Znaleziono 0 artykułów
08.04.2021

Historia jednego zdjęcia: Isla Fisher i Sacha Baron Cohen na oscarowym przyjęciu w 2006 roku

(Fot. Getty Images)

Rok przed debiutem na oscarowym czerwonym dywanie jedna z najbardziej zgodnych par Hollywood bawiła się na imprezie „Vanity Fair” w Morton’s w towarzystwie Heatha Ledgera, nominowanego wtedy za rolę w „Tajemnicy Brokeback Mountain”.

W 2006 r. Sacha Baron Cohen miał dołączyć do hollywoodzkiej ekstraklasy. Latem jego eksperymentalna komedia „Borat: Podpatrzone w Ameryce, aby Kazachstan rósł w siłę, a ludzie żyli dostatniej” trafiła na światowe festiwale filmowe. Kilka miesięcy wcześniej, gdy przyznawano Oscary za 2005 r., aktor, reżyser i scenarzysta kojarzył się jeszcze z innym alter ego – nie obciachowym reporterem z Kazachstanu znanym z kina, a obciachowym raperem Alim G z telewizji. Jego dziewczyna – Isla Fisher – sprawdziła się w kilku komediach romantycznych – „Polowaniu na druhny” czy „Weselnej gorączce”. Choć jeszcze nie zasłużyli na zaproszenie na oscarową galę, „Vanity Fair” chętnie powitało ich na corocznej imprezie w Morton’s. Tam zakumplowali się z o wiele sławniejszym Heathem Ledgerem, który miał szansę na statuetkę za „Tajemnicę Brokeback Mountain” (Oscara otrzymał dopiero pośmiertnie w 2009 r. za rolę Jokera w „Mrocznym rycerzu”). Od tej pory Cohen i Fisher są regularnymi gośćmi Oscarów (za pierwszego „Borata” Cohen dostał nominację za scenariusz), uchodzą też za jedną z najlepiej ubranych par gali.

Isla Fisher i Sacha Baron Cohen: Jedna z najbardziej zgodnych par

A przy okazji za parę dobrze zgraną. Od 20 lat tworzą jeden z najbardziej zgodnych związków przemysłu filmowego. On zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia. W 2001 r. poznali się na „bardzo pretensjonalnym przyjęciu” w Sydney (rodzice Isli są Szkotami, ale wychowali dzieci właśnie w Australii). – Ma niesamowite poczucie humoru. Na tej imprezie natychmiast się dogadaliśmy, bo zaczęliśmy razem żartować z innych ludzi – mówił Cohen w wywiadzie dla „New York Timesa” rok temu. Ona zwierzała się na łamach „People”, że jest szczęściarą, bo ich związek przetrwał dwie dekady. Niezmiennie podziwia męża. W ostatnie urodziny złożyła mu życzenia na Instagramie: „dla męża, który codziennie zmienia świat na lepsze”.

Isla i Sacha zaręczyli się w 2004 r. Żeby mogli się pobrać, Isla przeszła na judaizm. Przez trzy lata przed ślubem pobierała nauki u rabina. Przyjęła hebrajskie imię Ayala, czyli „sarna”. W 2007 r. urodziła pierwszą córkę, Olive. Już jako młoda matka Fisher dostała swoją najsłynniejszą rolę – stylowej utracjuszki w „Wyznaniach zakupoholiczki”. – To dzięki Sachy zaczęłam grać w komediach. Skoro ktoś tak dowcipny jak on uważa, że mam poczucie humoru, to coś znaczy – mówiła.

Pobrali się w marcu 2010 r. we Francji w obecności zaledwie sześciorga gości. Kilka miesięcy po ślubie na świat przyszła Elula, po hebrajsku „sierpień”. – Macierzyństwo jest dla mnie najważniejsze, ale nie mam zamiaru opowiadać o nim publicznie. Jestem odpowiedzialna za moją rodzinę. Chronię moje dzieci, bo mają prawo do prywatności – mówiła wtedy. W 2015 r. urodziła syna Montgomery’ego.

Poznali się w Australii, teraz tam wracają

Niedawno całą rodziną przeprowadzili się do Australii. Historia zatoczyła koło – od pierwszego spotkania małżonków do „żyli długo i szczęśliwie” w Sydney. – W Los Angeles trudno jest mieć rodzinę – mówiła Isla w „Marie Claire”. – Nie jest przyjęte, żeby chodzić z dziećmi na kolację do restauracji, dlatego zapraszam znajomych do domu. Uchodzi za perfekcyjną panią domu, przykładną żonę i oddaną matkę. Napisała nawet książkę dla dzieci „Marge in Charge”. Podczas gdy Cohen wymyśla kolejne postaci, w które się wciela, równolegle grając w prestiżowych filmach, Isla skupia się na domu, pojawiając się na ekranie rzadziej, niż pozwalałby jej talent. Może dlatego wciąż mylona jest z inną rudowłosą pięknością, Amy Adams.

W tym roku para zapewne znów pojawi się na ceremonii rozdania Oscarów, bo Cohen dostał nominację za drugoplanową rolę w „Procesie Siódemki z Chicago” oraz scenariusz adaptowany kontynuacji „Borata”. Kolejnym wcieleniem aktora będzie komiksowy Mandrake the Magician. Postać iluzjonisty zdaje się pasować do twórcy, który wyśmiewa Hollywood, Amerykę i resztę świata tak zmyślnie, że przyznają mu za to jeszcze nagrody.

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę