Znaleziono 0 artykułów
03.03.2021

Billie Eilish: Portret artystki z czasów młodości

(Fot. materiały prasowe)

R.J. Cutler, reżyser „September Issue”, w filmie dokumentalnym o idolce generacji Z sprawdza, czy sława przeszkadza dorosnąć.

Nie byłoby nic dziwnego w tym, że 19-latka nadal mieszka z rodzicami, większość wolnego czasu spędza ze starszym bratem, a imprezy organizuje w przydomowym ogrodzie. Tyle że Billie Eilish jest najsłynniejszą nastolatką świata, która za debiutancki album „When We All Fall Asleep, Where Do We Go?” z 2019 roku zdobyła pięć nagród Grammy, na koncie ma 50 mln dolarów, a na Instagramie prawie 80 mln obserwatorów.

Film dokumentalny „Billie Eilish: Świat lekko zamglony”, który R.J. Cutler wyreżyserował dla Apple TV, jest przede wszystkim opowieścią o rodzinie. Billie Eilish Pirate Baird O’Connell wychowała się w Los Angeles. Ona i jej starszy o cztery lata brat Finneas nie chodzili do szkoły. Domowe lekcje prowadziła ich mama, Maggie Baird, aktorka zajmująca się dubbingiem, scenarzystka i nauczycielka. Jest dla córki najlepszą przyjaciółką, doradczynią, wyrocznią, a tata Pat – jej fanem numer jeden. Bez rodziców nie byłoby w domu muzyki. – Mogliśmy robić to, o czym marzyliśmy – mówi Billie.

Maggie nauczyła Billie śpiewać, tata – grać na pianinie i ukulele. Dziewczynka obdarzona eterycznym sopranem nie zrobiłaby jednak kariery, gdyby nie Finneas. To właśnie on pisze z nią piosenki, a właściwie zmusza, by coś napisała, bo Billie wcale nie lubi tego robić. W 2015 roku, gdy miała 13 lat, nagrana w domu „Ocean Eyes” została przebojem na SoundCloudzie, a potem w stacjach radiowych. Finneas tworzy teraz muzykę także dla Seleny Gomez, Camili Cabello czy Johna Legenda, ale z siostrą nadal łączy go symbiotyczna relacja. – Wciąż piszemy piosenki zamknięci w jego sypialni – mówi w filmie Eilish.

(Fot. materiały prasowe)

Świat Billie rzeczywiście jest lekko zamglony, bo niemal od najmłodszych lat cierpiała na depresję. Miała nawet epizody samookaleczenia. – Nigdy nie czuję się szczęśliwa, dlaczego miałabym pisać o czymś, czego nie znam? – mówi. Przed kamerą Cutlera, który chciał nakręcić dokument jak „Biuro” – w intymnej relacji bohatera z obiektywem i widzem – gwiazda jest chwiejna, marudna, melancholijna. Kaprysi, jak to nastolatka. Mówi, że nie lubi, gdy ludzie na nią patrzą, nie cierpi koloru różowego, nie ma też ochoty nagrać drugiego albumu.

Ale to zamglenie – czy klaustrofobia, która przenika przez kadry – wynika też z tego, że świat, w którym żyje Billie, jest tak naprawdę bardzo mały. Tak, na jej koncerty przychodzą tłumy; tak, każdy jej teledysk oglądają setki milionów fanów; tak, jej muzyka dociera do najdalszych zakątków świata. Ale ona wciąż wydaje się dziewczynką, która zatrzaskuje drzwi pokoju, by zostać sama. Na ścianach ma obrazy jak z horrorów. Potwory spod łóżka, płaczące postaci, plątanina kształtów – Eilish rysuje każdą piosenkę. Obraz poprzedza dźwięk.

W ostatnich latach powstało mnóstwo filmów o muzykach. Za fabularne aktorzy zdobywają nagrody (choćby Andra Day za rolę Billie Holiday na tegorocznych Złotych Globach), dzięki dokumentalnym – „Seasons” o Justinie Bieberze, „Miss Americana” o Taylor Swift czy „Gaga: Five Foot Two” – zajrzeliśmy za kulisy pracy największych gwiazd show-biznesu. Większość tych filmów opowiada o emancypacji – od oczekiwań innych, własnej przeszłości, stereotypów.

(Fot. materiały prasowe)

Billie wydaje się wciąż uwięziona. Jako przedstawicielka generacji Z ma przyzwolenie na dziwność. Może nosić zielone włosy, wiedźmowate paznokcie i niezgrabne ciuchy (Gucci, Louis Vuitton i Calvin Klein). Może opowiadać o depresji, kontuzji, której doznała w tańcu, zmaganiach z zespołem Tourette’a. – Mam te same problemy, co moi fani, dlatego rozumieją, o czym śpiewam – mówi.

Może być niedoskonała, czego jej poprzedniczkom na szczycie, choćby Britney Spears, odmawiano. Może być taka jak wszystkie nastolatki – zakochana w Justinie Bieberze (z idola stał się przyjacielem), lecząca złamane serce (po drodze do sławy zerwała z chłopakiem, Brandonem „Q” Adamsem), buntująca się przeciw establishmentowi.

Problem polega na tym, że Eilish kiedyś będzie chciała dorosnąć, a nieświadomie albo półświadomie została zakładniczką nastoletniości. – Nasz dom to delikatny system zależności – mówi w filmie tata. Razem z Maggie i Finneasem prowadzą rodzinny biznes. Dla Billie czy jej kosztem? Reżyser „Billie Eilish: Świat lekko zamglony” i fani chcą wierzyć, że dla jej dobra.

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę