Znaleziono 0 artykułów
05.02.2022

Astrologia: Remedium na rzeczywistość?

Dior haute couture 2021 (Fot. ImaxTree)

Kiedy na świecie zapanował chaos spowodowany pandemią, ludzie jeszcze bardziej niż zwykle poczuli, że potrzebują dobrych informacji i przewidywalnej przyszłości. Wiele osób znalazło je w układzie ciał niebieskich. I choć mogło się wydawać, że to chwilowy trend, jest wręcz przeciwnie – astrologia przeżywa prawdziwy renesans. 

Wiosną ubiegłego roku, kiedy przeprowadziłam się do Nowego Jorku, na parapecie mojego mieszkania znalazłam gniazdo. Siedział w nim ptak wyglądający na gołębia, ale dużo mniejszy od tego pospolitego, szarego. Okazał się gołąbkiem żałobnym, który symbolizuje nowe początki. Jest znakiem odnalezienia spokoju i równowagi w życiu. Czy można wyobrazić sobie coś, co bardziej mogłoby podnieść mnie na duchu i zapewnić, że będzie dobrze? A myślałam, że mnie to nie dotyczy. W końcu nigdy nie interesowałam się swoim horoskopem, nie byłam u wróżki. Ale czy tak naprawdę można być zupełnie poza zasięgiem magicznego myślenia?

Astrologia: Nadzieja w czasach pandemii

Kiedy na początku 2020 roku rozpoczęła się pandemia koronawirusa, dookoła zapanował chaos. Świat stał się miejscem niepewnym, a ludzie tej pewności potrzebowali jak nigdy. I nadziei, że wszystko jakoś się ułoży. Jak zauważył „The New York Times”, nikt ze znanych wróży, wróżek i jasnowidzów nie przewidział wirusa. Ale ludzie i tak nie przestali im wierzyć. Horoskopy zaczęły cieszyć się większym powodzeniem niż kiedykolwiek. Według Google Trends w świecie anglojęzycznym astrologia zaliczyła największy wzrost zainteresowania od przynajmniej pięciu lat. Osoby związane z tą branżą w różnych krajach przyznawały, że zapotrzebowanie na ich usługi jest teraz zdecydowanie większe niż wcześniej.

(Fot. Getty Images)

Astrologia pomogła wielu znaleźć sposób na to, jak radzić sobie z codzienną frustracją, strachem, brakiem poczucia kontroli i wsparcia, które dotknęły ludzi na nieznaną dotąd skalę. Dała narzędzia do pozornego porządkowania i zrozumienia świata. W swojej książce „W co wierzą Polacy?” reporter Tomasz Kwaśniewski pisze, że historycznie astrologia i ezoteryka w czasach kryzysów i niepewności przeżywały największe zainteresowanie. Wynikało to z ogólnego niepokoju i zagubienia. Dane także potwierdzają, że z usług wróżek chętnie korzystają osoby na życiowych zakrętach (np. według CBOS 36 proc. to osoby rozwiedzione lub w separacji). Kiedy czujemy, że świat wymyka nam się z rąk, życie się wali i nie wiadomo, co dalej, z bezradności chwytamy się wszystkiego.

Cytując Urszulę Jabłońską ze styczniowo-lutowego numeru „Vogue Polska”: „Kiedy rzeczywistość staje się nie do wytrzymania, człowiek – zamiast się z nią mierzyć – często woli szukać odpowiedzi na los swój i świata w magii, tarocie czy gwiazdach albo rusza ku nowym lądom, wyspom szczęśliwym, rajom utraconym, z nadzieją, że można je jeszcze odzyskać”.

Prawda w horoskopie

Przez ostatnie lata nauka wielokrotnie poddawała testom astrologię, udowadniając, że nie ma żadnej zależności między ruchem gwiazd i planet, a ludzkimi losami i codziennymi wydarzeniami. Mimo to miliony ludzi na świecie wciąż wierzą, że jest to jakaś część nauki. Psychologowie dopatrują się jej atrakcyjności w tym, że opiera się ona na „efekcie potwierdzenia”. Naturalnie mamy bowiem tendencję do wyłapywania, przypominania sobie i faworyzowania informacji, które i tak już potwierdzają to, co wiemy i w co wierzymy. Bo nie chcemy i nie lubimy się mylić.

To tworzy pole do nadużyć – kiedy czujemy się nieszczęśliwi, jesteśmy bardziej podatni na manipulacje. W czasie wizyty u wróżki pozwalamy złapać się sugestiom, uproszczeniom, podpowiedziom, które najczęściej sami wcześniej dajemy jej na tacy. Po prostu – z desperacji mówimy za dużo. „Składamy ten strumień przypadkowych treści w mającą ogromny dla nas sens układankę. Bo przecież po to przychodzimy, prawda?” – pisze Kwaśniewski.

Nie pomaga nam też natura. Nasz mózg zaprogramowany jest tak, by nadawać sens światu łatwo i szybko poprzez znajdowanie połączeń między pewnymi rzeczami lub wydarzeniami – tłumaczył w 2015 roku w „The New York Times” profesor psychologii Thomas Gilovich. Innymi słowy, mamy niebywałą zdolność nadawania znaczenia i znajdywania powiązań wśród nawet nieistotnych informacji. Również „efekt horoskopowy”, zwany „efektem Forera”, potwierdza naszą skłonność do odnajdywania własnych cech i brania do siebie elementów bardzo ogólnych opisów i charakterystyk, które właściwie mogłyby pasować do każdego. Słyszymy pozytywne informacje i od razu odnosimy je do siebie. Jeśli ktoś naprawdę potrzebuje potwierdzenia lub jakiejś podpowiedzi, w horoskopach bez problemu je tam dostrzeże. Dajmy jako przykład charakterystykę znaków zodiaku. Mózg otrzymuje informację, że jesteśmy Strzelcem, i udaje się na poszukiwanie dowodów, cech naszej osobowości, które potwierdzą, że tak – pasujemy do astrologicznego opisu Strzelca.

Astrologia: Nowa religia?

Analogicznie do tego działa magiczne myślenie. Z definicji termin ten oznacza myślenie tożsame z działaniem – myślę i to dzieje się w tej chwili – czego najpopularniejszym przykładem jest np. latarnia, która zapala się i gaśnie, kiedy o niej myślimy. Wydaje się jednak, że magiczne myślenie dla wielu osób jest nie jednorazowym doświadczeniem, ale stanem, w którym magiczne zdarzenia (przypadki, znaki) czy przedmioty w jakiś sposób uspokajają, pomagają przeżyć np. żałobę, sprawiają, że rzeczywistość jest bardziej znośna, potrafimy ją sobie wytłumaczyć i zaakceptować, ale też patrzeć z nadzieją w przyszłość.

– Podobnie jak w przypadku astrologii (rozumianej jako możliwość dowiedzenia się czegoś o własnym losie przy użyciu różnych praktyk odczytywania kart czy znaków zodiaku), trzeba zauważyć, że myślenie magiczne jest nie tylko zjawiskiem odwiecznym, ale też częścią składową myślenia religijnego. Na przykład badania religijności ludowej w Europie wskazują nie tylko na trwałość magicznego myślenia, ale wręcz przejmowanie jego elementów przez chrześcijaństwo – tłumaczy prof. dr hab. Stanisław Obirek, antropolog kultury, teolog, wykładowca w Instytucie Ameryk i Europy Uniwersytetu Warszawskiego. Czy większe zainteresowanie astrologią i magią w czasie pandemii może wynikać z poczucia, że to ostatnia deska ratunku? Że religia nas zawiodła?

Z raportu „Co przyniesie przyszłość – o horoskopach, wróżkach i talizmanach” opublikowanego przez CBOS w sierpniu 2018 roku wynika, że prawie połowa Polaków czyta horoskopy (traktuje je raczej jako rozrywkę), ale w tej kwestii przed pandemią widoczna była tendencja spadkowa. Za to badania przeprowadzone przez Pew Research Center z tego samego roku wykazały, że aż 6 na 10 Amerykanów wierzy w astrologię, zdolności psychiczne czy obecność duchową. To więcej niż kiedykolwiek. Szczególnie młodsze pokolenie jest skłonne bardziej wierzyć w astrologię niż w Boga. Być może wynika to z tego, że nowoczesny styl życia nie oferuje zbyt wielu opcji duchowego wsparcia, Kościół zawodzi, przez co astrologia staje się jakimś sposobem indywidualnych poszukiwań.

(Fot. Getty Images)

Niesprzyjająca retrogradacja Merkurego

Pewne jest za to, że astrologia przestała się kojarzyć z horoskopami w kolorowych magazynach. Dziś modnie jest się nią interesować. Znaki zodiaku stały się częścią naszej tożsamości, konta na Instagramie proponują przystępne analizy najważniejszych zjawisk na niebie, a memy żartują ze stereotypowych cech znaków i złe samopoczucie tłumaczą retrogradacją Merkurego. Wierzymy w moc kamieni i okadzamy mieszkania białą szałwią, a astrologiczne aplikacje jak Co-Star są dziś ogólnoświatowym hitem, podobnie konta na TikToku. 

W ubiegłym roku firma, do której należy Co-Star, potwierdziła, że aplikację ściągnięto ponad 20 mln razy bez ani jednej złotówki wydanej na marketing. Co więcej, co każde 3-4 s pobiera ją nowa osoba. Głównie są to młode kobiety w wieku 18-25 lat ze Stanów Zjednoczonych. Tutaj szacuje się, że cały rynek astrologii (według danych z 2019 roku) wart jest ponad 2 mld dolarów. Pandemia tylko dorzuciła do tego worka kolejne pieniądze.

Astrologia szkodliwa dla zdrowia?

Badanie „Świat nadprzyrodzony oczami Polaków” przeprowadzone w 2017 roku na zlecenie kanału CI Polsat wykazało, że ponad połowa naszych rodaków ma za sobą doświadczenia paranormalne. Tyle też wierzy w przepowiednie i sterujące życiem układy planet. Czy powinniśmy się tym martwić? Odpowiedź co do szkodliwości wiary w astrologię nie jest jednoznaczna. Uczciwa wróżka, o czym w swojej książce pisze Tomasz Kwaśniewski, może skierować na terapię, zasugerować pójście do lekarza. Problem pojawia się wtedy, kiedy wróżba odwodzi nas od wizyty u specjalisty, staje się alternatywą dla nauki lub zmniejsza zaufanie do niej.

– Czasem magia zastępuje zdrowe myślenie i wtedy może być wykorzystywana do manipulowania, bo tłumaczy nam świat w prosty sposób. Nie chodzi jednak o to, żeby to tępić, mówić, czy coś jest dobre, czy złe, bo dopóki to nie szkodzi, nie przeszkadza i nie niszczy relacji oraz nie ponosimy z tego powodu strat, nie widzę w tym zagrożenia – tłumaczy licencjonowany psychoterapeuta Mieczysław Jaskulski z Laboratorium Psychoedukacji. Gorzej, kiedy przez nią naprawdę stracimy zdrowy ogląd rzeczywistości.

Michał Cichy w książce „Do syta” pisze, że „wyobrażamy sobie przyszłość zawsze kosztem uwagi, która mogłaby zostać skierowana na rzeczywistość, na czas teraźniejszy”. Odbieramy sobie prawo do akceptacji rzeczywistości, tego, co się działo, dzieje i będzie działo. Chcemy – choć jest to niemożliwe – być gotowi na wszystko. Wtóruje temu Tomasz Kwaśniewski, pisząc z kolei, że „życie to seria chaotycznych wydarzeń”. Mało kto potrafi to jednak uznać i zaakceptować, że nie mamy na wszystko wpływu.

Możemy więc czytać horoskopy, udawać się na seanse do wróżek, a na koniec i tak – jak napisał Cichy: „Oczekiwanie, wyobrażenie przyszłości, jest złudzeniem, zasłoną dzielącą umysł od rzeczywistości. Rzeczywistość zawsze staje się na swój własny sposób, zawsze odrobinę inaczej – a w tej odrobinie nieprzewidywalności kryje się wielka przyjemność”.

Korzystałam z artykułów opublikowanych przez m.in. „The New York Times”, Polityka.pl i BBC oraz książki Tomasza Kwaśniewskiego „W co wierzą Polacy?”, a także wymienionych w materiale badań i raportów.


„Magia i kosmos” to hasło przewodnie styczniowo-lutowego wydania „Vogue Polska”. Więcej inspiracji znajdziecie w magazynie. Do kupienia w salonach prasowych i online

(Fot. Hill & Aubrey)

 

Ismena Dąbrowska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę