Znaleziono 0 artykułów
22.08.2019

Aleksandra Terpińska przenosi „Innych ludzi” Masłowskiej na ekran

Aleksandra Terpińska (Fot. Mateusz Nasternak)

Z Dorotą Masłowską natychmiast poczuła chemię, tajniki reżyserskiego fachu poznawała, asystując Wojciechowi Smarzowskiemu, a za swoje krótkie metraże zdobyła nagrody w Cannes. Młoda reżyserka za rok zadebiutuje w kinie adaptacją jednej z najgłośniejszych polskich powieści ostatnich lat.

Siłaczki. Większość znanych mi młodych reżyserek, które zmieniają oblicze polskiego kina, wie, że talent nie wystarczy, by się przebić w zdominowanej przez mężczyzn branży. Potrzeba jeszcze determinacji i pracowitości, ale także pokory. Aleksandra Terpińska łączy wszystkie te cechy. Inaczej nie byłaby w miejscu, w którym jest teraz. Trwają właśnie castingi do jej pierwszego pełnometrażowego filmu – „Innych ludzi” na podstawie powieści Doroty Masłowskiej. Informacja, że książka zostanie przeniesiona na wielki ekran, zelektryzowała media.

Poezja języka kontra poezja ekranu

Film „Inni ludzie” jest ogromnym wyzwaniem. Żywiołem książek Masłowskiej jest język, nie fabuła. – Gdy dostałam propozycję wyreżyserowania tej powieści, długo się zastanawiałam, jak podejść do tekstu. Zrozumiałam, że moim zadaniem będzie przetłumaczenie poezji języka na poezję obrazów – przyznaje Terpińska. Masłowską poznała dwa lata temu na festiwalu Młodzi i Film w Koszalinie. Dziewczyny szybko poczuły, że jest między nimi chemia. Pół roku później pisarka zapytała ją, czy nie byłaby zainteresowana przeniesieniem jej książki na ekran. Terpińska była już wtedy na fali wznoszącej. „Najpiękniejsze fajerwerki ever”, apokaliptyczny krótki metraż rozgrywający się w Warszawie, został nagrodzony w Cannes. Przyszła kolej na debiut pełnometrażowy. Takich propozycji się nie odrzuca.

Zdjęcie z planu „Fajerwerków” (Fot. Robert Jaworski)

Tylko miłość może nas uratować przed pustką tego świata

O czym będą filmowi „Inni ludzie”? – Od początku pracy przyświeca mi hasło „Tylko miłość może nas uratować przed pustką tego świata, jeśli tylko w porę potrafimy ją dostrzec (a nie potrafimy)”. W powieści kluczowe są dla mnie tematy egoizmu, skupienia się na sobie. Tego, że używamy siebie przedmiotowo, brakuje nam poczucia solidarności i uwagi dla innych. Przestajemy dostrzegać drugiego człowieka. Myślę, że to tematy uniwersalne, bez względu na nasze zarobki i pozycję społeczną – mówi Terpińska.

Katastroficzny obraz świata, która wyłania się z książki, współgra z jej własną gorzką oceną kondycji współczesnego człowieka. – Świat, który znamy, właśnie się kończy. Gatunek ludzki najwyraźniej nie zasługuje na istnienie na tej pięknej planecie. Jest w nas dużo nienawiści i przyzwolenia na agresję – mówi. Akcja filmu będzie się rozgrywać w styczniu. Jeśli ktoś kiedyś był wtedy w Warszawie, to wie, że to miasto tonie w posępnym mroku smogu. – Chcemy przenieść na ekran tę styczniową melancholię i preapokaliptyczny klimat, portretując współczesne społeczeństwo – tłumaczy reżyserka.

Z „Innymi ludźmi” mierzył się w tym roku Grzegorz Jarzyna na deskach TR Warszawa. – Wahałam się, czy oglądać spektakl, bo miałam już w głowie wyobrażenie na temat tego, jak będzie wyglądał film. Później pomyślałam, że to ciekawe, jak dwie osoby mogą różnie czytać ten sam tekst – mówi Terpińska. Inspiracji może szukać również w filmie Xawerego Żuławskiego na podstawie „Wojny polsko-ruskiej”. – To był nowatorski film i bardzo ciekawe spojrzenie na prozę Masłowskiej. Oczywiście nie będę go kopiować, bo szukam własnego języka i perspektywy na twórczość Doroty – mówi. – Dużo rozmawiamy z autorką o jej tekście – jest dla mnie czasem drogowskazem, a czasem sparingpartnerem. Staram się przepuścić jej tekst przez swoją wrażliwość. Ta współpraca jest niezwykle inspirująca.

Okładka książki (Fot. materiały prasowe)

Najważniejszy jest zespół

Podczas naszej rozmowy Terpińska wiele razy podkreśla, jak wielkim wsparciem jest dla niej zespół. – Utalentowanych ludzi jest dużo, dla mnie kluczowe jest wzajemne zrozumienie, zaufanie i szacunek – mówi. Z producentką Beatą Rzeźniczek z firmy Madants poznała się na pierwszym roku szkoły filmowej. – Mamy długą historię pięknej przyjaźni. Świetnie się rozumiemy, ufamy sobie, co nie jest oczywiste w relacji producent-reżyser. Za kamerą stanie operator Bartosz Bieniek, z którym również zna się ze studiów. Muzykę tworzy Auer, znany z beatów dla Pezeta.

Premiera jest zaplanowana na jesień 2020 roku. Obecnie trwa casting. Przed głównym aktorem będzie stało trudne zadanie, bo będzie musiał wykazać się zdolnościami wokalnymi. Wiele świetnych aktorów odpadło z tego powodu. – Ale jesteśmy już bardzo bliscy zakończenia tego procesu – mówi reżyserka.

Terpińska twardo stąpa po ziemi. Przyznaje, że w tej pracy nie można bujać w obłokach. Za każdym sukcesem stoi ciężka praca. Poza wspomnianymi „Najpiękniejszymi fajerwerkami ever” zrealizowała do tej pory cztery nagradzane krótkie metraże – „Leszczu”, „Święto zmarłych”, „Amerykę” oraz średniometrażowy dokument „Czeski łabędź”. Ważną lekcję odebrała jako asystentka Wojtka Smarzowskiego. – Nauczyłam się od niego szacunku do ludzi, z którymi się pracuje – mówi. Sama stara się kierować planem tak, żeby wszyscy chcieli pracować z zaangażowaniem, wnosząc własne pomysły.

Jest dobrej myśli: – Wychowałam się na prozie Masłowskiej. Jest dla mnie ważną autorką. Cieszę się, że nasze drogi się skrzyżowały. Ten film jest dla mnie równocześnie wyzwaniem i przygodą.

Łukasz Knap
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę