Znaleziono 0 artykułów
15.05.2018

Co się stało z potęgą Polaroida

Scena z filmu „Polaroid. Błyskawiczne spełnienie marzeń” (Fot. Materiały prasowe festiwalu Docs Against Gravity)

Dlaczego szybkie zdjęcie, to coś więcej niż fotka w telefonie? I co wspólnego z powrotem legendy Polaroida ma syn polskiego miliardera? Sprawdzamy to przy okazji premiery dokumentu „Polaroid. Błyskawiczne spełnienie marzeń”. 

Podobno wszystko zaczęło się na wakacjach. Ojciec przez cały dzień fotografował, a kiedy jego córeczka zapytała: Tato, dlaczego nie mogę zobaczyć tych zdjęć TERAZ?, potraktował tobardzo poważnie. Zaczął obmyślać technikę, która mogłaby urzeczywistnić – szaloną wówczas – wizjęcórki. Faktem jest, że w 1947 roku,w obecności grupynaukowców, Edwin H. Land nacisnął guzik aparatu i zrobił autoportret, a po 60 sekundach wywołał go, wprawiając wszystkich w osłupienie. To była światowa premiera Polaroida.

Willem Baptist w swoim ostatnim filmie „Polaroid. Błyskawiczne spełnienie marzeń” opowiada o polaroidowej fascynacji i śledzi losy współczesnych pasjonatów techniki. Poznajemy m.in. naukowca, artystkę i pisarza — każdy z nich snuje własną, lekko obsesyjną historię, podczas gdy w tle zmieniają się psychodeliczne obrazy. Półtoragodzinny film jest hipnotyzującym wizualnie doświadczeniem, z mocnym dokumentalnym przekazem. W Polsce będzie go można zobaczyć podczas15. Millennium DOCs Against Gravity Film Festival.

Scena z filmu „Polaroid. Błyskawiczne spełnienie marzeń” (Fot. Materiały prasowe festiwalu Docs Against Gravity)

Przed erą iPhona

[Współczesny] świat gubi magię, wszystko jest relacjonowane. Sposób, w jaki postrzegamy naszą przeszłość, definitywnie się zmienia. Ale mamy dziś też inną pamięć – instant memory – mówi głos z offu. Robiąc błyskawiczne zdjęcie zatrzymujemy czas i tworzymy własny wymiar. Później możemy dzielić się naszymi zdjęciami z innymi i wywoływać emocje.

Edwin Land, wynalazca polaroida (Fot. Joyce Dopkeen, Getty Images)

Koncepcja Instant Photography, czyli fotografii błyskawicznej, to dla twórcy filmu coś więcej niż sprytne wykorzystanie technologii. To nowy nurt w kulturze, pomysł na życie poprzez kolekcjonowanie momentów. Przy pomocy szybkiego zdjęcia stajemy się partnerami w samotnej eksploracji pustej planety – wybrzmiewa romantyczna obserwacja i jedna z wielu perspektyw, jakie poznamy w filmie.

Scena z filmu „Polaroid. Błyskawiczne spełnienie marzeń” (Fot. Materiały prasowe festiwalu Docs Against Gravity)

Christopher Bonanos, autor książki „Instant: The Story of Polaroid”,opowiada o wizjonerstwie XX-wiecznego wynalazcy techniki. Nagranie z 1970 r. pokazuje Edwina H. Landa przechadzającego się po pustej fabryce. Założyciel firmy, która w roku największej świetności sprzeda ponad miliard zdjęć, spekuluje na temat przyszłości fotografii — przystaje trzymając czarny prostokątny przedmiot, po czym tłumaczy widzom w najprostszy, obrazowy sposób, jak to jest być w stanie wyjąć portfel z kieszeni, otworzyć go, nacisnąć guzik, zamknąć portfel i mieć zdjęcie. W drugiej dekadzie XXI wieku czarny portfel staje się klasycznym iPhonem, a wizja Landa codzienną sytuacją.

Nieprzewidywalność

W 2008 roku dochodzi do przełomu – Polaroidy, choć znane na całym świecie, nie wytrzymują konkurencji z prężnie rozwijającą się fotografią cyfrową. Firma wstrzymuje produkcję. Wkłady do aparatów będą wyprzedawane jeszcze przez rok, a moda na nie wróci po dekadzie. Dziś oryginalne, przedatowane o długie lata filmy są cenną zdobyczą, bo zdjęcia wciąż wychodzą i mają wartość dodaną –filtr nieprzewidywalności. Dziwne odwzorowanie kolorów, skazy, nieostrości, smugi... Ale zgodnie z japońską filozofią wabi-sabi, to właśnie defekty decydują o wyjątkowości i pięknie.

– Myślę, że życie jest nieprzewidywalne, dlatego to świetnie, że filmy do Polaroida też takie są – mówi niemiecka artystka, Stefanie Schneider, która pasjami fotografuje pustynie. Czasami aranżuje na nich sesje z wystylizowanymi modelkami. Stefanie lubi porównywać efekt działanie chemii Polaroidów do narkotycznych wizji, a swoje prace do onirycznych opowieści.

Scena z filmu „Polaroid. Błyskawiczne spełnienie marzeń” (Fot. Materiały prasowe festiwalu Docs Against Gravity)

Filmy trzyma w lodówce, dzięki czemu wolniej się starzeją. Ich zapas jest duży, ale ograniczony. Gdy się skończy, pojawi się problem, bo chociaż wkłady można jeszcze znaleźć na e-Bay’u, są za drogie na potrzeby Stefanie. – Będę musiała coś wymyślić – ucina gorzko.

Za wolno

Stephen Herchen jest emerytowanym naukowcem, który przez lata pracował w fabryce Polaroida, poznał nawet wielkiego Edwina H. Landa, a dziś chce przeniknąć genialną wizję wynalazcy – odkryć i rozwinąć zaginioną chemiczną formułę i stworzyć nowy lepszy Polaroid.

Podążając za marzeniami, Herchen zostawił w Stanach rodzinę i przeniósł się do Europy;tu pracuje w specjalistycznych laboratoriach, obserwuje złożone reakcje chemiczne, które porównuje do piękna żywego organizmu. Robiąc eksperymenty, powtarza wciąż – „Za wolno!”. Żyje naukową pasją. Bo „wspomnienia blakną”, a żadne cyfrowe zdjęcie nie uchwyci tak dobrze trójwymiarowej rzeczywistości i atmosfery danej chwili, jak zrobi to klasyczny Polaroid.

Scena z filmu „Polaroid. Błyskawiczne spełnienie marzeń” (Fot. Materiały prasowe festiwalu Docs Against Gravity)

Trendyzazwyczaj mają swój rytm: po gigantycznym sukcesie, szybko następuje znudzeniedaną modą, odwrót od niej i zapomnienie.Dopieropo kilku dekadach budzi się nostalgia, która ostatnio okazała się prawdziwątrampoliną do działań marketingowych.

W 2017 roku media obiegła sensacyjna informacja: polski miliarder kupił firmę Polaroid. Nowy właściciel,Wiaczesław Smołokowski, zajmujący obecnie 24. pozycję w rankingu 100 Najbogatszych Polaków „Forbesa”, znany jest raczej jako biznesmen z branży nieruchomości i paliwowej, na nową inwestycję zdecydował się prawdopodobnie dzieląc marzenia swojego syna.

Oskar Smołokowski był wcześniej związany z firmą Impposible Projekct, jej koncept zakładał, że podobnie jak analogowa fotografia, również Polaroid wraca do łask i świetnie wpisuje się w hipsterską retromanię. Marka stworzyła własny produkt — przystawkę na iPhone’a, która w kilkanaście sekund na „polaroidowych” zdjęciach potrafi wywołać fotografie zrobione telefonem.

Nowy rozdział firmy Polaroid, który zapisze wizjonerski dwudziestokilkulatek, może okazać się przełomowy. Czy marka odrodzi się i wypełni niszę na rynku, zyskując status modnegopopkulturowego klasyka?Na pewno będziemy to dla Was śledzić. 

„Polaroid. Błyskawiczne spełnienie marzeń”, reż. Willem Baptista, 15. Millennium DOCs Against Gravity Film Festival.

Basia Czyżewska
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę