Znaleziono 0 artykułów
01.02.2021

Wystawa „Futro” Sebastiana Sebulca

Fot. Maciej Landsberg

„Futro” Sebastiana Sebulca to jedna z najpiękniejszych wystaw 2020 roku. Trzypoziomowy postument o zaokrąglonych kształtach i włosach w kolorach tęczy stoi w warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski. Akurat teraz, podczas homofobicznej, transfobicznej i antykobiecej zawieruchy. Idźcie zobaczyć, bo będzie tam stał tylko do walentynek. A to figury, które mogą wywołać zarówno fascynację połączoną z pożądaniem, jak i chęć utożsamienia się z nimi. Pięknym, seksownym, wyzwolonym stworkiem może być każdy z nas.

Dziś otworzą się pierwsze galerie i muzea. Zwiedzanie zacznijcie od „Futra”, jednej z najpiękniejszych wystaw otwartych w 2020 r. Sebastian Sebulec, wschodząca gwiazda polskiej sztuki, pokazał pikantno-słodką i bajkowo-erotyczną instalację skupioną na ciele i włosach. W ekspozycji, która potrwa tylko do walentynek, można się zakochać.

Fot. MR

Włochate samce

W przestronnej sali Zamku Ujazdowskiego w Warszawie stanął trzypoziomowy postument o zaokrąglonych kształtach pokryty włosami w kolorach tęczy. W publicznej instytucji, podczas homofobicznej, transfobicznej i antykobiecej zawieruchy pojawiła się malownicza wyspa nawiązująca do symbolu LGBTQ+. Czarujący futrzany postument dźwiga trzy seksowne bestie wyrzeźbione z żywicy.

Jedna z nich klęczy w erotyczno-poddańczej pozie z uniesionymi nad głową rękami skutymi różowymi kajdankami. Atletyczne, męskie ciało pokryte jest kępkami zielonych włosów. Szpony ma kolorowe, genitalia zasłania fartuszek.

Fot. MR

Barczystą istotę o twarzy i kopytach byka porastają żółte kępki włosów. Stwór ma bujnie owłosioną, zalotnie wypiętą, umięśnioną i zarumienioną pupę. Uwagę przyciągają również wijący się ogon, kolczyk w przegrodzie nosowej i fryzura przypominająca węże Meduzy lub bicze. Trzecia postać, najbardziej rubaszna, obnaża i wypina duży brzuch. Ma ściągnięte majtki. Jego nogi, a szczególnie uda pokryte są bujnymi, kolorowymi lokami.

Samcze, lecz pełne słodyczy figurki, mogą wywołać przyjemne łaskotanie w brzuchu, mogą wzbudzić fascynację połączoną z pożądaniem. To figurki do kochania, ale też do utożsamiania się z nimi. Pięknym, seksownym, wyzwolonym stworkiem może być każdy z nas.

Tożsamość futrzaka

Fot. Maciej Landsberg

Sebulca inspiruje subkultura Furries, czyli osoby przebierające się za antropomorficzne, futrzane zwierzaki. Fursony mają indywidualne cechy, tworzą społeczność, spotykają się podczas regularnych zjazdów i tam kultywują zwyczaje. Kostiumy zrastają się z realnym życiem, przestają być przebraniem i stają się częścią tożsamości noszącego je człowieka. – Fursony dają niemal nieograniczone możliwości kształtowania ciała i pokonywania biologicznych ograniczeń, dlatego w subkulturę Furries zaangażowanych jest sporo osób transpłciowych – mówi Sebastian.

Najważniejszym elementem instalacji jest oczywiście tytułowe futro. – Zarost na twarzy, włosy na klacie czy plecach to symbole męskości. Jego pojawianie się to również kluczowy etap w procesie tranzycji – podkreśla Sebastian. – W wyniku terapii hormonalnej na ciele transpłciowego mężczyzny zaczynają rosnąć włosy. Fora osób transpłciowych wypełnione są zdjęciami i opisami rosnącego owłosienia. Obiekty Sebulca są jednocześnie cielesne – niemal pachną męskim potem, syntetyczne – czerpią ze strojów fursonów, a także cyfrowe.

Fot. MR

Futro w 3D

Sebulec urodził się w 1988 r. w Warszawie i studiował na Wydziale Grafiki stołecznej Akademii Sztuk Pięknych. Tworzy sztukę 3D i czerpie z gier wideo. W 2019 r. w galerii Śmierć Człowieka pokazał naśladujący grę projekt „Blue 1.0”. Przedstawił wirtualną podróż niebieskiego bohatera z teledysku Eiffel 65 „Blue (Da Ba Dee)” z 1999 r. „Siema, posłuchaj historii o małym facecie, który żyje w niebieskim świecie / Dzień i noc i wszytko, co widzi, jest niebieskie / Jak on w środku i na zewnątrz” – słyszymy w eurodance’owej piosence o Niebieskim. W towarzyszącym wystawie opisie czytamy, że Sebulca fascynują „postaci kreskówkowych towarzyszy, przewodników, asystentów i pocieszycieli”. Do listy dodać można także antropomorficzne i seksowne stwory, które charakteryzuje jakaś wyrazista inność. W sztuce Sebastiana ta odmienność jest zaletą, lecz w rzeczywistości może stać się piętnem.

Sebulec stworzył również oprawy wizualne przedstawień, np. plakat do „Żab” z Teatru Studio i zapowiedzi opery „Arcytrudno dojechać na Bródno”, performance’ów pokazywanych niegdyś w Zamku Ujazdowskim czy serialu Zofii Krawiec „Łatwo płonę”. Na Facebooku zobaczyć można autorski projekt Sebulca „Polska 3D”.

Fot. Maciej Landsberg

Sebastian specjalizuje się w sztuce 3D, statuetki z „Futra” to wydruki 3D. Wystawę dopełniają krótkie, lecz zaskakujące kunsztem projekcje wideo, m.in. zalotnie machający ogon i plecy biegnącego włochatego stwora w stylu yeti.

Queerowe marzenia

Ekspozycja „Futro” powstawała i trwa w okresie, w którym zakazano w Polsce aborcji, ignorując tym samym sprzeciw milionów obywatelek i obywateli. Rządzący państwem politycy doprowadzili też do tego, że homofobia i transfobia przybrały niespotykaną dotąd skalę. Sebastian Sebulec nie wskazuje konkretnych wydarzeń politycznych i nie zagłębia się w humanistykę. Wypuszcza swoje bestie w samodzielną podróż. Nie narzuca interpretacji, ale sugeruje konteksty.

Fot. Maciej Landsberg

Można sobie zatem wyobrażać, że skąpane w tęczowym futrze, usadowione na kolumnach statuetki to bohaterowie nowej queerowej mitologii powstającej w Polsce, która wygrywa z własnymi fobiami. W kraju, w którym gaśnie agresja wobec osób queer, aborcja jest dostępna i bezpieczna, a seks przyjemny i afirmowany. „Futro” Sebulca mogłoby stanąć w queerowej świątyni w Warszawie, Krakowie, Rzeszowie. Na ścianach wisiałyby kopie obrazów Karola Radziszewskiego z cyklu „Poczet”, który składa się z portretów Polek i Polaków ważnych dla dziejów LGBTQ+, m.in.: Marii Janion i Witolda Gombrowicza. To jedno z marzeń (a może plan na przyszłość?), które można snuć, oglądając wystawę Sebastiana Sebulca w CSW w Warszawie.

Zwiedzając galerie, chrońcie swoje zdrowie, dbajcie też o bezpieczeństwo innych.

Marcin Różyc
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę