Znaleziono 0 artykułów
15.05.2024

Kulisy premiery trzeciego sezonu „Bridgertonów” w Nowym Jorku z Zofią Ślotałą-Haidar

15.05.2024
(Fot. materiały prasowe) 

Choć akcja „Bridgertonów” toczy się w XIX-wiecznej Anglii, na światową premierę trzeciego sezonu serialu twórcy przylecieli do Nowego Jorku. Na czerwonym, a właściwie granatowym dywanie widzów z Polski reprezentowali Zofia Ślotała-Haidar z mężem Kamilem Haidarem. Zaglądamy za kulisy ich przygotowań do uroczystości.

Skoro nad kostiumami do ekranizacji pierwszej tylko części „Bridgertonów” (a na przestrzeni czterech lat powstały ich już trzy) pracowało ponad 238 osób, przygotowano 7,5 tys. elementów (od kapeluszy przez szale po okrycia wierzchnie) i uszyto 5 tys. kostiumów, które zarejestrowała kamera, było pewne, że premiera trzeciego sezonu serialu będzie wyjątkowa. Epokowy blichtr, morze kwiatów oraz karoce, ale wszystko, jak na ekranie, doprawione szczyptą nowoczesności. – „Bridgertonom” daleko do klasyki gatunku, bo o historii opowiadają przewrotnie – mówi Zofia Ślotała-Haidar, która w Nowym Jorku pojawiła się jako jedyna reprezentantka Polski. – To kreacja, flirt mody z kinem i romansem. A na dodatek podany niczym najbardziej wykwintne słodkości w czasie popołudniowej herbaty.

(Fot. archiwum prywatne)

Smoking z twistem i broszka z wyjątkową historią

Z Zosią rozmawialiśmy jeszcze przed wylotem, w ferworze ostatnich przygotowań. Tego samego dnia odbierała z mężem, Kamilem Haidarem, skrojony na miarę garnitur z atelier Cafardini. – To polska marka prowadzona przez prawdziwych pasjonatów męskiej mody. Wkładają w projekty dużo serca i, poprzez liczne stopnie personalizacji stroju, to samo umożliwiają klientom – opowiada Zosia. – Kamil postawił na wzorcowy smoking, ale muchę i pas zamienił na czarną koszulę z wieńczącą kołnierzyk pinezką. Oraz, by dodać zestawowi modowego sznytu, dobrał do niego zamszowe mokasyny i pamiątkę rodzinną – 150-letnią złotą broszkę z kameą, którą moja babcia dostała z okazji narodzin taty.

Tego dnia Zosia też kompletowała dodatki do swojej stylizacji.

(Fot. archiwum prywatne)

Baśniowa kreacja w bukiety kwiatów od Bizuu

Nad samą kreacją prace rozpoczęły się kilka miesięcy wcześniej – Zosia zgłosiła się do prawdziwych florystek spośród projektantek – Blanki Jordan i Zuzanny Wachowiak z Bizuu. – Chciałam przełamać „Bridgertonowski” dress code, zależało mi na nowoczesności, od razu pomyślałam więc o marce Bizuu, z którą jestem bardzo zżyta i której kwiatowe printy zdawały się idealnie wpisywać w tematykę imprezy – wspomina. – I taki też wzór [z kolekcji na wiosnę–lato 2024, przedstawiający bukiety peonii, chryzantem i dzwoneczków – przyp. red.] znalazłyśmy z projektantkami marki.

(Fot. archiwum prywatne)

Z błękitno-czarnej tkaniny powstały operowe rękawiczki i sukienka: dopasowana, sięgająca ziemi, w której zdawały się pobrzmiewać echa stylu empire – były tam prosta linia, zastępujące gorset marszczenie w okolicach talii, a zamiast kwadratowego dekoltu – golf. – Poruszałam się w ramach tego, co w Bizuu projektują, co lubią, w czym się dobrze czują, bo zależało mi, by trzymać się DNA marki. A że działamy razem od lat, doskonale wiedzieli, co pasuje do mojej sylwetki – mówi Zosia. – Pracując nad suknią, podziwialiśmy też inwencję twórczą kostiumografki serialu Ellen Mirojnick. Zachowując esencję epoki, wywraca temat do góry nogami. W ten sposób uzyskuje coś na wskroś nowego, rockowego.

(Fot. archiwum prywatne)

Podróż w czasie

W duszy od zawsze gra mi elegancja. I niezależnie od tego, jak bardzo próbowałabym od tego uciekać – iść w trendy, inspirować się tak modnym teraz sportem, stawiać na wygodę – zawsze wracałam do tych bardziej wytwornych elementów. Więc w stylu empire na pewno bym się odnalazła – uśmiecha się Zosia, choć przyznaje, że najbliższa jest jej estetyka przełomu lat 50. i 60. XX wieku. – To był czas niebywale kobiecy. Ubrania podkreślały to, co w figurze najpiękniejsze, stawiały kobietę na piedestale – mówi. Może dlatego jej stylizację z premiery uzupełniła tak bliska tamtym dekadom idea dopasowania do sukienki zamaszystego płaszcza?

Torebka: prosty kuferek z licowanej skóry od Patrizii Pepe, buty: sandałki na szpilce, biżuteria w postaci kolczyków Mokobelle z kolekcji współprojektowanej przez Zosię i zbudowanych z konstelacji czarnych pereł – to już powiew minimalizmu, stonowanie nasycenia wyrazistych printów.

(Fot. archiwum prywatne)

Amerykański sen: Uroczysta premiera „Bridgertonów” w Nowym Jorku

Do Nowego Jorku Zosia i Kamil przylecieli w sobotę. Amerykańska metropolia jawiła się jak sen, choć może nieco pochmurniejszy niż zwykle. – Wybraliśmy się na lunch w lokalnej kafejce, by poczuć klimat miasta, przejść się najważniejszymi ulicami – opowiada. – Jako że hotel był tuż przy Central Parku, ambitnie planowaliśmy pobiegać.

(Fot. materiały prasowe) 
(Fot. archiwum prywatne)

– Dzień poniedziałkowej premiery rozpoczęliśmy z kolei od wystawy „Sleeping Beauties” w Metropolitan Museum of Art, którą zainaugurowała tegoroczna MET Gala – kontynuuje. Potem był czas na regenerację i wstęp do przygotowań: rytuał pielęgnacyjny (maseczka i masaż twarzy), fryzura oraz make-up z zaakcentowanym okiem w wykonaniu Magdy Atkins, głównej makijażystki marki Bobbi Brown. I wreszcie powód całej tej podróży – przedpremierowy seans trzeciego sezonu „Bridgertonów” w bombastycznej Alice Tully Hall w dzielnicy Upper West Side na Manhattanie.

(Fot. archiwum prywatne)

Dla nas premierę pierwszej części trzeciego sezonu serialu Netflix zaplanował na 16 maja. Trailer zapowiada równie piękną przygodę. Długą i szczęśliwą, bo niecały miesiąc później (13 czerwca) na platformie zadebiutują kolejne odcinki.

Pola Dąbrowska
Proszę czekać..
Zamknij