Znaleziono 0 artykułów
04.10.2020

Newton oczami kobiet

Helmut Newton (Fot. materiały prasowe)

W dokumencie „Helmut Newton. Piękno i bestia” reżyser Gero von Boehm rysuje złożony portret jednego z najbardziej prowokacyjnych fotografów XX wieku, który ze zdjęć mody uczynił pełnoprawną dziedzinę sztuki. Już wkrótce w kinach, jeszcze przez chwilę na stronach Millennium Docs Against Gravity.

Grace Jones: „Kobiety były jego obsesją, ale Helmut nie był kobieciarzem. Kontemplował kobiece piękno w czystej postaci”. Podobnie opowiadają Charlotte Rampling, Claudia Schiffer i Anna Wintour. A Marianne Faithfull: „Tylko on mógł przekonać mnie do tego, żebym pokazała cycki bez żadnego zakłopotania, chociaż zawsze byłam wstydliwa i w zasadzie wciąż jestem”.

„Jestem profesjonalnym podglądaczem” – mówił o sobie Newton. „Nie obchodzi mnie życie prywatne dziewczyn i kobiet, które fotografuję. Interesuje mnie tylko to, co widzimy – ja i mój aparat” – dodawał. Uwielbiał filmy Leni Riefenstahl. Fotografował kobiety tak, jak ona pokazywała mężczyzn. Eksponował ich siłę i witalność. Wyostrzał przy tym różnicę między płciami, najbardziej fascynowała go kobiecość drapieżna i ekspresyjna. Jeszcze przed rewolucją obyczajową robił portrety kobiet pewnych siebie, mających kontrolę nad swoją seksualnością. Czerpał pełnymi garściami z estetyki faszyzmu – on, niemiecki Żyd, który jako osiemnastolatek w 1938 roku uciekł z nazistowskich Niemiec do Singapuru.

Helmut Newton /(Fot. Getty Images)

Podobnych sprzeczności jest więcej. Gdyby przykładać do Newtona miarę etyki seksualnej epoki #metoo, być może należałoby mu przypiąć łatkę seksisty. Był zresztą wiele razy oskarżany o mizoginię. Grace Jones, którą Newton uwielbiał fotografować, przyznała, że w jednej rozmowie powiedział jej wprost, że „ma za małe cycki”. Ale śmiała się, gdy o tym mówiła. Newton nie był bowiem typem seksualnego drapieżcy w rodzaju Harveya Weinsteina. Na planie posługiwał się niekiedy ostrym i wulgarnym językiem, ale wzbudzał zaufanie i respektował granice modelek.

Fot. Fot. materiały prasowe

Charlotte Rampling wspomina, że pozowała dla niego na własnych warunkach. Rozebrała się do zdjęć, ale nie pozwoliła podejść mu zbyt blisko. Dzisiaj sądzi, że nikt nie zrobił jej lepszych portretów. Dzięki tym fotografiom zobaczyła siebie, jaką nigdy wcześniej się nie widziała. „Dał mi ogromną siłę” – mówi.

Z kolei Claudia Schiffer, która miała zaledwie 17 lat, gdy stanęła przed obiektywem Newtona, nie ukrywa, że była wtedy bardzo nieśmiała. Ale nie czuła, że ma do czynienia z kimś, kto chce potraktować ją jak przedmiot.

Film „Helmut Newton. Piękno i bestia” skupia się na powojennych losach Newtona, ale nie pomija jego mało znanych korzeni. Nie wszyscy wiedzą, że warsztat szlifował, terminując u pierwszej niemieckiej fotografki mody Else Simon, zwanej Yvą (zamordowanej w obozie koncentracyjnym w Majdanku w 1942 roku). Po wojnie z Singapuru przedostał się do Australii. – Tam przez pięć lat służył jako szeregowiec w armii. Gdy wyszedł z wojska, zmienił nazwisko z Neustädter na Newton i otworzył pierwsze studio fotograficzne. Niedługo później jego talent docenił australijski „Vogue”. I tak zaczęła się kariera, na którą składa się współpraca z najważniejszymi magazynami modowymi, na czele z wieloma edycjami „Vogue’a”: brytyjską, francuską, niemiecką oraz amerykańską.

Helmut Newton (Fot. East News)

– Anna na ogół niechętnie udziela wywiadów, ale od razu zgodziła się wystąpić w moim filmie. Przyjaźniła się z Helmutem. Dla niego ona reprezentowała wszystkie cechy, które tak bardzo pociągały go w kobietach: piękno, elegancję, siłę, inteligencję i dowcip – mówi reżyser Gero von Boehm o bliskiej relacji Newtona z Anną Wintour.

Von Boehm nie nakręcił filmu-laurki.  Pokazuje swojego bohatera jako nieodrodnego syna rewolucji seksualnej, wrażliwca, który traktował zdjęcia jako narzędzie komunikacji z światem. Nie rozstawał się z aparatem nawet w szpitalu, gdzie fotografował siebie i żonę po trudnych zabiegach.

Helmut Newton (Fot. Getty Images)

Niektórzy zarzucali Newtonowi, że skupiał się wyłącznie na ciałach, że nie ma w nich duszy. Odpowiadał wtedy przekornie: „Interesują mnie twarz, piersi, nogi. Ale dusza? Nie wiem, co to jest”.

 

* tekst pochodzi z wrześniowego numeru magazynu „Vogue Polska”; film do zobaczenia w kinach od 13 listopada  

* premierze filmu towarzyszyć będzie otwarcie wystawy wystawa retrospektywna – „Helmut Newton: Lubię silne kobiety” w Toruniu. Otwarcie już 16 października

Łukasz Knap
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę