Znaleziono 0 artykułów
10.03.2019

Grasz o staż w Nowym Jorku

Aga Roszak (Fot. materiały prasowe)

Aga Roszak wyprowadziła się z Warszawy do Nowego Jorku, żeby spełnić swój sen o wielkiej modzie. Odbywała praktyki m.in. u Oscara de la Renty, a swoją wiedzę chce teraz przekazać wszystkim, którzy kochają modę. Tak powstała platforma About Interns.

About Interns, platforma, którą stworzyłaś na początku tego roku, skierowana jest do nowojorskich stażystów, odbywających praktyki w najlepszych firmach modowych, i do tych dopiero marzących o takiej pracy. Wyobraźmy sobie, że jesteś na kolejnej w swoim życiu rozmowie kwalifikacyjnej i ubiegasz się o staż. Opowiedz mi o sobie w kilku zdaniach.

Szczerze mówiąc, czuję się już na tyle wykwalifikowana, że nie musiałabym aplikować na praktyki. Siedmioro praktyk, które odbyłam, w zupełności mnie satysfakcjonuje. Gdybym jednak ponownie musiała się ubiegać o staż, to na pewno powiedziałabym, że pochodzę z Polski i zajmuję się kreowaniem wizerunku firm i celebrytów. Stylizowałam ostatnio znanego brokera Fredrika Eklunda na galę amfAR i Matta Medveda, założyciela Billboard Dance, na Grammy Awards. Niedługo ujrzy światło dzienne moja współpraca z WE NYC – instytucją rządową Nowego Jorku, która wspiera kobiece biznesy. Na pewno wspomniałabym pracodawcy, że w Europie prowadziłam swoją markę modową, bo to oznacza, że myślę samodzielnie, jestem zorganizowana i znam branżę z różnych stron. Myślę, że to doświadczenie otworzyło mi drzwi do półrocznej przygody z projektowaniem u Oscara de la Renty. Ponadto podzieliłabym się moimi planami na przyszłość, czyli projektowaniem wearables.

Wypadałoby pewnie też napomknąć, że mieszkasz od dwóch lat w Nowym Jorku.

Faktycznie, wykształciło to we mnie hart ducha. O tym jednak, że jestem „na miejscu”, zdarzało mi się mówić nawet wtedy, kiedy nie było to do końca prawdą. Pamiętam, że kiedy ubiegałam się o pierwszy staż, to napisałam pracodawcy, że jestem w Nowym Jorku, choć byłam jeszcze w Polsce. Obawiałam się, że jeśli przyznam się do mieszkania w Europie, to firma może wycofać się z oferty. Szybko więc spakowałam walizkę i po kilku dniach byłam już w Stanach. Ryzykowałam dużo, bo praca nie była przecież pewna, ale na szczęście wszystko poszło po mojej myśli.

Aga Roszak (Fot. materiały prasowe)

About Interns powstało w oparciu o twoje prywatne doświadczenia?

Platformę wymyśliłam już kilka lat temu. Potrzebowałam wtedy miejsca, w którym mogłabym znaleźć odpowiedzi na wszystkie ważne pytania. Dowiedzieć się nie tylko tego, jak zdobyć staż, choć to byłoby bardzo pomocne, ale też rzeczy bardziej przyziemnych, czyli jak znaleźć mieszkanie i gdzie chodzić, żeby poznać ludzi ze swojego świata.

Teraz zadajesz te pytania stażystom, pracującym dla największych modowych marek. Twoja platforma to nie tylko miejsce wymiany branżowych informacji, ale też przewodnik po życiu w Nowym Jorku.

A i tak to dopiero początek. W przyszłości chciałabym, żeby poza wywiadami znalazła się tam m.in. mapa z zaznaczonymi wszystkimi sklepami, które mogą przydać się na stażu. Kilka lat temu jeden z moich pracodawców wysłał mnie po guziki czy suwak, a ja zupełnie nie wiedziałam, gdzie tego szukać. Wpadłam w panikę. Przyszłym stażystom chciałabym oszczędzić tego stresu.

Jako doświadczona stażystka na pewno wiesz, w jaki sposób zredukować go do minimum.

Na pewno warto już w Polsce poszukać osób, które mają za sobą takie doświadczenie, i się z nimi zakolegować, a najlepiej umówić na spotkanie. Dobrym miejscem do takich poszukiwań jest LinkedIn. Młodzi ludzie w Stanach są bardzo otwarci, więc zwykle nie ma z tym problemu. Szukałabym też osób z polskimi korzeniami. Zawieranie narodowych więzi po drugiej stronie oceanu pomoże pokonać szok kulturowy i poczucie alienacji w tak ogromnym mieście jak Nowy Jork.

Korzystałaś kiedyś z takiej pomocy?

Oczywiście. Mój pierwszy pokój w Nowym Jorku znalazłam na Greenpoincie poprzez tzw. wywiad środowiskowy w polskich sklepach. Wchodziłam do każdego i po prostu pytałam, czy ktoś nie słyszał o jakimś wolnym lokum. Znalazłam mieszkanie po paru minutach. Wybierając się na swój pierwszy staż w Nowym Jorku, kierowałabym się na Greenpoint. Dzielnica bardzo szybko się zmienia i w ostatnim czasie zrobiła się bardziej hipsterska, ale wciąż można tu usłyszeć język polski.

Mamy już mieszkanie, mamy kolegów stażystów. Do szczęścia potrzeba jeszcze stażu. Jak go znaleźć?

Nie ma reguły. Trzeba do skutku wysyłać CV, mieć świetne, niesztampowe portfolio i pozytywne nastawienie. Dobrze też czasem pofatygować się na pocztę i wysłać wydrukowaną teczkę. No i oczywiście trzeba zaglądać na moją platformę. W najbliższym czasie planuję nawiązać współpracę ze szkołami modowymi w Stanach i ruszyć z organizacją wydarzeń, które pomogą zintegrować się środowisku stażystów.

Dlaczego to takie ważne?

Bo mam wrażenie, że to grupa społeczna, której nikt nie chroni. Nagminnie się zdarza, że domy mody kradną stażystom ich pomysły, i niestety niewiele da się z tym zrobić. Myślę, że jeśli zewrzemy szyki, będzie nam po prostu łatwiej walczyć o swoje.

Aga Roszak (Fot. materiały prasowe)

Walczycie nie tylko o godne traktowanie, ale również o zarobki. W każdym przeprowadzonym przez ciebie wywiadzie pytasz stażystów wprost, czy dostają wynagrodzenie za swoją pracę. Jaka jest odpowiedź?

Bywa różnie, aczkolwiek mam wrażenie, że czasy wolnej amerykanki już za nami. Większość stażystów dostaje za swoją pracę pieniądze albo przynajmniej punkty, które są im niezbędne podczas studiów. Ja co prawda nigdy nie doczekałam się wynagrodzenia za swój staż, ale mimo to żadnego z nich nie żałuję. Kocham modę i mogę dla niej wiele poświęcić. Poza tym doświadczenie, które zdobyłam, jest dla mnie bezcenne. Myślę, że bez tego nie odważyłabym się nigdy otworzyć swojej modowej marki ani też ruszyć z własną platformą.

Pamiętasz, co było dla ciebie na początku najtrudniejsze?

Brak przyjaciół i rodziny, ale też język w jego szybkiej amerykańskiej formie. Znałam dobrze angielski, ale okazało się, że tempo mówienia w połączeniu ze stresem nie działa na moją korzyść. Współpracowałam ostatnio ze swoim pierwszy szefem, u którego byłam na stażu siedem lat temu. Śmiał się, że bardzo się zmieniłam i że chyba w końcu go rozumiem. Pamiętam, że na początku często w ukryciu googlowałam modową terminologię. Gdybym więc miała zaczynać jeszcze raz, na pewno zaopatrzyłabym się w słownik z branżowymi słówkami i przeczytała go od deski do deski

Dobra wiadomość jest taka, że nawet bez perfekcyjnego języka można sobie poradzić. Jesteś na to świetnym dowodem.

Oczywiście. Najważniejsze są chęć do pracy, optymizm i wewnętrzna motywacja. O to z resztą chodzi w stażach. Dla pracodawców odbyte praktyki mogą mieć większe znaczenie niż edukacja. Ja skończyłam psychologię społeczną na SWPS z fokusem na reklamę. Wiedzę o modzie zdobyłam właśnie na stażach i poprzez wytrwałą samoedukację, co w połączeniu z pasją nie było trudne. Pracodawcy to doceniają. Nie ma więc co się martwić, że ktoś skończył lepszą szkołę, zna język czy urodził się w Nowym Jorku. Wytrwałość i ciężka praca procentują.

Olga Święcicka
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę