Znaleziono 0 artykułów
20.06.2020

Angelina Jolie o światowym kryzysie uchodźców i macierzyństwie

Pakistan. Angelina Jolie, Ambasador Dobrej Woli UNHCR, odwiedza obóz uchodźców w Afganistanie (Fot. UNHCR/Jack Redden)

W ekskluzywnym wywiadzie dla „Vogue'a” z okazji Światowego Dnia Uchodźcy nagrodzona Oscarem reżyserka i aktorka mówi o 20 latach współpracy z agencją ONZ do spraw uchodźców i opowiada o adopcji swoich dzieci – Maddoxa, Paxa i Zahary. – Ludzie nie uciekają, aby poprawić swoje życie. Uciekają, żeby przetrwać – przypomina.

Jeśli chodzi o aktorstwo i kręcenie filmów, Angelina Jolie miała godny pozazdroszczenia start. Urodzona w hollywoodzkiej rodzinie królewskiej, córka Jona Voighta i Marcheline Bertrand, studiowała w prestiżowym Lee Strasberg Theatre and Film Institute, a następnie zagrała m.in. w filmach „Przerwana lekcja muzyki” (Oscar dla najlepszej aktorki drugoplanowej w 2000 r.) oraz „Oszukana” w reżyserii Clinta Eastwooda. W 2011 r. debiutowała jako reżyserka. Pracując nad „Krainą miodu i krwi” – historią wojny w Bośni, szukała najbardziej doświadczonych współpracowników. Aktorów z Bałkanów zachęcała do konsultacji przy produkcji i dialogach. Ale to chyba praca humanitarna z uchodźcami była dla niej najlepszą lekcją. 

– Znalazłam się u ich stóp – mówi „Vogue’owi”. – Nauczyłam się od uchodźców o rodzinie, odporności, godności, przetrwaniu więcej, niż potrafię wyrazić. Mama sześciorga dzieci spędziła ponad 20 lat, pracując z Wysokim Komisarzem ONZ ds. Uchodźców (UNHCR) najpierw jako ambasadorka dobrej woli, a od 2012 r. jako specjalna wysłanniczka.

Jordania (Fot. UNHCR/Olivier Laban-Mattei)

Pierwszą misją Jolie było Sierra Leone w ostatnich latach wojny domowej, która trwała od 1991 do 2002 r. Od tego czasu podróżowała do wielu krajów, w tym Libanu, gdzie spotkała syryjskie dzieci uchodźców, Kurdystanu, gdzie badała potrzeby ponad 3 mln przesiedlonych wewnętrznie Irakijczyków, Tajlandii, gdzie w obozach dla uchodźców chronią się rodziny z Mjanmy, a ostatnio do Kolumbii, gdzie na wygnaniu mieszka ponad 4 mln Wenezuelczyków. 

Jaka jest rola specjalnego wysłannika UNHCR? Oprócz zwrócenia uwagi na poważne kryzysy, które powodują masowe przesiedlenia ludności, Jolie reprezentuje agencję i komisarza na szczeblu dyplomatycznym. – Moja praca polega na walce, u boku kolegów, o prawa i ochronę dla uchodźców, sprzeciwianiu się przymusowym powrotom i dążeniu do lepszej edukacji – tłumaczy. – UNHCR jest agencją ochrony. Pomagamy tym, którzy ucierpieli przez wojnę i prześladowania, tym których prawa zostały naruszone.

Z okazji Światowego Dnia Uchodźcy – międzynarodowego dnia wyznaczonego przez ONZ dla uhonorowania uchodźców na całym świecie – rozmawiamy z Angeliną Jolie o jej pracy z UNHCR i o tym, jak zmieniła swoje postrzeganie macierzyństwa. 

UNHCR istnieje po to, by ratować życie, chronić prawa i budować lepszą przyszłość dla uchodźców. Co z tych celów przemawia do ciebie osobiście?

Widzę, że wszyscy ludzie są równi. Widzę też zniewagę i cierpienie i nie mogę biernie się temu przyglądać. Na całym świecie ludzie uciekają przed atakami gazowymi, gwałtami, biciem, prześladowaniami, morderstwami. Kobiety chronią się przed okaleczeniami narządów płciowych. Nie uciekają, aby poprawić swoje życie. Uciekają, żeby przetrwać.

Naprawdę chciałabym zobaczyć koniec tego, co zmusza ludzi do opuszczania swoich ojczyzn. Chcę, żeby można było temu zapobiegać, chcę, żeby za popełnione przestępstwa ponoszono odpowiedzialność.

Według UNHCR na świecie żyje prawie 80 mln osób przymusowo przesiedlonych – najwięcej w historii. Przez lata pracy z UNHCR byłaś świadkiem tego dramatycznego wzrostu. Jakie były jego przyczyny?

Widzę brak woli ochrony i obrony podstawowych praw człowieka, brak dyplomacji i odpowiedzialności. Wiele osób korzysta z chaosu rozbitych, zależnych krajów i to mnie brzydzi. Widzimy także wzrost nacjonalizmu – gniew na „innych”, w czym udział mają przywódcy.

Z drugiej strony, w wielu krajach widzę także ogromną hojność wobec uchodźców i niezwykłą siłę samych uchodźców. Nie jest to więc obraz pozbawiony nadziei. Zaledwie pięć konfliktów odpowiada za dwie trzecie wszystkich przesiedleń transgranicznych – Syria, Wenezuela, Afganistan, Południowy Sudan i Mjanma. Zmieńmy rzeczywistość tam, a zmienimy obraz przesiedleń na świecie. 

Sierra Leone. Angelina Jolie Ambasador Dobrej Woli UNHCR odwiedza FAWE Girls Center (Fot. UNHCR/Liba Taylor)

Przed pandemią dużo pracowałaś w Wenezueli i Bangladeszu. Co możesz opowiedzieć o sytuacji tam?

Widziałam ludzi, którzy doświadczyli niewyobrażalnej przemocy i trudów i którzy zwyczajnie starają się dbać o swoje rodziny. Każdy z nas zrobiłby to samo, gdyby znalazł się w ich sytuacji. Jak my wszyscy, chcą być bezpieczni, chcą mieć dom i chcą być wolni. 

Rzeczywistość uchodźców czy przesiedleńców jest niezwykle trudna. Są oni często ofiarami gwałtów i wykorzystywania seksualnego. Zmagają się z tymi samymi chorobami, co każda społeczność w czasie pokoju, ale bez dostępu do opieki zdrowotnej, na której ja albo ty moglibyśmy polegać.

Poza tym, uchodźcy często mieszkają w namiotach w obozach, które są narażone na działanie żywiołów. W ubiegłym miesiącu w obóz dla uchodźców w Bangladeszu uderzył cyklon. 

Pakistan. Angelina Jolie Ambasador Dobrej Woli UNHCR odwiedza obóz uchodźców w Afganistanie (Fot. UNHCR/Jack Redden)

Czy są jakieś regiony lub grupy osób, którymi jesteś obecnie szczególnie zainteresowana?

Martwię się o ludzi w Jemenie. Przez pięć lat byli świadkami brutalnego konfliktu. Doświadczyli nalotów, masowych ostrzałów, przemocy seksualnej i tortur. Połowa tamtejszych szpitali została zniszczona. Ludzie są na skraju głodu. A teraz jeszcze doszła pandemia COVID-19.

Społeczność międzynarodowa zapewniła mniej niż połowę funduszy potrzebnych do kontynuowania działań pomocowych do końca tego roku. Oznacza to, że w sierpniu pieniądze się skończą, a programy utrzymujące ludzi przy życiu będą musiały się zakończyć w środku wojny i pandemii. 

To przerażające i symptomatyczne dla całego świata: nie jesteśmy w stanie pomóc w zakończeniu wojen ani zrobić wystarczająco wiele, aby ludzie mogli przetrwać. UNHCR pozostanie i zapewni, co będzie tylko mogło, ale bez wsparcia niezwykle trudno będzie pogodzić fundusze, którymi dysponuje, z potrzebami.

W jaki sposób pandemia COVID-19 pośrednio i bezpośrednio dotknęła uchodźców?

Niestety jesteśmy dopiero na początku ekonomicznego i społecznego wpływu kryzysu i tego, co będzie on oznaczał dla przesiedlonych ludzi, a poziom finansowania pomocy humanitarnej był niski już wcześniej. To naprawdę przerażające. To czas na solidarność i zrozumienie, że uchodźcy są na pierwszej linii walki o przetrwanie i prawa człowieka. 

Czy odczuwasz dychotomię między życiem w Hollywood a pracą w terenie z UNHCR lub Fundacją Maddox Jolie-Pitt (MJP) w Kambodży?

Wielu kolegów z UNHCR, a tak naprawdę sami uchodźcy byli moimi mentorami. Pamiętam jedną z pierwszych misji w Sierra Leone. W pewnym momencie, po wysłuchaniu historii ludzi, zaczęłam płakać. Była tam niesamowita babcia, która opiekowała się swoimi osieroconymi wnukami, które powiedziały mi, żebym nie płakała, tylko pomagała. Pozostało to ze mną na zawsze.

Moje życie artystyczne dotyczy komunikacji i sztuki. Czasami bardziej skupiam się na rozrywce, ale ostatnio jako reżyserka skupiłam się na problemach społecznych. Film z 2017 r. „Najpierw zabili mojego ojca” łączy oba światy. Jest to historia trudnych czasów w kraju mojego syna. Zatem moje macierzyństwo także wpływa na moją pracę. I nie, nie widzę podziału. 

Zbudowałaś dom w Kambodży. Dlaczego czujesz tak silne przywiązanie do tego kraju?

Kambodża była krajem, który uświadomił mi problemy uchodźców. Zmusiło mnie to do zaangażowania się w sprawy zagraniczne, dzięki temu dołączyłam do UNHCR. Przede wszystkim w Kambodży zostałam mamą. W 2001 r. uczestniczyłam w szkolnym programie w Samlout.  Bawiłam się klockami z małym dzieckiem i bardzo wyraźnie pomyślałam: „Tutaj jest mój syn”. Kilka miesięcy później w sierocińcu poznałam małego Mada. 

Jordania. Angelina Jolie, Specjalna Wysłanniczka ONZ, odwiedza syryjskich uchodźców w Jordanii (Fot. UNHCR/Ivor Prickett)

Samlout był pierwszą i ostatnią twierdzą Czerwonych Khmerów. Właśnie tam po raz pierwszy pojechałam z UNHCR. To miejsce było pełne min. Zdecydowałam się zainwestować i zamieszkać tam, aby spróbować pomóc w ulepszeniu jednego z najtrudniejszych obszarów tego kraju. Tylko na terenie mojego domu znaleźliśmy 48 min. Mój dom jest na terenie, który dzielę z kwaterą główną mojej fundacji. Jest ona prowadzona w stu procentach lokalnie, tak, jak powinno być. Pracuję ze świetnym zespołem ludzi. 

Masz troje adoptowanych dzieci: Maddoxa, Paxa i Zaharę oraz trójkę biologicznych – Shiloh, Vivienne i Knoxa. Co jest najważniejsze, gdy wychowuje się rodzeństwo adopcyjne i biologiczne?

Ważne jest, by mówić o wszystkim otwarcie i dzielić się. „Adopcja” i „sierociniec” to pozytywne słowa w naszym domu. Z moimi adoptowanymi dziećmi nie mogę rozmawiać o ciąży, ale rozmawiamy szczegółowo i z miłością o mojej drodze, by je znaleźć, i jak to było po raz pierwszy spojrzeć im w oczy. 

Adoptowane dzieci przychodzą z piękną tajemnicą świata. Gdy są innej rasy albo pochodzą z obcego kraju, ten dar jest niezwykły. One nigdy nie mogą stracić kontaktu z tym, skąd pochodzą. Mają korzenie, których ty nie masz. Ucz się od nich. To niesamowita podróż. To nie one wchodzą w nasz świat, to my wchodzimy w światy innych. 

Maddoxa adoptowałaś z Kambodży, a Paxa z Wietnamu. To kraje będące w stanie wojny. Czy była to świadoma decyzja?

To prawda, myślałam o tym. Początkowo myślałam, żeby nie adoptować dziecka z Wietnamu, ponieważ Mad był z Kambodży, a oba kraje mają bardzo trudną historię. Potem czytałam książkę o prawach człowieka i zobaczyłam w niej zdjęcie wietnamskiego bojownika przetrzymywanego w niewoli przez Amerykanów. Pomyślałam o moim kraju i naszych działaniach w południowo-wschodniej Azji. Myślałam o skupieniu się na przyszłości, gdy wszyscy będziemy rodziną. Mam niezwykłe szczęście, że mogłam zostać mamą. Jestem za to wdzięczna każdego dnia. 

Po rozstaniu z Bradem Pittem udało wam się utrzymać zdrową relację dla waszych dzieci?

Rozstaliśmy się dla dobra mojej rodziny. To była dobra decyzja. Nadal skupiam się na uzdrawianiu rodziny. Niektórzy skorzystali z mojej ciszy, a dzieci widzą w mediach kłamstwa na swój temat, ale przypominam im, że znają prawdę. To szóstka bardzo odważnych, silnych młodych ludzi.

Czy możesz opowiedzieć o projektach, nad którymi będziesz pracowała w najbliższych miesiącach?

Będę współpracować z UNHCR nad globalnym kryzysem, utrzymaniem łączności oraz zwiększaniem świadomości realiów w świecie. Kontynuuję współpracę z BBC World Service – pracujemy nad projektem dotyczącym mądrego korzystania z mediów przez młodych ludzi. Z Amnesty International chcę zrobić książkę o prawach dzieci. Zaczęłam lockdown z myślą, że może to dobry moment, by nauczyć się gotować. Nie udało się. Znam swoje granice.

Liam Freeman
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę