Znaleziono 0 artykułów
16.11.2022

Justyna Kopińska: Nałogowi marzyciele

"Sekretne życie Waltera Mitty" (Fot. SAMUEL GOLDWYN FILMS / Album/EAST NEWS)

Scenariusze zawładnęły coraz większą częścią mojego życia. Czułam się, jakbym zgubiła pilota, a telewizor w mojej głowie działał cały czas – opowiada nałogowa marzycielka cierpiąca na Maladaptive Daydreaming.

Po trudnym dniu w pracy wraca do rodziny. Czuje się zmęczony i spełniony. Wie, że każdy z jego wykładów wzbudził zainteresowanie studentów. Lubi obserwować ich skoncentrowane twarze, pochylone ciała, skupione na jego słowach. Postrzega się jako erudytę, buntownika, mężczyznę, z którym chciałoby się uciec. Żona i dzieci są spokojne, wyrozumiałe wobec jego licznych pasji oraz czasu przeznaczanego na rozwój naukowy. Syn pewny siebie, oddany sportom walki. Subtelna córka, zakochana w ojcu.

Tak naprawdę jest najnudniejszym człowiekiem na świecie. Tak sam o sobie myśli. Podczas zajęć studenci nie zwracają na niego wagi. Scrollują media społecznościowe, głośno rozmawiają. Uważa, że nie jest w stanie zainteresować sobą żadnej kobiety. Zaczął marzyć kilka lat temu. Początkowo odpływał przed snem. Wyobrażał sobie siebie z obcą twarzą. Być może nie jest to adekwatne słowo. W marzeniach ma twarz przypominającą oblicze Brada Pitta. Każda jego wypowiedź spotyka się z zainteresowaniem żony, przyjaciół, współpracowników. W prawdziwym życiu nie ma żony. Nie ma też przyjaciół. A na pewno nie takich, jak w swoich wyobrażeniach. Uważa, że są przy nim wyłącznie ludzie mało interesujący i samotni. Obecnie w marzeniach spędza już niemal połowę swoich dni.

Nazwijmy go Adam, bo jak niemal każda osoba, która cierpi na Maladaptive Daydreaming, nie chce, by ktokolwiek wiedział o jego rytuałach. Gdy niedawno usłyszałam o jego stanie, przypomniały mi się inne osoby wspominające o ucieczce w marzenia. Przy dokumentacji reportażu o systemie kar w sierocińcu w Zabrzu rozmawiałam z kilkudziesięcioma wychowankami. Oczywiście do tekstu wybrałam jedynie paru, lecz miałam możliwość obserwowania traumy na wielu wymiarach.

Jednym z nich są ucieczki. W alkohol, w narkotyki, ale i zatracanie się w światach, które nie istnieją. Wielu postrzega to ostatnie jako niewinne fantazjowanie. Wizualizowanie szczęśliwego życia może uspokajać, pozwalać na oddech. Tylko czy umiemy ocenić stan, gdy marzenia tak bardzo oddalają się od rzeczywistości, że przestaje budzić ona zainteresowanie?

Mało mówi się o tej dolegliwości. Częściowo z powodu poczucia zażenowania. Spotkałam mężczyzn, którzy z większą pewnością w głosie mówili o gwałcie (ze strony innych mężczyzn) niż o spędzaniu godzin w wykreowanej, fikcyjnej rzeczywistości.

"Sekretne życie Waltera Mitty" (Fot. 20th Century Fox Licensing/Merchandising / Everett Collection/EA)

Jayne Bigelsen i Tina Kelley opisały to zjawisko w świetnym reportażu na łamach „The Atlantic”, „Kiedy marzenia zastępują prawdziwe życie. Czy rozbudowane fantazje należy uznać za zaburzenie psychiczne?”.

Opisują ośmioletnią dziewczynkę, która podczas spacerów tworzyła liczne scenariusze. Jej wyraz twarzy wzbudził zaniepokojenie sąsiadów, dlatego przeniosła swój rytuał do sypialni. W końcu, zaniepokojona spojrzeniami ludzi w autobusach, nauczyła się marzyć, nie zmieniając mimiki. Z upływem czasu w marzeniach wszystko stawało się intensywniejsze niż w prawdziwym życiu. Dla Maladaptive Daydreaming charakterystyczne jest fantazjowanie o byciu w centrum wydarzeń, ale też postrzeganie siebie jako osoby ujmującej, z którą niemal każdy chciałby spędzić czas.

Scenariusze zawładnęły coraz większą częścią mojego życia. To było tak, jakbym zgubiła pilota, a telewizor w mojej głowie działał nieustannie. Moja mama była terapeutką, a tata lekarzem, więc mieliśmy na półce egzemplarz „Diagnostycznego i statystycznego podręcznika zaburzeń psychicznych”. Czując się samotna i przytłoczona liczbą snów na jawie, przejrzałam cały tom w nadziei, że znajdę opis mojego problemu. Ale nic nie znalazłam – mówiła bohaterka reportażu.

Eli Somer, profesor na Uniwersytecie w Hajfie w Izraelu, definiuje Maladaptive Daydreaming jako „rozległą działalność fantazji, która zastępuje interakcje międzyludzkie i/lub zakłóca funkcjonowanie akademickie, towarzyskie lub zawodowe”.

Osoby, których umysł zdominowały fantazje, pragną wejść w kreowany w głowie wątek choć na minutę, dwie. Zatem, będąc w związkach, trudno nadążyć im za rozmowami z prawdziwą osobą, bo cały czas wyświetlają w myślach upragnione scenariusze.

Profesor Somer opisał kilku badanych w „The Journal of Contemporary Psychotherapy” w 2002 r. Obecnie trwają badania na grupie kilkuset osób doświadczających tego zjawiska.

Mijając przechodniów, ludzi w autobusie czy pociągu, nie wiemy, jak dużego wysiłku wymaga od nich niekiedy zwracanie się ku życiu.

*

Justyna Kopińska: dziennikarka, socjolożka, zajmuje się tematyką kryminalną związaną z prawem karnym, sądami i więziennictwem. Doświadczenie zawodowe zdobywała w Stanach Zjednoczonych i Afryce Wschodniej. Jest laureatką Nagrody Dziennikarskiej Amnesty International, Pióro Nadziei.

Otrzymała Nagrodę PAP im. Ryszarda Kapuścińskiego, Grand Press, Nagrodę Newsweeka im. Teresy Torańskiej oraz wyróżnienie Radia ZET im. Andrzeja Woyciechowskiego. Dwukrotna laureatka Mediatorów. Autorka pięciu książek, m.in. „Z nienawiści do kobiet” i „Polska odwraca oczy”.

Jako pierwsza dziennikarka z Polski otrzymała European Press Prize w kategorii „Distinguished Writing Award”.

Justyna Kopińska
  1. Styl życia
  2. Społeczeństwo
  3. Justyna Kopińska: Nałogowi marzyciele
Proszę czekać..
Zamknij