Znaleziono 0 artykułów
08.10.2021

Historia jednej kreacji: Elizabeth Hurley w sukience Versace

Elizabeth Hurley i Hugh Grant na premierze filmu "Cztery wesela i pogrzeb" (Fot. Getty Images)

Jeszcze wieczorem Elizabeth Hurley była mało znaną brytyjską aktorką. Następnego dnia – międzynarodową gwiazdą. Seksowna sukienka domu mody Versace stała się jej przepustką do kariery, poprawiła też notowania włoskiej marki. O wszystkim zadecydował przypadek.

Na światową premierę komedii romantycznej „Cztery wesela i pogrzeb” wybierali się wszyscy. Był maj 1994 roku, w Londynie pogoda, jak zawsze, kapryśna, ale Elizabeth Hurley na kaprysy nie mogła sobie pozwolić. Szła do Leicester Square ze swoim chłopakiem Hugh Grantem – głównym bohaterem filmu. Mogła spodziewać się, że uwaga mediów skupi się na nim i jego partnerce.

Elizabeth Hurley i Hugh Grant: W drodze po sławę

(Fot. Getty Images)

Hurley i Grant byli parą już przeszło siedem lat, więc ich obecność na bankietach nie była w Londynie żadną sensacją. Ona była drugoligową aktorką, kojarzoną jedynie z epizodu w kiepsko przyjętym filmie akcji „Pasażer 57” z Wesleyem Snipesem. On miał większe ambicje i niewątpliwy talent, ale po występie w „Gorzkich Godach” Romana Polańskiego trafił do szufladki „aktora kina niezależnego”. Słowem, żadne z nich nie było gwiazdą. Jednak ten majowy wieczór mógł to zmienić. Był to bowiem pierwszy komercyjny projekt Hugh Granta, w dodatku z udziałem amerykańskiej aktorki i modelki, Andie MacDowell, gwiazdy filmów „Dzień świstaka” oraz „Seks, kłamstwa i kasety wideo”. Dlatego na premierze mieli pojawić się przedstawiciele międzynarodowych mediów. Stawka była wysoka, a presja – ogromna. Zwłaszcza dla Hurley.

Nikt nie chciał wypożyczyć mi sukienki – wspominała po latach. – Nikt! A nie miałam wtedy zielonego pojęcia o modzie i byłam zdesperowana. Słynne marki nie zamierzały ryzykować – Elizabeth Hurley ani nie była sławna, ani nie miała renomy ikony stylu, w zasadzie niewiele było o niej wiadomo. – Biedna Elizabeth, obdzwoniła chyba wszystkich topowych projektantów i wszyscy odprawili ją z kwitkiem – opowiadał ze śmiechem Hugh Grant w programie BBC „A Life on Screen”. – Każdy, z kim rozmawiała, pytał: „Ale kim pani jest?”. A potem odpowiadał: „Nie, nic pani nie wypożyczymy”. Aż w końcu zadzwoniła do Versace i usłyszała: Tak, z przyjemnością. I przysłali jej TĘ sukienkę.

Sukienka od Versace: Elizabeth Hurley nie miała wyboru

(Fot. Getty Images)

Była to jedwabna długa czarna suknia, ze spiętym sześcioma złotymi agrafkami z motywem meduzy pęknięciem wzdłuż tułowia. Miała wyjątkowo głęboki dekolt oraz odważne rozcięcie na dole, sięgające górnej połowy uda. Suknia pochodziła z kolekcji Gianniego Versace na sezon wiosna–lato 1994 i właśnie została pokazana na wybiegu w Mediolanie. Miała ją na sobie supermodelka Helena Christensen. Projektant zdradził, że do jej stworzenia zainspirowały go kultura punkowa i indyjskie sari.

Tak się złożyło, że sukienka z agrafkami była ostatnią rzeczą z nowej kolekcji, jaka była dostępna w salonie marki „od ręki”. Dlatego Elizabeth Hurley nie miała opcji B. Bez względu na to, co pomyślałby Hugh Grant, zamierzała wystąpić u jego boku na premierze właśnie w tej kreacji. – Gdy ją zobaczyłem, wymownie uniosłem brew – wspominał aktor. Jego dziewczyna wyglądała niezwykle seksownie.

Zupełnie nie byłam przygotowana na to, co miało się wydarzyć tamtej nocy – opowiadała Elizabeth Hurley w „Harper’s Bazaar”. – Cała otoczka nie miała w sobie absolutnie nic z dzisiejszego glamouru. Mieszkaliśmy wtedy w naszym małym studio. Malowałam i czesałam się sama, walcząc przy tym z Hugh o dostęp do lustra. Było zbyt małe, żebym mogła przyjrzeć się stylizacji w całości.

Zrobiły to za nią media. Suknia aktorki była najczęściej fotografowaną i komentowaną kreacją wieczoru. O Elizabeth mówiono więcej niż o gwiazdach premiery. A przecież „Cztery wesela i pogrzeb” okazały się olbrzymim sukcesem. Film według scenariusza Richarda Curtisa otrzymał dwie nominacje do Oscara i przez 15 lat pozostawał najbardziej dochodową brytyjską produkcją. Hugh Grant, nagrodzony Złotym Globem, został etatowym filmowym przystojniakiem. W kolejnych dekadach romansował na ekranie z Julią Roberts („Notting Hill”), Renee Zellweger („Dziennik Bridget Jones”) czy Rachel Weiss („Był sobie chłopiec”). Ale tego wieczoru nie on był gwiazdą – Elizabeth Hurley całkowicie go przyćmiła.

To wszystko było dziełem przypadku. Naprawdę niesamowite, że wciąż mówi się o tej sukience! – mówiła w rozmowie z „InStyle”. – Być może dlatego, że miała spory wpływ na modę – dodała. Na przykład otworzyła szeroko drzwi przed Giannim Versace i jego odważnymi (zdaniem wielu – wulgarnymi) projektami. Na początku lat 90. można było się jeszcze zastanawiać, które kobiety zechcą wyglądać tak, jak on je widzi. Od momentu, gdy Elizabeth Hurley weszła na czerwony dywan w sukience z agrafkami, stało się to jasne. Wszystkie.

Elizabeth Hurley i Versace: Wszyscy skorzystali

(Fot. Getty Images)

Rodzina Versace umiała doskonale wykorzystać ten nieoczekiwany rozgłos. Gianni od razu udzielił wywiadów w prasie. W jednym z nich powiedział: – Wiedziałem, że Elizabeth będzie wyglądała przepięknie w mojej sukience, że będzie bellissima. Liz jest połączeniem niezwykłej inteligencji ze zmysłowym ciałem. Wiedziałem, że gdy ludzie zobaczą ją w tej sukience, po prostu oszaleją. Współpraca z Hurley i jej spektakularne rezultaty sprawiły też, że marka mocniej zaistniała w środowisku celebrytów. – Nagle cały świat mówił o naszej sukience – wspominała Donatella Versace. – Zrozumieliśmy, jak wielką siłę ma czerwony dywan. Zobaczyliśmy, że jest naszą najlepszą reklamą.

Prawie ćwierć wieku później Elizabeth Hurley przyznała, że Versace wyświadczył jej wielką przysługę. Zdawała sobie sprawę, że gdyby nie ta sukienka, jej kariera mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej. Tymczasem ledwie rok po premierze filmu „Cztery wesela i pogrzeb” została globalną twarzą marki Estée Lauder. Nikt już nie pytał, kim jest. W 2015 roku magazyn „InStyle” zapytał Hurley, czy włożyłaby tę sukienkę ponownie. – Może… Ale chyba ten fason to dziś dla mnie zbyt wiele, a zwłaszcza te wycięcia – odpowiedziała. – Sama nie wiem... Raczej nie! Włożyła ją za to Lady Gaga. Piosenkarka pojawiła się w słynnej kreacji na kolacji wydanej na jej cześć przez dom mody Versace.

Swoisty hołd ikonicznej długiej czarnej, która wywindowała Elizabeth Hurley na szczyt sławy, oddał w 2019 roku jej syn, model Damian Hurley. Na jednym z eventów w Londynie wystąpił w czarnym garniturze zdobionym charakterystycznymi złotymi agrafkami. Oczywiście z logo Versace.

Natalia Hołownia
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę