Znaleziono 0 artykułów
25.11.2021

Dowody rzeczowe: Historie przemocy

"Byliśmy małżeństwem już ponad 20 lat i właśnie wprowadziliśmy się do nowego domu, którego budowę nadzorowałam przez kilka lat. Dom zbudowany z miłości i z miłością. Tego dnia nie musiałam zrywać się rano. Zeszłam spokojnie do kuchni w koszuli nocnej, żeby zrobić sobie poranną kawę. Mąż już kończył śniadanie. Okno do tarasu było otwarte, ale zrobiło mi się zimno, więc zamknęłam je. I nagle aż się skuliłam, straszny krzyk, wrzask nade mną „Co robisz kurwo! Otwórz to okno, kurwo!” Jestem sparaliżowana. Proszę: „Uspokój się. Jest mi zimno.” On krzyczy: „Otwórz to jebane okno, ty kurwo! Ja tu jestem. Ja tu jem śniadanie.”  „Ale ja z tobą chcę wypić kawę” - próbuję jeszcze powiedzieć, ale on wrzeszczy „Wypierdalaj stąd. Idź stąd” - jak do psa! „Nie będziesz mi tu zamykała tego jebanego okna.” I otwiera okno. Jest mi naprawdę zimno w koszuli. „Ubierz się!”, „Jak ty wyglądasz!” Krzyczy, na zmianę syczy i rzuca we mnie z całej siły kubkiem z herbatą. Po tym incydencie nie mogę się pozbierać, mam zawroty głowy, ataki paniki. Każdy spotkany człowiek wydaje mi się wrogiem. Każde zdanie wypowiedziane do mnie wydaje mi się atakiem, nawet przez bliskich, czy w sklepie, w pracy. Na policji mąż udawał, że to nieprawda: „Mówiłem tak w powietrze „O, kurwa”, a nie do żony. Po przesłuchaniu nagrań przyznał w końcu prawdę: „Tak, mówiłem wulgarnie do żony. I nie jestem z tego powodu dumny”.  A we mnie to zostało NA ZAWSZE."

W ramach nowej kampanii społecznej Fundacji Feminoteka Małgorzata Białobrzycka i Agata Grzybowska sfotografowały przedmioty codziennego użytku: buty, garnki, ubrania. Wraz ze swoimi historiami przysłały je Polki, które doświadczyły przemocy domowej.

TW: przemoc domowa, przemoc fizyczna, przemoc seksualna

Piżama. „Był wieczór. Po kąpieli założyłam tę oto piżamę gotowa do spania. Mąż wrócił jak zwykle pijany (…) i zaczęło się ubliżanie, poniżanie. Doszło też do rękoczynów i tego, czego boję się najbardziej… podduszania (…). Po kilku próbach wyswobodzenia się (…) uciekłam, tak jak stałam, do szwagierki”.

"Na początku studiów postanowiłam adoptować psa. Wybrałam chudą, czarną Soję - z obciętym siekierą ogonem. To był strzał w dziesiątkę, nigdy nie byłam szczęśliwsza. Od początku wydawało mi się, że Soja boi się mężczyzn. Tłumaczyłam to traumami. Nie spała w pokoju, w którym był mój ówczesny partner, nie chciała chodzić z nim na spacery, nie dawała mu się dotykać. Pewnego dnia, kiedy wróciłam z 12-godzinnej pracy, nie zastałam jej w domu. Mój były powiedział, że ją zgubił, żebym przestała się mazać, bo w końcu znajdzie się na "Paluchu". Na szczęście udało mi się ją odnaleźć, przestraszoną koło ronda Zawiszy. Innym razem, podczas kłótni kopnął ją tak, że jej drobne ciało przeleciało na drugi koniec pokoju. Po rozstaniu okazało się, że Soja nie boi się mężczyzn - boi się jednego przemocowego, zdradzającego mężczyzny. Teraz jestem w szczęśliwym związku i Soja nie wyobraża sobie dnia bez tulenia się pod kołdrą z moim partnerem. Mój pies zrozumiał dużo szybciej niż ja z kim mamy do czynienia."

Garnki i patelnia. „Wchodzę do kuchni. Widzę garnek, patelnię z przygotowanym jedzeniem. Włączam gaz, żeby je podgrzać dla nas. Wtedy on biegnie do kuchni, wbiega, chwyta patelnię i wynosi do spiżarni. „To nie dla ciebie!”, „wypierdalaj” i jeszcze „kurwo”, „pierdolona kurwo”.

Buty. „Na wiadomość, że planuję wyjazd do innego miasta na imprezę artystyczną (…), mąż uderza mnie rękami po głowie, popycha. Upadam na podłogę. Zaczyna kopać mnie leżącą twardymi butami. Udaje mi się uciec. Mam całe ciało w siniakach. Zakładam bluzę z bardzo długimi rękawami. Jadę. Nie poddam się. Robię sobie zdjęcia całego posiniaczonego ciała: brzuch, uda, nogi, ręce. Oszczędził twarz”.

"Na wiadomość, że planuję wyjazd do innego miasta na imprezę artystyczną (wcześniej proponuję, żebyśmy pojechali razem), mąż uderza mnie rękami po głowie, popycha. Upadam na podłogę. Kiedy leżę, zaczyna kopać mnie twardymi butami. Udaje mi się uciec. Mam całe ciało w siniakach. Zakładam bluzkę z bardzo długimi rękawami. Jadę. Nie poddaję się. Robię sobie zdjęcia posiniaczonego ciała: brzuch, uda, nogi, ręce. Oszczędził jedynie twarz."

Przytoczone historie to tylko kilka z wielu świadectw, które przysłały kobiety z całej Polski. Razem z listami nadeszły: piżama, wisiorek z sową, książka, smycz, ciężkie buty i wiele więcej – niemi świadkowie piekła, którego doświadczyły ich właścicielki. Sfotografowane przez Małgorzatę Białobrzycką i Agatę Grzybowską w ramach kampanii społecznej Feminoteki są odpowiedzią na pogłębiający się problem przemocy domowej i społecznej stygmatyzacji osób, które jej doświadczają.

Najważniejszym powodem wyboru takiej perspektywy jest poczucie bezpieczeństwa kobiet, które doświadczyły przemocy, zdecydowały się o niej opowiedzieć, lecz z różnych względów wolały pozostać anonimowe. Przedmioty codziennego użytku z jednej strony nie funkcjonują w świadomości społecznej jako możliwe narzędzia opresji, z drugiej zaś unaoczniają, jak powszechna jest przemoc domowa – wyjaśniają fotografki.

"Kiedy pierwszy raz rzucił we mnie jakimś przedmiotem (chyba to był widelec), nie mogłam uwierzyć, że to prawda. Ale potem zachowałam kilka owoców, którymi rzucił we mnie z całej siły, kiedy prosiłam go o zmianę zachowania. Nasze rozmowy zamieniały się w krzyk w momencie, kiedy on zaczynał zwracać się do mnie wulgarnie, lżyć, wyzywać. Często za plecami. Stojąc za mną, sączył „Ty kurwo”, „Spierdalaj szmato”. Krzyczałam „Nie wolno Ci tak do mnie mówić”, wtedy rzucał z całej siły różnymi przedmiotami. Tym, co miał pod ręką. Gdybym się nie usunęła, w ostatniej chwili nie uchyliła, dostałabym w twarz, w oko, w okulary. Potem odchodził. Zamykał się w pokoju. Puszczał muzykę na cały regulator. Po takich sytuacjach miałam wiele razy zawroty głowy, napady lęku, utratę równowagi. Któregoś dnia przyjechało pogotowie i zabrało mnie do szpitala. W karcie szpitalnej zapisano: „reakcja na silny stres po kłótni małżeńskiej”. Innym razem, po rzuceniu we mnie kubkiem czy jabłkiem - nie pamiętam dokładnie - straciłam równowagę i upadając, złamałam sobie ząb. Nie, jego już przy tym nie było. Nie, on przecież bezpośrednio mnie nie popchnął. Spowodował to, ale przy upadku - już go nie było. Ale jak wytłumaczyć tę reakcję?  Upadłam po aktach przemocy. Reakcja organizmu na stres. Nawet opóźniona o kilka minut.  Minęły już 3 lata, odkąd się wyprowadził. Wracam powoli do siebie. Od 3 lat nie upadłam, nie straciłam równowagi."

Białobrzycka i Grzybowska sfotografowały przedmioty w przestrzeni domowej, ale w miejscach dla nich nieprzeznaczonych. – Zależało nam na tym, by obraz wywołał w oglądających dysonans. Dzięki temu istnieje większe prawdopodobieństwo, że się zatrzymają i przeczytają załączone historie. Być może będą bardziej uważni na innych, być może następnym razem zareagują na to, co dzieje się za ścianą – wyjaśniają fotografki.

Według oficjalnych statystyk rocznie około 90 tysięcy osób doświadcza różnych form przemocy w rodzinie. 70 procent ofiar to kobiety. Należy jednak pamiętać, że są to liczby niedoszacowane – mówi Karolina Domagalska z Feminoteki.

"Był wieczór, po kąpieli założyłam tę oto piżamę. Byłam gotowa do spania. Mąż wrócił pijany... mocniej niż zwykle (zdarzało się to dość często). I zaczęło się ubliżanie, poniżanie. Doszło też do rękoczynów i do tego, czego boję się najbardziej, podduszania kołdrą, taboretem. Wciskał mnie między szafkę a kanapę. Jest duży i silny, działał jak opętany... po kilku próbach wyswobodzenia się (wykorzystałam moment, gdy na chwilę przestał) uciekłam tak, jak stałam, do szwagierki. Tam znalazłam chwilowe schronienie."

Cykl fotografii powstał z inicjatywy Feminoteki jako polska kontynuacja projektu Muzeum Dowodów Rzeczowych (Physical Evidence Museum, PEM) autorstwa dwóch łotewskich artystek: Laury Stašāne i Jany Jacuki. Muzeum to zbiór przedmiotów przekazanych artystkom przez kobiety z doświadczeniem przemocy wraz z historiami, które się za nimi kryją. Projekt był zaprezentowany w Rydze, a potem, przy wsparciu TR Warszawa, Fundacji Feminoteka i Fundacji Autonomia, także w Warszawie.

Start kampanii zaplanowano na 25 listopada, czyli początek 16 Dni Akcji Przeciw Przemocy ze względu na Płeć. Projekt ma przypominać nie tylko o skali przemocy domowej i jej wielu twarzach, lecz także skłaniać do szukania pomocy, a świadków do reagowania. To szczególnie ważne, gdy problem nie skupia należytej uwagi państwa. – Pomimo ratyfikowania konwencji stambulskiej, która jest złotym standardem dotyczącym przeciwdziałania przemocy ze względu na płeć, Polska nadal nie wprowadziła rekomendowanych przez konwencję rozwiązań, które znacząco poprawiłyby sytuację osób, które doświadczyły przemocy – mówi Karolina Domagalska.

"Wchodzę do domu. Mąż siedzi przy telewizorze. Słysząc moje wejście, podgłaśnia dźwięk. Proszę „Ścisz trochę!”. Podgłaśnia jeszcze bardziej. Wchodzę do kuchni. Widzę garnek i  patelnię z przygotowanym jedzeniem. Włączam gaz, żeby podgrzać dla nas. Wtedy on biegnie do kuchni, chwyta patelnię i wynosi do spiżarni.  „To nie dla Ciebie!”, „Wypierdalaj!” i jeszcze „Kurwo”, „Pierdolona kurwo”. Powstrzymuję płacz. Jestem głodna, ale przygotowuję jakieś proste danie z klusek dla siebie. Kilka godzin później widzę, że mąż odgrzewa „swoje” jedzenie i i zjada sam, to co zrobił wcześniej i schował przede mną. „Mąż zajmuje się domem. Gotuje” - taka jest oficjalna wersja. „Nikt Ci nie uwierzy. To taki miły człowiek.”"

Dlatego tak ważne jest, by reagować i wierzyć ofiarom. – Gdy ktoś zwróci się do nas o pomoc, przede wszystkim słuchajmy, oferujmy zrozumienie i nie pytajmy: „Czemu się na to zgadzasz? Czemu po prostu nie odejdziesz?”. Przemoc w relacjach to bardzo skomplikowane zjawisko, aby pomóc, należy wykazać się empatią i wzbraniać od oceniania – wyjaśnia Domagalska. – Jeśli osoba jest gotowa na pomoc lub wręcz zwróci się po nią, odeślijmy ją do organizacji, które wspierają osoby doświadczające przemocy.

Może to być Feminoteka, która prowadzi telefon przeciwprzemocowy – 888 88 33 88, czynny od poniedziałku do piątku od 19, udziela porad prawnych i psychologicznych.

Więcej o tym, jak pomagać i nie krzywdzić osób po doświadczeniu przemocy, znajdziecie w poradniku Feminoteki.

Zdjęcia: Małgorzata Białobrzycka i Agata Grzybowska
Gaffer: Amadeusz Dziwisz

Zdjęcia powstałe we współpracy z Muzeum Dowodów Rzeczowych. Physical Evidence Museum to dokumentalna wystawa Laury Stašāne i Jany Jakuckiej (Ryga) prezentowana w Warszawie, w czerwcu 2021 jako część festiwalu „Baltic Transfer” organizowanego przez TR Warszawa, www.evidencemuseum.com. Wystawa powstała przy współpracy Fundacji Feminoteka i Autonomia.

Julia Właszczuk
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę