Znaleziono 0 artykułów
19.12.2021

Jak moda szuka równowagi

(Fot. Getty Images)

Moda owija nas sobie wokół palca, grając na najwrażliwszej z naszych strun. I od dłuższego czasu dobrze zdaje sobie sprawę, że owa struna została napięta do granic wytrzymałości. By nie pękła, sama wreszcie zaczęła domagać się równowagi.

Żyjemy w świecie kodeksów. Codziennie za biurkiem spędzamy jedną trzecią doby – osiem godzin. Żeby utrzymać balans, tyle samo powinniśmy przespać, a przez pozostałe osiem godzin zajmować się sobą, dzieląc je tak, by było odpowiednio dużo czasu na wszystko. To pierwsza myśl, która uformowała mi się przy pracy. Ale jak każda czytelniczka i każdy czytelnik dobrze wiedzą, żyjemy w świecie zoptymalizowanym i uregulowanym dziesiątkami matematycznych zapisów. Dążymy do równowagi w organizacji życia społecznego i prywatnego. W naszej kulturze im lepiej społeczność jest zorganizowana i bardziej dojrzała, tym więcej rządzi nią reguł. Od opresji różni ją właśnie rzeczony balans. Wszystko nam wolno, tylko w granicach rozsądku.

Altuzarra, Jil Sander, Marine Serre (Fot. materiały prasowe)

Nie wymyśliliśmy sobie potrzeby równowagi. Mamy ją w genach. Każda energia równoważy się jakąś przeciwną. Dowodzą jej fizycy, chemicy, biolodzy. Od tysięcy lat kontemplują ją myśliciele i filozofowie. Już mędrcy hellenistyczni dopatrywali się w równowadze warunku koniecznego do osiągnięcia szczęścia. Stan ten nazywali ataraksją – doskonałym kształtem rzeczy, tożsamym ze spełnieniem, ale dalekim od euforii. Buddyści określali go mianem upeksy. To jeden z czterech stanów doskonałych, który pozwala cały świat wokół widzieć i rozumieć, ale zachowywać do niego trzeźwy dystans. Z równowagą łączy się też pojęcie karmy, mistycznej mocy, która wraca w takiej liczbie i naturze, w jakiej się ją oddaje. Każda kultura i każda dziedzina przypisywały równowadze wysoką wartość.

Nie inaczej jest w świecie rzeczy ładnych. Reguły projektowania opierają się na siedmiu filarach. To kolejna matematyczna próba opisania tego, co na pierwszy rzut oka pretenduje do miana wolnej ekspresji. Zasady kompozycji – spójność, balans, hierarchiczność, wyróżnienie, proporcja i skala – obowiązują tak w sztuce, jak w całej reszcie dziedzin. Można mieć do nich stosunek nabożny albo je kwestionować i lekko podważać, świadomie przechylając szalę na którąś stronę.

Miu Miu, Stine Goya, Miu Miu (Fot. materiały prasowe)

Ostatnio moda chętniej te szale poziomuje. Projektanci balansują pomiędzy ubiorem a nagością. Wystarczy spojrzeć na sylwetki Coperni czy zwyciężczyni tegorocznego konkursu LVMH, Nensi Dojaki. W każdej z nich następuje wyrównywanie – zakryto tyle samo ciała, co pokazano. To odwołanie do teorii klasycznych, według których najwyższą formą piękna jest nagie ciało. Na harmonii kolorów kolekcje budują Valentino, Annakiki, Acne i Alaïa. Te akurat mają po równo bieli i czerni. Wiele z sylwetek z pokazów na jesień-zimę 2021/21 można by przeciąć na pół, wzdłuż centralnej osi. Są symetryczne i bazują na naturalnych proporcjach. Można wymieniać je długo. Są u Chanel, Prady, Ferragamo, Versace i u wielu, wielu świadomych tego, że nasz – w znacznej mierze oderwany od woli układ nerwowy – za formy najbardziej atrakcyjne uważa te regularne.

Salvatore Ferragamo, Miu Miu, Givenchy (Fot. materiały prasowe)

ć to w sezonowych trendach.Kolekcje marek Jil Sander, Maison Margiela, Alberta Ferretti, Dries van Noten i Sportmax eksperci definiują hasłem masculine/feminine – męskie/żeńskie. W kolorach, formach i kształtach projektanci zbierają tropy związane z seksualnością i je równoważą. Przez wyrównanie podejmują próbę genderowej neutralizacji. Uciekają od stereotypów, w istocie na nich bazując. U Givenchy, Miu Miu, Emilio Pucci i Marine Serre wybija się delikatny, nieco metaliczny fiolet. To Digital Lavender, odcień wytypowany przez agencję kolorystyczną Coloro na jeden z pięciu wiodących w nadchodzących latach. Określając paletę, eksperci wzięli pod uwagę wiele czynników. Barwy przyszłości mają być inkluzywne, pasować osobom o różnych odcieniach skóry i różnej ekspresji, pozytywnie wpływać na nasz dobrostan zmysłowy i psychiczny. Według prognoz cyfrową lawendę wkrótce znajdziemy nie tylko w VR-owych grach komputerowych, ale także na opakowaniach produktów i narzędzi do poprawy jakości i kontroli snu, w salach szkoleniowych i kolekcjach sportowych ubiorów – wszędzie, gdzie ciśnienie trzeba obniżyć do optymalnego poziomu.

Nensi Dojaka (Fot. materiały prasowe)

Kolory, które pojawiają się w modzie, to zawsze jakaś odpowiedź, próba uporządkowania zaburzonego systemu. Obecna w kolekcjach czysta biel ma nas wyciszyć, zneutralizować panujący wokół wizualny szum, wściekła fuksja – pobudzić naszą energię, nieco przygaszoną przez stagnację wywołaną pandemią, zieleń – kompensować brak dostępu do natury, wypartej z zabetonowanych miast. W nowoczesnej ekonomii na każdy popyt następuje reakcja rynku.

Tę potwierdzoną w badaniach zasadę próbują podważać raz na jakiś czas artyści.

* Dalszy ciąg tekstu Kamili Wagner „Łapanie balansu” znajdziecie w grudniowym wydaniu magazynu „Vogue Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży i online.

(Fot. Ina Lekiewicz)

 

Kamila Wagner
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę