Znaleziono 0 artykułów
15.04.2018

Wielka dama włoskiego kina. Claudia Cardinale kończy 80 lat

Claudia Cardinale (Fot. Getty Images)

Jej kariera zaczęła się od wygranej w konkursie piękności. Ale choć trudno odmówić jej urody, to powiedzieć, że tylko dzięki niej stała się sławna – byłoby wielką niesprawiedliwością. Zagrała w ponad 150 filmach, jej talent docenili m.in. tacy wizjonerzy jak Luchino Visconti, Federico Fellini czy Pier Paolo Passolini. Brytyjski aktor David Niven powiedział o niej, że jest najlepszym włoskim wynalazkiem obok spaghetti. 15 kwietnia Claudia Cardinale kończy 80 lat.

Claude Josephine Rose Cardinale, jak naprawdę nazywa się aktorka, urodziła się w Tunisie, w rodzinie sycylijskich emigrantów. Ponieważ Tunezja była wówczas pod protektoratem Francji, to właśnie francuski był, obok dialektu sycylijskiego, ojczystym językiem Claudii. Kiedy w wieku 19 lat zdobyła tytuł najpiękniejszej Włoszki w Tunezji i w nagrodę wyjechała do Wenecji, dużym problemem była jej praktycznie zerowa znajomość języka włoskiego. W „Goha”, jej debiucie, w którym zagrała u boku Omara Sharifa, głos musiała za nią podłożyć inna aktorka. Podobna sytuacja powtórzyła się wielokrotnie – nie tylko ze względu na niedoskonały włoski, ale też charakterystyczną, zachrypniętą barwę głosu Cardinale, która zdaniem twórców nie pasowała do granych przez nią eterycznych, bardzo dziewczęcych bohaterek. Swoim głosem Claudii pozwolił przemówić dopiero Federico Fellini w filmie „Osiem i pół” z 1963 roku.

Claudia Cardinale (Fot. Getty Images)
Claudia Cardinale (Fot. Getty Images)

Jednak to nie bariera językowa była największym zmartwieniem młodej Claudii. Zaledwie miesiąc po podpisaniu kontraktu, młoda kobieta odkryła, że jest w ciąży. Co gorsza, była ona efektem gwałtu, jakiego dopuścił się na niej znacznie starszy Francuz, z którym przez pewien czas była w toksycznym związku. Pomimo nacisków ojca dziecka, który próbował ją zmusić do aborcji i ryzyka kar ze strony wytwórni filmowej (kontrakt zabraniał aktorce przytyć, ściąć włosy czy wyjść za mąż), Claudia zdecydowała się dziecko urodzić. W trudnej sytuacji pomógł jej producent filmowy, Franco Cristaldi, który w urodzie i talencie Claudii widział szansę na karierę dla niej, a dla siebie możliwość zarobienia sporej ilości pieniędzy. Cristaldi znalazł rozwiązanie – chłopiec przyszedł na świat w Londynie, a jego matka zaraz potem oddała go na wychowanie swoim rodzicom. W tamtych czasach we Włoszech fakt posiadania nieślubnego dziecka był nie do pomyślenia i mógłby zakończyć karierę aktorki. Cristaldi, z którym Cardinale wzięła w 1967 roku ślub, naciskał, żeby nie wyjawiała prawdziwej tożsamości syna. Dlatego chociaż mały Patrick po pewnym czasie zamieszkał z matką, a ona nie szczędziła mu czasu i uczucia, chłopiec rósł w przekonaniu, że Claudia jest jego straszą siostrą. Prawdę wyznała mu dopiero, gdy skończył 19 lat – Cardinale rozwiodła się wówczas z Cristaldim, zerwała kontrakt z dotychczasową agencją i, jak przyznaje w wywiadach, mogła wreszcie być wierna sobie.

Claudia Cardinale (Fot. Getty Images)

Włoska Brigitte Bardot

Claudia Cardinale (Fot. Getty Images)

Choć pomysł Cristaldiego wymagał podjęcia niezwykle trudnej decyzji, jaką była niemożliwość bycia w stu procentach matką dla własnego synka, kariera Claudii mogła dzięki temu poświęceniu bez przeszkód się rozwijać. Film „Nieznani sprawcy” w reżyserii Maria Monicellego z jej udziałem okazał się sukcesem. Posypały się kolejne propozycje, aktorkę na swój włoski odpowiednik namaściła sama Brigitte Bardot, mówiąc, że po BB może być tylko CC. W 1960 roku Cardinale zagrała w filmie „Rocco i jego bracia” Luchina Viscontiego, sztandarowym obrazie włoskiego neorealizmu.

Visconti zachwycił się młodą aktorką i trzy lata później powierzył jej jedną z głównych ról w swoim słynnym „Lamparcie”. Problem polegał na tym, że Claudia w tym samym czasie miała zaplanowane zdjęcia do „Osiem i pół” Felliniego. Ponoć dwaj reżyserzy najpierw potwornie się pokłócili, a potem zgodzili się „podzielić” aktorką tak, żeby tydzień spędzała na planie jednego filmu, a kolejny na planie drugiego. Wymagało to niezłej logistyki, bo „Lamparta” Visconti kręcił na Sycylii, a akcja dzieła Felliniego toczyła się w Rzymie. Dodatkowo, w jednym filmie Claudia miała być blondynką, a w drugim brunetką, więc musiała co tydzień farbować włosy. Praca z Fellinim była jedną wielką improwizacją, wizjoner nie uznawał tradycyjnych scenariuszy, na planie panował chaos i iście cyrkowa atmosfera. Z kolei reżyser „Leoparda” pracował w nabożnym wręcz skupieniu i ciszy – członkowie ekipy mogli porozumiewać się wyłącznie szeptem. Był perfekcjonistą w każdym calu, więc talię aktorki ściskano autentycznym gorsetem z epoki – tak mocno, aż pod koniec zdjęć zauważyła, że krwawi. Kiedy dowiedział się o tym Visconti, miał szczerze zaskoczony zapytać: „Czemu nic nie powiedziałaś?!”. Mimo wszystkich niedogodności, Cardinale w obu filmach wypadła świetnie. Fellini nazywał ją swoją muzą, a Visconti uważał ją za jedną ze swoich ulubionych aktorek i obsadził jeszcze w „Błędnych gwiazdach Wielkiej Niedźwiedzicy” z 1965 roku, gdzie zagrała u boku Jeana Sorela, i w „Portrecie rodzinnym we wnętrzu” z 1974 roku.

Claudia Cardinale (Fot. Getty Images)

Już sam „Lampart” i „Osiem i pół” zapewniłyby Cardinale miejsce w historii kina, jednak ona nie zwalniała, a jej kariera pędziła do przodu w imponującym tempie. Fenomen aktorki polega również na tym, że grała w wielu trudnych, ambitnych filmach, ponadto nigdy nie zgadzała się na rozbierane sceny, a jednak zyskała wielką popularność i jest wymieniana jednym tchem z ikonami włoskiego kina, jak Sophia Loren czy Gina Lollobrigida. W jednym z wywiadów powiedziała: Zawsze uważałam, że skandale i wyznania nie są konieczne, by być aktorką. Nigdy nie odsłaniałam siebie czy nawet swojego ciała w filmach. Tajemniczość jest bardzo ważna. Jednak kiedy zaproszono ją na audiencję do papieża, aktorka założyła minispódniczkę – Watykan zakazał takiego stroju szybko po jej wizycie.

Claudia Cardinale (Fot. Getty Images)

Amazońska bogini

Sława spowodowała, że o Cardinale upomniało się Hollywood. Zagrała najpierw w „Różowej Panterze”, a następnie w „Zawodowcach” Richarda Brooksa i słynnym spaghetti westernie (nazywano tak popularne wówczas koprodukcje włosko-amerykańskie, których akcja toczyła się na Dzikim Zachodzie – przyp. aut.), „Pewnego Razu na Dzikim Zachodzie” w reżyserii Sergia Leone, z niezapomnianą muzyką Ennia Morricone. W „Zawodowcach” partnerował jej Rock Hudson – para była często widywana razem i pojawiały się plotki, że aktorzy mają romans.

Claudia Cardinale (Fot. Getty Images)

Cardinale później przyznała, że żadne z nich ich nie dementowało, bo Hudson był gejem, do czego w purytańskich Stanach Zjednoczonych nie mógł się oficjalnie przyznać, nie ryzykując końca kariery, a domniemany „romans” z włoską seksbombą stanowił dla niego świetną przykrywkę. Aktorce zaproponowano podpisanie kontraktu z amerykańską wytwórnią, ale odmówiła. Nie czuła się w Hollywood dobrze, nie odpowiadała jej rola tamtejszej gwiazdy, która wszędzie pojawia się w towarzystwie ochroniarzy.

Claudia Cardinale (Fot. Getty Images)

W 1975 roku, po rozwodzie z Cristaldim, Claudia wyszła za mąż za reżysera filmowego, Pasquale Squitieriego, a w 1979 roku na świat przyszła córka pary, która dostała imię po matce. Cardinale nie zamierzała jednak rezygnować z kariery. W 1982 roku zagrała w filmie „Fitzcarraldo”, w reżyserii Wernera Herzoga. Zdjęcia kręcono w amazońskiej dżungli. Aktorka wspomina to doświadczenie jako niesamowitą przygodę – nie dość, że stosunkowo niewielka ekipa znalazła się w dżungli, wśród dzikich zwierząt, to jeszcze lokalna ludność była przekonana, że Cardinale jest boginią, ponieważ w filmie grała ubrana na biało. Tak film, jak i rola Claudii zostały docenione przez krytykę, która dynamikę pomiędzy nią a grającym tytułową rolę Klausem Kinskim porównała do gry Humphrey’a Bogarta i Katherine Hepburn na planie „Afrykańskiej Królowej”.

To tylko kino

Claudia Cardinale zagrała w późniejszych latach jeszcze w wielu filmach, jest aktywna zawodowo do dziś. Ale nie ogranicza się do pracy jako aktorka. Udziela się jako działaczka na rzecz praw kobiet, od 2010 roku pełni funkcję Ambasadorki Dobrej Woli UNESCO. Cardinale mówi, że już jako mała dziewczynka biła się z chłopcami, bo była przekonana, że kobiety są silniejsze, a w filmach starała się zawsze reprezentować silne kobiety. Żartuje ze swojego „męskiego” głosu, który z wiekiem jeszcze się obniżył pod wpływem wypalonych papierosów, sprzeciwia się operacjom plastycznym i mówi, że jej wypróbowany sposób na ukrycie zmarszczek to wiecznie się uśmiechać, bo wtedy ich nie widać. Aktorka jest niepoprawną optymistką i ma do siebie dużo dystansu.

Claudia Cardinale (Fot. Getty Images)
Claudia Cardinale (Fot. Getty Images)

Udowodniła to, kiedy w zeszłym roku wybuchła afera w związku z jej zdjęciem, które znalazło się na plakacie promującym Festiwal w Cannes. Widnieje na nim młodziutka Claudia, tańcząca boso na dachu jednego z budynków w Rzymie. Ma rozwiane włosy, emanuje młodzieńczą energią, a wirująca w pląsach spódniczka odsłania jej zgrabne, długie nogi. Niestety, okazało się, że dla niektórych nie są one dosyć zgrabne. Zdjęcie wyretuszowano tak, że uda i talia aktorki zostały wyszczuplone. Ingerencję grafików w naturalne piękno kobiety wychwycili ludzie na całym świecie, sprawę szeroko komentowały media. Większość była zbulwersowana, że ktoś, kto przez lata był uważany za symbol włoskiego seksapilu i doskonałego piękna, może jeszcze być poprawiany. Sama Cardinale, która pełniła w 1993 roku funkcję przewodniczącej jury Festiwalu, skomentowała sprawę plakatu dla „Huffington Post”. Jednak zamiast rozgoryczenia, pokazała swój luz. Zdjęcie zostało wyretuszowane, żeby zaznaczyć efekt gry światłem i pokazać mnie jako postać niczym ze snów – powiedziała aktorka, i dodała: – Tu nie ma miejsca na realizm. Jako feministka nie widzę tu zniewagi w stosunku do kobiecego ciała. Jest wiele ważniejszych problemów na świecie, o których powinniśmy dyskutować. To tylko kino.

Cóż, prawda jest taka, że Cardinale już na oryginalnym zdjęciu wygląda niczym postać ze snów, a kto zna filmy z jej udziałem, powie raczej, że w jej wykonaniu to „aż kino”. I to takie przez wielkie K.

Natalia Jeziorek
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę