Znaleziono 0 artykułów
02.04.2018

„Boz”: lwica z Doliny Krzemowej

Bozoma Saint John (Fot. Greg Doherty, Getty Images)

Jej znaki rozpoznawcze to szczerość i wysokie szpilki. Bozoma „Boz” Saint John to – według Business Insidera – jedna z najlepiej ubranych kobiet-szefów w Dolinie Krzemowej. Z jej zdaniem liczą się wszyscy. Dla Vogue.pl udzieliła wywiadu dzień przed kolacją u Sheryl Sandberg, gdzie wśród gości znalazły się również m.in. Anna Wintour i Radhika Jones, nowa redaktorka naczelna „Vanity Fair”.

Nie ma nic bardziej niesamowitego niż bycie sobą. Jestem siłą natury w szalonych szpilkach – tak opisuje siebie Bozoma Saint John na Instagramowym koncie, obserwowanym przez ponad 127 tys. osób. Od 2017 roku pełni rolę Chief Brand Officer w firmie Uber.

Umówiłyśmy się na wywiad wideo; ja na rozmowę czekałam w warszawskiej siedzibie firmy, Bozoma – w biurze Ubera w Nowym Jorku. Chociaż u niej była 08:30 rano, „Boz” jak zwykle wyglądała jak milion dolarów: w błękitnej sukience, z charakterystycznym afro i szerokim uśmiechem na twarzy.

Historia międzykontynentalna

Saint John urodziła się w Connecticut, ale jej rodzice pochodzą z Ghany. Dużą część dzieciństwa spędziła na walizkach, podróżując między USA i Afryką, gdzie jej ojciec do 1981 roku był członkiem ghańskiego parlamentu. Jej mama projektowała i sprzedawała ubrania, dbając zawsze o to, by Bozoma i jej trzy młodsze siostry czuły więź z kulturą afrykańską.

Nie ma nic bardziej niesamowitego niż bycie sobą. Jestem siłą natury w szalonych szpilkach.

Nie ułatwiało to życia młodej Sain John, która po osiedleniu się w Colorado Springs, w wieku 12 lat, próbowała wtopić się w lokalną społeczność, zdominowaną przez białą ludność. W wolnych chwilach pochłaniała tamtejsze magazyny, programy telewizyjne i radiowe w poszukiwaniu odpowiednich tematów do rozmów z rówieśnikami. Po szkole średniej zaczęła studia na Uniwersytecie Wesleyan. Dostała się na medycynę. Marzeniem rodziców było, żeby zdobyła stabilny i szanowany zawód, lecz po skończeniu studiów licencjackich postanowiła zrobić sobie rok przerwy. Bez zastanowienia przeprowadziła się do Nowego Jorku, gdzie imała się różnych dorywczych prac. Los chciał, że zatrudniająca ją agencja wysłała ją do firmy reklamowej SpikeDDB, należącej do reżysera Spike’a Lee. Miała tylko tymczasowo odbierać telefony, jednak szybko zauważono jej niezwykłą charyzmę oraz bogatą wiedzę z zakresu pop kultury. Jej zmysł podążania z duchem czasu było widać już na studiach, kiedy organizowała serię imprez na kampusie. Na jednej z nich pojawił się nawet młody Jay-Z. To właśnie Bozoma odpowiada za ściągnięcie do Pepsi jego żony, Beyonce i stworzenie w firmie działu muzyki i rozrywki, z którym współpracowały największe gwiazdy.

Męski świat biznesu

Bozoma Saint John z córką Laelą podczas gali Nickelodeons 2018 Kids Choice Awards (Fot. Frazer Harrison/KCA2018, Getty Images)

Kolejny etap jej kariery zawodowej to praca w serwisie Beats Records na stanowisku dyrektora ds. marketingu globalnego. Oferta spłynęła w trudnym dla niej momencie. Mąż, którego poznała podczas pracy w agencji, zmarł na raka. Razem z czteroletnią córką Bozoma postanowiła przeprowadzić się do Los Angeles i podjąć nowe wyzwanie. Jej kariera nabrała tempa, kiedy kilka miesięcy później Beats zostało zakupione przez Apple.

chcę przyjść do pracy wiedząc, że okazywanie emocji nie jest słabością.

Saint John wciąż tworzyła innowacyjne kampanie reklamowe, zapraszając do współpracy takie gwiazdy, jak Mary J. Blidge, Kerry Washington czy Taraji P. Henson, które w jednej z nich dyskutowały na temat najlepszych piosenek do słuchania po zerwaniu z chłopakiem. Jednak prawdziwy rozgłos Saint John zyskała dopiero, kiedy pojawiła się na scenie podczas corocznej konferencji Apple’a dla developerów. Z głośników leciał old-schoolowy rap, a „Boz” kazała osobom zgromadzonym na widowni, złożonej głównie z białych mężczyzn, bujać się w rytm muzyki i rapować do utworu „Rapper’s Delight”. Saint John była pierwszą czarnoskórą kobietą w historii, która przemawiała podczas tego wydarzenia.

Czy Saint John ma poczucie, że jej płeć determinuje to, jak jest traktowana w świecie biznesu? – Czasami. Wydaje mi się, że są sytuacje, w których kobiety muszą przezwyciężać pewne wyzwania, zwłaszcza jeśli chodzi o styl komunikacji. Jestem osobą emocjonalną, nie wstydzę się tego pokazywać – wyznaje w rozmowie z Vogue.pl. – Sądzę, że w świecie biznesu, przede wszystkim w przeszłości, takie zachowania nie były mile widziane. Ja chcę przyjść do pracy wiedząc, że okazywanie emocji nie jest słabością, że delikatność i empatia są czymś normalnym i kobiece cechy nie będą traktowane jako słabe punkty.

Pojawiła się w Uberze, kiedy firma przeżywała ogromny kryzys wizerunkowy. Oskarżenia o molestowanie seksualne, rezygnacja CEO, kampania w mediach społecznościowych z hasztagiem #deleteUber. Saint John zawsze stawia sobie poprzeczkę wysoko i uwielbia nowe wyzwania, więc chętnie podjęła się trudnego zadania odbudowania dobrego imienia firmy.

Nie można oczekiwać od ludzi, że wszyscy będą zachowywać się w taki sam sposób, jak tylko przekroczą próg biura.

Pytam, czy jej zdaniem kobiety wnoszą do firm coś więcej niż mężczyźni: – Kobiety i mężczyźni zachowują się inaczej zarówno w biurze, jak i w życiu prywatnym. To jest jasne. Nie można oczekiwać od ludzi, że wszyscy będą zachowywać się w taki sam sposób, jak tylko przekroczą próg biura, to niemożliwe – wyjaśnia „Boz”.

– Wiele książek napisano na temat różnic między nami i nie możemy zachowywać się tak, jakby nie istniały. Dlatego wydaje mi się, że to bardziej kwestia jednostek niż płci. To, jak ja zostałam wychowana i moje doświadczenia są zupełnie inne od twoich, mimo że obie jesteśmy kobietami. Dlatego uważam, że różnice kulturowe, społeczne i wszystkie inne ważne czynniki wpływają na budowanie różnorodnego miejsca pracy, w którym każdy czuje się dobrze, będąc sobą – dodaje z uśmiechem.

Stylowa businesswoman

Kiedy Bozoma Saint John pojawia się w pomieszczeniu, nie sposób nie zwrócić na nią uwagi, i to nie tylko ze względu na jej wzrost (183 cm), ale przede wszystkim niesamowity styl. Pracuje na kierowniczym stanowisku, ale w niczym nie przypomina typowej biurowej pracownicy w garsonce i butach na średnim obcasie, która stara się swoim ubiorem dopasować do męskiego grona.

W przeszłości kobiety musiały przykładać większą wagę do tego, żeby wyglądać jak ich męscy odpowiednicy, bo kobieta na wyższym stanowisku była wtedy rzadkością. Jeśli mężczyźni codziennie zakładali garnitury, to ich współpracownice nie mogły pojawić się w pracy w czymś innym. Obecnie kobiety mają większą swobodę. Wreszcie nie musimy chodzić w garniturach, żeby wyglądać profesjonalnie – przekonuje Saint John.

Bozoma Saint John (Fot. Steve Jennings, Getty Images)

Sama jest tego idealnym przykładem. W butach na wysokim obcasie i kobiecych sukienkach, idealnie oddających jej pewność siebie, wygląda bardziej jak modelka niż kobieta na wysokim stanowisku w firmie technologicznej. Nie bez powodu w jej słowniku nie ma słowa dress-code, ale dodaje, że pod kątem psychologicznym to pojęcie nadal istnieje w naszej świadomości: – Zdarzają się sytuacje, w których kobiety czują presję, żeby ubierać się w określony sposób. Chodzi o tzw. „dress for the part”, kiedy np. wymagany jest odpowiedni strój na spotkanie z klientem. Mam nadzieję, że coraz więcej kobiet-szefów, będzie pojawiać się w pracy w ubraniu, które oddaje ich osobowość. Dzięki temu możemy być przykładem dla ludzi, którzy z nami pracują i dawać im do zrozumienia, co znaczy pojawić się w biurze jako „ja” i czuć, że mamy taką możliwość.

Nie możesz kontrolować tego, co inni sądzą na twój temat, dlatego powinieneś czuć się świetnie w tym, co masz na sobie.

Power dressing to według „Boz” poczucie, że jest się najlepszą wersją samego siebie: – Jeżeli masz ochotę założyć dżinsową kurtkę, która doda ci pewności siebie – powinieneś to zrobić! Czasami ludzie traktują ubrania powierzchownie, ale ja się z tym nie zgadzam. Myślę, że ma ono głębsze, psychologiczne znaczenie. To co masz na sobie, oddaje to, jaką osobą jesteś, oddaje twoje pomysły – wyjaśnia Bozoma. – Jak tylko wejdziesz do pomieszczenia, ktoś spojrzy na ciebie i oceni cię na podstawie tego, jak wyglądasz. Nie możemy udawać, że tak się nie dzieje. Nie możesz kontrolować tego, co inni sądzą na twój temat, dlatego powinieneś czuć się świetnie w tym, co masz na sobie.

Bozoma Saint John (Fot. Ilya S. Savenok, Getty Images)

Sentymentalna mama

Jej styl docenił Business Insider, uznając „Boz” za najlepiej ubraną i obeznaną z modowymi trendami kobietą na stanowisku kierowniczym w Dolinie Krzemowej. Sama Saint John przyznaje, że jest sentymentalna i ma w swoim domu trochę ubrań, których powinna była się pozbyć się dawno temu: – Trzymam w szafie dżinsy, które mają wieki, ale uważam, że moje nogi wyglądają w nich nieziemsko! Nadal mam także swoją suknię ślubną, którą przechowuję w pudle pod łóżkiem. Schowałam ją tam tuż po ślubie i nie zaglądałam tam od tego czasu, więc nawet nie wiem, czy na pewno tam jest – śmieje się. ­– Ale jeżeli moja córka postanowi kiedyś wziąć ślub i będzie chciała założyć moją suknię, to będę ją wciąż mieć.

Ośmioletnia Laela to najważniejsza osoba w życiu Bozomy: – Ostatnio, na imprezę Nickelodeon Choice Awards w Los Angeles to ona wybrała nasze stylizacje – opowiada „Boz”. – Ma zresztą bardzo zdecydowany charakter, tak, jak ja.

Saint John nie boi się głośno formułować opinii na ważne tematy. Gdyby tylko mogła, przekonałaby Oprah Winfrey do tego, żeby startowała w wyborach prezydenckich. Prezydentowi Trumpowi doradziłaby za to, żeby zaczął uwzględniać czynnik ludzki, bo tylko on gwarantuje podejmowanie słusznych decyzji. Sama porywa tłumy, które kochają ją za jej autentyczność. Charyzma i całkowita otwartość w emocjach sprawiają, że mnóstwo kobiet w USA stawia ją sobie za wzór. W powszechnej świadomości „Boz” uchodzi za kobietę, która ma zmienić Ubera. W wywiadach podkreśla, że fakt, iż ludzie powszechnie korzystają z aplikacji to jedno. Czym innym jest natomiast identyfikacja ludzi z marką. Saint John chce, żeby Uber był marką, którą „z dumą będzie można nosić na koszulce". I choćby w tym zadaniu, które przed sobą postawiła, widać jej ambicję.

Na koniec naszego wywiadu wracam jeszcze na chwilę do tematu bycia kobietą we współczesnym świecie. Co by powiedziała na ten temat swojej córce? – Chcę, żeby wiedziała, że kobiety mogą być odważne, potrafią sprawować kontrolę. Nie muszą planować swojego życia wokół mężczyzn, związku lub innych rzeczy – mówi „Boz”, tym razem z poważniejszą miną. – Mam nadzieję, że właśnie tak widzi moje życie Laela, i że jestem dla niej dobrym przykładem. Chcę, żeby nie widziała ograniczeń w życiu zawodowym, prywatnym i w swoich marzeniach. Żeby miała odwagę osiągnąć wszystko, czego tylko sobie zażyczy.

Katarzyna Pietrewicz-Żero
Reklama
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę