Znaleziono 0 artykułów
12.11.2020
Artykuł sponsorowany

Masaże i rytuały, czyli jak odzyskać kontakt z ciałem

(Fot. dzięki uprzejmości Nice Spa)

Zimą otulamy się w swetry i kurtki, owijamy w koce i zapominamy o ciele. Zwłaszcza teraz, kiedy ograniczamy spotkania z ludźmi i boimy się dotyku. A przecież kontakt z własnym ciałem to nie tylko przyjemność, ale podstawa dobrego samopoczucia i zdrowia. Z pomocą mogą przyjść nam rytuały i masaże. Sprawdzamy ofertę modnego miejsca na Mokotowie – Nice Spa.

Choć zaplanowanie w kalendarzu czterech godzin dla siebie nie wydaje się wielkim problemem, to powstrzymanie gonitwy myśli jest już wyzwaniem. Dlatego zaraz po dezynfekcji rąk, pomiarze temperatury i wypełnieniu standardowej ankiety wyłączam telefon. Zdejmuję płaszcz, a wzrok kieruję na jasne wnętrze pełne kryształowych luster i świeżych białych kwiatów. Z długiej listy masaży i zabiegów decyduję się na Rytuał Kleopatry.

Po chwili zostaję zaproszona do strefy ciszy. Tu panuje półmrok, światło sączy się z wielkich lamp solnych, ścianę porastają żywe rośliny. Muzykę relaksacyjną uzupełnia szum wody sączącej się po szybie. Z menu wybieram herbatę jaśminową. Szybko odkładam gazetę, którą wzięłam przy wejściu, myśląc, że muszę się czymś zająć, i koncentruje się na oddechu. 

(Fot. dzięki uprzejmości Nice Spa)

Kąpiel stóp

How are you, madam? – słyszę od Evangeline, uśmiechniętej Filipinki, która zaprasza mnie do gabinetu. Przebieram się w szlafrok, spinam włosy i poprawiam maseczkę. Gdy jestem gotowa, zaczynamy od początku, czyli od stóp. W drewnianej kanie czeka na nie woda z ziołami i płatkami świeżych kwiatów. To tradycyjna mieszanka sprowadzona z Azji, która działa holistycznie, na ciało i ducha.

Evangeline chwyta moją stopę i uciska w kilku punktach – znajduje je bezbłędnie, bo noga naturalnie się odpręża. Po chwili masuje, naciera solą himalajską, płucze i przykrywa ciepłym ręcznikiem. Minął może kwadrans, a ja już wiem, że jestem w dobrych rękach. Ufam jej i poddaję się każdemu gestowi.

(Fot. dzięki uprzejmości Nice Spa)

Sauna ziołowa

Kolejny etap, który oczyści ciało i przygotuje do masażu, to sauna parowa. Jest już rozgrzana, a Evangeline wnosi do niej gorący garnek z ziołami. Napar pachnie obłędnie, wychwytuję nutę trawy cytrynowej i geranium, ale kiedy podpytuję o skład, zamiast odpowiedzi pojawia się uśmiech – to tajemnica. Kolejne 15 minut spędzam w kłębach pary, inhalując się, wyciskam siódme poty i postanawiam wracać tu za każdym razem, kiedy zamarzę o wakacjach w tropikach.
Sesję kończę zimnym prysznicem. Z powrotem zakładam maskę i jednorazową bieliznę, a Evangeline zaprasza mnie na stół do masażu.

Peeling i kąpiel w mleku

Zaczyna się od masażu połączonego z peelingiem. Na początku tył, później przód, od szyi aż po pięty. Moje ciało, przykryte częściowo ręcznikiem, rozpływa się pod palcami masażystki, która w pewnym momencie sięga po krem z twardymi drobinkami. Ucisk zmienia w bardziej płynny dotyk. Czuję, jak rozluźniają mi się mięśnie pleców i łydek. Ciało, które wydawało się spokojne, dopiero zaczyna puszczać. Wsłuchuję się w szmer wody i cichą muzykę graną na pianinie. 

Odpływam na pół godziny i dopiero kiedy Evangeline unosi ręce, wracam więc do rzeczywistości, żeby po chwili przejść do kolejnego etapu – mlecznej kąpieli.

(Fot. dzięki uprzejmości Nice Spa)

Czeka na mnie wanna z ciepłą wodą, kozim mlekiem i płatkami suszonych kwiatów. Zanurzam się i wpatruję w ścianę, z której wyrastają żywe pnącza. Żałuję, że nie mam przy sobie telefonu, żeby zrobić zdjęcie najbardziej instagramowej z moich kąpieli. Dopiero teraz wyłapuję znaczące szczegóły wnętrza – kominek z pachnącym olejkiem, dizajnerskie lampy w formie papug, które dają subtelne, ciepłe światło. Popijam ziołową herbatę, nawet nie spodziewając się, jak zdrową i gładką skórę całego ciała zobaczę następnego dnia w lustrze. Tymczasem Evangeline przygotowała dla mnie kolejną przyjemność. Jak się okaże, prawdziwy gwóźdź programu.

Masaż

Ma odprężać, rozluźniać, poprawiać działanie układu limfatycznego i krwionośnego, kondycję skóry, a jeśli wierzymy w akupresurę, również leczyć. Ten masaż Evangeline opracowała sama, opierając się na cennym doświadczeniu. To, czy powinniśmy zarezerwować sobie na niego godzinę, czy dwie, zależy od naszej kondycji. W stanie dużego stresu i napięcia podwójna sesja może się okazać niezbędna.

(Fot. dzięki uprzejmości Nice Spa)

Znów kładę się na brzuchu, zamykam oczy i czuję, jak Evangeline naciera mnie ciepłym olejkiem, ale miękkie ruchy tym razem płynnie zmieniają charakter. Stają się bardziej energiczne. W pewnym momencie masażystka odchyla moją rękę, naciągając mięśnie ramion, i uciska obojczyk, kręg po kręgu masuje plecy, dociskając całym swoim ciałem – mam wrażenie, że wspina się nawet z tego powodu na stół. Później dowiem się, że w tym miejscu najbardziej napinam mięśnie, w dodatku niesymetrycznie, obciążając bardziej lewą stronę. Ręce Evangeline resetują wszystkie błędne ustawienia. Ruchy są zdecydowane, ale nigdy nie przekraczają granicy bólu. 

Po intensywnej pracy na obręczy barkowej Evangeline uspokaja ruchy. Dalszą pracę wykonuje tak harmonijnie, że pamiętam tylko moment obracania się na plecy. Później poddaję się, osuwając w błogi półsen. To podobno najlepsza recenzja dla masażu, bo oznacza głęboki relaks, choć dla mnie wyznacznikami były samopoczucie i zmiany, jakie obserwowałam przez następne kilka dni. W ruchach stałam się bardziej sprężysta, energiczna. Znów siedziałam wyprostowana, a w duchu czułam się odprężona i spokojna.

(Fot. dzięki uprzejmości Nice Spa)

Po czterech godzinach zabiegów, na które przyszłam, zgodnie z zaleceniami, po lekkim śniadaniu, zostałam zaproszona do stolika, gdzie czekał na mnie posiłek. Obok miseczki z ziołową herbatą i kandyzowanym imbirem stała wietnamska sałatka – makaron ryżowy z paskami wołowiny, warzywami i charakterystyczną pachnotką, a obok deser – tajski kokosowy ryż z mango. To było lekkie, aromatyczne jedzenie i doskonałe zwieńczenie popołudnia – kilkugodzinnej podróży do Azji. Ta namiastka wakacji okazała się relaksem, ale też zabiegiem dla urody i zdrowia. Małym luksusem, który możemy podarować sobie po tygodniu intensywnej pracy i stresu, gdy chcemy zatroszczyć się o siebie albo bez konieczności wyjazdu z miasta uciec na chwilę i wsłuchać się we własny oddech.

Nice Spa jest zupełnie wyjątkowym miejscem. Na polskim rynku wyróżnia się podejściem. Tu rytuały i masaże realizowane są zgodnie z azjatycką tradycją. Masażystki, które swoją wiedzę i doświadczenie zaczerpnęły z rodzimej kultury, wciąż doszkalają się, jeżdżąc, m.in. na specjalistyczne kursy do Japonii. W spa używa się tylko oryginalnych olejów i ziół sprowadzanych od renomowanych azjatyckich producentów.

Wszystkie zabiegi w Nice Spa odbywają się zgodnie z obowiązującym reżimem sanitarnym. Liczba klientów jest ograniczona, powierzchnie są systematycznie dezynfekowane, a wszyscy pracownicy oraz klienci zobowiązani są do zasłaniana ust i nosa. W Nice Spa znajduje się urządzenie do filtrowania oraz ozonowania, aby zapewnić czyste i sterylne powietrze.

Basia Czyżewska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę