Znaleziono 0 artykułów
05.10.2020

Kenzo Takada: Projektant, który dał modzie globalną perspektywę

Kenzo Takada (Fot. Victor Boyko/Getty Images for Kenzo)

Choć do Paryża przyjechał na sześć miesięcy, został w nim 56 lat. Przez ten czas stworzył globalną markę i zrewolucjonizował modę. Wspominamy pełne kolorów życie Kenzo Takady, który zmarł 4 października z powodu powikłań wywołanych koronawirusem.

Powiedziano mi kiedyś, że Japończyk nie może pracować w branży mody w Paryżu. Mężczyznom nie wolno było uczęszczać do szkół projektowania. Bycie kreatywnym nie było akceptowane w japońskim społeczeństwie w latach 50. I przede wszystkim, moi rodzice sprzeciwiali się idei pracy w modzie – mówił w 2019 r. magazynowi „Financial Times” Kenzo Takada. Jak o wiele uboższa byłaby moda, gdyby się tego posłuchał i poszedł drogą wyznaczoną przez rodzinę. I jakiej siły wymagało, by się temu sprzeciwić i – na przekór konwenansom – posłuchać głosu serca. 

Kenzo jesień-zima 1991-1992 (Fot. Bertrand Rindoff Petroff/Getty Images)

Jedyny mężczyzna

Urodzony w 1939 r. w Himeji, Kenzo był jednym z siedmiorga dzieci Kenji i Shizu Takady, którzy zajmowali się prowadzeniem hotelu. By spełnić ich marzenia, zaczął studiować literaturę na Uniwersytecie Kobe, jednak o wiele bardziej interesowało go to, czym zajmowała się siostra. Studiowała projektowanie ubioru na tym samym uniwersytecie. Z fascynacją przeglądał jej podręczniki i magazyny mody, do których miała dostęp. Próbując przenieść się na ten kierunek, usłyszał, że nie przyjmują chłopców. Tak samo na dwóch innych pobliskich uniwersytetach w Osace. Dopiero po miesiącu natknął się na artykuł, w którym przeczytał, że Bunka Fashion College zaczyna przyjmować zgłoszenia od mężczyzn. Momentalnie rzucił studia i przeprowadził się do Tokio. 

Celem takich szkół było nauczenie dziewcząt szycia własnych ubrań, przygotowanie do małżeństwa. W tamtych czasach nie było prêt-à-porter, niewiele się w modzie działo. Zapytałem moich nauczycieli, czy są jakieś prace w modzie, do których mógłbym dążyć po ukończeniu studiów. Odpowiedzieli: „Raczej nie” – wspominał Takada w rozmowie z „WWD”. Kenzo był jednym z pierwszych mężczyzn, których przyjęto do Bunka Fashion College. 

W 1960 r. zdobył przyznawaną przez prestiżowy japoński magazyn mody nagrodę Soen i zaczął projektować dla domu towarowego Sanai, dla którego miał tworzyć ok. 40 damskich sylwetek miesięcznie. Zdawałoby się, że wszystko sobie poukładał, gdy w 1964 r., podczas przygotowań do Igrzysk Olimpijskich w Tokio, zburzono jego blok mieszkalny, za co w ramach rekompensaty otrzymał równowartość 10-miesięcznego czynszu. Nieoczekiwany przypływ gotówki postanowił przeznaczyć na podróż do Paryża. 

Kenzo wiosna-lato 1992 (Fot. Pierre Vauthey/Sygma/Sygma via Getty Images)

Przez Singapur, Bombaj i Hiszpanię

Do Francji ruszył na statku, mijając Singapur, Bombaj, Hiszpanię, by w końcu przybić do marsylskiego portu. Jeszcze tylko krótka podróż pociągiem i miał dobić do celu – do pięknego miasta świateł. Jego miasta marzeń. Na miejscu wynajął pokój niedaleko Place de Clichy, za 9 franków dziennie, ale Paryż wcale nie wyglądał tak, jak na stronach magazynów. Był ciemny, zimny i ponury. – Nie znałem francuskiego, nikogo nie znałem. Było chłodno i szaro. To było, zanim w latach 70. paryskie budynki zostały odnowione i wyczyszczone. Wszystkie fasady były czarne. Wyobrażałem sobie, że Gare de Lyon będzie wyglądać jak piękne stacje, które widziałem w filmach i byłem rozczarowany. Nie miałem pieniędzy i nie znałem języka. Kupiłem poradnik, jak przeżyć w Europie za pięć dolarów dziennie i zacząłem uczęszczać na lekcje francuskiego – wspominał w rozmowie z „WWD”.   

W pierwszych miesiącach dużo spacerował po Paryżu. Inspirował się miastem i mieszkającymi w nim kobietami. Na życie zarabiał, sprzedając szkice domom mody (m.in. Louisowi Féraudowi) po 25 franków za sztukę. Po pięciu latach, w 1970 r., był w stanie otworzyć własną markę. 

Kenzo Takada (Fot PL Gould/IMAGES/Getty Images)

Japońska dżungla podbija Paryż

W ciągu tych pięciu lat paryska moda drastycznie się zmieniła i szybko okazało się, że młody Kenzo znalazł się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie. Lata 60. zrewolucjonizowały dyktowaną przez haute couture sztywną francuską modę, w której na prezentacje kolekcji jej czołowych twórców zapraszana była garstka osób, a robienie zdjęć było kategorycznie zabronione. W roku, kiedy Kenzo otwierał swój pierwszy butik w Galerie Vivienne, moda przeżyła rewolucję. 

Isabelle Adjani i Kenzo (Fot. Paul Roque/Sygma/Sygma via Getty Images)

Tak, jak obyczaje społeczne zostały poddane wstrząsowi wraz z rewolucją seksualną lat 60., tak sama moda i jej sztywno narzucona hierarchia zostały obalone. Moda zaczęła odzwierciedlać zmiany społeczne. Najbardziej zauważalnym objawem był upadek haute couture jako lidera branży – pisze Alexander Fury w „Catwalking”I rzeczywiście, w 1971 r. francuskie prêt-à-porter było warte 480 mln dolarów, z czego ponad 100 mln dolarów w samym eksporcie. Wzrost był gigantyczny, bowiem w 1968 r. eksport prêt-à-porter osiągnął 38 mpn dolarów, pomimo uwzględnienia linii takich domów mody, jak Dior, André Courrèges czy Saint Laurent Rive Gauche. Do 1977 r. 23 wiodące francuskie domy mody zarobiły ponad miliard dolarów na ubraniach gotowych do noszenia i akcesoriach. A co z haute couture? Stało się muzeum, jak to ujął Yves Saint Laurent. 

W tym wszystkim doskonale odnalazł się Kenzo, który znalazł dla siebie lukę w branży. Był świadkiem protestów studentów w 1968 r. i wszystkich zmian, które w społeczeństwie zaczęły zachodzić. Świetnie je rozumiał. Kiedy przyjechałem do Paryża pod koniec lat 60., było tylko haute couture. W tym samym czasie w Londynie byli The Beatles, The Rolling Stones, modsi i Carnaby Street. „Swinging London” był o wiele bardziej dynamiczny, także pod względem mody. Była Biba i Mary Quant. W Paryżu czegoś brakowało. Najodważniejszą rzeczą, jaką dziewczyny nosiły w Paryżu, były T-shirty Cacharel z nadrukiem Liberty – wspominał Takada. 

Zainspirowany Henri Rousseau, pomalował więc ściany swojego pierwszego butiku dzikimi kwiatami i nazwał go od słów „dżungla” i „Japonia” – „Jungle Jap” (dopiero później zmieni nazwę na Kenzo). To także tam zorganizował swój pierwszy pokaz, który sprawił, że młoda marka Japończyka była na ustach ludzi po dwóch stronach oceanu. Kiedy otworzyłem swój sklep, pomyślałem, że nie ma sensu robić tego, co robią francuscy projektanci, ponieważ nie umiałem tego zrobić. Tworzyłem więc w swoim stylu. Żeby być innym, użyłem tkanin kimonowych i innych [japońskich – red.]inspiracji – powiedział Takada w wywiadzie dla „The South China Morning Post” w 2019 r.

Kwiaty, objętość i taniec

Inne, młodzieżowe, świeże. Kenzo pełnymi garściami czerpał ze swojej rodzimej kultury, tym bardziej kontrastującej z elegancką poważną modą Paryża. Na wybiegu pokazywał ostre kolory (łączone w sposób wcześniej nieznany) i odważne wzory. Ku zaskoczeniu francuskich klientów – nawet w zimowych kolekcjach. Jego pokazy także były inne. Zamiast puszczać na wybieg idealnie wyprostowane modelki o kamiennych twarzach, prosił je, by czuły się swobodnie i tańczyły do puszczanego z głośników rock’n’rolla. Jego pierwsze pokazy zapadały w pamięć. Lekkie, zabawne, z modelkami raczej tańczącymi i spacerującymi niż prezentującymi ubrania. Dalekie były od hierarchicznej wizji francuskiej mody – wspominał Olivier Gabet, dyrektor Musée des Arts Décoratifs. 

Kenzo Takada (Fot. Foc Kan/WireImage)

Kenzo pokazał światu nowe formy, często używając przy tym rzadko wykorzystywanej wówczas w modzie wysokogatunkowej bawełny. To pozwalało na jeszcze swobodniejsze zabawy konstrukcją i tworzenie kreacji o dużej objętości. Dzisiaj nazwalibyśmy je „oversize”. Piękne, kolorowe, odważne, ale i przystosowane do noszenia na co dzień projekty Kenzo momentalnie spodobały się magazynom mody. Jeden z nich wylądował na okładce francuskiego „Elle”, inne na stronach amerykańskiego „Vogue’a”. To przypieczętowało sukces Japończyka.  

Kenzo na słoniu 

Japoński projektant był znany ze swojego poczucia humoru i charakterystycznego uśmiechu, którym obdarzał każdego, z kim miał do czynienia. Lubił przekraczać granice, pokazując nowe kolekcje w namiocie cyrkowym, samemu wjeżdżając przy tym na słoniu, albo w Studiu 54, z Jerry Hall w roli modelki chodzącej w rytm piosenki wykonywanej na żywo przez Grace Jones. – Na jego pokaz najtrudniej było zdobyć wejście. Był kultową postacią dla młodych ludzi – wspomina Gene Pressman, były CEO Barneys. Marka szybko się rozwijała. W 1983 r. wprowadzono kolekcję męską, w 1986 r. linię dżinsów, a dwa lata później pierwsze perfumy. Rok 1993 okazał się dla projektanta najtrudniejszy. Życiowy partner Takady umarł z powodu AIDS, a biznesowy doznał poważnego wylewu. To doprowadziło do najtrudniejszej decyzji, jaką zmuszony był podjąć. Kenzo sprzedał firmę koncernowi LVHM za 80 mln dolarów. Projektantem marki pozostał jeszcze do 1999 r. Postanowił odejść ze względu na zwiększone tempo branży, które nazwał „szalonym” i wysokimi wymaganiami komercyjnymi. Zapytany w 2018 r., czy chciałby być projektantem w tych czasach, odpowiedział: Wolałem modę wcześniej. To było bardziej ludzkie.

Najbardziej francuski z japońskich projektantów

Po odejściu z własnej marki Kenzo podróżował po świecie, ale szybko zatęsknił za pracą. Zaczął projektować kostiumy do opery, wnętrza hoteli, a w 2004 r. stworzył japońskie mundury olimpijskie. Bez wątpienia Takada utorował drogę innym japońskim projektantom, jak Yohji Yamamoto czy Rei Kawakubo, ale tylko on nazywany jest przez Francuzów „najbardziej francuskim z japońskich projektantów”. Są z niego niezwykle dumni. W 2016 r. Kenzo otrzymał najwyższe odznaczenie nadawane przez państwo francuskie, Order Legii Honorowej.

Nie był gotowy, by zwolnić. Rok temu premierę miała książka „Kenzo Takada”, o jego twórczości, którą stworzył we współpracy z Kazuko Masui i Chihiro Masui. W styczniu tego roku ogłosił, że otwiera nową luksusową markę wnętrzarską i lifestyle’ową – K3.  

Kenzo Takada był niesamowicie kreatywny; z przebłyskiem geniuszu wyobrażał sobie nową, artystyczną i barwną historię łączącą Wschód i Zachód – jego rodzinną Japonię i miasto, w którym żył – Paryż. Miałem okazję pracować z nim przez wiele lat, zawsze podziwiając jego ciekawość i otwartość umysłu. Na początku wydawał się cichy i nieśmiały, ale był pełen humoru. Był hojny i zawsze wiedział, jak opiekować się bliskimi ludźmi – powiedział w oświadczeniu dla CNN współpracownik projektanta, Jonathan Bouchet Manheim, dyrektor generalny marki K3. 

Kenzo Takada odszedł 4 października 2020 r., w wieku 81 lat, dzień po pokazie kolekcji Kenzo na sezon wiosna-lato 2021, podczas paryskiego tygodnia mody. Zmarł z powodu komplikacji po zarażeniu COVID–19 w szpitalu w Neuilly-sur-Seine. Głosy smutku i żałoby dochodzą z każdego zakątka świata. Bez wątpienia Kenzo Takada był geniuszem, który zrewolucjonizował modę, ale, jak wspomina Jonathan Bouchet Manheim, był też „uosobieniem sztuki życia”. 

 

Kara Becker
Proszę czekać..
Zamknij
Vogue Polska
Drogi Czytelniku,

Żeby móc dalej dostarczać Ci materiały redakcyjne wysokiej jakości i zgodne z Twoimi zainteresowaniami, potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Jednocześnie zapewniamy, że dbamy o Twoją prywatność i bezpieczeństwo, nie zwiększając w żaden sposób naszych uprawnień. W każdej chwili możesz wycofać swoją zgodę.

Pliki cookie

Strona vogue.pl korzysta z plików tzw. cookie, w celu dostosowania jej funkcjonalności do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje w zakresie polityki prywatności i zasad wykorzystania plików cookies dostępne są TUTAJ.

Wyrażam zgodę