Znaleziono 0 artykułów
04.02.2021

Historia jednego zdjęcia: Reese Witherspoon w 2001 roku

(Fot. Getty Images)

Latem 2001 roku świat poznał Elle Woods, studentkę prawa na Harvardzie, która udowodniła, że pod różową sukienką w stylu lalki Barbie może kryć się silna osobowość. 20 lat później trwają prace nad trzecią częścią „Legalnej blondynki”.

Dziewczyna z plakatu na czerwony dywan ubrała się tak samo jak jej bohaterka. Reese Witherspoon na premierę „Legalnej blondynki” włożyła sukienkę w odcieniu fuksji z falbanką u dołu, na ramiączkach spaghetti i z głębokim dekoltem. Do tego dobrała różowe sandałki. Różowy był nawet makijaż aktorki – policzki zostały mocno podkreślone, a usta miały odcień malin. Jedyna różnica między kreacją Reese i Elle Woods, którą zagrała w komedii Roberta Luketica, to fryzura. Elle nosiła natapirowane włosy à la Brigitte Bardot, a Reese spięła je w niedbały koczek.

Nawet historia Elle i Reese jest trochę podobna. Słodkich blondynek nikt nie doceniał, dopóki nie udowodniły, że oprócz wdzięku dysponują też arsenałem innych broni – sprytu, samozaparcia i talentu. Przed „Legalną blondynką” aktorka nie była anonimowa. Pierwszy raz na ekranie pojawiła się jako nastolatka w „Człowieku z księżyca”. Dorastające dziewczęta grała potem jako dwudziestolatka – w „Miasteczku Pleasantville”, „Szkole uwodzenia”, gdzie na planie poznała przyszłego byłego męża, Ryana Phillippe’a, czy w „Wyborach” Alexandre’a Payne’a, gdzie była przyjemnie psychopatyczną licealistką walczącą o stanowisko szefowej samorządu. Już wtedy trudno ją było zaszufladkować jako naiwną seksbombę – w „Przyjaciołach” zagrała rozkapryszoną młodszą siostrę Rachel, w „Spisku doskonałym” chłodną przestępczynię, w „American Psycho” – narzeczoną tytułowego bohatera, korporacyjną karierowiczkę w garsonce.

Po „Legalnej blondynce”, która w Stanach była przebojem lata i jesieni 2001 roku, a w Polsce trafiła do kin na początku następnego roku (zarobiła 150 milionów dolarów), Witherspoon utożsamiono z Elle Woods. Wcale jej to nie przeszkadzało. Opowieść o beztroskiej maturzystce, która zdaje na prawo na Harvardzie tylko po to, by nie stracić chłopaka, stała się punktem odniesienia dla całego pokolenia. Sama zdecydowałam się na studia prawnicze głównie ze względu na Elle i kilka lat od niej starszą Ally McBeal. Dziewczyny urodzone na przełomie lat 70. i 80., które wkraczały w życie zawodowe na przełomie wieków, odetchnęły z ulgą, gdy okazało się, że można nosić róż (do dziś wspominam różowy telefon z klapką, który budził konsternację kolegów z roku), pozostając przy tym łebską. W 2001 roku odkrycie, że pozory mylą, a blondynki mogą być bystre, wydawało się epokowe. Chociaż może lepiej byłoby ująć przesłanie „Legalnej blondynki” następująco: nie trzeba dostosowywać się do szarzyzny, żeby osiągnąć sukces. Albo jeszcze prościej: pozostając sobą, nie możemy zbłądzić.

Witherspoon dołączyła do hollywoodzkiej elity. W „Legalnej blondynce 2” z 2003 roku absolwentka prawa pracuje w amerykańskim Kongresie. Nazywana przez zawistników „Barbie z Kapitolu” robi dokładnie to, co na Harvardzie – rozbija patriarchalne struktury, by robić to, w co wierzy – bronić marginalizowanych, niewinnych i poszkodowanych. O takich osobach Reese stara się też opowiadać w swoich produkcjach. Od dłuższego czasu oprócz aktorstwa zajmuje się kreowaniem filmów i seriali, w tym „Wielkich kłamstewek”, „The Morning Show” czy „Małych ognisk”. Kobiece doświadczenie jest zawsze w centrum jej zainteresowania. A kobiece doświadczenie jest podobne pod każdą szerokością geograficzną – wciąż niektórzy nie traktują nas poważnie, próbują zepchnąć do służebnej roli, wmówić, że nie jesteśmy dość dobre.

Reese się nie daje. W trzeciej części „Legalnej blondynki”, którą pisze z inną potężną kobietą Hollywood, Mindy Kaling, opowie o dojrzałej Elle. – Woods to ikona. Teraz przekonamy się, jak sobie radzi jako czterdziestolatka – mówi Kaling. Na pewno wciąż nosi róż. Na pokazach na sezon wiosna-lato 2021 koszule w odcieniu fuksji pojawiły się u Valentino, dżinsy u Chanel, a sukienki u Roksandy. Elle ma z czego wybierać.

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę