Znaleziono 0 artykułów
05.11.2019

Premierowo na Vogue.pl: Clay.Warsaw

Basia Czyżewska

Przedwojenny budynek dawnego magazynu wojskowego w pobliżu placu Hallera z zewnątrz nie zdradza swojej bogatej historii. Biały tynk lekko z niego odchodzi. Dookoła parking i kilka banerów. W takich miejscach zazwyczaj mieszczą się hurtownie albo warsztaty samochodowe, a w tym wypadku szkoła tańca i przestrzeń kreatywna Clay.Warsaw. To nowe miejsce na mapie Warszawy, które w innowacyjny sposób łączy siedziby trzech biur, studio fotograficzne, miejsce spotkań i prywatną galerię sztuki.

Tomasz Pasiek i Tomasz Zmigrodzki po raz pierwszy otworzyli drzwi swojego nowego miejsca we wrześniu, kiedy zorganizowali wystawę w ramach Warsaw Gallery Weekend. Przez kilka dni pod szlaban parkingu podjeżdżały taksówki, dowożące wyrafinowaną publiczność, która zdecydowała się na podróż z lewobrzeżnej Warszawy, żeby zobaczyć obrazy Pawła Śliwińskiego. Gdy tylko gościom udało się wejść na rampę, by znaleźć właściwe drzwi, przenosili się do innego wymiaru. Puste poprzemysłowe wnętrze z ceramiczną czerwoną szachownicą na podłodze było zatopione w półmroku. Wielkie płótna zostały oświetlone punktowo, a aksamitna kotara tłumiła dźwięki. Dopiero po rozsunięciu zasłon okazywało się, że dookoła mieszczą się świetliste biura pooddzielane szklanymi przepierzeniami. Są w nich meble z lat 60. i jeszcze więcej obrazów. Właściciele chętnie oprowadzają gości po 500-metrowej powierzchni. Na co dzień odbywają się tu komercyjne sesje, nad swoimi autorskimi projektami pracuje Andrzej Dragan, za chwilę ruszy cykl warsztatów fotograficznych. Na grudzień planowana jest też autorska wystawa Pawła Bownika.

Clay.Warsaw (Fot. materiały prasowe)

Kiedy po raz pierwszy odwiedziliśmy to miejsce w czerwcu 2018 roku, musieliśmy użyć całej naszej wyobraźni, żeby dostrzec jego potencjał. Pomogło nam w tym spotkanie z autorem projektu, Mateuszem Baumillerem, który w sieci maleńkich pomieszczeń i długich korytarzy dostrzegł dawny urok tej przestrzeni i możliwości jej adaptacji – mówi Tomasz Pasiek, współwłaściciel Warsaw.Clay, który od 18 lat prowadzi agencję fotograficzną Photoby i kolekcjonuje polską sztukę współczesną. – Tym, co nas urzekło, były widoczne tylko w korytarzu stare kafle na podłodze oraz, mocno wówczas schowane, słupy konstrukcyjne. Prace zaczęły się od wyburzenia wszystkich ścianek działowych i otwarcia całej przestrzeni. Potem mozolnie odzyskiwaliśmy podłogę spod kolejnych warstw parkietu. Gdy zobaczyliśmy ją w całości, byliśmy zachwyceni – dodaje Tomasz Zmigrodzki, drugi z właścicieli.

Clay.Warsaw (Fot. materiały prasowe)

Po trwającym prawie rok remoncie spod niezliczonych warstw farby, gipsu i drewna wyłoniło się zupełnie nowe miejsce. Monumentalna skala pozwoliła swobodnie myśleć o funkcji. Obok biur trzech agencji kreatywnych Clay.Warsaw miał łączyć w sobie też studio fotograficzne, galerię i miejsce spotkań z dużą kuchnią. Przestrzeń miała zmieniać się w czasie i elastycznie dostosowywać się do pełnionych funkcji. Dlatego inwestorom zależało na takich rozwiązaniach, które pozwalały na łatwe przearanżowanie wnętrza. – Architekt zaproponował nam podział 500 mkw. na podłużne pasy i umieszczenie wszystkich wspólnych dla obydwu części pomieszczeń w ciągu funkcjonalnym pomiędzy biurem a studiem. To było genialne rozwiązanie, dzięki któremu udało się zachować otwartą i funkcjonalną przestrzeń – mówi Zmigrodzki i dodaje: – Chcieliśmy zachować charakter tego miejsca, ale je udomowić. Industrialny klimat wnętrza podkreślają odsłonięte słupy, zastosowane zamiast ścian działowych wysokie do sufitu ściany loftowe oraz zewnętrzne okablowanie. To pozornie chłodne wnętrze przełamują zaokrąglenia, drewno, ciepło zastosowanych barw oraz miękkich tkanin i zasłon. Całość uzupełnia starannie wyselekcjonowany polski dizajn, wszechobecna sztuka. Ale obrazy z kolekcji, które wiszą na ścianach albo stoją o nią nonszalancko oparte, nie są przywiązane na stałe do danego miejsca. Jako mocne akcenty często rotują. – Są przedmiotem żarliwych dyskusji, bo każdy z nas czuje się lepiej z tym czy innym artystą. Nie chcieliśmy przytłoczyć tej przestrzeni sztuką, dlatego wiele z kolekcjonowanych obrazów pojawia się w niej na moment i znika – podkreśla Pasiek.

Clay.Warsaw (Fot. materiały prasowe)

Jak twierdzą twórcy Clay.Warsaw, w ich zamyśle nie było inspiracji żadną konkretną istniejącą przestrzenią. To realizacja ich marzenia o idealnym miejscu pracy, wśród ludzi i pięknych obiektów. – Chcieliśmy, by ta przestrzeń inspirowała i dawała przypływ kreatywnej energii, tak ważnej w branży, w której pracujemy. Żeby zapewniała ergonomię i komfort biura i studia, ale też kameralne miejsca na odpoczynek i wytchnienie. I żeby była autentyczna – dodaje Tomek Zmigrodzki.

 

1/7Clay.Warsaw

  1. Styl życia
  2. Miejsca
  3. Premierowo na Vogue.pl: Clay.Warsaw
Proszę czekać..
Zamknij