Znaleziono 0 artykułów
02.09.2020

O krok od księżniczki

Pippa z bratem Jamesem na Wimbledonie (Fot. Getty Images)

Pippie Middleton, najsłynniejszej druhnie świata, wystarczyła jedna sukienka, by stać się sławną. Dziesięć lat po ślubie swojej siostry, księżnej Cambridge, na którym skradła jej show, sama jest stateczną żoną i matką dwójki dzieci. Pozostała jednak ulubienicą Brytyjczyków. Na czym polega jej fenomen? 

Na stronach internetowych brytyjskich bulwarówek w pierwszej dziesiątce najpopularniejszych postów próżno szukać doniesień o poczynaniach Theresy May, nie mówiąc już o wyborach w innych krajach europejskich, czy strzelaninach po drugiej stronie oceanu. Poddani Królowej chcą czytać tylko o niej i jej krewnych i znajomych. Razem z nią przeżywają żałobę po ostatnim piesku corgi, komentują bukiet ślubny księżniczki Eugenii i, oczywiście, z zapartym tchem śledzą, jak Meghan Markle radzi sobie z macierzyństwem.

Bohaterką Brytyjek jest także Pippa Middleton. Choć formalnie nie należy do rodziny królewskiej, bo jest tylko młodszą siostrą żony drugiego w kolejce do tronu księcia Williama, najstarszego wnuczka Elżbiety II, na Wyspach traktowana jest jak royalty. Na pierwsze strony gazet wdarła się przebojem osiem lat temu. To 29 kwietnia 2011 roku 27-letnia wówczas Phillipa Charlotte niosła tren Kate. Ubrana w białą sukienkę, którą tak jak koronkową kreację ślubną, zaprojektowała Sarah Burton z domu mody Alexander McQueena. Middletonówna, a właściwie jej pośladki, skradły starszej siostrze show. Na Facebooku natychmiast powstały kluby sympatyków pupy Pippy. Pupy idealnie okrągłej, która sugestywnie rysowała się pod wciętą w talii suknią. W założeniu projektantki kreacja Pippy miała wtopić się w tren Kate. Nie udało się. Nawet „The Guardian” odnotował, że tak mocnego wejścia do masowej wyobraźni nie zanotowano od czasów trzymającej się jedynie na agrafki sukni Versace, w której u boku Hugh Granta w latach 90. pojawiła się Liz Hurley. Ale nie tylko strony na Facebooku sławiły kształty Pippy. Powstały na ich temat poważne prace naukowe. Jeden z badaczy, Gavin Wilkinson z uniwersytetu w Dublinie, tak określił cel swojego projektu: „Posłużę się rozumieniem fetyszu w interpretacji Freuda i Marksa, by pokazać, jak kapitał celebrycki Middeton rośnie na tle sfetyszyzowanych konstruktów tożsamości. Popularność Pippy to świadectwo aspiracyjności Brytyjczyków i mobilności społecznej”. Perfekcyjnie przeciętna pozwalała podobnym jej singielkom przed trzydziestką myśleć, że wystarczy jedna dobra sukienka, by wznieść się na szczyty. Nie zaszkodziłaby też siostra wychodząca za mąż za księcia, ale może to dałoby się obejść…

Pippa z Kate na Royal Wedding (Fot. Getty Images)

Pippa po Royal Wedding mogła wtedy zrobić wszystko – zagrać w filmie, napisać autobiografię, wystąpić w telewizji. Najbardziej jednak chciano, żeby uwiodła księcia Harry’ego, który tak słodko rumienił się na widok jej pupy. Ona postanowiła jednak kontynuować rodzinną tradycję i zająć się przyjęciami. Korzystając z doświadczenia zdobytego podczas pracy w rodzinnej firmie Party Pieces, wydała poradnik „Celebrate: A Year of British Festivities for Families and Friends”. Niestety nie pozostawiono na wydawnictwie suchej nitki, bo żeby osiągnąć tak nikły poziom ekspertyzy porad nie trzeba by spędzić ani jednego w Wielkiej Brytanii. Nie mówiąc już o byciu prawie-księżniczką. „Na Halloween przebierz się za wiedźmę. Wystarczy przygotować kapelusz, miotłę i sztuczne włosy”. „Herbatę lepiej parzyć w dzbanku niż w filiżance”. „Śniadanie staje się wyjątkowe, gdy podasz je do łóżka”. Za te i inne, równie odkrywcze porady, Pippa zainkasowała prawie pół miliona funtów. Natychmiast przypomina się beza, której smakowania na widelcu uczyła Jolanta Kwaśniewska. I liczne blogerki, które żyją, a więc znają się na życiu, chodzą do restauracji, a więc potrafią gotować i robią zakupy, co znaczy, że świetnie się ubierają. Droga awansu społecznego wiedzie dziś nie przez łóżko, a przez stół. Gdy zwyczajna dziewczyna nauczy się wystarczająco ładnie jeść, ubierać i wysławiać, nikt nie pozna jej plebejskiego pochodzenia. Pippa, która wywodzi się z mieszczaństwa z lekko arystokratycznym rysem, mogłaby być podawana za wzór uczestniczkom „Projekt Lady”. Mdła, choć miła, z uśmiechem odprasowanym równie dokładnie, jak sukienka, całoroczną opalenizną i afirmacyjnym mottem na każdy dzień. W czasach, gdy wszyscy mówią, co myślą, a częściej nie myślą, co mówią, Pippa jest jak sfinks, z którego ust wysypują się tylko zgrabne zagadki. 

Suknia, która uczyniła ją sławną (Fot. Getty Images)

Trzeba jej oddać, że jeden bon mot udał jej się szczególnie. W pierwszym oficjalnym wywiadzie udzielonym Mattowi Lauerowi (dziś już okrytemu niesławą po oskarżeniach o molestowanie. Co ciekawe, sądzony za gwałt jest teraz teść Pippy, Matthew) powiedziała,  nawiązując znów do pośladków, że poznała „cienie, a właściwie zaplecze sławy”. Wtedy mówiło się, że zostanie gwiazdą telewizji śniadaniowej. Nie wyszło. – Czułam się dręczona – mówiła Pippa Lauerowi. Zrezygnowała z bycia przed kamerą, ale zaczęła dzielić się swoim sposobem na życie w felietonach dla „Waitrose”, magazynu wydawanego przez sieć sklepów. Jak każda grzeczna dziewczynka, poświęca się też działalności charytatywnej. Biega na rzecz chorych na serce, weteranów i dzieci chorych na raka. 32. urodziny świętowała, pływając i biegnąć przez 50 mil. Wspięła się też na lodowiec, żeby szerzyć świadomość na temat niepełnosprawnych sportowców. Na rzecz British Heart Foundation wydała natomiast swoją drugą książkę, tym razem kucharską „Heartfelt”.

Zdanie: „Pippa jest pasjonatką sportu” brzmi jak profilowego biogramu na Tinderze. I w zupełności nie oddaje poświęcenia Middleton dla wysiłku fizycznego. W magazynie „Waitrose” na miesiąc przed porodem pisała o tym, jak ćwiczyć, żeby nie roztyć się w ciąży i po ciąży. „To trening inspirowany baletem” – pisała w swoim felietonie. Najważniejsze w ciąży były dla niej pytania o to, jak długo może biegać, czy może jeszcze grać w tenisa i jak często uprawiać jogę. Efektem tych starań był brzuch tak mały, że na ślubie księżniczki Eugenii na kilka dni przed porodem wyglądała jak w piątym miesiącu. Już tydzień po wyjściu ze szpitala widziano ją w Londynie ze sportową torbą na ramieniu, sugerującą, że wróciła na siłownię jeszcze w połogu. Wpisała się w tym samym w linię postępowania starszej siostry, którą za powielanie wzorca idealnej kobiety i matki krytykowała Keira Knightley. Przymus wyglądania „dobrze” po porodzie, to jeden z głównych tematów dzielących kobiety na forach parentingowych. 

Pippa z mężem, Jamesem (Fot. Getty Images)

15 października 2018 roku Pippa urodziła pierworodnego syna. W Lindo Wing w Świętej Marii, tym samym szpitalu, gdzie na świat przyszli George, Charlotte i Louis. Kate przy siostrze nie było, bo prowadziła wtedy w Pałacu Buckingham konferencję Early Years, inicjatywa wspierająca rozwój dzieci na najwcześniejszym etapie życia. Catherine i William wydali jednak oficjalne oświadczenie, że są „zachwyceni” narodzinami kuzyna ich trójki dzieci. Ojcem małego Middletona jest starszy od Pippy o kilka lat James Matthews. Pobrali się w maju 2017 roku. Wcześniej spotykała się z bankierem Alex Louden, ale jego rodzina uznała, że Pippa nie jest „materiałem na żonę”. Etykietka singielki imprezowiczki przylgnęła do niej bowiem w pewnym momencie dosyć skutecznie. 

Pippa na ślubie Meghan i Harry'ego (Fot. Getty Images)

Cóż, choć Pippa ma dostęp do wszystkich najważniejszych dworskich wydarzeń, nie płaci za niego przymusem podległości wobec etykiety. Jej rodzice, Carole i Michael, a także młodszy brat James, twierdzą, że w przeciwieństwie do Kate, Pippa zawsze była twardzielką. Podnosiła się po upadku – całkiem i mniej dosłownie. Przy kwiatuszku Kate, Pippa jest niemal jak pokrzywa. Wytrzyma wszystko, wyrośnie byle gdzie, nie potrzebuje podlewania. Może temu zawdzięcza sympatię Brytyjek. Jest taka jak one wszystkie, ale oczywiście nie do końca, bo zupełnie zwyczajna nie mogłaby zostać idolką. Mieszka w posiadłości wartej kilkanaście milionów funtów, jej mąż jest multimilionerem (szefem Eden Rock Capital Management Group, a jego rodzice są właścicielami luksusowego kompleksu hotelowego na Karaibach), ona sama odebrała bardzo kosztowną edukację w Marlborough College i skończyła literaturę angielską (jak każda dziewczyna z dobrego domu) na uniwersytecie w Edynburgu.

Pippa powiedziała tak rok temu (Fot. Getty Images)

Ulubienicami Ameryki są dziewczyny z sąsiedztwa (oczywiście trochę ładniejsze, trochę mądrzejsze i zdecydowanie bardziej przebojowe). W Wielkiej Brytanii to trochę bardziej skomplikowane. Kate Middleton ma tyle samo zwolenniczek, co przeciwniczek, bo sprawia wrażenie wyniosłej. Z Meghan Markle trudno się utożsamić, bo w każdym jej dopracowanym do perfekcji geście widać, że przeszła chrzest bojowy ze sławy w Hollywood. Pippa jest z nich najbardziej dostępna. W brytyjskim społeczeństwie, gdzie fortuna nie gwarantuje awansu społecznego, bo klasy są tak spetryfikowane, Pippa wciąż pozostaje raczej dziewczyną z ludu niż arystokratką. Jej status nie jest więc jasny. Jednocześnie jest Kopciuszkiem i siostrą Kopciuszka. Nie ma w sobie żaru księżniczki Małgorzaty, która w serialu „The Crown” bywa silniejsza niż sama królowa, czyli jej siostra. Pippa nie jest ani wystarczającą wyrazistą ikoną stylu (tak jak siostra lubi grzeczny styl – słodkie sukienki, dżinsy, espadryle, dzianina, co nie zmienia faktu, że gdy Pippa była z Jamesem w podróży poślubnej po Australii, brytyjskie dziennikarki były spamowane przez agencje PR-owe obsługujące marki, których ubrania nosiła siostra księżnej), ani zbuntowaną feministką, ani nawet zepsutą dziedziczką. Nie tańczy nago na jachtach złych chłopców, nie zasiada w pierwszych rzędach na pokazach mody Chanel, nie ma dowodów na żadne szalone shopping sprees w jej wykonaniu. 

Pippa na chwilę przed porodem na ślubie księżniczki Eugenii, z dwoma Jamesami (Fot. Getty Images)

Mimo narodzin pierworodnego syna, które znów wywindowały Pippę na szczyt popularności, trudno jej będzie teraz wygrać z Meghan (w marcu 2021 roku urodziła córkę Grace Elizabeth Jane). Ale podczas gdy księżna Sussex budzi mieszane uczucia, bo nie wiadomo, kim tak naprawdę jest – emancypantką czy oportunistką, Middleton po prostu da się lubić. Nie wychodzi przed szereg, nie wymądrza się, nie udaje, że jest szczególnie posh. Pippa to ucieleśnienie marzeń brytyjskiej klasy średniej o sukcesie. – Nazwali mnie socialite, ale co to właściwie znaczy? – zapytała kiedyś dziennikarza „Daily Mail”. „Socialite”, czyli dziewczyna z towarzystwa, której życiem chcą żyć Brytyjki. Z bogatym mężem, sławnymi przyjaciółmi i ustosunkowaną rodziną. Bo choć Pippa nie jest na pierwszej linii ognia, więc kule kąśliwych uwag jej się nie imają, korzysta z przywilejów wynikających z pieniędzy, rodzinnych koligacji i sławy. Wysokie profity i niskie straty. Tamta biała sukienka była naprawdę dobrą inwestycją.

Anna Konieczyńska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę