Pierwsze kroki

– My, blogerki, jeszcze 10 lat temu byłyśmy krytykowane. Nikt nie traktował nas poważnie, ale ja nigdy nie wstydziłam się tego, że bloguję – mówi Alicepoint, dziś bardziej znana jako Alicja Zielasko. – Założyłam bloga spontanicznie. Przez dłuższy czas śledziłam pierwsze blogi modowe z Kalifornii i Skandynawii. Chciałam pokazać, że dziewczyny w Polsce też czują modę i mają swój styl. Na początku największą satysfakcję sprawiało mi to, że mój blog ma coraz większą oglądalność i realnie inspiruje dziewczyny – dodaje.

Gdy zaczynała swoją przygodę z modą w sieci, miała 21 lat, mieszkała w Krakowie i studiowała socjologię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Tak jak inne popularne dziś blogerki, była wtedy częściej nazywana szafiarką, bo publikowała stylizacje stworzone z ubrań, które znajdowała w szafie. Pochodziły z popularnych sieciówek albo od raczkujących polskich marek.

Fot. dzięki uprzejmości Alice Zielasko

Swoją pozycję budowała cierpliwie i powoli, bez presji oczekiwań czy strategii. Nie pamięta dobrze momentu, kiedy jej blog nabrał wystarczającego rozmachu, żeby stać się ciekawym medium dla marki, z którą współpracowała przy pierwszym komercyjnym projekcie.

– To mogło być po dwóch albo trzech latach prowadzenia bloga, gdy mieszkałam jeszcze w Polsce, ale nie mam pojęcia, co to była za marka. Pewnie dlatego, że pieniądze nigdy nie były moim celem.

Dużo większe wrażenie robiły na Alicji wyjazdy prasowe organizowane przez duże firmy. – W dzieciństwie nie podróżowałam za dużo. Wszystko się zmieniło, odkąd zaczęłam prowadzić bloga. Marki zaczęły zapraszać mnie na eventy i fashion weeki na całym świecie. Pierwsza taka podróż, której na pewno nigdy nie zapomnę, to wyjazd do Nowego Jorku na zaproszenie AllSaints. Czułam wtedy, że spełniło się moje marzenie. Było -20 stopni, ale cieszyłam się wszystkim, mimo że nie mogłam za dużo spacerować i miasto oglądałam głównie z taksówki.

Wkrótce pojawiły się kolejne wyjazdy. Na paryskim tygodniu mody powstało zdjęcie w czarnej bluzie z napisem „Team Paris”. To była kwintesencja jej swobodnego stylu – lekkości w łączeniu kontrastów (tu oversize’u z mini) i wyczucia trendów. Alicja potrafiła wyeksponować ciekawy projekt młodego i nieznanego jeszcze szerzej MISBHV. Bluza wkrótce stała się bestsellerem i flagowym produktem marki.

Fot. dzięki uprzejmości Alice Zielasko
Fot. dzięki uprzejmości Alice Zielasko

Świadome decyzje

Jej wczesne posty zdradzają, że myślała o modzie funkcjonalnie. Zamieszczała „techniczne” zdjęcia sylwetki z tyłu i z profilu, dbała o dokumentowanie detali. Nie czuła się natomiast swobodnie przed aparatem. Rzadko patrzyła w obiektyw, miała kilka innych sposobów na pozowanie. – Na początku blogowania byłyśmy bardziej tajemnicze, nasze życia prywatne pozostawały prywatne, teraz dzielimy się dużą częścią tego w social mediach – przyznaje. Szafiarki często były nieśmiałe, używały pseudonimów, starannie przygotowywały się do zdjęć, żeby kontrolować każdy element wizerunku budowanego w sieci. Dziś, w erze Instastories i InstaTV, gdy spontaniczność przedkłada się ponad prywatność, a pretekstem do relacji na żywo może stać się jedzenie śniadania, Alicja wciąż bloguje w starym stylu, świadomie i konsekwentnie oddzielając swoje światy.

– Staram się trzymać granicę, blogowanie jest moją pasją, pracą i moim życiem, ale czasem muszę wyłączyć telefon i spędzić czas z moim chłopakiem czy rodziną, niekoniecznie relacjonując każdą sekundę na Instagramie. To jest dla mnie bezcenne – mówi.

Fot. dzięki uprzejmości Alice Zielasko

Jej kariera nabrała rozpędu, gdy wyjechała do Londynu.

– Zawsze marzyłam o tym, żeby wyjechać z Polski. Ciągnęło mnie do świata wielkiej mody. Zakochałam się w Londynie, kiedy przyjechałam tu po raz pierwszy dziewięć lat temu na wakacje. Poczułam, że pasuję do tego miasta, że mogę tu być sobą, ubierać się, jak chcę, i nikt mnie nie ocenia. Uwielbiam Notting Hill – architekturę, atmosferę, ludzi, którzy tu mieszkają, czuję się, jakbym się przeniosła do lat 90., które są również moją ulubioną dekadą modową. Londyn inspiruje mnie i daje pozytywną energię do życia. Jestem tu szczęśliwa – mówi.

Po przeprowadzce jej nazwisko stało się marką. Konto Alice Zielasko na Instagramie obserwuje ponad 47 tysięcy osób – dziś już mniej dziewczyn, a więcej dorosłych kobiet w okolicach trzydziestki, które szukają tu inspiracji.

Jej styl ewoluował z dziewczęcego, seksownego looku w świadomy modowy koncept.

Fot. dzięki uprzejmości Alice Zielasko

Chociaż dalej lubi czuć się ultrakobieco – nosi czerwone paznokcie w migdał, krótkie spódniczki, przylegające bluzki, to zręcznie ucieka od banału i dosłowności. Sukienkę na ramiączkach łączy z hiphopowym kapeluszem typu bucket hat czy różowymi policzkami jak u matrioszki.

Jej wizerunek budują też świetnie dobrane luksusowe marki – Saint Laurent, Louis Vuitton, Prada czy Chanel. – 90 proc., czyli znaczna większość mojej szafy, to ubrania, które dostaję od marek. Resztę kupuję sama, ale staram się być rozważna – deklaruje. Co stanowi brakujące 10 proc.? Alicja od lat zachwyca się amerykańską marką Reformation, która specjalizuje się w romantycznych sukienkach z dekoltem i wzorem – od kwiatów po panterkę.

Fot. dzięki uprzejmości Alice Zielasko

Publikowanie zdjęć to jej praca, którą zajmuje się codziennie. – Nie potrafię powiedzieć, ile godzin pracuję, bo tego nie liczę. Kocham to, co robię, więc jeśli mogę, to pracuję cały czas. Inspiracje i pomysły nasuwają mi się, kiedy chodzę popływać na basen albo pobiegać do Hyde Parku. Lubię mieć kontrolę nad wszystkim, więc sama zajmuję się większością obowiązków – od kontaktu z markami, układaniem stylizacji, organizowaniem zdjęć, podróży, wybieraniem lokacji, aż po selekcję zdjęć, media społecznościowe czy prowadzenie księgowości – mówi.

Dla Alicji profesjonalizm oznacza wizję i konsekwencję w jej realizacji, dlatego nie otacza się ona doradcami, nie ma swojej asystentki, makijażystki czy stylistki włosów. Jej jedynymi współpracownikami są fotografowie. – Karola Kaczyńska, Michaela Metesová, Ola Golczyńska i Sandra Arnika Holland czują mój styl i estetykę, myślą podobnie jak ja, więc podczas zdjęć rozumiemy się bez słów. One nadają moim pomysłom dobry kierunek. Często zdjęcia robią mi też mój chłopak lub moja siostra. Są to zdjęcia robione w bardziej naturalnych okolicznościach, więc zazwyczaj najbardziej się sobie na nich podobam. Naturalność i autentyczność są dla mnie ważne, mówię to z perspektywy influencerki i osoby, która śledzi inne influencerki.

Fot. dzięki uprzejmości Alice Zielasko

California Dreaming

Alicja woli inspirować niż instruować, dlatego na jej kanałach panuje wieczne lato. Cały rok publikuje zdjęcia w kostiumach i zwiewnych sukienkach. Unika płaszczy, rajstop i warstw.

– Mój styl przede wszystkim inspirowany jest latami 90. – muzyką, teledyskami i serialami z tamtych czasów, które oglądałam jako dziecko. Najbardziej podobały mi się te filmowane w Kalifornii. Myślę, że to ukształtowało moją estetykę i styl – deklaruje.

Fot. dzięki uprzejmości Alice Zielasko

Średnio raz w miesiącu organizuje wyjazd do ciepłego kraju i tam produkuje materiał zdjęciowy do publikacji przez kilka kolejnych tygodni. Mieszkając w pochmurnym Londynie, buduje alternatywny świat z palmami, słońcem i nową estetyką. Jej najświeższą fascynacją jest styl dziewczyn w LA. Silne i kobiece, z dystansem do świata i własną eklektyczną wizją mody. @alwaysjudging @courtneeruthie i @taylranne to trzy pierwsze profile, które Alicja wymienia jednym tchem.

– Podoba mi się ich estetyka, łączą letnie ubrania, styl grunge, styl surferski z lekką nutką minimalizmu. Zazwyczaj mają charyzmę, są pewne siebie, nie tylko inspirują mnie modowo, ale podpatruję też, jakich używają kosmetyków i jak mieszkają. Prawdziwa influencerka to ta, która ma charyzmę, a nie tylko ta, która pokazuje swoje stylizacje –  wypowiada swoje motto Alicja.

Basia Czyżewska
Komentarze (1)

Wyloguj się
Elżbieta Kijowska
Elżbieta Kijowska04.03.2019, 11:54
Pamiętam Alicję od początku i kibicuję jej.Go Alce,go!
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę