Znaleziono 0 artykułów
11.02.2019

Wielki triumf spódniczki mini

Mary Quant i modelki w butach z kolekcji Quant Afoot , 1967 rok (Fot. PA Prints 2008)

Była sztandarowym elementem tzw. London Look i przyczyniła się do prawdziwej rewolucji w modzie i obyczajach. Elitarne szkoły nazywały ją ubiorem dla prostytutek, feministki zachęcały do porzucenia jej na rzecz spodni, a miliony kobiet i tak kupowały ją na potęgę. Minispódniczkę albo się kocha, albo nienawidzi, ale mało jest projektów, które zrobiły tak zawrotną karierę. Mary Quant, kobieta, której mini zawdzięcza swoją popularność, kończy dziś 85 lat.

Kiedy w połowie lat 50. młoda ilustratorka Mary Quant otwierała swój butik w dzielnicy Chelsea, moda nie miała młodym kobietom zbyt wiele do zaoferowania. Dziewczęta chodziły na pierwsze prywatki i randki ubrane jak własne matki – w spódnice do połowy łydki i dopasowane żakieciki. Taki strój w żadnym stopniu nie licował z ich stylem życia i poglądami. Ówczesna młodzież odrzucała wszystko, co stare, chciała nowości i świeżości – świata, który sama sobie stworzy. Zrywała z konserwatywnymi wartościami wyznawanymi przez rodziców. Chciała luzu i świeżości. Mary Quant, widząc, że oferta domów towarowych nijak się ma do potrzeb jej i jej rówieśników, postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Ale choć otwierając wraz z mężem butik Bazaar chciała ubierać podobne sobie, współczesne dziewczęta, w najśmielszych marzeniach nie mogła przypuszczać, że zrobi aż tak zawrotną karierę. Tymczasem krótka spódniczka, którą Mary proponowała swoim klientkom, stała się częścią prawdziwej rewolucji i na stałe zapisała się w historii mody.

Mary Quant (Fot. Keystone/Getty Images)

Nowa kobiecość

Mary Quant przyszła na świat 11 lutego 1934 r. w Bleackheath w hrabstwie Kent. Już jako mała dziewczynka interesowała się modą – pierwsze sukienki szyła sobie ze starej pościeli. Ale kiedy przyszedł czas na wybór studiów, zdecydowała się na ilustrację. Z niewielkiego miasteczka trafiła do Londynu. Podczas balu przebierańców na Goldsmiths College poznała przyszłego męża Alexandra Plunketta-Greene’a. Wkrótce małżonkowie stali się też partnerami biznesowymi. Mary podczas studiów w stolicy miała okazję zaobserwować, że oferta domów towarowych drastycznie rozmija się z oczekiwaniami młodych ludzi. Ówcześni projektanci popełniali błąd, wychodząc z założenia, że to starsza klientela ma pieniądze, więc w jej gusta należy celować. Nikt nie myślał o estetycznych potrzebach wchodzących w dorosłość ludzi, nie słuchał, czego chcą. Obdarzona biznesowym zmysłem Mary szybko dostrzegła niszę i postanowiła ją zapełnić. W 1955 r., tuż po ukończeniu studiów, zaledwie 21-letnia Quant wraz ze świeżo poślubionym mężem otworzyła w dzielnicy Chelsea swój pierwszy butik – Bazaar.

Quant była krawieckim samoukiem. Miała jednak coś znacznie ważniejszego niż certyfikat ukończenia profesjonalnego kursu szycia – znajomość oczekiwań swoich rówieśników. Fakt, że była mniej więcej w tym samym wieku, co jej klientela, był rzeczą wówczas niespotykaną. I zarazem największym atutem debiutującej projektantki. Mary w wywiadach wielokrotnie powtarzała, że jej sztandarowy projekt – spodniczka mini – nie był dla niej objawieniem. Po prostu stworzyła krój, który podobał się jej i którego domagały się jej klientki. Jej zdaniem to dziewczęta z King’s Road wynalazły mini, prosząc, żeby szyć im coraz krótsze spódnice. Młode, energiczne kobiety chciały pokazywać długie nogi i szczupłą sylwetkę, a nie ją zakrywać. Pragnęły być jak Twiggy, ich idolka i symbol nowej kobiecości. Androgeniczna, drobnej budowy, o krótkich włosach i wielkich oczach. Twiggy szybko stała się twarzą i ambasadorką tworzonych przez Quant minispódniczek i jej inspirowanych dziecięcą garderobą prostych sukienek o linii A, ozdobionych okrągłymi kołnierzykami. Błyskawiczną karierę zrobiły też sprzedawane przez Mary kryjące, kolorowe rajstopy. Po latach wiecznie puszczających oczka, zsuwających się pończoch, były prawdziwym objawieniem, idealnie dostosowanym do aktywnego stylu życia nowego pokolenia kobiet.

Mary Quant prezentuje kolekcję na sezon jesień-zima 1975 (Fot. Roger Jackson/Central Press/Hulton Archive/Getty Images)
Modelka w sukience Mary Quant na łamach "Vogue'a", 1968 rok (Fot. Art Kane/Condé Nast via Getty Images)

Wszystko uchodzi

Tworząc spódniczkę mini, nazwaną tak od ulubionego samochodu, Mini Coopera, Quant nie wynalazła prochu. Krótkie, ledwo zakrywające pośladki spódniczki noszono już w starożytnej Sparcie. Znały je też kobiety ze średniowiecznego, azjatyckiego ludu Miao. Jednak w nowożytnej Europie pojawiła się dopiero w latach 60. Na pomysł wyeksponowania kobiecych nóg wpadli niemal równocześnie Mary Quant i francuski projektant Andre Courreges. Jednak to właśnie Brytyjce króciutka spódniczka zawdzięcza międzynarodową sławę. Bo w latach 60. XX wieku po raz pierwszy w historii to właśnie Londyn, a nie Paryż, dyktował modę. W konserwatywnej dotychczas Anglii trwała rewolucja, z głośników płynął swing, a wszelkie zasady, nie tylko modowe, były łamane i pisane na nowo. Hasłem przewodnim przemian społeczno-obyczajowych powojennej Anglii stało się: „Wszystko uchodzi”.

W latach 60., na które przypadał szczyt popularności Mary Quant, w Anglii w dorosłość zaczęło wchodzić pokolenie powojennego baby boomu. Szacuje się, że prawie 40 proc. mieszkańców kraju miało wówczas mniej niż 25 lat. Młodzi odrzucali zasady swoich rodziców, tak jeśli chodzi o styl życia, jak i o wygląd. Krępujące ruchy długie spódnice nie pasowały do dziewcząt, które prosto z zajęć na uczelni czy pracy pędziły na randkę albo imprezę. Nie miały czasu się przebierać, potrzebowały więc stroju, w którym mogłyby aktywnie spędzić cały dzień. Miniówka połączona z obcisłym sweterkiem, rajstopami w modne wzory nawiązujące do op-artu i butami na płaskim obcasie nadawała się w tym celu idealnie. Proste, lecz oryginalne formy tworzonych przez Quant strojów stały się podstawą stylu Chelsea. Typ dziewczyny z sąsiedztwa, typowej klientki Bazaar znakomicie pokazał Andy Warhol w swoim filmie „Chelsea Girls” z 1966 roku.

Mary Quant (Fot. Getty Images)

Prawdziwym przełomem w karierze Quant stał się rok 1965, kiedy jej projekty podbiły USA. Mary podczas dwutygodniowej podróży zaprezentowała 30 modeli w 12 amerykańskich miastach. Przechadzające się po wybiegach, androgeniczne modelki w geometrycznych fryzurach od Vidala Sassoona natychmiast zyskały poklask Amerykanek. Sława London Look dotarła już wówczas za Ocean, więc projekty Quant sprzedawały się tam jak świeże bułeczki. Szczególnie, że projektantka szybko zareagowała na „kosmiczny” trend, związany z lądowaniem na Księżycu i zaczęła do swoich projektów włączać metaliczne elementy i nowe materiały, takie jak winyl i PCV. Zaprojektowane przez nią winylowe trencze i sznurowane białe kozaki z miejsca stały się hitem.

Mini (nie) dla wszystkich

Cechą, która cechowała projekty Quant, ale też modową i obyczajową rewolucję, która dokonywała się w swingującym Londynie, był egalitaryzm. Mary twierdziła, że snobizm wyszedł z mody i szczyciła się tym, że w jej butiku kupują zarówno studentki i sekretarki, jak i przedstawicielki arystokracji oraz wyższych sfer. Choć jej projekty nie należały do najtańszych, kosztowały dużo mniej niż ubrania z metką Yves Saint Laurenta czy Diora. Oczywiście nie mogły się z nimi równać jakością i precyzją wykonania, ale młodzi nie chcieli wzorem swoich rodziców kupować trwałych ubrań na lata. Egalitaryzm dotyczył też materiałów. Młodzi woleli plastikową biżuterię od złota i drogich kamieni, a winyl od prawdziwej skóry. Co więcej, popularnością cieszyły się „jednodniowe” sukienki, które oferowała Quant. Zrobione z papieru, były obliczone na to, żeby założyć je raz, a potem wyrzucić. W dodatku, łatwo je było z siebie zedrzeć, a rewolucja seksualna sprawiła, że seks przestał być tematem tabu. Oczywiście wśród młodych, bo wciąż nie brakowało takich, którym zachodzące niemal z dnia na dzień zmiany wcale się nie podobały.

Mary Quant, 1965 rok (Fot. Keystone/Getty Images)
Modelka w sukience Mary Quant, 1969 rok (Fot. M. McKeown/Daily Express/Hulton Archive/Getty Images)

Minispódniczka od początku wzbudzała kontrowersje. Młode kobiety natychmiast ją pokochały, ale ich matki patrzyły na nie niechętnie. Podobnie jak władze uczelni – kierownictwo college’u Świętej Hildy na Uniwersytecie w Oksfordzie nazwało ją ubiorem dla prostytutek. Wiele szkół, tak w Anglii, jak w innych krajach, do których w latach 60. dotarła moda na mini, przy wejściu do szkoły mierzyła długość spódnic. Dziewczyna, która nosiła za krótką, narażała się na naganę, a nawet wydalenie. W późniejszych latach przeciwko mini występowały tez radyklane feministki, zachęcając kobiety, żeby zamieniły ją na spodnie. Parlament holenderski oficjalnie potępił taki ubiór, a w bardziej konserwatywnych państwach, takich jak Madagaskar, za noszenie mini można było nawet trafić do aresztu. Zagorzałą przeciwniczką zbyt krótkich jej zdaniem spódniczek była też Coco Chanel. Ale rewolucji nie dało się już zatrzymać. Zasługi Mary Quant doceniła nawet Królowa Elżbieta II, która w 1966 r. uhonorowała ją Orderem Imperium Brytyjskiego. Oczywiście Quant stawiła się na ceremonię w Pałacu Buckingham w swoim sztandarowym projekcie. 

Popularność London Look sprawiła, że jeden butik szybko przekształcił się w dwa, a te w wielomilionowe imperium. Quant sprzedawała swoje projekty do prawie wszystkich krajów zachodnich i Japonii. W 1970 r. stworzyła swój kolejny hit – tzw. hot pants. Kobiety pokochały króciutkie, obcisłe spodenki wykonane z dzianiny lub miękkiego materiału. Świetnie sprzedawał się też stworzony przez Mary wodoodporny tusz, zdolny przetrwać pracowity dzień i całonocną imprezę, nawet przy słynnej londyńskiej mżawce. Na przełomie lat 70. i 80. mini spódniczka odeszła w zapomnienie, by w latach 90. triumfalnie powrócić. Do dziś cyklicznie pojawia się na wybiegach w coraz to nowych odsłonach – obcisła, w formie bombki i rozkloszowana. Choć wielu uważa, że jest wulgarna i mało elegancka, jedno jest pewne: ciężko znaleźć inny element damskiej garderoby, który wzbudzałby tak duże emocje.

Mary Quant, 2009 rok (Fot. Mike Prior/Getty Images)

 

Natalia Jeziorek
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę