Znaleziono 0 artykułów
18.10.2018

AFF już za tydzień we Wrocławiu

18.10.2018
Kadr z filmu "Narodziny gwiazdy" (Fot. Materiały prasowe AFF)

Podczas dziewiątej edycji festiwalu filmów amerykańskich we Wrocławiu poczujemy się jak w Sundance! Na otwarcie zobaczymy „Narodziny gwiazdy” z Lady GaGą, potem „Suspirię” z Tildą Swinton, nowe filmy Gusa Van Santa i Debry Granik, a na deser „Chefa” o najmłodszym kucharzu świata. Kierunek: kino!

Trudno uwierzyć, że American Film Festival zawita do Wrocławia już po raz dziewiąty. Przez ten czas impreza wrosła w kulturalny krajobraz nie tylko miasta, ale całego kraju. AFF to jedno z tych wydarzeń, na które wiele osób bierze kilka dni wolnego, bo Wrocław, nie tylko latem podczas Nowych Horyzontów, chętnie wita przyjezdnych. Także jesienią zapewnia festiwalowiczom przyjazną przestrzeń. Między filmami wymknąć się można na przechadzkę po wyłożonych kocimi łbami uliczkach, dobrze zjeść (Bułka z Masłem serwuje wybitne śniadania, a Dinette wydłuża czas trwania kulinarnej rozpusty na cały dzień!), wypić porz ądną kawę w Gnieździe, CIŻu, czy (dla lubiących spacery) Rozruszniku albo rzemieślnicze piwo z pyszną przegryzką w Targowej. AFF wybrał sobie na swój dom naprawdę dobrą przestrzeń.

Kadr z filmu "Suspiria" (Fot. Materiały prasowe AFF)

Dla wielu kinomanów jednym z największych marzeń jest wyprawa na festiwal Sundance w amerykańskim Park City. Inni chcieliby wybrać się na spotkanie z amerykańskim kinem do nadmorskiego Deauville. AFF umożliwia wszystkim miłośnikom niezależnych filmów z USA dostęp do wszystkich najważniejszych produkcji bez wyciągania z szuflady paszportu. Co więcej, festiwal to nie tylko starannie skomponowany, różnorodny program, ale też goście, którzy przyjeżdżają do Polski porozmawiać z widzami podczas paneli i q&a’s, a czasami też, by odebrać Indie Spirit Award, wyróżnienie dla wybitnych twórców amerykańskiego kina niezależnego. Jej laureatami byli już m.in. uznani reżyserzy Jerry Schatzberg, Jonas Mekas, David Gordon Green czy Todd Solondz, a także producentka Christine Vachon i aktorka Rosanna Arquette. W tym roku ten zaszczyt przypadnie Alexandre Rockwellowi (autor m.in. nagrodzonego na Sundance Ugotowanego (In the Soup) i Sara Driver, która na AFF przywozi swój doskonały dokument o wczesnych latach życia jednej z twarzy współczesnej, niepokornej amerykańskiej sztuki, Basquiata. Nie zabraknie obowiązkowego punktu rozkładu jazdy, czyli retrospektywy. W tym roku jej bohaterem będzie Hal Ashby. Jeśli to nazwisko niewiele mówi, zmieni to wyliczenie jego dokonań. To człowiek odpowiedzialny z powołanie do życia m.in. „Harolda i Maude” czy „Szamponu, buntownik ukształtowany przez rewolucję 1968 roku i jeden z ważniejszych przedstawicieli nurtu New Hollywood.

Kadr z filmu "Bracia Sisters" (Fot. Materiały prasowe AFF)
Kadr z filmu "Narodziny gwiazdy" (Fot. Materiały prasowe AFF)

Jak co roku, progam to idealny miks tego, co wyczekiwane, oscarowe i głośne, z tym, co offowe, zaskakujące i świeże. To we Wrocławiu polscy widzowie po raz pierwszy (ponad miesiąc przed kinową premierą) zobaczą głośny debiut Bradleya Coopera „Narodziny gwiazdy”. Ponoć za rolę w kolejnej wersji romantycznego klasyka Lady Gaga może liczyć na Oscara. Widziałam film i myślę, że nominację ma w kieszeni, bo rzeczywiście jest świetna. Filmem zamknięcia będzie za to świetnie przyjęty na światowych festiwalach „Bracia Sisters” Jacquesa Audiarda, absurdalna westernowa komedia z Johnem C. Reillym i Joaquinem Phoenixem. Phoenixa można też oglądać w „Bez obaw, daleko nie zajdzie”. Gus Van Sant wraca tu do niezłej formy, a aktor udowadnia, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. W USA nie ma chyba dziś drugiego równego mu talentem i wszechstronnością artysty.

Kadr z filmu "Chef Flynn" (Fot. Materiały prasowe AFF)

Na AFF pokazywanych będzie sporo filmów, które poruszyły krytyków na festiwalach w Wenecji, Cannes, Toronto czy Telluride. Nie zawsze zdobywały nagrody, czy zapewniały sobie dystrybucję, ale zostawiały ślad, czy to z powodu tematu, czy formy. „Wymazać siebie” Joela Edgertona, aktora z drygiem do reżyserii, to ciekawe spojrzenie na kontrowersyjny temat terapii konwersyjnej. Do tego wyrazista rola będącego na fali Lucasa Hedgesa („Manchester by the Sea”), który wyrasta na jedną z twarzy amerykańskich indies. Podobny temat, ale całkiem inny, bardziej frywolny klimat, widzowie znajdą w „Złym wychowaniu Cameron Post” ze znakomitą Chloe Grace Moretz. Tu też mamy temat „leczenia” homoseksualizmu, ale w nieco innej konwencji, którą firmuje niepokorna koneserka nieoczywistego humoru, bardzo offowa Desiree Akhavan. Dla wielu punktem obowiązkowym będzie oparta na klasyku Dario Argento wystylizowana „Suspiria”. Luca Guadagnino całkowicie wywraca założenia oryginału, lepiej więc mówić tu o inspiracji, a nie remake’u. Nie jest to film równy, ale kreacja (a właściwie kreacje!) Tildy Swinton zapadają mocno w pamięć, podobnie jak kilka spektakularnych scen. Do głębi porusza opowieść o poszukiwaniu swojego miejsca w świecie, jakie proponuje Debra Granik („Do szpiku kości”) w „Zatrzyj ślady”. Przepiękna jest ekranowa relacja ojca z córką i ważny, wyjątkowy sposób, w jaki twórczyni patrzy na dojrzewanie do kobiecości. Dla tych, którzy jeszcze nie widzieli, zdecydowanie obowiązkową lekturą będzie „The Tale” Jennifer Fox. Poprowadzona z wyczuciem i uderzającą szczerością opowieść o traumie snuta przez dorosłą ofiarę pedofili. W głównej roli fenomenalna Laura Dern. Zaś utrzymanym w klimacie „nocnego szaleństwa” filmem równie intensywnie bryzgającym krwią, co kreatywnością i humorem, będzie „Mandy”, popis umiejętności Nicolasa Cage’a. 

Kadr z filmu "Złe wychowanie Cameron Pos" (Fot. Materiały prasowe AFF)
Kadr z filmu "Mandy" (Fot. Materiały prasowe AFF)

Jednym z moich tegorocznych odkryć jest zdecydowanie „High Life” Claire Denis, wizjonerskie, feministyczne sci-fi połączone z erotycznym dramatem i ozdobione elementami gore. Obok Roberta Pattinsona i Mii Goth na ekranie zobaczymy też Agatę Buzek. We Wrocławiu nie mogłoby zabraknąć dokumentów. AFF to zawsze szansa, by przyjrzeć się, co kotłuje się w amerykańskim społeczeństwie, jakie bolączki, lęki i marzenia definiują dzisiaj ten naród. Na szczególną uwagę zasługują tu „Bliscy nieznajomi” o braciach, którzy stali się ofiarami okrutnego socjologicznego eksperymentu, oraz „RBG”, czyli portret ikony amerykańskiej kultury(i popkultury!), sędzi Sądu Najwyższego, Ruth Bader Ginsberg. Wydarzeniem nie tylko filmowym będzie pokaz filmu „Chef Flynn – najmłodszy kucharz świata” poświęcony nastoletniemu kulinarnemu geniuszowi, który przed ukończeniem dwudziestego roku życia zdążył podbić serca, portfele i podniebienia najbardziej wymagających smakoszy. Nie tylko oczy, ale i brzuchy będą mogły się nacieszyć jego talentem. Polskim pokazom towarzyszyć będą dwie kolacje (23 października, Hotel Monopol we Wrocławiu, a dzień później w Warszawie), podczas których uwielbiany nowojorczyk połączy siły z Justyną Słupską-Kartaczowską (szefową kuchni i właścicielką restauracji jadka) oraz Mariuszem Kozakiem (szefem kuchni Hotelu Monopol) i zaproponuje przybyłym wyjątkowe menu.


9. AFF: 22-28 października. Sześć dni, 88 filmów pełnometrażowych, w tym 57 polskich premier. AFF to nie tylko pokazy filmów, ale też US in Progress, projekt, w ramach którego polskie firmy postprodukcyjne pomagają ukończyć niezależne filmy amerykańskie, a producenci mają okazję poznać polskie uwarunkowania koprodukcyjne oraz spotykać potencjalnych partnerów wśród polskiej branży filmowej.
Sprzedaż biletów trwa na americanfilmfestival.pl.

Anna Tatarska
  1. Kultura
  2. Kino i TV
  3. AFF już za tydzień we Wrocławiu
Proszę czekać..
Zamknij