Znaleziono 0 artykułów
25.10.2019

Giambattista Valli x H&M: Wielkie piękno

Anna Konieczyńska

Rzymski pałac o 500-letniej historii, pochodzący z Wiecznego Miasta projektant, który zbudował swoje imperium mody w Paryżu, i supermodelka Kendall Jenner w różowym tiulu. Wczoraj wieczorem z pierwszego rzędu oglądaliśmy pokaz kolekcji Giambattista Valli x H&M.

My, urodzeni w Rzymie, wyrastamy w otoczeniu wszechogarniającego piękna. Jesteśmy nim wręcz zepsuci – mówił podczas konferencji prasowej Giambattista Valli. Włoch, który po studiach na Central Saint Martins w Londynie, w 2005 roku założył dom mody w Paryżu, stworzył właśnie kolekcję dla szwedzkiej marki H&M. Jego pełne przepychu suknie z koronek i tiulu, które wyróżniają się kaskadami falban i przywodzą na myśl suknie barokowych księżniczek, na czerwonym dywanie są noszone przez współczesne królowe: Emmę Roberts, Reese Witherspoon czy Rihannę. Valli, który jako jeden z niewielu projektantów spoza Francji dostąpił zaszczytu dołączenia do paryskiego Chambre Syndicale de la Haute Couture (w 2011 roku), powrócił do rodzinnego miasta, żeby luksusowe krawiectwo przełożyć na język mody dostępnej dla liczniejszego grona odbiorców.

Spotkanie odrębnych światów dowiodło, że niezależnie od cen na metkach każda rzecz wychodząca spod ręki Vallego jest po prostu piękna. – Giambattista dąży do perfekcji. Niełatwo za nim nadążyć. Ale praca z nim to niezwykła podróż – mówiła Ann-Sofie Johansson, creative advisor H&M. Ponadczasowości projektów Vallego upatruje właśnie w tym boskim dotknięciu piękna. – Moda to magia. Nie bójmy się śnić. Ubrań z tej kolekcji nie musimy nawet nosić. Niech staną się dziełami sztuki, które zostaną częścią naszej prywatnej kolekcji.

Valli chciałby, żeby te kreacje kojarzyły się klientkom i klientom z najszczęśliwszymi chwilami w życiu. – Nie chcę, by straciły wartość po jednym sezonie. Tworzę rzeczy na zawsze – deklarował.

Wieczne Miasto wydawało się więc jedynym słusznym miejscem spotkania gości z całego świata, którzy mogli premierowo zobaczyć kolekcję na wybiegu. – Rzym to gotowa scenografia – twierdzi Valli. Ale dla niego miasto jego młodości jest dopiero punktem wyjścia do stworzenia własnego świata. Równie istotną inspiracją jest dla niego młodość. – Jesteśmy świadkami rewolucji obyczajowej – mówił. – Zacierają się granice płci, każdy może być, kim chce, nikt już nie boi się siebie.

Pokaz Giambattista Valli x H&M (Fot. materiały prasowe)

Valli zaprosił gości na pokaz do pałacu Doria Pamphilj o tradycji sięgającej XVI wieku. Wtedy zgromadzono tu imponującą kolekcję dzieł sztuki, elementów wystroju wnętrz i detali architektonicznych. Dziś pałac olśniewa przepychem – kryształowymi kandelabrami, malowidłami na ścianach, rzeźbami ustawionymi wzdłuż niekończących się korytarzy.
To połączenie Luwru z Wersalem – śmiał się Giambattista.

Przesiąknięte rzymską historią miejsce okazało się świetną scenerią dla zaprezentowania młodości. Pokaz otworzyła gwiazda kampanii reklamowej kolekcji Kendall Jenner w tiulowej sukience w odcieniu pudrowego różu. Kolejno na wybiegu pojawiali się modele i modelki o różnych kolorach skóry, budowach ciała i temperamentach. Dziewczęcy chłopcy i chłopięce dziewczyny, androgyniczni przedstawiciele pokolenia, w którym zacierają się różnice między płciami, bezkompromisowi buntownicy.

Także stylizacje przełamywały konwencje. Do tiulowych kreacji dobrano ciężkie buty, do cekinowych małych czarnych – sportowe podkolanówki, a do złocistych ornamentów – grunge’ową czerń. Oglądaliśmy sukienki baletnicy zestawione ze skórzanymi kurtkami, cekinowe spodnie połączone z bluzami z kapturem, koronkowe małe białe z futrami. Pojawiły się wszystkie charakterystyczne dla Vallego motywy – trójwymiarowe kwiatowe aplikacje, misterne koronki (także na botkach w wiktoriańskim stylu) i, oczywiście, falbanki. W kolekcji męskiej, z której kreacje równie dobrze mogą nosić kobiety, dominowały zwierzęce wzory, błysk cekinów i nadruki jak z obrazów dawnych mistrzów. Bohaterowie pokazu wyglądali, jakby wyszli z dzieł sztuki na ścianach galerii. Byli nierzeczywiście piękni – mężczyźni z cekinowym makijażem, kobiety z woalkami na twarzach. – Moja kreatywność nigdy się nie kończy – mówił Valli.

Ann-Sofie Johansson zachwalała: –To estetyka eksperymentu. Każda z tych rzeczy jest wyjątkowa i każdą można stylizować na tysiąc sposobów, w zależności od chęci, gustu i okazji. Pozwólmy sobie na wolność ekspresji, odważmy się być sobą, bawmy się.

Nad wybiegiem unosił się duch dekadencji. Splotły się skłonna do transgresji młodość, moda, która pomaga w przekraczaniu barier, oraz wieczny Rzym, który od tysięcy lat przyciąga najwybitniejszych artystów. Wczoraj podbił go Giambattista Valli.

1/67Giambattista Valli x H&M: Wielkie piękno

Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę