Znaleziono 0 artykułów
14.02.2018

Teatr na wybiegu. Szare eminencje branży mody

Pokaz kolekcji Fendi na sezon jesień-zima 2007-2008 , który odbył się na Wielkim Murze Chińskim (Fot. Lucas Dawson, Getty Images)

Najbardziej wymagającą częścią mojej pracy jest stworzenie oszałamiającego widowiska – mówi Randall Peacock, wieloletni producent i scenograf pokazów mody Tommy’ego Hilfigera. Bo czasy, kiedy pokazy były jedynie prezentacją ubrań z najnowszej kolekcji, organizowaną dla niewielkiej grupy osób, silnie związanych z branżą mody, minęły bezpowrotnie. 

Marki luksusowe prześcigają się w pomysłach na organizację najważniejszego dla nich wydarzenia. Oprócz ubrań, które nadal, przynajmniej teoretycznie, odgrywają główną rolę podczas pokazów, liczy się także oprawa widowiska. Pokaz to dzisiaj teatr, performance wyreżyserowany nie tylko przez samego projektanta, ale też cały sztab wspierających go osób.

Wśród nich prym wiodą producenci pokazów mody, którzy wyrastają na szare eminencje branży. To oni, na życzenie projektanta, są w stanie stworzyć dowolną aranżację. To od ich sprawności i pomysłowości zależy, czy dany pokaz zrobi furorę i rzuci na kolana publikę, która wszędzie już była i widziała wszystko.

Skomplikowana logistyka scenografii

Wydaje się, że dla producentów nie ma rzeczy niemożliwych. Ogromna rakieta? Proszę bardzo! Wodospady? Już się robi. Hologram? Na kiedy? Nie można przy tym zapominać, że prezentowanie kolekcji to skomplikowane przedsięwzięcie, które wymaga miesięcy przygotowań i konsultacji z projektantem i jego zespołem.

Proces projektowania scenografii wygląda inaczej dla każdego klienta. Zazwyczaj zaczyna się od prezentacji mood boardu, który zainspirował powstanie kolekcji lub od zdjęć gotowych ubrań. To na tej kanwie możemy zacząć tworzyć narrację pokazu. Od tego momentu przyglądam się lokalizacji, w której będziemy pracować, żeby jak najlepiej wykorzystać przestrzeń. Potem przedstawiam klientowi wstępny pomysł. Następnie razem pracujemy nad wizją scenografii. Pracujemy do momentu, w którym czujemy, że wszystko do siebie pasuje i tworzy atmosferę, która idealnie współgra z kolekcją – mówi specjalnie dla Vogue.pl Randall Peacock, wieloletni producent i scenograf pokazów mody Tommy’ego Hilfigera.

Na 30-lecie marki Tommy’ego Hilfigera w 2015 roku Peackock i jego zespół stworzyli naturalnych rozmiarów boisko futbolowe ze sztucznej trawy, pomalowane w białe, czerwone i niebieskie linie – zgodnie z kolorystyką logo Tommy’ego – przygotowane, jak do prawdziwego meczu. Nad boiskiem-wybiegiem zawieszono naturalnych rozmiarów telebim, na którym wyświetlane były modelki oraz pierwszy rząd gości. Ogromne reflektory górowały nad stadionem, a modelki na wybieg wychodziły z „szatni”.

Scenografia pokazu kolekcji Tommy'ego Hilfigera jesień-zima 2015-2016 (Fot. Neilson Barnard, Getty Images)

Najbardziej wymagającą częścią mojej pracy jest stworzenie oszałamiającego widowiska i uwzględnienie przy tym wszystkich praktycznych obostrzeń. Przede wszystkim mamy ograniczony czas na zbudowanie scenografii w danej lokalizacji, jak również ściśle określony czas na jej rozebranie – wyjaśnia nam Peacock. – Musimy równocześnie uwzględnić fakt, że chcemy bezpiecznie i szybko wprowadzić, a potem wyprowadzić gości.

Scenografia pokazu kolekcji Chanel jesień-zima 2014-2015 (Fot. Stephane Cardinale/Corbis, Getty Images)

Z pozoru prosta scenografia pokazu Céline na sezon jesień-zima 2017-2018 powstała we współpracy Peacocka z francuskim artystą Philippem Parreno. Widownia siedziała na ławkach, umieszczonych na specjalnych mechanicznych instalacjach, które powoli obracały się wraz z przechodzącymi modelkami. Suzy Menkes pisała w swojej recenzji, że nigdy jeszcze na żadnym pokazie nie widziała tylu kabli i przewodów wiszących nad wybiegiem.

Scenografia pokazu kolekcji Céline jesień-zima 2017-2018 (Fot.  ImaxTree)

Od Muru Chińskiego po hologram Kate Moss

Inni projektanci również starają się zabrać widzów w niesamowitą podróż. Kwintesencją artystycznej wizji Jacobsa i jego pokazów dla Louis Vuitton była prezentacja kolekcji na sezon wiosna-lato 2014, gdy Jacobs żegnał się z marką, z którą spędził 16 lat. Był to montaż elementów, które pojawiły się w scenografiach pokazów w minionych latach. Były ruchome schody, karuzela, fontanna i staroświecka, metalowa winda. Z jedną różnicą – wszystkie elementy pomalowano na czarno. Bo to czerń była motywem przewodnim kolekcji. Całości dopełniły ogromne, czarne pióra zdobiące głowy modelek. W historii pokazów mody nie było lepszego pożegnania.

Scenografia pokazu kolekcji Louis Vuitton wiosna-lato 2014 (Fot. ImaxTree)

Z kolei pokaz kolekcji Fendi na sezon jesień-zima 2007-2008 był jednym z najdroższych w historii i odbył się w nietypowej scenerii Muru Chińskiego. Choć negocjacje i podpisywanie umów trwało ponad rok, to ostateczne pozwolenie na zorganizowanie imprezy przyszło dopiero sześć tygodni przed planowaną datą pokazu. I było to pierwsze tego typu przedsięwzięcie, zorganizowane w otoczeniu jednego ze współczesnych siedmiu cudów świata. Koszty organizacji wyniosły ponad dziesięć milionów dolarów. Pięciuset skrupulatnie wyselekcjonowanych VIP-ów zasiadło na krzesłach po obu stronach muru. Po 88-metrowym wybiegu w promieniach zachodzącego słońca chodziło 88 modelek, bo ósemka to chińska szczęśliwa cyfra.

Hologram Kate Moss na pokazie kolekcji Alexandra McQueena jesień-zima 2006-2007 (Fot. Michel Dufour, WireImage)

Spektakularne widowiska to wizytówka dyrektora kreatywnego domu mody Chanel – Karla Lagerfelda. W 2014 roku zaprosił gości do Grand Palais, który przekształcił w elegancki supermarket. Projektant przyznał, że na potrzeby pokazu, specjalnie dla Chanel, stworzonych zostało ponad 500 różnych etykiet, a na półkach ustawiono ponad 100 000 produktów spożywczych z logo marki – później przekazanych na cele charytatywne. Alejki z towarami, które na podobieństwo prawdziwego supermarketu zostały oznakowane nazwami działów, po pokazie przyciągnęły zaproszonych gości, którzy chętnie sięgali po artykuły z podwójnym „C” na opakowaniach.

Lagerfeld przyzwyczaił już gości swoich pokazów do rozmachu realizacji. Ogromna karuzela, na której w miejscu koni zostały umieszczone powiększone torebki, buty, kapelusze i biżuteria z logo Chanel, rakieta, wokół której maszerowały modelki, która w końcowej fazie pokazu dosłownie odleciała. Podczas pokazu kolekcji na sezon wiosna-lato 2018 w Grand Palais za wybiegiem powstał 15 metrowy klif, po którym spływało sześć wodospadów. Producenci i artyści przez dwa miesiące pracowali nad odtworzeniem tego cudu natury z Prowansji, na którym wzorowana była scenografia. Ogromne, pokryte mchem skały i falujące, zielone drzewa zdominowały wybieg, po którym modelki przechadzały się ubrane w plastikowe płaszcze, kapelusze i buty.

Scenografia pokazu kolekcji Chanel wiosna-lato 2018 (Fot. ImaxTree)

W historii mody na zawsze zapisał się też pokaz kolekcji Alexandra McQueena jesień-zima 2006-2007. Wtedy zaprezentował światu kultowy już hologram Kate Moss. Modelki chodziły po wysłużonym, drewnianym wybiegu, dookoła szklanej piramidy. To w niej na koniec pokazu pojawił się trójwymiarowy obraz modelki, który wyglądał, jakby wirował i tańczył w powietrzu.

#Instafriendly

Brytyjski projektant nie doczekał czasów, w których media społecznościowe całkowicie zmieniły sposób postrzegania tego typu widowisk. Dziś wszystkie pokazy ekskluzywnych marek muszą być aranżowane tak, żeby wyglądały dobrze zarówno oglądane z bliska, z perspektywy kilku rzędów, jak i za pośrednictwem ekranów smartfonów – transmitowane na żywo przez gwiazdy Instagrama i Facebooka do ludzi na całym świecie.

Scenografia pokazu kolekcji Tommy'ego Hilfigera wiosna-lato 2015 (Fot. ImaxTree)

Słynni producenci pokazów mody tacy jak Randall Peacock, Alexandre de Betak czy Stefan Beckman coraz częściej dekorują wybieg i miejsce pokazu w taki sposób, żeby wyglądały dobrze na zdjęciach i zachęcały do robienia fotografii oglądających pokaz gości. Wystarczy przypomnieć surrealistyczną scenografię na pokazie kolekcji haute couture Diora na sezon wiosna-lato 2018, przygotowaną przez Alexandre’a de Betaka i jego zespół. Wybieg zastąpiła czarno-biała szachownica, drapowane, białe kurtyny przysłaniały ściany, a z sufitu zwisały ogromne, czarne ptasie klatki i białe anatomiczne rzeźby.

Pokaz kolekcji haute couture Christiana Diora wiosna-lato 2018 (Fot. ImaxTree)

Ludzie mogą teraz oglądać pokazy na żywo w internecie. Kiedy zaczynałem pracę w świecie mody, istniały gazety i magazyny mody, dzięki którym z opóźnieniem kolekcje były prezentowane szerszej publiczności. Aktualnie ludzie mogą czuć się częścią pokazów niezależnie od tego, gdzie mieszkają – mówi Randall Peacock.

Scenografia pokazu kolekcji Tommy'ego Hilfigera jesień-zima 2016-2017 (Fot. Neilson Barnard, Getty Images)

W scenografiach autorstwa Peacocka nie brakuje elementów, które świadczą o tym, że pokazy Hilfigera przygotowywane są specjalnie „pod Instagrama”. Górny pokład statku wycieczkowego z końca XIX wieku, z dwoma kominami, z których wydobywała się para, posłużył za wybieg do prezentacji kolekcji na sezon jesień-zima 2016-2017. W 2015 roku Peackock zorganizował festiwal rockowy, inspirując się okładką albumu zespołu The Beatles „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band” i współczesnymi festiwalami muzycznymi. Ponad tysiąc gości podziwiało dywan stworzony z 130 tys. ręcznie umieszczonych na nim kwiatów. Kwiaty otaczały wybieg, wzdłuż ustawione były ozdobione kolorowymi flagami lampy, a centrum scenografii stanowiła rzeczywistych rozmiarów scena muzyczna z instrumentami.

Jednak to prezentacja kolekcji wiosna-lato 2017 jest ulubionym pokazem Randalla Peackocka, którą przygotował dla amerykańskiego projektanta: – Zbudowaliśmy promenadę z karuzelami, automatami do gier oraz budkami z jedzeniem i piciem. Ludzie byli zachwyceni! To było coś więcej niż zwykły pokaz mody – ludzie zostali na promenadzie jeszcze przez kilka godzin po finale wydarzenia.

Scenografia pokazu kolekcji Tommy'ego Hilfigera wiosna-lato 2017. (Fot. Daniel Zuchnik, Getty Images)
Scenografia pokazu kolekcji Tommy'ego Hilfigera wiosna-lato 2017 (Fot. Neilson Barnard, Getty Images)

Pokazy mody to ogromne koszty, na które składają się nie tylko gaże modelek, fryzjerów, makijażystów i tysiące bel materiału. To również honorarium producenta, cena oprawy muzycznej, oświetlenia, druku zaproszeń czy zakup upominków dla VIP-ów.

Nierzadko piętnastominutowe pokazy mody dysponują budżetem większym niż polskie filmy pełnometrażowe! Ceny całości wahają się od kilkuset tysięcy do nawet kilku milionów dolarów. Wiodące marki nie stawiają tutaj na umiar i powściągliwość. Producenci wraz z projektantami zrobią wszystko, żeby zachwycić widzów. Bo sprzedaż kolekcji to jedno, a wizerunek to drugie. On akurat w świecie mody jest bezcenny. 

Katarzyna Pietrewicz-Żero
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
X Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.