Znaleziono 0 artykułów
13.03.2022

Założycielka ukraińskiej marki Nomis o wojnie

13.03.2022
Fot. Getty Images

„Najlepsze restauracje przygotowują jedzenie dla wojska. Atelier mody produkują kamizelki kuloodporne. Zwykli ludzie robią koktajle Mołotowa, bo w Ukrainie nikt nie chce żyć w zniewoleniu”, pisze Alyona Kiperman z marki jubilerskiej Nomis o doświadczeniu wojny w jej rodzinnym kraju.

24 lutego rano moja mama przybiegła do naszego pokoju hotelowego i powiedziała, że zaczęła się wojna. Nie rozumiałam… Jaka wojna? Powiedziała, że lotniska są niszczone. Moja siostra, która była w domu w Ukrainie, musiała wziąć dziecko i jechać na granicę. Moi dziadkowie i teściowie nadal są w Ukrainie.

Nawet nie przeszło mi przez myśl, że nie polecę z powrotem do Kijowa. Moja przyjaciółka przed samą inwazją pojechała na narty i zostawiła małe dzieci w domu z babcią. Teraz ich miasto jest okupowane przez rosyjskie wojsko, a ona znajduje się na granicy między Ukrainą a Mołdawią, a powrót do domu wydaje się niemożliwy. Drogi są zniszczone. Oglądamy zdjęcia, które wyglądają jakby zostały zrobione w Dreźnie podczas II wojny światowej, nie w ukraińskim mieście w roku 2022.

Zanim to się zaczęło, nikt by nie uwierzył, że Rosja zacznie bombardować Ukrainę o piątej rano. Zanim Rosja odebrała nam dużą część naszego kraju [w roku 2014 Rosja zaanektowała Krym] i zdestabilizowała Donbas, byliśmy z Rosjanami jak bracia. Teraz mamy do czynienia z agresją, z pełnowymiarową wojną.

Fot. Getty Images

Pochodzę z Odessy. Mieszkałam w Paryżu i Londynie, trzy lata temu wróciłam do Kijowa. To mój dom. Miesiąc temu otworzyłam sklep Nomis w centrum Kijowa. Jest piękny. Chcę wrócić i znów spotkać się z moim zespołem. Na razie jestem z nimi w ciągłym kontakcie, próbuję pomagać im z daleka, organizując przejście przez granicę dla tych, którzy wyjeżdżają. Z każdym dniem rozumiem coraz więcej. Nadal staram się pojąć, że to naprawdę wojna, że jeszcze przez długi czas nie wrócimy do domu. Teraz myślę o uchodźcach, którzy nie mają gdzie się podziać.

My, Ukraińcy, pozostający poza krajem staramy się pomagać jak możemy. Za pomocą mediów społecznościowych kontaktujemy ludzi ze sobą, np. łącząc kogoś, kto szuka schronienia w Polsce, z osobą, która oferuje zakwaterowanie. Zbieramy środki i wysyłamy pieniądze do organizacji pomagających znaleźć ludziom dach nad głową oraz do ukraińskiej armii.

Czasami, w tragicznych okolicznościach, robi się wszystko by przestać o nich myśleć. Nie tym razem. Jesteśmy totalnie skupieni. Ale potrzebujemy pomocy. Rosyjskie bombardowania to coś poza naszą kontrolą. Świadomie celują pociski w stronę budynków mieszkalnych. W mieście Enerhodar zaatakowali elektrownię atomową, ryzykując eksplozją 10 razy większą niż ta w Czarnobylu. Czy da się to jakoś logicznie wytłumaczyć?

Giną ludzie, a piękny kraj o bogatej kulturze jest niszczony. Zachód musi wprowadzić nad Ukrainą strefę zakazu lotów.  Ukraińcy walczą, ale nie możemy sami mierzyć się z największym krajem na świecie.

Fot. Getty Images

Czy mam nadzieję? Stuprocentową. Kochamy Ukrainę, ale przed wojną ani ja, ani moi przyjaciele nie byliśmy wielkimi patriotami. Mieszkamy tu, pracujemy, płacimy podatki. A teraz? Jesteśmy stuprocentowymi patriotami. Ukraińcy z gołymi rękami walczą, by ochronić swój kraj.

Specjaliści IT robią co mogą, by zablokować cenzurę i powiedzieć Rosjanom, co dzieje się zarówno w naszym, jak i w ich kraju. Najlepsze restauracje przygotowują jedzenie dla wojska i ludzi w potrzebie. Atelier, które kiedyś szyły suknie wieczorowe, teraz produkują kamizelki kuloodporne i bieliznę termiczną. Zwykli ludzie robią koktajle Mołotowa, bo w Ukrainie nikt nie chce życia jak w Rosji. To byłoby zniewolenie dusz. Cały kraj opiera się rosyjskiej okupacji.

Wszyscy, których znam, a których nie ma tam teraz, czekają na powrót do Ukrainy. Kochamy nasz kraj nad życie i odbudujemy go. Nigdy wcześniej nie widziałam, by Ukraińcy byli tak zjednoczeni.

Artykuł ukazał się oryginalnie na Vogue.com.

Alyona Kiperman
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę