Znaleziono 0 artykułów
12.04.2021

Andra Day o roli Billie Holiday

Kadr z filmu "Billie Holiday" (Fot. Dzięki uprzejmości Paramount Pictures)

Nominowana do Oskara zdobywczyni Złotego Globu gra Lady Day w filmie Lee Danielsa „The United States Vs. Billie Holiday”. – Billie Holiday była matką chrzestną ruchu praw obywatelskich – mówi z przekonaniem aktorka i wokalistka.

Film Lee Danielsa bada działania amerykańskiego rządu, mające na celu pozbawienie Billie Holiday wpływów, jako część tzw. wojny narkotykowej prowadzonej przez Federal Bureau of Narcotics (FBN), na którego czele stał Harry J. Anslinger (w filmie Garrett Hedlund). Holiday za posiadanie narkotyków została skazana na rok i jeden dzień pozbawienia wolności, do końca życia była prześladowana i aresztowana po raz kolejny, gdy umierała w wieku 44 lat. Przez cały ten czas nie przestawała śpiewać wiersza „Strange Fruit” Abla Meeropola, powszechnie uznawanego za jedną z pierwszych „pieśni protestu” ruchu na rzecz praw obywatelskich. Scenariusz, oparty na rozdziale z książki Johanna Hariego Chasing the Scream: The First and Last Days of the War on Drugs (Bloomsbury, 2015), został napisany przez nagrodzoną Pulitzerem dramatopisarkę Suzan-Lori Parks, studentkę Jamesa Baldwina. – To świetny przykład na to, dlaczego kobiety powinny opowiadać historie innych kobiet, a w szczególności dlaczego czarne kobiety powinny opowiadać historie innych czarnych kobiet – mówi Andra Day.

Andra Day (Fot. Philip Daniel Ducasse)

Kiedy po raz pierwszy usłyszałaś muzykę Billie Holiday?

Gdy miałam 11 lat, mój nauczyciel zasugerował, że powinnam jej posłuchać. Pamiętam, że pomyślałam: „Nie chcę analizować piosenek jakiegoś faceta – nie znam żadnego Billy’ego Holidaya [śmiech]. Oczywiście, gdy usłyszałam „Sugar”, zdałam sobie sprawę, że Billie to kobieta. Barwa jej głosu i frazowanie nie przypominały żadnej innej znanej mi piosenkarki, Whitney Houston, Arethy Franklin, Gladys Knight, Patti LaBelle czy Chaki Khan. Brzmiała dla mnie jak pociąg, który zaraz się wykolei, a jednak tego nie robi. Uzależniłam się od niej.

Kiedy dowiedziałaś się, że Billie jest prześladowana przez FBN i co działo się wtedy w twoim życiu?

Miałam 19 czy 20 lat, kiedy naprawdę zrozumiałam, w jaki sposób rząd próbuje ją uciszyć. Był to moment, kiedy godziłam się z tym, że jestem czarnoskórą kobietą żyjącą w Stanach Zjednoczonych, a czytając o Billie i słuchając jej piosenek, zdałam sobie sprawę, że z narkotykami walczono już na wiele różnych sposobów. Narkotyki nadal są tu obecne, ale Billie Holiday już nie ma. A potem wszystko się skrystalizowało: wojna z narkotykami to wojna przeciwko nam. Wojna z narkotykami została wymyślona po to, by pozbyć się Billie.

Andra Day (Fot. Philip Daniel Ducasse)

Jakie błędne przekonania dotyczące Holiday są według ciebie najczęściej powtarzane?

Nie znoszę, gdy ludzie mówią, że była złożoną postacią. Według mnie to uprzejme stwierdzenie oznaczające, że była trudna. Co do diabła jest w niej skomplikowanego? Była czarnoskórą kobietą queer próbującą żyć w spokoju, wolności i prawdzie. Ale niestety żyła pomiędzy latami 20. a 50. XX w., czyli w czasach, gdy rzeczywiście wydawało się to skomplikowane. Rząd prześladujący ją za to, że śpiewała „Strange Fruit”; mężczyźni, którzy ją okradali i maltretowali; gwałt, którego doświadczyła, gdy miała 14 lat, śmierć ojca w wyniku wprowadzenia segregacji rasowej – to jest skomplikowane!

Ważną częścią tworzenia tej postaci były spotkania z ludźmi wychodzącymi z uzależnienia. Czego nauczyło cię to doświadczenie?

Dla większości ludzi pierwsze skojarzenie z narkotykami to imprezy. Ale heroinę stosuje się, by zapomnieć o traumie. Spędzając czas z ludźmi wychodzącymi z uzależnienia, dowiedziałam się, że próbują w ten sposób sobie pomóc, próbują dodać sobie energii. W przypadku Billie dzięki narkotykom była w stanie wyjść na scenę i śpiewać. W filmie pada zdanie o „Strange Fruit”: – Muszę być na haju, żeby ją zaśpiewać. Nic dziwnego, że potrzebowała wsparcia.

Kadr z filmu "Billie Holiday" (Fot. Dzięki uprzejmości Paramount Pictures)

Jaki film wywoła efekt?

Nie chcieliśmy nakręcić filmu biograficznego. Od Billie zaczynają się prawa obywatelskie – była ich matką chrzestną, tak jak ojcami Sidney Poitier i Harry Belafonte. Przyciągała bardzo różne osoby: nie było w niej nienawiści do białych ludzi, chciała, by wszyscy się jednoczyli i mieli swoją reprezentację. Gdyby widziała mobilizację młodych ludzi wokół ruchu Black Lives Matter, byłaby przeszczęśliwa.

Lee chciał pokazać, jak wspaniali są czarnoskórzy ludzie. Moim pragnieniem jest, by dzięki temu filmowi ludzie dostrzegli wartość historii czarnych obywateli.

Nie mogę nie zapytać o fantastyczne kostiumy od Prady. Jak się w nich czułaś?

Było wspaniale, ale przymiarki stanowiły wyzwanie, bo bardzo schudłam, przygotowując się do roli. Kostiumy zostały mistrzowsko odtworzone, a kostiumograf Paolo Nieddu współpracował z Pradą, by upewnić się, że każdy szczegół się zgadza. Te ubrania to ukłon w stronę Billie. Pomimo że to suknie couture, czuć w nich akcenty vintage. 

Liam Freeman
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę