Znaleziono 0 artykułów
27.04.2019

Miejsca w Lizbonie, które trzeba zobaczyć

Tramwaj w Lizbonie (fot. Getty Images)

W tym mieście słońce świeci na okrągło, dodając energii do zgłębiania zakamarków, podziwiania sztuki i szukania portugalskich przysmaków.

Lx Factory

Dach w Lx Factory / Fot. Getty Images

Przestrzenie postindustrialne w największych miastach Europy kilka lat temu zyskały drugie życie. Odnawiane, rewitalizowane i wypełniane nową energią, przyciągają niszowe marki i artystów, twórcze umysły i podróżników znudzonych tłumem w dzielnicach turystycznych. Nie inaczej jest z Lx Factory, które powstało na terenie kompleksu dawniej skupiającego przędzalnie i fabryki tekstyliów. Teraz można tam dobrze zjeść i orzeźwić się trzecią falą kawy, kupić portugalską ceramikę i tkaniny, zgubić się w gigantycznej księgarni, obejrzeć dzieła sztuki, a nawet chwilę popracować w przestrzeni do coworkingu. W niedzielę jest tutaj najtłoczniej, bo alejki kompleksu przejmuje targ z rękodziełem, roślinami, starociami i jedzeniem.

Mercado da Ribeira

Mercado da Ribeira (fot. Getty Images)

Mieszkańcy Lizbony robią tu zakupy od 1 stycznia 1882 roku, a foodies z całego świata zaczęli się do Mercado da Ribeira zjeżdżać w 2001 roku, kiedy obok części targowej otwarto powierzchnię ze stanowiskami restauracyjnymi. Choć od tego czasu odnowiono w Europie wiele takich postindustrialnych lokalizacji, market w Lizbonie nadal jest jednym z najsmaczniejszych miejsc na mapie miasta. Można tu spróbować tradycyjnych dań portugalskich, ale trafiają się też kuchnie świata, winiarnie, sklepy z konserwami i cukiernie. Na uwagę zasługuje zwłaszcza alejka z butikami najlepszych portugalskich szefów kuchni, którzy serwują prostą, lokalną kuchnię w najlepszym wydaniu.

LIzbona(fot. Getty Images)

Jardim da Estrela

Jardim da Estrela (Getty Images)

To jeden z najpopularniejszych parków w mieście i klimatyczny przystanek na spacerowej trasie po Lizbonie. Zaraz po otwarciu w 1852 roku stał się modnym miejscem, bo kusił altanami, szklarniami i chińskim pawilonem. W latach 70. przyciągał odwiedzających lwem w rzeźbionej klatce, po którym dziś została tylko rzeźba. Urządzony w angielskim stylu, pełen jest romantycznych zakątków i alejek. Choć nieduży, jest gęsto zarośnięty południową roślinnością – figowcami, palmami, imponującymi cedrami i drzewami ginko. Po trawnikach spacerują pawie i kaczki, nad głowami zwieszają się kiście kwiatów, a espresso w parkowej kawiarni smakuje dokładnie tak, jak powinno.

MUDE Museum

MUDE Museum (fot. Getty Images)

Lizbońskie Muzeum Designu i Mody jest jednym z największych na świecie. Chociaż właśnie przechodzi lifting, to późną wiosną znów otworzy się na miłośników estetycznych wrażeń. Ekspozycja obejmuje meble i przedmioty codziennego użytku, stroje i akcesoria zaprojektowane przez ikonicznych twórców, takich jak Le Corbusier, Charles Eames, George Nelson, Alexander McQueen, Jean-Paul Gaultier, Yves Saint Laurent czy Vivienne Westwood. „Mude” to po portugalsku zmiana, czyli nieodłączna część trendów. Możemy więc przyglądać się ewolucji, która zachodziła w kobiecych i męskich sylwetkach od lat 30. ubiegłego wieku, a także przemianom, które po II wojnie światowej dokonywały się w projektowaniu mebli i dodatków do wnętrz.

Muzeum Gulbenkiana

Muzeum Gulbenkiana (fot. Getty Images)

Jeśli lubicie uciekać przed południowym słońcem do chłodniejszych wnętrz, zajrzyjcie do Galusta Gulbenkiana. Ormiański przedsiębiorca, przez większość życia związany z Lizboną, posiadał jedną z największych na świecie kolekcji sztuki antycznej, orientalnej i europejskiej. Po jego śmierci utworzono muzeum i udostępniono zbiory publicznie. Można w nim zobaczyć egipskie ozdoby i dzieła Degasa, Moneta i Renoira, odpocząć w spokojnym muzealnym ogrodzie, słuchając jazzu, karmiąc kaczki i jedząc lody, a potem przejść do osobnego, przestrzennego pawilonu i obejrzeć sztukę nowoczesną – największy zbiór dzieł portugalskich i brytyjskich, który ciągle rośnie.

Lizbona (fot. Getty Images)

Casa Independente

Nieobecny w przewodnikach, więc łatwy do przeoczenia budynek stanowi jedno z ciekawszych miejsc serwujących kulturę niszową w stolicy Portugalii. Jeszcze kilka lat temu stał w dzielnicy o niezbyt dobrej reputacji, pełnej prostytutek i dilerów narkotyków. Gdy nieopodal zamieszkał burmistrz miasta, od razu zabrał się za porządki, odnowił ulice i zadbał o architekturę. Do starej kamienicy wprowadził się wówczas kolektyw artystyczny. Trzy przyjaciółki potrzebowały miejsca do organizacji kameralnych koncertów i wystaw, chciały przywrócić portugalską tradycję grémios, czyli kulturalnych spotkań z muzyką, tańcem i drinkami. W przepięknych wnętrzach z oryginalnymi zdobieniami i meblami zamieszkały więc nie tylko dźwięki i obrazy, lecz także strawa dla ciała. Mieszczą się tu bar i kawiarnia ze słonecznym tarasem, na którym można coś zjeść lub wypić kawę czy autorski koktajl.

Miradouros

Portas do Sol (fot. Getty Images)

Lizbona, tak jak Rzym, położona jest na siedmiu wzgórzach. Co prawda trzeba się przez to trochę nawspinać, ale taka topografia gwarantuje wielowymiarowe widoki. Najlepiej podziwiać je z miejskich tarasów zwanych miradouros, z których najpopularniejsze to Portas do Sol i Santa Luzia. Można tu zregenerować nadwątlone zwiedzaniem siły, napić się kawy lub porto, a czasem nawet posłuchać muzyki dobiegającej z pobliskich barów. Wstęp jest bezpłatny, ławek dużo, a panorama miasta na każdym tarasie inna.

Martinhal Lisbon Chiado Family Suites

Martinhal Chiado (Fot. Materiały prasowe)

Rodzinne wakacje bywają wyzwaniem, na szczęście w Lizbonie nie trzeba mierzyć się z nimi samotnie. Martinhal Chiado to pierwszy na świecie tak luksusowy hotel rodzinny zlokalizowany w centrum miasta. Goście mają do dyspozycji przestronne, wygodne i bezpieczne dla najmłodszych apartamenty ze znakomicie wyposażoną kuchnią, widokiem na uliczki dzielnicy Chiado oraz rzekę Tag. Wystrój jest tu przemyślany w każdym calu, nie brakuje tkanin, obrazów i ozdób lokalnych projektantów. Zlokalizowany w samym centrum miasta, hotel stanowi świetną bazę wypadową do pozostałych atrakcji. Gdy zapadnie zmrok, rodzice mogą swobodnie planować wieczór, bo na najmłodszych czeka czynny do późna klub dziecięcy i piżamowe party.

Embaixada

Embaixada (fot. Getty Images)

Podróżując do Lizbony, warto zostawić w walizce trochę pustego miejsca. Miasto kusi sklepikami z tradycyjnym rękodziełem, ceramiką, dodatkami do wystroju wnętrz i modą. Największe i najbardziej interesujące skupisko lokalnych marek można znaleźć w XIX-wiecznym neoarabskim pałacu Ribeiro da Cunha, gdzie mieści się klimatyczny concept store Embaixada. Każdy z przestronnych, bogato zdobionych pokoi to osobny butik, na parterze kwitnie sztuka, a przestrzeń co jakiś czas przejmują kolejne pop-upy. W pałacowych luksusach można tu także zjeść obiad czy usiąść na drinka.

MAAT

Muzeum Sztuki, Architektury i Technologii(fot.  Getty Images)

Przypominające falę Muzeum Sztuki, Architektury i Technologii stoi na wybrzeżu rzeki Tag w historycznej dzielnicy Belém. Wyłożone 15 tysiącami glazurowanych płytek pięknie odbija światło i zachęca do spacerów nie tylko wewnątrz, w galeriach, lecz także na dachu, z którego rozpościera się widok na rzekę, most i figurę Chrystusa. Idąc promenadą, można zajrzeć do środka, by zdecydować, czy chcemy wejść. Oprócz ekspozycji stałej do końca maja można oglądać niepokojącą wystawę hiszpańskiej artystki Any Santos, a także przyjrzeć się kolekcji zdjęć przedstawiających nową, zmanipulowaną cyfrowo erę w fotografii architektury.

Feira da Ladra

Potocznie mówi się o nim Targ Złodziei, bo część rozłożonych na straganach przedmiotów ma podobno pochodzić z kradzieży. Największy i najbarwniejszy pchli targ Lizbony wędrował po mapie od XII wieku, a na Campo de Santa Clara zatrzymał się w 1882 roku. Od tamtego czasu można tu kupić niemal wszystko – stare książki, magazyny i płyty, ceramikę i sztućce, potłuczone azulejos, używane peruki, meble, ubrania, biżuterię, pamiątki wojenne i kolonialne. Targ odbywa się we wtorki i soboty, a żeby złowić najlepsze łupy, warto tu wpaść o poranku. Po szperaniu – kawa na pobliskim skwerku, prosto z kiosku Clara Clara.

Katarzyna Stadejek
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę