Znaleziono 0 artykułów
07.01.2022

Najważniejsze projekty Daniela Lee dla Bottegi Venety

07.01.2022
Bottega Veneta wiosna-lato 2021 (Fot. materiały prasowe)

Gdy w lipcu 2018 roku szefowie grupy Kering ogłosili Daniela Lee nowym dyrektorem kreatywnym Bottegi Venety, o 32-letnim Brytyjczyku niewielu wcześniej słyszało. Kiedy pod koniec 2021 roku, po kilku znakomitych sezonach i czterech statuetkach The Fashion Awards, Lee opuszczał stanowisko… wciąż pozostawał enigmą. Instagrama nie prowadzi. Wywiadów udzielił zaledwie kilku. Tytan pracy i romantyk, który co kolekcję rozkochiwał w sobie pokolenia zarówno minimalistek, jak i maksymalistek. Jego rytm? „Szaleństwo”. Takie też są jego projekty. Przypominamy te, które do dziś uchodzą za najbardziej pożądane.

Jeśli wierzyć plotkom, Daniel Lee tuż po tym, jak został dyrektorem kreatywnym Bottegi Venety, nazwał ją „śpiącym olbrzymem”. A gdyby chcieć romantyzować historię, można by napisać, że dzięki niemu ten kasowy olbrzym się obudził.

(Fot. Getty Images)

Lee objął stanowisko w lipcu 2018 r., zastępując Tomasa Maiera, który pracował dla Bottegi Venety 17 lat. Dano mu carte blanche z nadzieją, że wskrzesi popadający w niebyt dom mody, a ofertę skieruje do pokolenia milenialsów i generacji Z. Słowem – ludzi ery internetu. On, chociaż zadrwił z branży i usunął profile marki w mediach społecznościowych (w tym konto na Instagramie z 2,5-milionową widownią), z powierzonego zadania wywiązał się bezbłędnie. – Moim pierwszym odruchem było uporządkowanie, powrót do tego, w czym widziałem sens – mówił w wywiadzie dla „Interview”. Reinterpretował klasyki, nadmuchiwał i zmieniał proporcje. Ale jak powtarza, przez pierwsze 12 miesięcy oszczędzał każdy zarobiony grosz, w razie gdyby jego modowa rewolucja nie zadziałała. – Wiedziałem, że wówczas musiałbym wrócić do nauki. Rozpocząć wszystko od nowa – tłumaczył. Koło ratunkowe ani telefon do przyjaciela nie były potrzebne. Wystarczyła jedna kolekcja, by wstrząsnąć światem mody. Później co sezon wypuszczał hit za hitem. Wniósł energię i rozpoczął nowy rozdział w historii włoskiej marki, który określa się po prostu jako „New Bottega”.

Przypominamy kultowe ubrania i dodatki, które Lee zaprojektował dla Bottegi Venety.

(Fot. materiały prasowe)

Płaszcz Teddy Sherling: Wspomnienia z dzieciństwa

(Fot. materiały prasowe)

Nie był cudownym dzieckiem jak Alexander McQueen, który jako butny nastolatek zatrudnił się w zakładzie krawieckim w Savile Row. Nie chłonął piękna jak urodzony na Gibraltarze John Galliano. Dorastający w Yorkshire Daniel Lee marzył o karierze tanecznej, dopóki nie odkrył, że ma płaskostopie. – Urodziłem się i wychowałem w miejscu, gdzie sztuka i kultura praktycznie nie istniały – opowiadał. Pasję do mody odkrył dopiero jako nastolatek, w klubach w Bradford i Leeds. – To było przebudzenie. Czułem swobodę, mogąc wyjść ze środowiska powagi do świata hedonizmu – wspominał Lee po latach. Może to wspomnienia z parkietu zainspirowały go do stworzenia futra w kanarkowej żółci z tańczącymi przy każdym podmuchu wiatru frędzlami? Mimo ceny przyprawiającej o zawrót głowy płaszcza ze świecą szukać w sklepach internetowych.

Krótkie kalosze Bottega Veneta: Deszczowa piosenka

(Fot. materiały prasowe)

Podczas studiów na prestiżowej uczelni artystycznej Central Saint Martins w Londynie Lee odbył serię staży. Był w Maison Margiela, u Donny Karan i Nicolasa Ghesquière’a za jego czasów w Balenciadze. W 2013 r. dołączył do zespołu Phoebe Philo w Celine. To z nią znalazł wspólny język. Może zatem niepozorne, nieco niezgrabne kaloszki, które zaproponował podczas pokazu na jesień-zimę 2020 miały wszystkich zaskoczyć, jak siedem lat wcześniej udało się to Philo? Wówczas hołdująca minimalizmowi projektantka wypuściła serię futrzanych czółenek, które wprawiły w osłupienie i krytyków, i jej klientki. Jeśli tak, Daniel znów trafił w dziesiątkę. Okazało się bowiem, że w jego kaloszach z biodegradowalnej gumy w zieleni, różu czy brokacie nawet miłośniczki słońca nie mają nic przeciwko mniejszym i większym deszczom.

(Fot. materiały prasowe)
(Fot. materiały prasowe)

Torba Pouch: Niespodziewany sukces

(Fot. materiały prasowe)

Kiedy Lee dołączył do zespołu BV, prace nad najnowszą kolekcją dobiegały końca. Jemu pozostało jedynie ją przeredagować. Na potrzeby kampanii potrzebował jednak kilku dodatków. Zanurkował w archiwa. Na bazie torby BV, którą Lauren Hutton nosi w „Amerykańskim żigolaku” powstała Pouch. „Bez logo, paska na ramię, nieprzystosowana do XXI w.” – „reklamował” ją Lee na łamach „Business of Fashion”. Za to była fotogeniczna. To wystarczyło. W ciągu zaledwie trzech miesięcy, od kiedy torebka pojawiła się na rynku, modelka Rosie Huntington Whiteley umieściła na Instagramie swoje zdjęcia z różnymi wariantami tej kopertówki… 39 razy (liczyli dziennikarze „Paper Magazine”). Partia Pouch wyprzedała się tak szybko, że po niecałym tygodniu trzeba było wznawiać produkcję. Masową. Bo według rocznego raportu Kering z 2019 r. była „najszybciej sprzedającą się torebką w historii marki”. Dziś występuje w trzech rozmiarach i niezliczonych wersjach kolorystycznych – imitacji skóry pytona, malowana w paski zebry, z rączką i ze złotym łańcuchem do przewieszenia przez ramię.

Mule Lido Intrecciato: Gorący towar

(Fot. materiały prasowe)

Pytany przez dziennikarzy, co robił przed przejęciem sterów w Bottedze Venecie, Daniel Lee zdecydowanym tonem odpowiadał, że pracował. – A przerwa na lunch? – dopytywali reporterzy. – Raczej nie. Adrenalina dodaje mi energii – mówił Lee. Traf chciał, że to w kuchni doszukiwano się obuwniczych i biżuteryjnych inspiracji projektanta. Był naszyjnik, który przypominał nitki makaronu, były też bestsellerowe mule o powłoce porównywanej do plecionki zdobiącej amerykański placek jabłkowy. W końcu jak mawia Lee: „Moda to rozmowa ze światem. Obejmuje wszystko wokół ciebie i przetwarza, w co tylko chcesz”.

(Fot. materiały prasowe)

Torebka Cassette: Kiedy twoje własne inicjały wystarczą

(Fot. materiały prasowe)

Dom mody Bottega Veneta (z włos.: sklep wenecki) został założony w 1966 r. w Vincenzie we Włoszech jako firma produkująca wyroby skórzane. A że rzemieślnicy w Wenecji specjalizowali się w odzieży, maszyny do szycia dostępne w okolicy były przystosowane do pracy z tkaniną. To dlatego kaletnicy używali bardzo cienkiej skóry, aby móc wsunąć ją pod igłę. Wytrzymałość produktów zapewniał dopiero warkoczowy splot intrecciato, na tyle charakterystyczny, że zastąpił logo. Stąd słynne hasło reklamowe Venety: „Kiedy twoje własne inicjały wystarczą”.

Na tej samej zasadzie swoje projekty opierał Lee. Nie uległ nagłemu zwrotowi ku logomanii, próbie przypodobania się generacji Z. Symbolem wierności tradycji jest chociażby torba Cassette. Daniel poszerzył skórzane paski intrecciato, a w odsłonie Padded dodatkowo je „napompował”. W efekcie powstała listonoszka, którą wkrótce miała każda influencerka, redaktorka mody i gwiazda.

Bottega Green: BV Green is the new black

Podpis

By wylansować krwisty karmin, Valentino Garavani potrzebował kilku lat. Danielowi Lee, by stworzyć nowy it-color, wystarczył jeden pokaz. Nic zatem dziwnego, że kiedy opublikowano oświadczenie o końcu pracy projektanta w BV, legendarna dziennikarka i szefowa działu krytyki mody w „New York Timesie” Vanessa Friedman napisała na Twitterze: „Daniel Lee opuszcza Bottegę Venetę. Koniec z zielenią Bottegi? Koniec z torbą pouch? O rany!”. „Bottega green”, czyli zieleń przypominająca odcień świeżo skoszonej trawy, była wszędzie. Przyćmiła zarówno modną w sezonie limonkę, jak i klimatyczną szarość oraz słoneczną żółć, uznane za kolory 2021 r. przez Instytut Pantone.

(Fot. materiały prasowe)
(Fot. materiały prasowe)

Torba Jodie: Podwójna sława

(Fot. materiały prasowe)

Tak jak wcześniej Jane Birkin i Grace Kelly miały kuferki Hermèsa nazwane na swoją cześć, tak Jodie Foster ma własny w Bottedze Venecie. Torba hobo oprawiona w plecioną skórę intrecciato lub baranka zawdzięcza pseudonim aktorce po tym, jak gwiazda osłaniała się nią przed fotoreporterami.

Sandały Stretch Mesh: Święty Graal

(Fot. materiały prasowe)

Były jeszcze dziergane sukienki, trapery, mule inspirowane latami 70. i chodaki. Ale wszystkie oczy i kamery smartfonów podczas pokazu Pre-Fall 2019 zwrócone były na nie – siateczkowe sandałki na szpilce tkane z jagnięcej skóry i bawełny. W końcu w Bottedze Daniel stawiał sobie jeden cel: „robić naprawdę świetne ubrania. Takie, w których ludzie mogą się dobrze bawić”.

(Fot. materiały prasowe)
Pola Dąbrowska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę