Znaleziono 0 artykułów
01.03.2018

Historia mody w obrazach: Yves Klein

Yves Klein (Fot. ASSOCIATED PRESS/FOTOLINK / EAST NEWS)

Co wynalazł Klein? Kolor niebieski? No przecież, nie. Jego International Klein Blue to raczej technika osiągania wrażenia intensywności i promienności barwy. To, że widzimy kolory jest sprawą natury, a to – jak je widzimy, to już kwestia kultury.

Co może powiedzieć o modzie obraz Yvesa Kleina z serii IKB? Co może powiedzieć na przykład wiszący w londyńskiej Tate obraz zatytułowany IKB 79 (datowany na rok 1959) i czy dokładnie to samo, co datowany na rok 1960 obraz zatytułowany IKB 49, znajdujący się w berlińskiej Galerii Narodowej? Albo inny ze stu dziewięćdziesięciu czterech ponumerowanych obrazów Kleina, z takim samym skrótem w tytule: IKB?

Może na początek rozszyfrujmy skrót (o ile dla kogoś pozostał on jeszcze nie rozszyfrowany). IKB oznacza International Klein Blue i jest to nie tylko tytuł stu dziewięćdziesięciu czterech obrazów Yvesa Kleina, ale i oficjalna nazwa zarejestrowanego jako wynalazek koloru.

Reklama

To, co wynalazł Klein, należy więc do tej samej kategorii osiągnięć cywilizacji, co wynaleziona w połowie XIX wieku przez Isaaca Merrita Singera maszyna do szycia, czy wynaleziona w tym samym czasie przez Waltera Hunta agrafka (Hunt był też jednym z twórców prototypu maszyny do szycia). Należy więc i do tej samej kategorii wynalazku, co opatentowany w 1937 roku przez Sylvana Goldmana (właściciela sieci supermarketów) wózek sklepowy, dzięki czemu Goldman został multimilionerem, bo od każdego wyprodukowanego w USA wózka sklepowego pobierał opłatę licencyjną.

Klein nie został multimilionerem, bo swojego wynalazku nie opatentował. Zarejestrował go jedynie we Francji poprzez system enveloppe soleau, który nie przyznaje autorowi praw własności, ale przyznaje mu prawo pierwszeństwa dokonanego wynalazku. Cóż więcej potrzeba prawdziwemu artyście! Przecież nie opłat pobieranych od każdego wózka w supermarkecie, prawda?

Yves Klein, późne lata 50 (Fot. Express Newspapers / Getty Images)

No dobrze, ale co wynalazł Klein? Kolor niebieski? No przecież, nie. To pewna technika osiągania wrażenia intensywności i promienności koloru, które to cechy nie ulegają pogorszeniu lub zmętnieniu. I tę właśnie niezmienną intensywność i promienność niebieskiego nazywamy IKB. Jeżeli powiem, że związane jest to z zastosowaniem polioctanu winylu, to chyba wystarczy, żeby nie kontynuować tematu w dziale moda (choć oczywiście związki mody i chemii są bliższe niż by to się mogło na pierwszy rzut oka wydawać).

Napisałem wyżej, że IKB, czyli kolor, jako wynalazek należy do osiągnięć cywilizacji. Bo choć wiemy, że nasza zdolność do widzenia i rozróżniania barw jest związana i ze zjawiskami fizycznymi – jak promieniowanie świetlne – i z fizjologią oka, to kolor ma jednak przede wszystkim charakter kulturowy. Jego liczne cechy, jego znaczenia tworzone są przez człowieka. To, że widzimy kolory jest sprawą natury, a to – jak je widzimy, to sprawa kultury. Nawet, zdawałoby się fundamentalny, podział na barwy zimne i ciepłe nie opiera się na ich fizycznych cechach, ale jest kwestią kulturowych podziałów i porządków. W dodatku, zmieniających się w czasie i różnych dla różnych kręgów kulturowych.

Yves Klein tworzy performance zatytułowany Antropometrie, podczas którego – na oczach elegancko ubranej publiczności – zanurza nagie ciała modelek w farbie koloru IKB i każe im odciskać swoje ciała na papierze i płótnie

Nasze postrzeganie kolorów jest nierozerwalnie związane z tym, co sami im przypisujemy. A za tym idą funkcje, jakie im wyznaczamy. IKB jest w tym kontekście kolorem szczególnym. Stworzony został bowiem (w zamyśle artysty) po to, żeby nic nie znaczył. Yves Klein chciał stworzyć kolor pozbawiony funkcji, nie obciążony symbolicznymi znaczeniami. Kolor czysty. A może nawet lepiej byłoby powiedzieć: kolor pusty.

Do tego eksperymentu wybrał Klein niebieski. Z jednej strony dziwne, z drugiej – zrozumiałe i oczywiste. Niebieski jest bowiem kolorem niezwykle popularnym (ponad połowa Europejczyków wskazuje na niebieski jako na swój ulubiony kolor), a jednocześnie jest w naszej kulturze uznawany za najbardziej neutralny. Najmniej obciążony symbolicznie. Niebieski, to kolor, który nie irytuje; kolor, który nie drażni; nie szokuje, nie rani, nie oburza – jak pisze w swojej historii koloru niebieskiego Michel Pastorueau. Daje poczucie bezpieczeństwa, przynosi spokój, a nawet znieczula (Pastorueau zwraca uwagę, że tabletki uspokajające mają często kolor niebieski).

Bo co w końcu zdradzamy na swój temat, kiedy mówimy, że naszym ulubionym kolorem jest niebieski? Nic lub prawie nic – pisze Pastoureau. Może dlatego niebieski pozostaje od lat ulubionym kolorem naszych ubrań. Pomimo lub nawet wbrew modowym trendom, lansowanym przez high fashion, która rzadko kiedy jest pełna niebieskiego. Ale moda jest po to, by zmieniać ubrania w symbole, my zaś w naszym zwykłym życiu wolimy zwykłe ubrania. Nie chcemy ubierać się w symbole. Świetnie podpatrzył to Hans Eijkelboom w swojej niedawnej książce People of the Twenty-First Century, w której pokazał jak – wbrew modzie, a nawet wbrew temu, co ukazują popularne wydawnictwa streetstylowe – od dwudziestu lat ubieramy się tak samo i w to samo.

Ukazywany na obrazach niebieski kolor sukni Matki Boskiej ma więc charakter  symboliczny, jest znakiem jej boskości: prawdy, pokoju, cnoty i władzy

Suknia zaprojektowana przez Phoebe Philo dla marki Céline (Fot. IMaxTree)

Szukając w niebieskim czystego koloru, Yves Klein idzie jednak wbrew przypisywanej mu neutralności. Szuka w nim tego, co intensywne. Szuka promiennego blasku, który nigdy nie matowieje i nie blaknie. Chce uzyskać świetlistość koloru, która nie byłaby jedynie ulotną grą światła. To dążenie zbliża stworzony przez Kleina kolor IKB do niebieskiego uzyskiwanego z ultramaryny. A to z kolei każe spojrzeć na kolor Kleina w zupełnie innym kontekście.

W europejskim malarstwie średniowiecznym ultramaryna pojawia się jedynie w znaczących detalach. Praktycznie zarezerwowana jest dla koloru sukni i szat, w jakie ubrana jest Matka Boska. Przy czym w praktyce życiowej ultramaryna nie była w ogóle używana do farbowania tkanin. Ukazywany na obrazach niebieski kolor sukni Matki Boskiej ma więc charakter  symboliczny, jest znakiem jej boskości: prawdy, pokoju, cnoty i władzy. Ale nawet wtedy, gdy w wyniku upowszechnienia się tańszych pigmentów, niebieski trafia na tkaniny i na nasze ubranie, długo nie osiągnie tej intensywności i świetlistości, jaką widzimy na obrazach. Zresztą nie tylko maryjnych. Ultramaryny używał również Vermeer i to dzięki niej na słynnym obrazie Dziewczyna z perłą niezwykłym światłem emanuje niebieski turban, który ma na głowie bohaterka portretu.

Suknia zaprojektowana przez Phoebe Philo dla marki Céline (Fot. IMaxTree)

W roku 1960 Yves Klein tworzy performance zatytułowany Antropometrie, podczas którego – na oczach elegancko ubranej publiczności – zanurza nagie ciała modelek w farbie koloru IKB i każe im odciskać swoje ciała na papierze i płótnie, tworząc serię obrazów o tym samym tytule. Obrazów złożonych z niebieskich śladów kobiecych ciał. Niemal identyczne ślady, w identycznym kolorze, pojawią się w roku 2016 na białych sukniach zaprojektowanych przez Phoebe Philo dla marki Céline. To najbardziej spektakularny sposób, w jaki moda upomni się o kolor zarezerwowany dla sztuki. O kolor, który w twórczości Kleina sam stał się sztuką. U Philo motywy z Kleina nie stanowią jedynie prostego cytatu. Nie są przeniesieniem wzoru z obrazu na sukienkę. Jej projekty tworzą wrażenie, jakby na sukniach odbiło się na niebiesko ciało modelki, która tę suknię prezentuje. To, co jest barwnym śladem, pokrywa się na nich idealnie z figurą modelki. Sztuczny kolor staje się tutaj jednoznaczny z ciałem. A ciało pod suknią – tym samym, co ślad na sukni. Moda, sztuka, piękno muszą być na miarę człowieka – zdaje się mówić w tym projekcie Phoebe Philo. Bo to człowiek z jego fizycznie obecnym ciałem stanowi rdzeń tego, co nazywamy pięknem, sztuką czy modą.

Męska kolekcja jesień-zima 2017/2018 zaprojektowanej przez Johna Galliano dla Maison Martin Margiela (Fot. IMaxTree)

Jest jeszcze jedna ważna rzecz, którą ze swoim artystycznie stoickim spokojem stwierdza tym projektem Phoebe Philo. Słowa „człowiek”, „kobieta”, „artysta”, „artystka” są u niej w sposób bezwzględny synonimami. W performansie Kleina był jednak obecny demiurgiczny artysta – mężczyzna ubrany w nienaganny garnitur – który używał nagiego kobiecego ciała jako malarskiego narzędzia.

Kolor IKB z całą swoją ostentacją pojawił się również w tym roku na modowym wybiegu, w męskiej kolekcji zaprojektowanej przez Johna Galliano dla Maison Martin Margiela. Tym razem „niebieski” przybrał formę dwurzędowego garnituru. To, co osiąga Galliano dzięki IKB, to wrażenie, że kolor nie jest tu cechą tkaniny. To nie jest garnitur w jakimś tam kolorze. Intensywność i świetlistość sprawiają, że kolor sam staje się materią, z której chce się uformować garnitur. Ale też – nie może tak do końca stać się po prostu garniturem. Nie tylko bowiem formuje się zgodnie z zasadami tzw. męskiego krawiectwa, ale próbuje też się układać, drapować niczym materia sukni. Idąc tropem Kleina, Galliano stworzył chodzący kolor, który nie ma zamiaru przybrać narzuconego mu kształtu. Nic tu nie jest do końca określone. Kolor staje się tu kształtem, a kształt kolorem. Męski garnitur nie ma szans na zastygnięcie w kulturowych formach. Specyfika koloru zawsze będzie go skłaniała do pójścia na ukos; do skosów, skrętów i fałd, charakterystycznych dla estetyki haute couture.

Historycy sztuki przedstawiają często historię koloru w Europie jako walkę niebieskiego z czerwonym. Galliano otworzył nowy etap tej walki: rozgrzał niebieski do czerwoności.

Janusz Noniewicz – kierownik Katedry Mody Wydziału Wzornictwa ASP w Warszawie, jej założyciel i wykładowca; kurator i artysta sztuk wizualnych; literaturoznawca, zajmuje się badaniem mody i projektowania w kontekście nauk humanistycznych i społecznych. Prowadzi autorski program edukacyjny: „Czy projektant mody może być szczęśliwy?"; jest autorem prac i wystaw pokazywanych w galeriach i muzeach w Warszawie, Tarnowie, Londynie, Pekinie, Wiedniu i Białymstoku

Janusz Noniewicz
Reklama
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę