Znaleziono 0 artykułów
25.08.2019

Claudia Schiffer: Jestem Supermanem

(Fot. Getty Images)

Modelka, która dziś kończy 49 lat, zawsze przecierała szlaki koleżankom z branży. Walczyła o wyższe wynagrodzenia, podpisywała milionowe kontrakty, zasłużyła na przydomek „super”. Prezent urodzinowy dostała w tym roku trochę wcześniej. Włoski „Vogue” poświęcił jej dwie okładki swojego sierpniowego wydania. Niemka, mająca na koncie ponad 60 okładek biblii mody, stanęła też po drugiej stronie aparatu. I w tym przypadku jest prekursorką.

Kariera przyszłej supermodelki rozpoczęła się niespodziewanie. W 1987 roku Michel Levaton, szef agencji Metropolitan, wypatrzył Claudię Schiffer na parkiecie dyskoteki w niemieckim Düsseldorfie. On szukał nowych talentów, ona znalazła się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. Od razu zaproponował jej współpracę. Zatrudnienie dziewczyny stanęło jednak pod znakiem zapytania, bo na wyjazd 17-latki do Francji musieli wyrazić zgodę jej rodzice. Ostatecznie udało się ich przekonać, a już rok później dziewczyna zadebiutowała na okładce „Elle”. W ten sposób Claudia Schiffer, której urodę porównywano do Brigitte Bardot, zwróciła na siebie uwagę francuskiej branży mody z Karlem Lagerfeldem na czele.

Jako 18-latka Claudia stała się muzą dyrektora kreatywnego Chanel. Odbrała ten zaszczytny tytuł Inès de la Fressange. To wydarzenie stało się dla niej przepustką do wielkiego świata. O rozwoju kariery „nowej Bardot” zadecydowały jednak nie tylko duże niebieskie oczy i lśniące blond włosy. Jak sama wspomina, początki nie należały do najłatwiejszych. – Gdy po raz pierwszy usłyszałam określenie „supermodelka”, nie mogłam przestać się śmiać. Wkrótce zdałam sobie jednak sprawę, że to było całkiem trafne określenie. Bawiłam się w bycie Supermanem, chowając się za makijażem, podczas gdy w rzeczywistości byłam Clarkiem Kentem – zdradziła w wywiadzie dla „The Telegraph”. – Moja nieśmiałość była prawdopodobnie największą przeszkodą, jaką musiałam pokonać. Byłam modelką, która siedziała w studiu fotograficznym, myśląc: „Mam nadzieję, że mnie dzisiaj nie wybiorą, a potem będzie szósta i będę mogła wrócić do domu”.

Claudia na pokazie Chanel (Fot. Getty Images)
Claudia z Karlem Lagerfeldem (Fot. Getty Images)

Karl Lagerfeld już po pierwszym spotkaniu ze wschodzącą gwiazdą w biurach Chanel przy rue Cambon dał jej radę, którą wzięła sobie do serca. –  „Bądź sobą. Nie musisz podążać niczyją drogą, tylko być sobą” – usłyszałam – wspomina Claudia Schiffer w rozmowie z „W Magazine”. Do jej zasad należały dyscyplina, niezależność i profesjonalizm, więc wszyscy chcieli z nią pracować. – Nigdy nie chciałam zrezygnować ze zlecenia, którym byłam zainteresowana, nawet jeżeli oznaczało to rezygnację z przyjęcia lub dnia wolnego, co szybko dało mi reputację profesjonalistki – wyjawiła „The Telegraph”.

W 1989 roku pojawiła się po raz pierwszy na okładce „Vogue’a”. Jej debiut w brytyjskiej edycji zapoczątkował lawinę kolejnych sesji. Obecnie modelka może się pochwalić setkami okładek. Szybko zaczęła podbijać także europejskie wybiegi, chodząc między innymi w pokazach Versace, Valentino, Christian Dior i Yves Saint Laurent. Równolegle rozpoczęła karierę za oceanem. Pierwszy duży kontrakt w Stanach Zjednoczonych podpisała z marką Guess, a od 1992 roku była twarzą Revlon. Czek opiewający na 10 milionów dolarów, który zainkasowała, był w tamtych czasach najwyższym w historii. Schiffer przetarła szlaki innym modelkom. Nie tylko wywindowała zarobki. To właśnie ona jako pierwsza dostąpiła zaszczytu zaprezentowania biustonosza Fantasy Bra Victoria’s Secret. Warty, jak sama nazwa wskazywała, milion dolarów Million Dollar Miracle Bra zapoczątkował w 1996 roku erę prezentowanej podczas corocznych pokazów bielizny wysadzanej drogocennymi kamieniami. W kolejnych latach modelka również nie mogła narzekać na brak pracy, a topowi projektanci i najlepsze na świecie magazyny mody angażują ją do dziś.

Claudia z resztą supermodelek na pokazie Versace (Fot. Getty Images) 

Gdyby ktoś powiedział mi 30 lat temu, że po tylu latach nadal będę pracowała w tej branży i dalej będę kochać to, co robię, nigdy bym nie uwierzyła – powiedziała Claudia Schiffer w rozmowie z „W Magazine”. A jednak wciąż nie tylko ona nie chce zrezygnować z życia w tej branży, ale też świat mody nie wyobraża sobie, że mogłaby go opuścić. W latach 90. branża rozwijała się bardzo prężnie. Nie dziwi zatem to, że projektanci mają do tej dekady szczególny sentyment, więc chętnie do niej wracają. Podczas pokazu przypadającego w 20. rocznicę śmierci Gianniego Versace jego siostra postanowiła uczcić dorobek brata, sięgając do przeszłości. Obok projektów wyjętych z archiwum włoskiego domu mody nie mogło zabraknąć także jego muz. A przecież nie kto inny jak właśnie Gianni Versace stworzył kult topmodelek. Na pokazie wystąpiły także Naomi Campbell, Cindy Crawford, Carla Bruni i Helena Christensen. Claudia, Naomi i Cindy zostały także bohaterkami kampanii Balmain na sezon wiosna-lato 2017. – To właśnie dzięki nim pokochałem modę, kocham ją do dziś i będę kochać zawsze – mówił projektant Olivier Rousteing w wywiadzie dla amerykańskiego „Vogue’a”.

Schiffer udało się pogodzić karierę ze szczęściem osobistym. Gdy bierze wolne, leci na Majorkę, gdzie ma swój drugi dom. Wtedy słucha Anastacii, Alanis Morissette i Sheryl Crow, patrzy na morze i buduje zamki z piasku. Towarzyszą jej wtedy nie błyski fleszy, lecz wyłącznie najbliżsi – mąż Matthew Vaughn oraz trójka ich dzieci.

Agnieszka Oleszek
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę