Znaleziono 0 artykułów
23.06.2022

Queerbaiting, czyli fałszywa reprezentacja

Queerbaiting zarzucono twórcom nowego „Batmana”. Choć podczas promocji filmu Zoë Kravitz wielokrotnie powtarzała, że grana przez nią bohaterka jest biseksualna, widzowie nie znaleźli potwierdzenia jej słów na ekranie. (Fot. materiały prasowe)

Tylko w ostatnim czasie stosowanie queerbaitingu zarzucono twórcom „Stranger Things”, Harryemu Stylesowi i scenarzystom „Batmana”. O to, czym on jest, po co się go stosuje i jaki wpływ może mieć na osoby LGBT+, pytamy Cecylię Jakubczak z Kampanii Przeciw Homofobii oraz psycholożkę i seksuolożkę Sarę Tylkę.

Po trzyletniej przerwie „Stranger Things” powróciło z czwartym sezonem, natychmiast zapewniając sobie tytuł jednej z najpopularniejszych produkcji tego roku. Choć nowa odsłona serialu zebrała bardzo pozytywne recenzje, nie ominęła jej również fala krytyki. Twórcom netfliksowej produkcji zarzucono queerbaiting. Wszystko za sprawą postaci Willa Byersa, granego przez Noah Schnappa. Od pierwszego sezonu pojawiały się sugestie, że bohater jest gejem, ale do tej pory temat jego seksualności nie został podjęty wprost. Zdaniem jednych to uczciwa reprezentacja targanego wątpliwościami nastolatka, według innych – próba zaskarbienia sobie queerowej publiczności bez konieczności otwartej reprezentacji osób LGBT+ na ekranie.

Twórcom „Stranger Things” zarzucono queerbaiting. Wszystko za sprawą postaci Willa Byersa, granego przez Noah Schnappa.(Fot. materiały prasowe)

Tylko w ostatnim czasie podobna krytyka spadła na Harryego Stylesa. Zdaniem komentatorów muzyk chętnie czerpie z queerowej estetyki, jednak zapytany o to, jak określiłby swoją orientację, zawsze udziela wymijających odpowiedzi. „To jego prywatna sprawa”, pisali internauci. „To kwestia przywileju”, kontrowali inni. Podobną dyskusję wywołała postać Kobiety-Kota w nowym „Batmanie”. Choć podczas promocji filmu Zoë Kravitz wielokrotnie powtarzała, że grana przez nią bohaterka jest biseksualna, widzowie nie znaleźli potwierdzenia jej słów na ekranie. „Po wyjściu z kina czuliśmy się zwyczajnie oszukani. To było jak policzek”, pisali zawiedzeni widzowie. Podobne reakcje wywołały, m.in. finał serialu „Obsesja Eve”, teledysk „Lost Cause” Billie Eilish czy animacja „Luka”. Czym jest queerbaiting i dlaczego wywołuje tak silne emocje?

Teledysk „Lost Cause” Billie Eilish spotkał się z krytyką fanów. (Fot. materiały prasowe)

Czym jest queerbaiting?

– Queerbaiting to, najprościej rzecz ujmując, technika marketingowa polegająca na sugerowaniu, że dana gwiazda lub para bohaterek czy bohaterów programu telewizyjnego, filmu, serialu czy książki należy do społeczności LGBT+ bez ostatecznego potwierdzenia tego – tłumaczy Cecylia Jakubczak z Kampanii Przeciw Homofobii. – Mogą być to sugerujące romans sceny, ukryte między słowami lub w wywiadach sugestie, refreny piosenek czy posty w mediach społecznościowych. Wszystko po to, by przyciągnąć uwagę publiczności LGBT+ oraz sojuszników i sojuszniczek bez ryzyka zniechęcenia osób reprezentujących postawy homo- czy transfobiczne – dodaje.

Po co stosuje się queerbaiting? – Jeśli nie wiadomo, o co chodzi, chodzi o pieniądze. Celem queerbaitingu jest maksymalizacja zysków ze sprzedaży i wywołanie pożądanej dyskusji wokół danej produkcji, postaci czy wydawnictwa – mówi Jakubczak. Stosowanie queerbaitingu to jednocześnie dowód, że publiczność LGBT+ staje się na tyle liczną grupą konsumentów, iż nie można jej dłużej ignorować. Według raportu Nielsen „Proud & Present. LGBTQ Audiences & Content Take Center Stage” osób identyfikujących się jako LGBT+ w USA jest już ponad 5 proc., a wśród pokolenia TikToka – nawet 7 proc. i liczby te z roku na rok rosną.

Queerbaiting a potrzeba reprezentacji

Tylko w ostatnim czasie podobna krytyka spadła na Harry’ego Stylesa. Zdaniem komentatorów muzyk chętnie czerpie z queerowej estetyki, jednak zapytany o to, jak określiłby swoją orientację, zawsze udziela wymijających odpowiedzi. (Fot. materiały prasowe)

Queerbaiting jest postrzegany jako szkodliwe zjawisko, ponieważ żeruje na pragnieniu medialnej reprezentacji osób LGBT+. – Reprezentacja ma znaczenie, ponieważ pozwala utożsamić się z daną osobą bądź postacią, zobaczyć w niej siebie i swoje doświadczenia. To daje osobom LGBT+ poczucie, że nie są same, a z podobnymi wyzwaniami mierzyło się i mierzy nadal wiele podobnych im osób na całym świecie – mówi psycholożka i seksuolożka Sara Tylka, twórczyni instagramowego profilu @psychoseksologicznie. – Oczywiście nie jest tak, że to, czego nie widzimy na ekranie, nie istnieje. Osoby LGBTQ+ były, są i będą. Jest to jednak sposób na uwidocznienie ich doświadczeń oraz oswojenie z nimi tych, którym są one obce. Dlatego, jak podkreśla ekspertka, ważne jest, by popkultura dostarczała pozytywne i zróżnicowane reprezentacje osób LGBT+. Wśród godnych pochwały przykładów Tylka wskazuje seriale „Słowo na L: Generacja Q” (dostępne na HBO Max) i „Kontrolę” (można oglądać na platformie Player). 

– Z najnowszego raportu „Where We Are on TV Report – 2021-2022” GLAAD – amerykańskiej organizacji działającej na rzecz osób LGBT+ w obszarze mediów i internetu – dowiadujemy się m.in., że wśród 775 postaci pojawiających się w popularnych serialach tylko 92 to osoby LGBT+. I choć teraz i tak jest o wiele lepiej niż 50 lat temu, to mówiąc kolokwialnie, „szału nie ma”. A to wyniki z USA – w Polsce o takich liczbach możemy pomarzyć – dodaje Jakubczak.

 Finał serialu „Obsesja Eve” podzielił fanów. Część z nich zarzuciła twórcom queerbaiting. (Fot. materiały prasowe)

Queerbaiting wydaje się wykorzystywać potrzebę identyfikacji osób LGBT+, bez konieczności podejmowania wprost ważnych dla queerowej społeczności tematów, jak seksualność, coming out czy tożsamość płciowa. Co więcej, zjawisko to i związane z nim poczucie zawodu nie pozostaje bez wpływu na młodych widzów i widzki: – Zdaniem dr Ricky Hill z Northwestern University Feinberg School of Medicine, która zajmuje się queerbaitingiem, ma on zdecydowanie negatywny wpływ na osoby LGBT+. Odczuwana przez młode osoby LGBT+ samotność, rozumiana jako emocjonalny stan izolacji społecznej, może pogłębić się przez doświadczenie „serialowej straty” – twierdzi Hill – czego konsekwencją mogą być stany depresyjne lub lękowe – tłumaczy Jakubczak. Inni eksperci zwracają również uwagę, że queerbaiting może prowadzić do pogłębiania szkodliwych stereotypów dotyczących osób LGBT+ oraz być przeciwskuteczny w walce o równe prawa.

Queerbaiting: Jak się przed nim bronić?

Choć o queerbaitingu mówi się coraz więcej, wiele pozostaje jeszcze do zrobienia. Dlatego tak ważne jest, by osoby LGBT+ oraz ich sojusznicy i sojuszniczki nauczyli się rozpoznawać szkodliwą strategię i reagować. – Jako queerowa widzka wiem, że nie jest łatwo uodpornić się na takie doświadczenie. Najlepszym rozwiązaniem wydaje mi się uważność – sprawdzajmy, co oglądamy, i starannie dobierajmy produkcje czy twórców, których chcemy wspierać. A gdy dostrzeżemy, że jesteśmy queerbaitowani, nie bójmy się o tym mówić, pisać i nagłaśniać takie rozwiązania. Nasza opinia, opinia widzów i widzek, ma ogromne znaczenie – radzi Tylka.

Świadoma konsumpcja mediów to najskuteczniejsza forma oporu wobec queerbaitingu również według Jakubczak: – Sprawdzajmy, kto stoi po drugiej strony kamery, czy w powstanie danego filmu, serialu albo książki są zaangażowane osoby LGBT+, a może patronatu medialnego udzieliła jakaś organizacja działająca na rzecz społeczności. Czytajmy i słuchajmy, co mają do powiedzenia twórcy i twórczynie. Nie ograniczajmy się jedynie do tego, co oferuje nam mainstream – szukajmy głębiej, sprawdzajmy, co oferuje alternatywna scena, gdzie dzieje się wiele ciekawego – mówi. Być może właśnie za sprawą takich poszukiwań uda nam się znaleźć prawdziwe perełki.

(Fot. Stefan Heinrichs)

Więcej o wyzwaniach, z którymi mierzą się osoby LGBT+ przeczytacie w czerwcowym wydaniu „Vogue Polska”. Już dziś możecie zamówić magazyn z dostawą do domu i jedną z dwóch okładek do wyboru na Vogue.pl

Julia Właszczuk
  1. Styl życia
  2. Psychologia
  3. Queerbaiting, czyli fałszywa reprezentacja
Proszę czekać..
Zamknij