Znaleziono 0 artykułów
27.03.2021

Nadzieja w modzie. Konrad Smulik: Bezkompromisowy indywidualista

(Fot. Michał Stankiewicz, Styl. Karolina Gruszecka)

Po studiach z projektowania i kilku stażach projektant jest gotowy na własną markę – męską linię powstałą w duchu zrównoważonej mody. W marcowym wydaniu „Vogue Polska” znajdziecie sesję poświęconą najbardziej utalentowanym polskim młodym twórczyniom i twórcom mody. Na Vogue.pl poznacie ich historie. 

Jak zaczęła się twoja przygoda z modą?

Już jako kilkulatek wymyślałem ubrania dla zabawek. Co prawda nie szyłem ich, bo tego nauczyłem się dużo później, ale zawsze były starannie spięte zszywaczem.

(Fot. Hanna Balwierczak)

Gdzie uczyłeś się projektowania?

Rodzice zawsze mnie wspierali i chcieli, żebym robił w życiu to, co mnie uszczęśliwia. Rozwój artystyczny zacząłem wcześnie. Zamiast klasy matematyczno-fizycznej w ogólniaku wybrałem więc liceum plastyczne we Wrocławiu. Tam rozwinąłem się jako artysta i jako człowiek. Uczyłem się sztuk pięknych i dziedzin na pograniczu mody – wizażu i charakteryzacji, a w międzyczasie szyłem. Po ukończeniu szkoły przeprowadziłem się do Warszawy i zacząłem studia w MSKPiU. Dzisiaj jestem już dumnym absolwentem.

Jakie są twoje kolekcje? 

Lubię, gdy moje kolekcje dotykają trudnych tematów, wpływają na emocje moje i odbiorcy. Nie chcę, żeby ludzie przechodzili obok tych sylwetek obojętnie, bo to zupełnie bez sensu. Moje projektowanie jest bardzo intuicyjne. Szkoła plastyczna dała mi pewną lekkość w tworzeniu. Dużo pracowałem z rzeźbą, malarstwem – dziś widać tego ślad w moich projektach. Praca przychodzi mi bardzo łatwo. W mojej głowie pod wpływem emocji i chwili same rodzą się formy i proporcje. Te, które uznam za najciekawsze, szkicuję na papierze. Tu kończy się mój luz – na etapie konstrukcji i wykonania staję się bezkompromisowy. Korzystam z pomocy doświadczonych pracowni krawieckich, ale wszystko musi być po mojej myśli. Moja dyplomowa kolekcja „Androgino” w finalnym kształcie wygląda dokładnie tak, jak na pierwszych szkicach. Rysowanie było wielką przyjemnością, trudniej było znaleźć techniczne rozwiązania, by to wszystko wykonać. Ale i to się udało z małą pomocą ekspertów. Jeśli chodzi o moją wizję, nie wierzę w kompromisy.

Czym inspirowana jest „Androgino”? 

Myślałem o kontrastach. Do stworzenia tej kolekcji zainspirowało mnie połączenie muzyki klasycznej i punka, którego nigdy nie słuchałem. Wolę liryczne popowe brzmienia, ale zauważyłem, że najlepiej pracuje mi się z tym, co nowe, nieznane, zaskakujące. W kolekcji „Androgino” chciałem połączyć kobiecość i męskość w jedno – zbalansować kanciaste ze zwiewnym, obszerne z drobnym, mocne z delikatnym. Tak powstała między innymi męska sukienka z falbanami i kokardami – najbardziej odważny look w całej kolekcji. Połączyłem w nim lekkie materiały z bardzo ciężkimi. 

Jak przebiega twój proces twórczy?

Czasami przychodzi mi do głowy koncepcja – to myśl nagła i ulotna, więc czym prędzej ją zapisuję. Ze słów tworzę mapy myśli, szukam muzyki, która zdaje się pasować do wstępnej koncepcji. Na podstawie szkiców robię grafiki komputerowe. Zazwyczaj na tym etapie wiem już, z jakich materiałów chcę korzystać, mimo to dalej szukam. Cały czas odwiedzam wtedy sklep z tkaninami. W początkowej fazie projektowania upinam materiał, aby zobaczyć, jak układa się na sylwetce – to dla mnie bardzo ważne. W przypadku mojej kolekcji dyplomowej cały ten proces trwał pół roku.

(Fot. Hanna Balwierczak)

Wykładowcy cię nie ograniczali?

Wręcz przeciwnie, moją promotorką była Magdalena Floryszczyk, przy której niewyobrażalnie się rozwinąłem. To ona otworzyła mnie na niecodzienne tematy i nietypowe połączenia, kazała szukać dalej i dalej. Kiedyś projektowałem ubrania bardzo kobiece i lekko zgeometryzowane, utrzymane w monochromatycznej kolorystyce. To pani Magdzie zawdzięczam to, jak projektuję teraz.

Odbywałeś na studiach staże? 

Zahaczyłem się przy organizacji eventów. Stażowałem też w atelier znanej polskiej projektantki sukien. Teraz chcę pracować na własny rachunek. Ruszę, gdy tylko zmieni się sytuacja epidemiczna w kraju. 

Co będziesz projektował?

Modę męską, bo to w Polsce ogromna nisza. Chciałbym połączyć projektowanie na zamówienie z regularną, choć limitowaną kolekcją. Mogę zdradzić, że będą to ubrania z poczuciem humoru. 

Jak widzisz przyszłość mody?

Jako konsumenci powinniśmy zacząć rozważniej kupować. Musimy zrozumieć, że ubrania, które po kilku praniach stracą swoje właściwości, nie są warte uwagi. Zachęcam, by kupować lokalnie, a najlepiej próbować nadać drugie życie starym ubraniom. 

Zdjęcia: Hanna Balwierczak |Model: Paweł Smykiewicz
Makijaż: Anastasia Redchytss

* Konrad Smulik jest jednym z bohaterów poświęconej młodym projektantom sesji w marcowym wydaniu „Vogue Polska”. Do kupienia w kioskach oraz na Vogue.pl.

 

Kamila Wagner
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę