Znaleziono 0 artykułów
24.07.2019

Elisabeth Moss: Feministka w sekcie

24.07.2019
(Fot. Getty Images)

Dzięki rolom w „Mad Men”, „Top of the Lake”, a przede wszystkim w trzech sezonach „Opowieści podręcznej” aktorka stała się głosem kobiet walczących o swoje prawa. Ale choć kończąca dziś 37 lat Moss mówi, że wierzy w wolność, równość i tolerancję, należy do Kościoła scjentologicznego, który te wartości odrzuca.

Trudno nie zarzucić Elisabeth Moss hipokryzji. Choć od dziecka należy do sekty, w której kobiety są traktowane jako podrzędne członkinie, jednocześnie wspiera #MeToo. Aktorka mówi, że wiara to kwestia zbyt skomplikowana, by wyjaśnić ją w jednym wywiadzie. Prawda jest taka, że w przeciwieństwie do wielu innych gwiazd, takich jak Tom Cruise czy John Travolta, Moss scjentologii nie wybrała. Jej rodzice, muzycy, należeli do sekty. W ich domu religia była więc obecna na równi z jam sessions. Dziś Elisabeth mówi, że jako dorastająca dziewczyna zdecydowanie częściej słuchała George’a Gershwina niż Nirvany. Artystyczne otoczenie sprawiło, że przyszła aktorka początkowo wiązała swoją przyszłość z baletem. Plotkarskie media w Stanach spekulują, że aktorka karierę zawdzięcza właśnie wpływowym członkom sekty, ale jej dość wyboista droga do sukcesu sprawia, że trudno wierzyć w te teorie.

Jako Peggy Olson w serialu „Mad Men” (Fot. materiały prasowe)

Długa droga na szczyt

Talent Elisabeth Moss widać było od początku. W przypadku córki dwojga osób silnie związanych z artystycznym środowiskiem – matka, Linda, grała na harmonijce w zespole bluesowym, a ojciec, Ron, był menedżerem muzyków – nie mogło być inaczej. Elisabeth już jako pięciolatka zaczęła pobierać lekcje baletu. Wkrótce zrozumiała jednak, że jej prawdziwym powołaniem jest aktorstwo. Przyszła na świat w Los Angeles, w bezpośrednim sąsiedztwie Fabryki Snów, a pierwszą rolę – córki Sandy Bullock w miniserialu „Uśmiechy losu” – zagrała w wieku sześciu lat. Ale nigdy nie była jedną z dziecięcych gwiazd, które rodzice ciągną na siłę z castingu na casting. Początkowo grała niewielkie rólki w serialach, takich jak „Gdzie diabeł mówi dobranoc”, i podkładała głos do filmów animowanych. Dopiero po kilku latach udało jej się zagrać w pełnometrażowych filmach, m.in. w dramacie „Podwójne życie”.

(Fot. Getty Images)

W 1999 roku w karierze Moss nastąpił pierwszy przełom. Aktorka dostała wówczas rolę w popularnym w Stanach serialu NBC „Prezydencki poker”, opowiadającym o życiu w Białym Domu. Elisabeth przez cztery sezony wcielała się w postać Zoey Bartlet, najmłodszej z trzech córek pary prezydenckiej. To wówczas jej nazwisko po raz pierwszy stało się znane szerszej publiczności. W tym samym roku Moss wystąpiła w dramacie „Przerwana lekcja muzyki” u boku Winony Ryder i Angeliny Jolie. Po serii epizodycznych ról główną dostała dopiero w dramacie „Virgin” z 2004 roku. Występ przyniósł jej nominację do nagrody Independent Spirit Award. – Długo czekałam na swoją szansę. Sporo wystałam się na castingach, zaliczyłam naprawdę wiele porażek, zagrałam mnóstwo ról drugo- i trzecioplanowych – wspomina swoje początki Elisabeth. Miliony widzów na całym świecie pokochały ją dzięki „Mad Men”. Peggy Olson nie mógł zagrać nikt inny.

Jako Peggy Olson w serialu „Mad Men” (Fot. materiały prasowe)

Copywriterka, detektyw, podręczna

Wielokrotnie nagradzany serial AMC o pracownikach nowojorskiej agencji reklamowej na przełomie lat 50. i 60. uczynił Moss sławną. – Peggy była feministką mimo woli. Taką, która nie pali staników na demonstracjach i nie zna określenia „szklany sufit”, ale z całych sił próbuje go przebić – tłumaczyła Moss w wywiadzie dla amerykańskiego „Vogue’a”. W tej samej rozmowie aktorka przyznała, że feministką się nie urodziła. Za jej przebudzenie odpowiedzialna była praca.

(Fot. Getty Images)

Peggy z zakompleksionej dziewczyny staje się świadomą swoich praw kobietą sukcesu. Ale jej droga do awansu w męskim świecie nie jest usłana różami. Moss idealnie pokazała transformację Peggy. Dzięki jej talentowi Olson wyrosła na główną bohaterkę serialu. Bo Don Draper przez siedem sezonów pozostaje taki sam. A Peggy z pierwszego i ostatniego sezonu to dwie różne osoby. Ta kreacja przyniosła Moss nominację do pięciu nagród Emmy. I choć nie zdobyła żadnej statuetki, wysiłek włożony przez aktorkę w budowanie roli dostrzegła sama Jane Campion. Legendarna reżyserka, która na swoim koncie ma takie filmy jak „Fortepian”, laureatka Oscara i Złotej Palmy, zdecydowała się powierzyć jej rolę w swoim serialu „Top of the Lake”. Moss gra w nim Robin Griffin, detektyw, która stara się rozwikłać sprawę zaginionej dziewczynki, Tui. W dwóch sezonach produkcji Griffin musi się zmierzyć nie tylko ze śledztwem, ale też gwałtem, będącą jego wynikiem ciążą i oddaniem dziecka do adopcji. Rola zmagającej się z demonami kobiety przyniosła Elisabeth Złotego Globa.

Jako June w „Opowieści podręcznej” (Fot. materiały prasowe)

O ile role w „Mad Men” i „Top of the Lake” sprawiły, że na Elisabeth Moss zwróciły uwagę środowiska feministyczne, o tyle postać June, w którą wcieliła się w „Opowieści podręcznej”, uczyniła aktorkę głosem wszystkich kobiet. Serial oparty na motywach powieści kanadyjskiej pisarki Margaret Atwood idealnie oddawał ducha czasów, w których w Ameryce do władzy doszedł Donald Trump, wybuchł ruch #MeToo, a w Polsce odbywały się Czarne Protesty. Podczas tych ostatnich, a także manifestacji w Stanach, część kobiet protestujących przeciwko zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego i szerzącej się wśród władz mizoginii występowała w kostiumach tytułowych podręcznych. W HBO można już oglądać trzeci sezon. Choć aktorka twierdzi, że świat stworzony w serialu jest zaprzeczeniem jej własnych wartości, sceptycy zwracają uwagę na to, że scjentologii do zasad Gilead nie tak daleko.

Wolność i scjentologia

Jako June w „Opowieści podręcznej” (Fot. materiały prasowe)

Moss chroni swoją prywatność – nie tylko przekonania religijne, ale też życie uczuciowe. Jej profil na Instagramie obserwuje ponad milion osób. Jednak w przeciwieństwie do wielu celebrytów aktorka nie zamieszcza na nim zdjęć z wakacji, prywatnych imprez czy płatnej współpracy. Znajdziemy tam niemal wyłącznie relacje z planów filmowych, studiów telewizyjnych i branżowych eventów. Od czasu do czasu pojawi się fotka zrobiona na meczu baseballu albo życzenia dla młodszego brata. Zdjęć partnerów nie publikuje. Mediom udało się jedynie dowiedzieć, że aktorka po zaledwie ośmiu miesiącach rozwiodła się z mężem, komikiem Fredem Armisenem. A także, że obecnie mieszka w wynajmowanym mieszkaniu z dwoma kotami – Lucy i Ethel. I spotyka się z kimś bliżej nieokreślonym.

Jako June w „Opowieści podręcznej” (Fot. materiały prasowe)

Aktorka udziela się natomiast społecznie – tak w social mediach, jak w realu. Na Instagramie nakłaniała do głosowania w wyborach prezydenckich. Nie boi się mówić, że nie po drodze jej z polityką Donalda Trumpa. Podkreśla, że wierzy w wolność – zarówno wolność słowa, jak i wolność kochania, kogo się chce, czy wierzenia, w co się chce. – Gdy zaczynamy mówić: „nie możesz tak myśleć”, „nie możesz tak mówić” czy „nie możesz w to wierzyć”, zaczynają się problemy. Wtedy zaczynasz żyć w Gilead – podsumowuje Moss. I tu zdaniem niektórych pojawia się zgrzyt. Bo scjentologia piętnuje homoseksualizm, a kobietom przypisuje podrzędną rolę. Z drugiej strony, jak zauważyła Moss w wywiadzie dla „The Daily Beast”, nikt nie wytykałby jej hipokryzji, gdyby była katoliczką.

Natalia Jeziorek
  1. Ludzie
  2. Portrety
  3. Elisabeth Moss: Feministka w sekcie
Proszę czekać..
Zamknij