Znaleziono 0 artykułów
10.04.2018

Patrycja Piekutowska i jej „Muzyczny Olimp”

Patrycja Piekutowska (Fot. Krzysztof Wyżyński)

Dlaczego większość z nas nie zna najwybitniejszych polskich artystów muzyki poważnej? Bo nie tańczą na lodzie i nie gotują przed kamerami. Wolą jeździć po świecie i koncertować w niezwykłych miejscach. Znana skrzypaczka Patrycja Piekutowska, specjalnie dla Vogue.pl, pojedzie ich śladem i porozmawia z nimi o ich życiu i pracy. Nam opowiada, skąd wziął się pomysł na taki cykl rozmów.

Projekt „Muzyczny Olimp” to cykl rozmów z wybitnymi polskimi osobistościami muzyki poważnej. Zabiorę Państwa do metropolii na różnych kontynentach, gdzie spotkam się z najwybitniejszymi polskimi artystami, aby rozmawiać o ich życiu, emocjach, przyzwyczajeniach, rodzinach i niekończących się podróżach.

Większość z nich mieszka w Polsce. A jednak dla rodaków pozostają anonimowi. Dlaczego? Bo nie mają czasu na telewizyjne show, nie tańczą, nie gotują przed kamerą. Nie mają też pracy w powszechnym rozumieniu tego słowa, nie mają biura. Za to ich kalendarze zapełnione są datami kolejnych występów w najbardziej znanych salach koncertowych i teatrach operowych całego świata. To naprawdę wielkie osobistości. Wielkie kariery.

Patrycja Piekutowska (Fot. Krzysztof Wyżyński)
Reklama

Nie jestem dziennikarką. Jestem skrzypaczką i doktorem habilitowanym sztuk muzycznych. Jako solistka koncertuję od 20 lat, zagrałam blisko 900 koncertów w 38 krajach, wydałam 12 płyt. Wystąpiłam w ponad 400 miastach i przez 15 lat wykładałam na uczelniach muzycznych w Warszawie i Szczecinie.

Rok temu zostałam po raz drugi mamą. To otworzyło nowy etap w moim życiu, odczułam głęboką potrzebę bycia cały czas z moimi dziećmi. Synkowie są moim największym sensem.

Patrycja Piekutowska (Fot. Krzysztof Wyżyński)

Jednak muzyka jest jak narkotyk. Nie chcę się z nią rozstawać. Dlatego z wielką radością przedstawię Państwu moje rozmowy. Artystki z artystami. Mam nadzieję, że dzięki temu zobaczycie, jak wyjątkowym ambasadorem Polski na świecie jest branża muzyki klasycznej. Zobaczycie, że muzyka klasyczna nie jest enklawą, nie wieje nudą i nie ma zapachu naftaliny. Jest pełna energii, świeżości i emocji na najwyższym poziomie.

Chciałabym Państwa zabrać w miejsca, które miałam okazję odwiedzić podczas mojej pracy. W miejsca, w których muzyka klasyczna zajmuje szczególne miejsce.

Najbardziej niezwykła jest Ameryka Południowa. Tam publiczność uwielbia polską muzykę współczesną. W Buenos Aires nawet kelner w hotelu wspomina występy Ignacego Jana Paderewskiego w Teatro Colon, na początku XX wieku. W Bogocie są rzesze fanów Janusza Olejniczaka, którzy kochają jego interpretacje Chopina.

W Ameryce Południowej artysta może poczuć się jak gwiazda w Las Vegas. Błyskają flesze aparatów – i o ile w Europie byłoby to niedopuszczalne – tam jest częścią kultury, tradycją i okazaniem najwyższego szacunku. Tam żywiołowość i emocje publiczności są niepowtarzalne. Wielkie sale koncertowe zawsze są wypełnione, publiczność znakomicie słuchająca i skupiona. A na końcu wspaniałe owacje – istny żywioł. Po koncertach dziesiątki osób podchodzą pogratulować, uścisnąć rękę, czy zrobić zdjęcie z muzykiem.

Wenezuela to mekka edukacji orkiestrowej. Kilkadziesiąt lat temu Maestro Jose Antonio Abreu, uznany dyrygent, stworzył „El Sistema”: projekt umuzykalniania dzieci. Powstawały orkiestry, w których czteroletnie dzieci uczyły się grać na maleńkich skrzypcach i wiolonczelach. Orkiestry kilkunastolatków grały już jak profesjonaliści. Do dziś kolejne pokolenia biorą udział w tym projekcie. Muzyka staje się azylem, pozwala wyrwać się z biedy i życia w ciężkich warunkach.

Patrycja Piekutowska (Fot. Krzysztof Wyżyński)
Patrycja Piekutowska (Fot. Krzysztof Wyżyński)

Na początku II dekady XXI wieku w Chinach – na drugiej półkuli – wybudowano ponad 20 sal koncertowych – każda inna, supernowoczesna, zazwyczaj na dwa-trzy tysiące miejsc. To w Chinach uznano, że nadszedł czas na promocję europejskiej muzyki klasycznej. Polecam obejrzenie zdjęć The National Center for the Performing Arts w Pekinie, gdzie pod jednym dachem – przypominającym statek kosmiczny – mieszczą się opera, sala koncertowa i teatr dramatyczny. Budynek otoczony jest wodą, którą widać przez szklane sufity nad przejściami z szatni do centralnej części budynku. Niezapomniane wrażenie.

W Japonii zarejestrowanych jest 30 orkiestr. Jednak to w Niemczech jest ich najwięcej, bo blisko 130. Aktualnie Niemcy uznaje się za centrum świata muzycznego. Tam powstaje najwięcej nagrań, tam mieszczą się niezwykle ważne impresariaty. Zawód muzyka jest bardzo wysoko w hierarchii społecznej, a wyjście na koncert jest stałym zwyczajem w niemieckich rodzinach. O wielu koncertach krążą legendy. Podobno podczas otwarcia jednego z ważniejszych festiwali muzycznych, na którym gościli ministrowie ówczesnego rządu miał miejsce wyjątkowy „koncert po koncercie”. Już na przyjęciu po występach, minister kultury usiadł do fortepianu i zaczął grać. Dołączyli do niego inni ministrowie i… zaczęli śpiewać Schuberta.

W Stanach Zjednoczonych znakomita część wydziałów muzycznych znajduje się przy znanych uniwersytetach. Studenci mogą wybierać muzykę, jako drugi fakultet. Nierzadko zakładają orkiestry i zespoły. Traktują muzykę klasyczną jak hobby. Jeden z najsłynniejszych wiolonczelistów naszych czasów – Yo-Yo Ma studiował jednocześnie… matematykę.

A w Polsce? Artysta muzyk to jedyny zawód, który w naszym kraju wymaga 17 lat nauki. Zabiera dzieciństwo, jest pełen wyrzeczeń, ale daje nam muzykom coś wspaniałego w zamian – pasję, która staje się pracą, sposobem na życie – jak powiedział wybitny dyrygent Michał Nesterowicz, który będzie moim pierwszym rozmówcą. Zrobił dla mnie wyjątek, bo wywiadów udziela niezmiernie rzadko – rozmawialiśmy na 33 piętrze hotelu Le Meridien w Kuala Lumpur z przepięknym widokiem na miasto.

W kolejnych częściach cyklu dowiecie się, co robi w garderobie słynnej Opery Wiedeńskiej światowej sławy śpiewaczka Aleksandra Kurzak, a także jakie emocje budzą się w Łukaszu Borowiczu, który w maju, podczas koncertu w Londynie, zadyryguje najwybitniejszą skrzypaczką na świecie – Anne Sophie Mutter.

Dziękuję głównemu sponsorowi cyklu "Muzyczny Olimp", firmie HB Reavis, za wspaniałą decyzję, dzięki której mogę realizować ten międzynarodowy projekt.

HB Reavis (Fot. Materiały prasowe)

 

Patrycja Piekutowska
Sortuj wg. Najnowsze
Komentarze (3)

Wyloguj się
Joanna Pietras
Joanna Pietras11.04.2018, 11:42
Pani Patrycjo, ciekawy projekt - będę śledzić. Pozdrawiam serdecznie.

Wczytaj więcej
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę