Znaleziono 0 artykułów
01.08.2020

Opowieść o bliskości: Intymne portrety matek karmiących piersią

Alice: „Daję jej poczucie bezpieczeństw. Wszystko może być źle na świecie, ale kiedy wejdzie mi na kolana, może poczuć trochę spokoju.” (Fot. Sophie Harris-Taylor)

Intymne portrety autorstwa znanej fotografki pokazują całą gamę emocji związanych z karmieniem piersią. Sophie Harris-Taylor jako młoda matka przekonała się, że to doświadczenie, które jednocześnie daje siłę i niemoc, sprawia rozkosz i ból, mówi o miłości i powoduje niechęć. Chciała pokazać innym matkom, że nie są same. Tak powstała ta niezwykła kolekcja fotografii.

Nieważne, czy chodzi o fotografowanie kobiet z trądzikiem, czy dokumentowanie młodych dziewczyn, które zmagają się z zaburzeniami odżywiania, brytyjska fotografka Sophie Harris-Taylor zawsze wywodzi swoje projekty z własnych doświadczeń. Nie inaczej było w przypadku tego ostatniego. „Milk” to seria intymnych portretów kobiet na różnych etapach karmienia piersią.

Kiedy po raz pierwszy zostaje się rodzicem, bywa to przytłaczające. Dla kobiet, które mogą i decydują się na karmienie piersią, może to oznaczać całkowitą utratę kontroli nad swoim ciałem. Wszystko komplikuje się bardziej, kiedy dziecko nie umie ssać, zaczyna brakować mleka lub wdaje się infekcja.

Po tym jak w zeszłym roku sama została młodą mamą, Harris-Taylor doświadczyła szerokiej gamy emocji. Jednocześnie wyzwalające i tłamszące, wzbudzające miłość i niechęć, doświadczenie uzmysłowiło Harris-Taylor, jak bardzo prawda odbiega od idyllicznych obrazków, które znamy z kultury. Próbując zrozumieć sytuację, zaczęła fotografować inne kobiety karmiące.

W rezultacie powstała przepiękna historia o wrażliwości i bezbronności, która według autorki ma innym matkom dać nadzieję i poczucie, że nie są same.

(Fot. Sophie Harris-Taylor)

Czym było dla ciebie karmienie piersią?

Wspominam to jako słodko-gorzkie doświadczenia. Miałam szczęście, bo mój syn już w szpitalu wykształcił odruch ssania. Jednak trzeciego dnia pojawiło się moje „prawdziwe” mleko i niestety rozwinęło się zapalenie sutka, co – mam wrażenie – było bardziej bolesne niż sam poród. Bardzo ciężko było mi karmić, musiałam odblokowywać mleko, ale tylko trochę, żeby znowu nie zaczęła się nadprodukcja. Ta sytuacja ciągnęła się miesiącami. Gdy syn miał cztery miesiące, zaczęłam go karmić naprzemiennie piersią i mlekiem modyfikowanym. Kiedy skończył osiem miesięcy – przestałam karmić piersią. Pod koniec nie miałam już zbyt wiele pokarmu. Oczywiście, jak tylko przestałam karmić, zaczęłam za tym tęsknić.

Bella: „Początki były bardzo trudne, ponieważ Cosmo ma wadę w budowie języka, co zostało bardzo późno zdiagnozowane. Karmienie piersią jest możliwe dzięki nakładkom na sutki. Wstydziłam się tego, uważałam, że to tymczasowe. Pięć miesięcy później wciąż ich używamy i jestem bardzo wdzięczna, że ktoś je wymyślił. Tylko dzięki temu mogę karmić piersią.” (Fot. Sophie Harris-Taylor)

Co czułaś karmiąc piersią?

Z jednej strony czułam siłę, że jestem jedyną osobą, która może dziecku zapewnić spokój. Miałam poczucie, że mój partner jest lepszy ode mnie przy praktycznie każdej innej czynności. Uwielbiałam to poczucie intymności, komfort, który dawałam dziecku. W pewnym sensie to było coś magicznego.

Nie ukrywam, że było też bardzo praktyczne. Nie musiałam nosić ze sobą zbyt wielu rzeczy, na przykład butelek. Nie musiałam planować, co będę robić. Jednak byłam permanentnie zmęczona. Nie miałam żadnego planu dnia, więc praktycznie karmiłam go cały dzień i noc. Wykańczało mnie to fizycznie i psychicznie. Ściągnęłam sobie aplikacje, żeby zachować plan dnia, ale ciągle zapominałam ich używać.

Były też momenty, kiedy chciałam, żeby dziecko zostawiło mnie w spokoju. Czułam się uziemiona, wiecznie oblana mlekiem, a jednocześnie opanowało mnie straszliwe poczucie winy, bo poznałam wiele mam, które z różnych powodów nie były w stanie karmić piersią swoich dzieci, a ja narzekałam.

Jak karmienie piersią wpłynęło na twoją relację z synem?

Dodało cegiełkę do mojego poczucia odpowiedzialności. Noworodki i tak są kompletnie zależne od swoich rodziców, a karmiąc piersią dosłownie utrzymywałam go przy życiu. Była to więc też ogromna presja. Ciężko stwierdzić, czy nasza relacja mocno by się różniła, gdybym nie karmiła piersią, ale nie wyobrażam sobie, że kochałabym go mniej.

Elizabeth: „Niektórzy ludzie nie potrafią zrozumieć tego, że karmię swoje dziecko i uważają, że powinnam się schować albo zostać w domu, co ja uważam za obłęd. Myślę, że karmienie powinno być bardziej widoczne w przestrzeni publicznej, żeby ludzie przestali uważać je za problem.” (Fot. Sophie Harris-Taylor)

Jak karmienie piersią wpłynęło na twoje myślenie o ciele?

Nienawidziłam go. Zawsze miałam skomplikowaną relację z moim ciałem, po porodzie chciałam jak najszybciej wrócić do formy sprzed ciąży. Nigdy wcześniej nie miałam dużych piersi, więc czułam się raczej niekomfortowo, fizycznie i psychicznie, było to dla mnie po prostu dziwne.

Jak wyobrażałaś sobie karmienie piersią zanim urodziłaś dziecko?

Szczerze? Nie bardzo się nad tym zastanawiałam. Nie chciałam wywierać na sobie presji, że muszę karmić. Słyszałam, że jest to złożony temat i o emocjach, które targają innymi matkami, ale nigdy tego nie rozumiałam.

Chaneen: „Mam dużo pokarmu, karmię swoje dzieci. Nawet kiedy nie czuję się magicznie, to jestem czarodziejką! Karmienie piersią mi to udowodniło.” (Fot. Sophie Harris-Taylor)

Jak twoje wyobrażenia miały się do rzeczywistości?

W rzeczywistości było to pole minowe. Kilka razy znalazłam się w lokalnych „kawiarniach z mlekiem”, gdzie specjaliści od karmienia piersią spotykają się z matkami borykającymi się z różnego typu problemami. To bardzo pomagało – dawało poczucie, że nie jestem z tym sama.

Czy karmienie piersią sprawiło, że zaczęłaś inaczej postrzegać płeć lub rolę matki czy kobiety?

Trochę tak. Kiedyś moja najlepsza przyjaciółka wychodziła w trakcie pracy do samochodu, żeby odciągać mleko. To jest właśnie ta presja społeczna spoczywająca na kobietach wracających do pracy, ale nadal karmiących. Tak samo jest z możliwościami obojga rodziców w pierwszych tygodniach życia dziecka. To jedna z przestrzeni życiowych, w których niemożliwa jest równość płci.

Karmienie piersią to coś wyjątkowego, co możemy robić tylko my, matki, ale jednocześnie w jakiś sposób nas to nie ogranicza. Każdy kij ma dwa końce.

Rosie: „Odkąd urodziłam Sunny, każdego dnia mamy ten wspólny, niemy dialog w czasie karmienia. On rośnie, a ja staram się zrozumieć, czego potrzebuje. Za każdym razem jestem pełna podziwu, że jest to po prostu słuchanie siebie nawzajem.” (Fot. Sophie Harris-Taylor)

Dlaczego zdecydowałaś się na zrobienie portretów innych matek?

Po porodzie byłam bardzo zagubiona. Nagle otrzymałam tę nową tożsamość – zostałam matką i czułam, że choć bardzo kocham mojego syna, to zgubiłam siebie. Chciałam zacząć nowy projekt, który opowiadałby o tym, co właśnie przechodzę. Temat karmienia piersią zafascynował mnie. Postanowiłam spróbować pokazać bardziej realistyczny obraz niż te, do których przywykliśmy. Noworodek to bardzo angażująca osoba, a ten projekt wydawał się czymś, co mogę robić, mając syna przy sobie.

Jaka była najważniejsza rzecz, której nauczyłaś się od portretowanych kobiet?

Że nie jestem osamotniona w moich doświadczeniach. Chciałam stworzyć coś, co pokazałoby różne oblicza karmienia oraz jak różne i złożone mogą one być. Mam nadzieję, że udało mi się to osiągnąć dodając do zdjęć ich głosy.

Anna: „Jest trudno, kiedy Yona-Gray gwałtownie rośnie, jest chora lub nie może spać. Wtedy jest przyklejona do moich piersi, czasami całą noc. To bardzo wzruszające. Karmienie w tym wieku może być trudne, muszę wyznaczać pewne granice. Yona czasami staje się bardzo zaborcza w stosunku do mojego ciała, wtedy czuję się jakby nie było już moje. Jednak coraz więcej rozumie, mamy wspólny język.” (Fot. Sophie Harris-Taylor)

Co twoje zdjęcia mówią o tych kobietach?

Starałam się, aby w każdym zdjęciu znalazło się coś prawdziwego. Nie chciałam pokazywać swoich bohaterek jako słabych czy bezsilnych. Macierzyństwo to emocjonalny rollercoaster, chciałam to zrozumieć skalę emocji zarówno matek jak i dzieci. Historie i doświadczenia, które każda z bohaterek wniosła do projektu, są niezwykłe i prawdziwe. Z oczywistych powodów niektóre są podobne do siebie, ale każda z nich ma opowiada o wyjątkowym doświadczeniu.

Co chciałaś powiedzieć o kobiecych ciałach?

Dzięki temu, że rola kobiecego ciała jest coraz częściej tematem szczerych dyskusji, to idealny moment na pokazanie w prawdziwy sposób jednej z najbardziej naturalnych jego funkcji. Znane nam zdjęcia kobiet karmiących piersią to te przypominające Madonnę. Nie pokazuje się na nich, skąd tak naprawdę pochodzi mleko, jak się pojawia, jak kobiety mogą je odciągać, jak pobudzają laktację za pomocą dłoni…

Thea: „Nigdy nie spodziewałam się, że to będzie takie trudne. Podczas ciąży, snułam wizje jakie to będzie proste i z jaką satysfakcją będę wyciągać moje piersi w miejscu publicznym, bez większej żenady. Nie spodziewałam się, że nie będę tego lubiła. Kiedy tylko o tym myślałam, byłam pewna, że będę karmiła przez rok, miałam podejście „piersi są super”. W rzeczywistości, odliczam dni do momentu, kiedy będziemy mogli wprowadzić inny pokarm, nie wiem czy dotrwam nawet do sześciu miesięcy. Zrozumiałam, że najlepsze jest to, co sprawia, że ja jestem szczęśliwa i zrelaksowana, bo tylko wtedy mogę być najlepszą mamą dla Novej.” (Fot. Sophie Harris-Taylor)

Jakie są błędy w powszechnym mówieniu o karmienia piersią?

Że to łatwe i każdy potrafi. W rzeczywistości może to być bardzo trudne, a dla niektórych kobiet wręcz niemożliwe. Na kobietach ciąży niesamowita presja, więc te, które nie mogą lub nie chcą karmić, mają poczucie winy. Podczas zajęć w szkole rodzenia, jedna z kobiet zapytała, czy karmienie piersią boli. Nauczycielka odparła: „Tylko, kiedy robisz to źle,” co moim zdaniem jest kompletną bzdurą.

Najważniejsze jest to, żeby dzieci były nakarmione, ale też to, żeby matki dbały o siebie.

To już ostatni moment, żeby nabyć majowo-czerwcowy numer „Vogue Polska”, w którym znajdziecie więcej tematów związanych z macierzyństwem i bliskością.

Tish Weinstock
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę