Znaleziono 0 artykułów
29.07.2019

Czy tygodnie mody mają przyszłość?

Viktor & Rolf haute couture wiosna-lato 2019 (Fot. Getty Images)

Branżę mody czeka sprawdzian z ekologii. Na jego wyniki trzeba będzie trochę poczekać. Ale wyzwań stojących przed branżą jest więcej. Wszyscy oglądają pokazy, a nikt nie chce czekać pół roku, żeby kupić ubrania z wybiegu. Domy mody starają się wychodzić naprzeciw rozbudzonym oczekiwaniom. 

O problemach branży głośno mówi Stella McCartney. Projektantka, która jako jedna z pierwszych tworzyła ekologiczną modę, nie boi się krytykować innych za to, że przyczyniają się do niszczenia środowiska, a zwierzęta hodowane na futra i skóry traktują w niehumanitarny sposób. Teraz McCartney wspólnie z ONZ przygotowała dokument, który ma wyznaczyć nowe standardy dla branży. Fashion Industry Charter for Climate Action został ogłoszony podczas szczytu klimatycznego COP24 w Katowicach w grudniu ubiegłego roku. Na jego mocy branża odzieżowa zobowiązuje się do redukcji produkcji gazów cieplarnianych o 30 procent do 2030 roku, a zaprzestania ich emisji do 2050 roku. Walka ze zmianami klimatu to jedno z największych wyzwań współczesnego świata. Ekologiczne rozwiązania w modzie stają się więc koniecznością.

Stella McCartney (Fot. Getty Images)

Zmiany oficjalnie zapoczątkowali organizatorzy Stockholm Fashion Week, który miał się odbyć w dniach 27-29 sierpnia. To sygnał, że branża poważnie traktuje problem globalnego ocieplenia. W ciągu ostatnich 15 lat produkcja odzieży w ujęciu globalnym podwoiła się. Skutkiem tego jest roczna emisja 1,2 miliarda ton CO2. Z tego powodu przemysł odzieżowy zajmuje niechlubne drugie miejsce po przemyśle paliwowym na liście najbardziej szkodliwych dla środowiska. – Odejście od konwencjonalnego modelu tygodnia mody było trudną, ale bardzo przemyślaną decyzją– powiedziała w wywiadzie dla „i-D” Jennie Rosén, dyrektor generalna Szwedzkiej Rady Mody. – Musimy położyć kres przeszłości i stymulować rozwój platformy, która jest istotna dla dzisiejszego przemysłu odzieżowego. Wspierać marki w rozwoju doświadczeń związanych z modą następnej generacji. Dzięki temu możemy dostosować się do nowych wymagań, osiągnąć cele zrównoważonego rozwoju i być w stanie wyznaczyć nowe standardy dla branży – dodała.

Na jakie rozwiązania postawią organizatorzy Stockholm Fashion Week, tego jeszcze nie wiadomo, ale o modzie przyszłości zaczyna się w ostatnim czasie mówić coraz więcej. Jak podaje World Economic Forum, już teraz możemy kupić cyfrowe ubrania. Ich wybór pozwoli zmniejszyć katastrofalny wpływ produktów z kategorii fast fashion na środowisko. Na chwilę obecną kupowanie wirtualnych strojów wydaje się dość abstrakcyjne. A jednocześnie influencerzy z Instagrama przyznają, że często kupują rzeczy, by założyć je do zdjęcia tylko raz. Korzystając z wirtualnych strojów zamiast jednorazowych ubrań, można jednocześnie ograniczyć emisję CO2, stale pokazując się jednak w nowych stylizacjach. Cyfrowe ubrania z powodzeniem sprzedaje już skandynawska marka Carlings. Jak przewiduje Matthew Drinkwater z Agencji Innowacji Mody w London College of Fashion, już w najbliższej dekadzie okulary hi-tech staną się czymś powszechnym, a wtedy wirtualne stylizacje będzie można oglądać nie tylko za pośrednictwem komputerów i smartfonów. Staną się częścią codziennego życia. Poza aspektem ekologicznym za ubraniami VR (virtual reality) przemawia też brak ograniczeń. Projektanci będą mogli dać upust swojej wyobraźni, ubierając nas w ogień albo wodę. Wtedy podczas tygodni mody każdy, kto wejdzie na pokaz, kolekcję zobaczy przez okulary 3D.

Saint Laurent wiosna-lato 2018 (Fot. Getty Images)

Nie masz zaproszenia na New York Fashion Week? Żaden problem. Świat mody nie chowa się już za zamkniętymi drzwiami. Pokazy, dostępne niegdyś dla garstki wybrańców, teraz może obejrzeć każdy, kto ma dostęp do internetu. Co więcej, w tym samym czasie co redaktorki mody, stylistki, kupcy, influencerzy i najważniejsze osoby z branży. Social media całkowicie odmieniły charakter tygodni mody. Transmisje pokazów na żywo, a tym samym zaproszenie każdego, kto chciałby zobaczyć nową kolekcję, zapoczątkował w 2005 roku duet Dolce & Gabbana. Projektanci od samego początku dostrzegali potencjał, który drzemie w mediach społecznościowych i nowych technologiach. To również oni jako pierwsi w 2009 roku posadzili w pierwszym rzędzie podczas swojego pokazu blogerów. Ten rok był przełomowy także pod innym względem. To właśnie w 2009 roku Louis Vuitton transmitował swój jesienny pokaz na Facebooku, a następnie Alexander McQueen udostępnił transmisję z kolekcją na wiosnę-lato 2010. W ich ślady rok później poszli też Alexander Wang, Marc Jacobs i Burberry. Do 2011 roku stało się to powszechne. Co więcej, media społecznościowe stworzyły taką możliwość każdemu posiadaczowi smartfona, więc wszystko, co działo się na pokazie, można było obejrzeć z różnych perspektyw dzięki materiałom dostarczanym przez gości.

Alexander Wang wiosna-lato 2020 (Fot. Getty Images)

Tradycyjne streamingi to jednak teraźniejszość. Przyszłość ma dla wszystkich pasjonatów mody jeszcze lepsze narzędzia, które będą mogły sprawić, że poczują się, jakby zasiedli obok Anny Wintour w pierwszym rzędzie. Zwiastun idących zmian przygotowała dla nas Rebecca Minkoff, która przeniosła swój pokaz na jesień 2015 w wirtualną rzeczywistość. Wspólnie z Jauntem, filmową firmą VR, zaprezentowała finałowe przejście modelek w pełnej perspektywie 360°. Do obejrzenia pokazu w ten sposób wystarczyły kartonowe gogle oraz smartfon. Scott Broock, wiceprezes Jaunta do spraw treści, mówił wtedy, że transmitowanie na żywo VR nie jest jeszcze możliwe, ale wierzy, że to niedaleka przyszłość. Nie trzeba było długo czekać, by jego prognoza stała się faktem. Pokaz Balmain wiosna-lato 2019 był pierwszym transmitowanym na żywo w wirtualnej rzeczywistości. Wyjątkowy stream umożliwiły trzy kamery 360°. Widzowie z całego świata mogli sami zadecydować, z jakiej perspektywy chcą zobaczyć nowe propozycje francuskiego domu mody. Kamera 360° została umieszczona w pobliżu 20-metrowego balkonu, aby dać oglądającym ogólny widok na wspaniały salon Hôtel de Ville de Paris. Kolejna znajdowała się z przodu wybiegu w pobliżu miejsca dla prasy. Trzecia z nich prezentowała wybieg z boku, dając widzom złudzenie, że siedzą tuż obok gości. Świat mody sam sobie stale podnosi poprzeczkę. 

Streaming stworzył też idealne warunki do wprowadzenia funkcji „see now, buy now”. Już teraz w transmisjach można znaleźć przyciski, które umożliwiają przejście do sklepu. Takie zakupy są przyszłością mody. W ostatnich latach widzimy ewolucję pokazów. Alexander Wang, który wcześniej był gościem nowojorskiego tygodnia mody, w 2017 roku po raz pierwszy zdecydował się pokazać kolekcję poza tradycyjnym kalendarzem. Wyłamanie się z harmonogramu pokazów tłumaczył chęcią skrócenia czasu oczekiwania na to, aż kolekcja pojawi się w sklepach. Jednak inni z wypełnieniem tej luki poradzili sobie znacznie lepiej. 

Off-White wiosna-lato 2020 (Fot. Getty Images)
Balmain wiosna-lato 2019 (Fot. Getty Images)

Tradycyjny kalendarz mody, w którym kolekcja ubrań na jesień prezentowana jest w lutym, a ubrania wiosenne we wrześniu, pochodzi od króla Ludwika XIV. W XVII wieku ustanowił on Francję jako centrum luksusowego przemysłu tekstylnego, narzucając harmonogram sezonowy, w którym nowe tekstylia byłyby wydawane dwa razy w roku. Od samego początku był to po prostu dobry marketing. Ludzie kupowali najnowsze tekstylia, ponieważ były nowe, a nie dlatego, że ich rzeczywiście potrzebowali. Do czasu, gdy pokazy mody przypominały raczej targi, gdzie nowe kolekcje były prezentowane niewielkiej liczbie redaktorów i nabywców, którzy następnie informowali o nadchodzących trendach czytelników lub zamawiali odzież dla sklepów, ten system nadal spełniał swoje zadanie. Teraz, gdy zdjęcia mogą rozprzestrzeniać się po całym świecie w jednej chwili, a moment zakupu nowego ubrania można zredukować do około trzech stuknięć w telefonie, półroczne oczekiwanie na zakup stroju pokazywanego na wybiegu wydaje się archaiczny. 

Strategia „see now, buy now” to zatem najlepsza odpowiedź branży na potrzeby współczesnych klientów. W 2016 roku zapoczątkował ją Christopher Bailey dla Burberry. Polegała ona na wprowadzeniu kolekcji do sprzedaży od razu po pokazie. Obecnie z takiej praktyki korzystają również inne domy mody – Tommy Hilfiger, Moschino, Tom Ford i Ralph Lauren. Pomimo że jest to opcja, która wychodzi najbardziej naprzeciw oczekiwaniom klientów, to daleko jej do standardu. Trudno jednak wyobrazić sobie przyszłość wielkich domów mody bez tego rozwiązania. Oznacza to, że tygodnie mody, do jakich zdążyliśmy się przyzwyczaić, przestały spełniać swoją podstawową funkcję, jaką było rozbudzenie chęci kupowania. Bez tego święto mody w znanej nam formie może całkiem stracić swój sens.

Agnieszka Oleszek
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę