Znaleziono 0 artykułów
04.02.2020

Znakomite filmy bez nominacji do Oscara

"Kłamstewsko", reż. Lulu Wang (Fot. materiały prasowe M2)

Przypominamy świetne filmy, które nie dostały nominacji. Wybraliśmy 10 najciekawszych produkcji. Zobaczcie koniecznie.

„Kłamstewko”, reż. Lulu Wang

Wychowana w Nowym Jorku Billi wraca do rodzinnych Chin, żeby pod pozorem ślubu kuzyna odwiedzić babcię Nai Nai. To ostatni taki rodzinny zjazd, ponieważ nestorka rodu umiera na raka. Nie wie jednak o tym, bo rodzina, jak często na Wschodzie, zataiła przed nią wiadomość o chorobie. – Na Wschodzie nie ma jednostek. Tu jesteśmy częścią całości, rodziny, społeczeństwa – mówi Billi jej ojciec, tłumacząc, dlaczego lepiej skłamać niż zranić.

Film Lulu Wang opowiada nie tylko o różnicach kulturowych, lecz także pokoleniowych. Reżyserka nie ocenia, pokazuje racje wszystkich stron. W „Kłamstewku” umiejętnie miesza humor z tragedią, ubierając trudny temat w lekką i przystępną formę. Pierwsze skrzypce gra Awkwafina, która niedawno jako pierwsza w historii Azjatka odebrała Złoty Glob w głównej kategorii aktorskiej. Mimo to film nie znalazł się na oscarowej liście. 

„Nieoszlifowane diamenty”, reż. Benny i Joshua Safdie

Po sukcesie filmu „Good Time” bracia Safdie powrócili z nowym, elektryzującym thrillerem. Howard Ratner to charyzmatyczny jubiler z Nowego Jorku, który tonie w długach, a jego wierzyciele domagają się zapłaty. Uwikłany w sieć zależności Howard decyduje się postawić wszystko na jedną kartę. Każda jego decyzja wywołuje jednak spiralę nieprzewidzianych wydarzeń.

Seans nowego filmu braci Safdie przypomina przejażdżkę rollercoasterem – intensywność obrazu wystawia na próbę wszystkie nasze zmysły. Produkcję docenili zarówno krytycy, jak i widzowie – tytuł zarobił rekordowe dla niezależnej wytwórni A24 – 40 mln dolarów. Najwięcej pochwał zebrał Adam Sandler, któremu zgodnie wróżono pierwszą nominację Akademii. Aktor udowodnił, że mimo komediowego dorobku, potrafi również udźwignąć tragiczną postać – jego kreacja Howarda jest zarówno hipnotyzująca, jak i odrzucająca. Film można oglądać na Netfliksie. 

„Słodziak”, reż. Alma Har’el (Fot. Face to Face/REPORTER)

„Słodziak”, reż. Alma Har’el

Otis Lort niedawno skończył 12 lat, a już odnosi filmowe sukcesy. Chłopcu stale towarzyszy ojciec James – skłonny do agresji alkoholik, pogrywający na uczuciach pragnącego nawiązać z nim bliższą relację syna. Po latach Otis trafia na terapię, która ma mu pomóc pogodzić się z przeszłością.

Wyróżniony nagrodą specjalną na festiwalu w Sundance film jest również formą terapii dla Shii LaBeoufa – autora scenariusza i odtwórcy roli Jamesa. „Słodziak” to filmowa próba uporania się z traumą przedwczesnej dorosłości i toksycznej relacji z ojcem. Pomimo trudnej tematyki „Słodziak” nie jest pozbawiony humoru. Wielowarstwowość historii, aktorski popis LaBeoufa i Noah Jupe’a, prowadzonych przez reżyserkę Almę Har’el czynią z tego tytułu pozycję obowiązkową. 

„Portret kobiety w ogniu”, reż. Céline Sciamma

Zamożna szlachcianka zamawia portret swojej córki, Héloïse, który ma być przedmałżeńskim prezentem dla mediolańskiego arystokraty, przyszłego męża dziewczyny. Pogrążona w żałobie po śmierci siostry Héloïse nie zgadza się jednak na pozowanie, więc matka ucieka się do podstępu. Kobieta zatrudnia malarkę Marianne, która udając opiekunkę Héloïse, ma po kryjomu stworzyć jej obraz.

W „Portrecie kobiety w ogniu” Céline Sciamma rozprawia się z męskim spojrzeniem na erotykę, kobiecość i sztukę, zastępując je kobiecą perspektywą. Sensualny film Sciammy doceniono w Cannes, a reżyserkę uznano za jeden z najbardziej obiecujących talentów współczesnego kina. Tytuł znalazł się również wśród francuskich kandydatów do Oscara, jednak przegrał wyścig z „Nędznikami” Ladj’ego Ly. 

„To my”, reż. Jordan Peele (Fot. materiały prasowe)

„To my”, reż. Jordan Peele

Adelaide, Gabe i dwójka ich dzieci wyjeżdżają na rodzinny weekend za miastem. Sielankowy wypoczynek szybko zamienia się w koszmar, gdy na progu pojawiają się oni – ich przerażające sobowtóry. Skąd się wzięli i czego od nich chcą? Wilsonowie będą musieli zmierzyć się nie tylko z intruzami, lecz także własną przeszłością.

Kolejny po „Uciekaj!” horror Jordana Peele’a to idealna mieszanka gatunkowych suspensów i czarnego humoru. Nowy film reżysera jest ponownie pretekstem do zwrócenia uwagi na społeczne nierówności. Ku zaskoczeniu wielu Akademia pominęła Lupitę Nyong’o, która w podwójnej roli daje popis swoich aktorskich możliwości. „To my” po prostu trzeba obejrzeć.  

„Ślicznotki”, reż. Lorene Scafaria

Podobne artykułyPodsumowanie 2019 roku: Najważniejsze filmyJulia Właszczuk

„Ślicznotki” to inspirowana prawdziwą historią opowieść o grupie striptizerek pracujących w nowojorskim klubie nocnym. Po krachu finansowym w 2008 r. tracą one wszystkie oszczędności. Załamane obwiniają za to bogatych finansistów z Wall Street, którzy są stałymi gośćmi klubu. Na czele z zaradną i doświadczoną Ramoną, dziewczyny postanawiają się zemścić i odzyskać stracone pieniądze.

Film Lorene Scafarii oferuje krytyczne spojrzenie na rozwarstwienie świata i system sprzyjający pogłębiającej się polaryzacji. Mimo drugoplanowej roli pierwsze skrzypce gra tu Jennifer Lopez, która, podobnie jak Sandler w „Nieoszlifowanych diamentach”, była jedną z oscarowych faworytek. Choć aktorka ostatecznie nie otrzymała nominacji, to udowodniła, że przydzielona jej przez Hollywood etykietka gwiazdy komedii romantycznej jest krzywdząca. 

„Nieoszlifowane diamenty”, reż. Benny i Josh Safdie (Fot. materiały prasowe Netflix)

„Atlantyk”, reż. Mati Diop

Zakochani w sobie Ada i Souleiman spotykają się w tajemnicy przed rodziną dziewczyny, która obiecała ją za żonę bogatemu biznesmenowi. Souleiman nie ma szans na rękę Ady, ponieważ pracuje jako robotnik na budowie nowego wieżowca w Dakarze. Kiedy pracownicy po raz kolejny nie otrzymują zapłaty, decydują się szukać lepszego bytu w Europie. Pewnego dnia Souleiman niespodziewanie powraca, jednak wydaje się nie być sobą. 

Nagrodzony w Cannes „Atlantyk” to obraz, który wymyka się europejskim kategoriom filmowym. W prezentowanym przez Mati Diop świecie granice między rzeczywistością a sferą magii, wierzeń i emocji zostają zniesione. Na uwagę zasługują również niezwykłe zdjęcia autorstwa Claire Mathon. Film znalazł się nawet na oscarowej shortliście w kategorii najlepszy film angielskojęzyczny, jednak ostatecznie nie otrzymał nominacji. „Atlantyk” jest dostępny na platformie Netflix. 

„Those Who Remained”, reż. Barnabás Tóth

Węgierski kandydat do Oscara to historia dwójki Żydów, 16-letniej dziewczyny i lekarza w średnim wieku, którzy poznają się w Budapeszcie po II wojnie światowej. Oboje stracili rodziny w obozach koncentracyjnych i teraz próbują odnaleźć się w świecie „po”. Między dwójką samotnych ludzi nawiązuje się nić porozumienia. 

Niedawno obchodziliśmy Dzień Pamięci Ofiar Holocaustu, 75. rocznicę wyzwolenia więźniów obozu w Auschwitz. Ten rozdział w historii był tak traumatyczny dla kultury europejskiej, że stale powraca w nowych interpretacjach. W swoim filmie Barnabás Tóth skupił się na ludziach, którzy przeżyli wojenny koszmar i podjęli próbę życia dalej. – Czasem myślę, że nam jest trudniej niż tym, którzy odeszli – mówi Klara. Poruszająca lekcja historii. 

„Queen & Slim”, reż. Melina Matsoukas (Fot. Rex Features/East News)

„Queen & Slim”, reż. Melina Matsoukas

Pierwsza randka Queen i Slima jest daleka od ideału. Wpadli sobie w oko, ale rozmowa się nie klei, a każde z nich marzy, by wrócić już do domu. Spotkanie przybiera jednak nieoczekiwany obrót, gdy w drodze powrotnej zostają zatrzymani przez policję. Muszą uciekać, a ich losy splatają się bezpowrotnie.  

Melina Matsoukas przenosi historię Bonnie i Clyde’a we współczesne warunki społeczne Afroamerykanów. Film stworzony razem z Leną Waithe, która jest autorką scenariusza, jest kinowym manifestem przeciwko systemowym nierównościom rasowym w USA. W rolach głównych Jodie Turner-Smith („Nightflyers”) i Daniel Kaluuya („Uciekaj!”). 

„Waves”, reż. Trey Edward Shults

„Waves” to historia rodzeństwa, Tylera i Emily. On wiedzie z pozoru idealne życie – świetnie radzi sobie w szkole, uprawia sport, ma szansę na stypendium i umawia się z zakochaną w nim Alexis.  Jego sukces jest jednak okupiony olbrzymią presją ze strony ojca. Z kolei Emily jest nieśmiała i wycofana, żyje w cieniu brata, momentami ma wrażenie, że nawet rodzice jej nie dostrzegają. Decyzje obojga będą miały ogromny wpływ na przyszłość rodziny.

Film Treya Edwarda Shultsa to niezwykła lekcja empatii. Reżyser przypomina, że nie powinniśmy oceniać innych, nie znając całej historii. Jego bohaterowie są autentyczni, przeżywają chwile radości i popełniają błędy. Żądzą nimi emocje i lęki. Dodatkowym atutem jest ścieżka dźwiękowa, na której możemy usłyszeć, m.in. ballady Franka Oceana, a także utwory Kanye’ego Westa i Kida Cudiego. 

Julia Właszczuk
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę